Od czego zacząć uprawę warzyw na balkonie.

Blog miał swoje 20 sekund w niusach telewizji Toya. W końcu miejskie warzywnictwo robi się modne. Balkonowe warzywniki, tak jak mi się marzyło gdy zaczynałam blogować, powstają na ścianach osiedlowych bloków, zamiast nieśmiertelnego od lat zestawu: rower, stara szafka i skrzynka z pelargoniami.

Nagrałam dwu i pół minutowy materiał, z czego wycięty został 20 sekundowy króciak, i  troszkę mi tego szkoda. Krótki nius nie wiele wnosi, jest w zasadzie wstępem do wstępu w temacie, dlatego napiszę tu sobie wszystko to, czego nie mogłam powiedzieć z braku czasu antenowego. Może przyda się jeszcze kiedyś, gdy inna telewizja zaprosi mnie do propagowania miejskiego warzywnictwa, będę gotowa

Ten wpis jest poniekąd dla mnie, bo nie mam pamki jak słoń, a z okazji tej skrętki telewizyjnej mam wiele przemyśleń. Ale też dla tych z Was, którzy dopiero chcą zacząć i nie do końca wiedzą od czego.

Od czego zacząć uprawę warzyw na balkonie?

Kiedy Pani Karolina napisała do mnie z prośbą o kilka zachęcających do upraw balkonowych słów, w mojej głowie pojawił się scenariusz do pełnometrażowego filmu no to jedziemy, cisza na planie! Akcja… :

Do założenia balkonowego warzywnika potrzebne będą:

  • nasiona i sadzonki ziół i warzyw
  • pojemniki  do których je posadzicie
  • podłoża i nawozy
  • środki ochrony roślin
  • akcesoria ułatwiające pracę

Tylko tyle i aż tyle. W gąszczu pomysłów i ofert trudno wybrać, zrobiłam więc takie króciutkie listy, które mogą Wam pomóc.

TOP 10 użytkowych roślin początkującego balkonowego ogrodnika.

Najlepiej zaczynać od kuchennych przydasiów i dziecięcej frajdy:

  1. Szczypiorek – sięgasz zgrabnym ruchem ręki uzbrojonej w nożyczki do doniczki ze szczypiorkiem…ciach, ciach i prosto na patelnię z jajecznicą, sypie się  zielenika. Swieżutka, pełna witamin. Mniam. Szczypiorek jest byliną, dzielnie znosi zimowanie na parapecie w domu, co jest dodatkową jego zaletą, a posadzony w większej skrzynce na balkonie, bez problemu przetrzyma zimowe chłody. Można go siać, ale doskonałym rozwiązaniem jest zakup gotowej sadzonki.

wykorzystanie skorupek jaj

  1. Koperek – czym są młode ziemniaczki bez koperku? Albo sałatka z ogórków i ryżowego makaronu? Koperek na zieloną masę jest absolutnym obligé w przykuchennym ogródku. Polecam odmiany Ambrozja i Herkules, są najbardziej aromatyczne i produkują zieloną masę zamiast wybijać w kwiatowe pędy.Koperek nie będzie marudził, urośnie w balkonowej skrzynce i w doniczce. To jego dodatkowa zaleta.

