Podsumowanie sezonu

suszone ostre papryki

Nie tak miało być. Ale życie jak zwykle pisze własne scenariusze, nie zawsze biorąc pod uwagę moje zakrojone na szeroką skalę plany.

Miałam dokończyć książkę, a leży odłogiem, wprawdzie prawie napisana, ale nie oprawiona w ilustracje.

Miałam zbierać nasiona z Dwarfów, by otworzyć sklepik z tymi trudno dostępnymi w Polsce odmianami, ale pod koniec sierpnia moje uprawy nawiedziły plagi egipskie i zbieranie nasion  w tej sytuacji byłoby conajmniej kontrowersyjne, a już napewno nieodpowiednie do przeznaczenia handlowo-populizatorskiego. Na szczęście kilka najważniejszych dla mnie odmian, zebrałam wcześniej.

Miałam fotografować każdy krzak z każdą odmianą, a zrobiłam jedynie połowę dokumentacji, bo w czasie jednej z ulewnych burz, opisy zrobione na powlekanych folią papierze zostały kompletnie zniszczone i odmiany posadzone w zbiorczych skrzyniach straciły imiona.

Ale żeby nie było, że same sęki, to sezon uważam za całkiem udany. Pomidorów było może trochę mniej niż w dwóch poprzednich sezonach, ale ładnie rozłożyły się w czasie z owocowaniem i długo w jesienne chłody zostało mi kilka krzaków opierających alternariozie i ZZ. Tak. W tym roku po raz pierwszy od niepamiętnych czasów miałam dwa przypadki ZZ na tarasie. Na szczęście, choroba postępowała powoli i tylko nieliczne owoce były do wyrzucenia. Szybciorem więc pozbyłam się tych ognisk zapalnych, nawet nie próbując stosowania jakichś prewencyjnych środków.

Pięknie plonowały truskawki. Sprawiły się krzaki z zeszłorocznych rozłogów, ukorzenionych przeze mnie. Natomiast sadzonki Frigo, które kupiłam via internet w sadowniczy.pl w niczym nie przypominają tych gęstych krzaków ze ich zdjęć. Jedyna zaleta to smak. Są naprawdę pyszne i całkiem spore, choć nie powalają plennością. Może w przyszłym sezonie pokażą co potrafią.

Jestem niesamowicie zadowolona z borówek amerykańskich. Baaardzo długo dojrzewały, jeszcze na początku listopada zbieram ostatnie owoce, ale było ich naprawdę dużo jak na dwa krzaczki, i miały dużo wyrazistrzy smak niż te kupowane na tackach w markecie. Nie owocująca Pink Lemon ma piękne nowe przyrosty i nadal ma liście mimo, że już grudzień. Mam nadzieję, że w przyszłym sezonie doczekam się z niej owoców.

Same siebie przeszły papryki. I to zarówno ostre jak i słodkie. Fakt, mogłyby wejść w owocowanie nieco wcześniej, ale to moja wina, bo wysiewałam wszystkie dość późno. Tak czy inaczej krzaki były dosłownie oblepione paprykami. Mam też nowego faworyta, kundelek chili do złudzenia przypominający marketowe owoce osiągną idealny dla mnie stopień ostrości. Mogę go chrupać jak jabłko, bez strachu, że dostanę kapsaicynowej czkawki i będę próbowała w niekontrolowanym szale wypić pobliską Nidę.  Trudno w prawdzie orzec, czy uda się powtórzyć tą idealną proporcję smaków w następnym pokoleniu, ale nie omieszkam tego sprawdzić.

Były ogórki, choć bardzo dokuczał im mączniak. Były marchewki, choć ich wielkość i wygląd pozostawiały raczej sporo do życzenia. Doskonale wyszły mi rodzynki brazylijskie. W tym roku po raz pierwszy nie usychały mi na krzakach liście. Znacząco zwiększyłam nawożenie, wniosek – w poprzednich latach po prostu je głodziłam.

Z ziół mało korzystałam, a posadziłam fantastyczne odmiany mięty i oregano. Sama nie wiem dlaczego, chyba z racji na niedoczas nie było w tym roku zbyt wielu kuchennych szaleństw. Jeszcze na biegu pomroziłam sobie mieszane pakiety do zup na zimę. Bardzo chorowała mi przemarznięta w zimie i przelana na wiosnę szałwia. Zatkał się odpływ w skrzyni , a ja nie zauważyłam tego i nieszczęście gotowe. Po raz pierwszy od wielu sezonów nie mogłam się cieszyć jej kwiatami, a szalenie je lubię.

Posiane zbyt późno cyklantery dopiero w październiku zawiązywały pierwsze owoce. Wystarczyło by troszkę skubnąć ich jeszcze przed jesienią i zebrać parę nasion na następny sezon.

Natomiast dwa posadzone w skrzyni szlachetne winogrona wcale nie chciały rosnąć i przebimbały cały sezon w zasadzie nie wypuszczając odrostów. Trzecia odmiana była bardziej łaskawa, wyrósł jej pęd na jakieś 5m, już zaglądający sąsiadowi na górny balkon. Powinna owocować w przyszłym roku, jeśli nie przemarznie w zimę w tej skrzyni.

Ot tyle. Pomidory poszły w dużej mierze w słoiki. Papryki ostre ususzyłam, a słodkie schrupaliśmy żywcem sukcesywnie ściągając je z krzaków. Już nie nawożę, jedynie podlewam, ale i podlewanie z racji na zimne noce mocno ograniczyłam. Jako jednak, że nawet teraz noce są powyżej zera, niczego z tarasu nie ściągnęłam.

Muszę się przyznać, że zostawiłam totalny bałagan, wyjeżdżając do miasta, dziś więc był ten moment. Szybkie sprzątanie, ściągnięcie cieniówki, zdemontowanie systemu nawadniania. Tak, do tej pory bujał i nawadniał po troszku skrzynie. Jako, że sporadycznie zaglądam na taras z racji na dzielące nas o tej porze roku kilometry, nawadnianie było niezbędne by stojące pod dachem skrzynie a w nich truskawki, winogrona i zioła nie uschły na wiór. No ale mamy już jakby nie patrzeć grudzień. Jakoś tak zleciało, w tej jesiennej aurze.

Tak czy inaczej można już planować kolejny sezon.

 

 

 

Papryki półostre i ostre

papryki w doniczkach

Papryki półostre i ostre gościły na balkonie kolejny sezon, ale pierwszy w takiej licznej odsłonie. Wcześniej siałam zazwyczaj wydłubane z marketowych Chili nasionka, które doskonale kiełkowały i powtarzały cechy rodziców, mimo upychania w 5l doniczkach . Plonowały bardzo obficie i nie sprawiały większych problemów. W sezonie 2016 postanowiłam jednak poszerzyć uprawę. Odmiany były troszkę przypadkowe, bo zdecydowałam się dołączyć je do obsady pod wpływem forumowej lektury paprykowych wątków wczesną wiosną. Na biegu więc, skompletowałam kilka odmian do spróbowania. Hungarian Yellow Wax sprawdziła się znakomicie i na pewno ją powtórzę. Natomiast odmiana Pequena Amarilla była już raczej ostra i mało praktyczna do jedzenia na surowo, a takich odmian szukam. Jako papryczki przyprawowe sprawdziły się odmiany o malutkich owocach: Little Elf oraz Sangria Chili, natomiast fioletowa papryczka Purple Cayenne chociaż wyglądała bardzo ozdobnie, w smaku jak dla mnie była dusząca.

Wnioski w skrócie:

  • 10l donice w zupełności wystarczają, może warto by pomyśleć o jakiejś ściółce lub obsadzie dodatkowej np. ze smagliczek by uregulować gospodarkę wodną w pojemnikach i zwabić pszczoły, choć akurat na ich brak nie mogę narzekać.
  • Miejscówka pod chmurką była spoko. Barierka dawała im dostateczną osłonę przed wiatrem i nie zauważyłam by rosły lepiej lub gorzej od tych, które były ustawione pod dachem.
  • Jesienią kiedy padały ulewne deszcze doniczki zaczęły szwankować w temacie odprowadzania wody, jeden otwór to za mało.
  • Miałam drobne problemy z gąsieniczkami, w zasadzie nawet nie wiem co miało z nich wyrosnąć, ale były bardzo żarłoczne – trzeba być czujnym. Ręczne wyłapanie wystarczyło.
  • Nawożenie granulowanym obornikiem owczym i gnojówkami z pokrzyw i żywokostu w zupełności wystarczało.
  • Papryczki w monokulturze w donicach wyrosły większe od tych, które zasadziłam w skrzyniach z innymi gatunkami. Wychodzi na to, że konkurencja w postaci sałat, aksamitek i koktajlowych pomidorków była im nie w smak.
  • Muszę poszukać fajnych odmian o większych owocach i delikatnej ostrości, takich idealnych na kanapkę.