koper w skrzynkach balkonowych

  1. Bazylia – pomidory z bazylią , wiadomo idealny duet. Jest tyle odmian bazyli, że tylko z tego zioła można by stworzyć różnorodną kompozycję w dłuuuugiej skrzynce. Lepiej, poszczególne odmiany różnią się nie tylko wyglądem, ale i smakiem. Mamy więc spicy, mamy drobnolistną, sałatową, cynamonową, cytrynową, czerwoną….oj długo by wymieniać. Bazylia to obowiązkowa pozycja na początek. Bazylia jest rośliną jednoroczną, ale można ją siać przez cały rok. dzielnie bowiem znosi chów parapetowy i nawet w krótsze dni rzadko wykazuje niedobory spowodowane brakiem światła.
  2. Cząber – pamiętacie scenę z “Ratatuj”, w której Alfredo Linguini pyta Remiego “dobre.. coś ty tam nadodawał? Czomberu? Jest taka przyprawa?”. Otóż jest. Cząber jest niebywale aromatyczny, prosty w uprawie i nadaje się do wielu dań. Jest jednoroczny, i samosiejny. Wystarczy raz kupić nasiona, a potem pozwolić mu zakwitnąć, i na jesieni otrzepać go nad skrzynką. Na wiosnę sam się pojawi. Uwielbiają go pszczoły i bzygi, a tych nigdy dość na balkonie. Słodko pachnie i ładnie wygląda. Sama radość.
  3. Oregano -wydawać by się mogło, że to podobnie jak Cząber, only kuchenna przyprawa, ale jej zastosowanie nie ogranicza się do posypywania pizzy, jak to się robi w polskich pizzerniach. Jest nie tylko przyprawą ale bardzo cenionym ziołem leczniczym o antyseptycznym działaniu, a na dokładkę odstrasza szkodniki. Jest mrozoodporną byliną, która przezimuje na balkonie i ma wiele pięknie wyglądających aromatycznych odmian, które nie wyrastają w wielkie krzaczory, tak jak to ma w zwyczaju oregano zwyczajne. Moim ulubionym jest Oregano złociste, o żółtych listach i wyjątkowym smaku. Jest nieco delikatniejsze, przez co trochę bardziej wymagające, pięknie jednak komponuje się w skrzynkach z paprykami i jadalnymi kwiatami.
  4. Sałata – sianie sałaty przypomina sianie trawy. Wysypujesz, dociskasz, spryskujesz. Każdy mały pomagier poradzi sobie bez trudu z tym zadaniem. A kilka tygodni póżniej, będzie mógł tą samodzielnie wysianą sałatę urwać, i położyć sobie na kanapce. Gwarantuję, że jej wartość w dziecięcych oczkach wzrośnie niebotycznie.
  5. Truskawki całoroczne – co tu kryć. To mój numer jeden z listy dziecięcych frajd. Małe czy duże dzidzi, widząc czerwieniącą się truskawkę na krzaku, nie jest w stanie powstrzymać się. Milka jest już nastolatką, a co dzień penetruje krzaki balkonowe w poszukiwaniu upragnionej owocowej zdobyczy.
  6. Miechunka czyli rodzynek brazylijski – a konkretnie odmiana Aunt Molly. Ja wiem, że jej nasiona są trudne do dostania, ale rośnie w  niezbyt duże krzaki idealne do donic, i bajkowo wygląda obsypana mini baldaszkami. Może nie jest tak słodka jak odmiany z koszyczków w marketach, ale własna i bardzo prosta w uprawie.
  7. Ostre papryczki – kilogram papryczek Chilli kosztuje ponad 50 zł, i na dokładkę nie we wszystkich sklepach można ją kupić, a świeża ostra papryka to kuchenny hicior. Uprawianie jej naprawdę nie stwarza wielkich problemów, i nie koniecznie od razu trzeba zaczynać od Carolina Reape, czy Trinidad Moruga Scorpion. Wystarczy ozdobna Sangria Chilli, lub Little Elf. Mają ostrość, która nie zrobi krzywdy bobasowi ciekawemu eksperymentalnie wsadzić ją sobie prosto z krzaka do buzi ( co najwyżej skończy się to chwilą płaczu), a bezbłędnie sprawdzi się jako przyprawa, a nawet skład kanapek czy sałatek. I przy tym wszystkim są piękne.
  8. Mini pomidorki koktajlowe (karzełki) – ostatnie na liście są karłowe pomidorki koktajlowe. Wiele osób uważa, że są nie smaczne, bo mają twardą skórkę. Uwierzcie, istnieją odmiany nie tak starannie opakowane np. żółte Venus, o całkiem znośnej skórce, ale ta skórka zawiera wiele pożytecznych dla zdrowia składników. Poza tym zawsze można sparzyć ją, i szybciorem zdjąć. Karzełki rosną w balkonowych skrzynkach, w małych doniczkach, można je uprawiać nawet na parapecie.