Czytaj dalej

Ostre papryki w doniczkach

ostre papryki w doniczkach

Ostre papryczki w doniczkach

Ostre papryki w doniczkach

Ostre papryki w doniczkach udają się znakomicie. W zasadzie niezależnie od odmiany. Mają pewną bardzo przyjemną cechę dla doniczkowego ogrodnika, dopasowują się idealnie do wielkości doniczki, w której są uprawiane. Jeśli więc wysiejemy tą samą odmianę w donicy 10 litrowej i 30 litrowej, z obu zbierzemy plon. Oczywiście zakładając, że obie będziemy regularnie nawozić i podlewać 🙂

Ostre papryki mają wielu amatorów, myślę że poza pomidorami i konopiami 😉 są to najczęściej uprawiane w doniczkach rośliny użytkowe. Zapaleńcy serwują swoim podopiecznym kąpiele świetlne w growboxach, wymieniają się doświadczeniami na forach, wciąż testując nowe coraz to ostrzejsze odmiany i skrzętnie usuwają każdego nieproszonego gościa, za pomocą wszelkich dostępnych środków.

Jakie warunki najlepsze są dla ostrych papryczek?

Ostre papryczki to zdeklarowani południowcy, lubią ciepłe osłonięte od wiatru miejscówki, oraz żyzne, przepuszczalne i łatwo nagrzewające się podłoże. Należy zadbać o odpowiedni drenaż w doniczkach. Ja używam do tego celu mieszanki perlitu z keramzytem. Pamiętajcie by podłoże nigdy nie przesychało gdyż  niewielki system korzeniowy ostrych papryczek łatwo się wysusza co powoduje brak możliwości pobierania składników pokarmowych z głębszych warstw podłoża. Z tego samego powodu glebę pod uprawę ostrych papryczek należy przez wysadzeniem krzaczków odpowiednio nawieźć (najlepiej dobrze rozłożonym kompostem lub nawozem wieloskładnikowym w dawce odpowiadającej wielkości donicy) Ponadto trzeba pamiętać, że papryka jest rośliną światłolubną i ciepłolubną (do prawidłowego rozwoju potrzebuje min. 20 °C, natomiast przy temp. poniżej 15°C, zrzuca liście i przestaje pobierać z podłoża wodę oraz składniki pokarmowe)

Wiosną wiele tygodni wędrowałam z doniczkami z papryk do domu na nocowanie, z nastaniem dnia wykładając je po kolei cierpliwie na tarasie. Oj było z tym roboty. Taki poranny aerobik 😀 kucnij-podnieś- przenieś- kucnij-postaw.  Podobnie jesienią jeśli chcemy przedłużyć im życie i cieszyć się ostatnimi plonami trzeba wnieść je do ciepełka. Kiedy nadejdą przymrozki, papryki pozostawione na dworze zginą.

Produkcja rozsad

Z racji na wspomniane wyżej wymagania termiczne ostre papryczki uprawiamy z rozsady. Oznacza to, że wysiane wcześniej nasiona, przesadzamy do docelowych donic gdy osiągną odpowiednią wielkość.

Termin siewu

Osobiście zaczynam siewy w połowie lutego, choć znam takich ogrodników którzy już w styczniu zaczynają siewy najostrzejszych odmian. Te najostrzejsze długo się zastanawiają zanim wykiełkują. Sama takich ostrych nie uprawiam, bo nie miałabym co z nimi zrobić 🙂 . Może jednak będziecie mieli ochotę popróbować. Najostrzejsze odmiany wysiewa się od stycznia do lutego, łagodniejsze do końca marca. Później siane papryki bedą miały nikłe szanse na plony.

Jak siać i w czym.

Można do tego celu użyć wielodoniczek, lub kubeczków po jogurtach. Można też, jeśli chcemy mieć wiele krzaczków jednej odmiany postawić na rozsadę rwaną, czyli posiać rzutowo nasiona do wspólnego pojemnika. Osobiście tak nie robię, bo zazwyczaj potrzebny mi jest jeden max 2 krzaki z odmiany. Dobrze jest wcześniej namoczyć nasiona 24 godziny w wodzie lub roztworze rumianku. Całkiem skuteczne jest też podkiełkowanie ich na namoczonym płatku kosmetycznym włożonym do plastikowego pudełka, przykrytym perforowaną folią, umieszczonym w pobliżu jakiegoś źródła ciepła, np. kaloryfera.  Z biegiem czasu każdy wypracowuje sobie jakiś własny patent na kiełkowanie: plastikowe pudełeczka, foliowe dilerki, plastikowe opakowania po jajkach czy bombonierkach.

siewki paprykNasiona papryki szczególnie ostrych odmian potrzebują temperatury powyżej  20 stopni C. Wschody pojawiają się zazwyczaj po 2-3 tygodniach. Należy uważać by przy przenoszeniu kiełka do wielodoniczki lub kubeczka, nie uszkodzić delikatnego świeżo powstałego korzonka.

Zdarzyło mi się kilka razy, gdy kiełkowałam nasionka na płatkach kosmetycznych, że wrosły w wacik dokumentnie zanim się zorientowałam. Nie pozostało mi nic innego jak odciąć kiełek razem z kawałkiem wacika i taką kombinacje umieścić w doniczce. Nie miało to żadnego wpływu na rosnącą roślinkę, jeśli więc zdarzy się Wam coś podobnego…

Nawożenie

Do przygotowania rozsad używam zazwyczaj podłoża gotowego do siewu z niewielką startową ilością nawozu. Próbowałam rozsad z torfie odkwaszonym mieszanym z perlitem, zachęcona poradami doświadczonych forumowiczów, ale doszłam do wniosku, że przy ilości rozsad jaką przygotowuję, ziemia do siewów i pikowania jest wystarczającym i wygodnym rozwiązaniem, a torf nawet rozluźniony perlitem jednak ma zbyt dużą kurczliwość przy wysychaniu. Przetestowałam kilka rodzajów ziemi do siewu i rozsad w zeszłym sezonie i o ile dobrze pamiętam najlepiej wypadło podłoże firmy Hollas, myślę że w tym roku powtórzę test bo pojawiło się sporo nowości w tej materii. Oczywiście wynikami się pochwalę.

rozsada paprykPo przesadzeniu przepikowanych wcześniej siewek do kubeczków z ziemią zaczynam nawożenie dopiero około 4 tygodnia, i nie będę tu stulać, nie do końca jest ekologia w czystej postaci. Florovit to nawóz mineralny, który mi sprawdził się przy dokarmianiu nie tylko rozsad ostrych papryk. Można oczywiście wykonać własną mieszankę, kupując poszczególne nawozy mineralne i łącząc je w odpowiednich proporcjach. Można też postawić na biohumus, lub gnojóweczkę roślinną własnej roboty, szczególnie w późniejszej fazie, gdy już się zazieleni na dworze. Ja mając tak wielu podopiecznych idę niestety na łatwiznę.

Hartowanie

Kiedy już rozsada zrobi się słusznej wielkości i parapety w związku z tym stają się za krótkie, zanim przesadzę ją do docelowej donicy  zaczynam hartowanie. Paletka z paprykami wędruje na dzień na dwór, gdzie przyzwyczaja się do nowych warunków. Początki bywają trudne, jeśli słońce i wiatr są mocno dokuczne, trzeba postarać się o lekkie rozproszenie światła i osłonięcie przed wiatrem. Po ok.7 dniach zazwyczaj rośliny już nie reagują negatywnie i można je przesadzić do docelowych pojemników.

hartowanie rozsad papryk

To już koniec tej części. Inaczej zanudziłabym Cię ewentualny  czytelniku na śmierć .

 

 

Informuję Cię, że strona używa plików cookies(tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. możesz zaakceptować pliki cookies albo wyłączyć ich używanie w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. więcej informacji o plikach cookies

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close