 

Pamiętajcie, że to moja lista, jeśli zamiast szczypiorku wolicie pietruszkę naciową, to posiejcie tą drugą. Idea jest taka, że na początek wybieramy rośliny kompaktowe, nie wymagające zbyt wielu zabiegów pielęgnacyjnych i dużej ochrony. Użyteczne na wiele sposobów, zarówno w kuchni jak i w pojemniku. Łatwiej na nich nauczyć się podstaw pielęgnacji roślin, chwycić trochę wiedzy z warzywnictwa, i nie z niechęcić się przy tym narastającymi problemami.  Sami zobaczycie, że apetyt rośnie w miarę jedzenia, i po pierwszych sukcesach będziecie chcieli więcej i więcej. Potem ogórki, cukinie, kukurydze, borówki, drzewka owocowe…w pionie, poziomie, na barierkach, na ścianie, zwisające piętrowo z barierek, aż normalnie balkon zacznie pękać w szwach. To naturalna kolej rzeczy.

Oczywiście są rzeczy, których absolutnie nie należy robić, ale przykazaniami dla miejskiego ogrodnika zajmiemy się później. Teraz…

Top 5 pojemników na mały balkon do uprawy warzyw

1. Kosze na śmieci z Ikea no wiem, dość nietypowo, ale naprawdę uważam, że to pozycja numer 1. bardzo estetyczne, białe, więc pasujące na każdy balkon. Idealne do pomidorów, szczególnie wiotkołodygowych koktajlowych odmian, przewieszających się przez ranty. Doskonałe dla miechunek i papryk. 10l to akurat tyle, ile potrzebują nawet te większe odmiany. I jeszcze jedno, baardzo trwałe. Moje służą mi piąty rok, i cały czas wyglądają tak samo, gdy większość plastikowych donic, straciło kolor i doznało mniejszego lub większego uszczerbku zimując na zewnątrz.

 

2. Balkonowe skrzynki z systemem nawadniania z Lidla – najlepsze skrzynki jakie miałam ever. Fakt, trzeba monitorować czy po ulewnych deszczach korzenie sałat, lub pomidorów nie pływają w wodzie, ale to niewielka zapłata za wygodę. Rezerwuar wystarcza nawet na kilka dni w upalne lato. Uprawiam w nich truskawki, pomidory, papryki, bazylię, szpinak a nawet rzodkiewki.  Nie zamieniłabym ich na żadne inne. Mam je 5 rok na balkonie, i delikatnie jedynie wyblakły od słońca.

3. Skrzynki po jabłkach ( drewnianie) – Doskonały pojemnik do większych roślin takich jak ogórki, cukinie czy wielkoowocowe pomidory. Jego zaletami są estetyczność ( każdy może sobie pomalować taką skrzynkę na pasujący mu kolor) i możliwość tworzenia w nich wieloroślinnych kompozycji. Doskonale sprawdzą się też, przy warzywach korzennych, takich jak buraczki czy marchewka. Oczywiście ich ekskluzywną wersją są gotowe skrzynki balkonowe robione przez stolarza, droższą ale równie funkcjonalną. A na osiedlowe balkony wersja light – plastikowa 🙂

4. Wiszące doniczki – w zasadzie chodzi mi o ideę, a nie konkretny produkt dostępny na rynku, bo doniczki można podwieszać u sufitu balkonu na wiele sposobów. Pamiętam, że za mojego dzieciństwa modne były siatki z makramowych splotów własnoręcznie robione. Wystarczy hak, taka plecionka, i można umieścić w niej dowolny pojemnik. Są jednak dostępne w handlu gotowce,  jeśli ktoś nie ma zręczności do DiY. Można dzięki nim zawiesić swoje rośliny zarówno na suficie, jak i na ścianie. Wiszące donice niosą ze sobą pewne utrudnienie w podlewaniu, dlatego ja mając duży balkon, rzadko je stosuję. Przy małym balkonie często są jednak jedynym sposobem na powiększenie upraw.

5. Regały ogrodowe – Na balkonie każdy skrawek podłogi najlepiej gdy liczy się podwójnie, a jak się uda to nawet i potrójnie. Do tego celu najlepsze są regały. Przysunięte do ściany, ze schodkowymi półkami ułatwiającymi roślinom dostęp do światła. Poza wygodą i potrojeniem miejsca na donice, łatwo je przykryć włókniną, lub folią, gdy na dworze jest jeszcze zbyt zimno, choćby w nocy. To w zasadzie nie pojemniki, ale można kupić lub zrobić wersję regału od razu zintegrowaną z pojemnikiem. Dla mnie nie jest ona tak wygodna jak regał i pojemniki osobno, niemniej na małych przestrzeniach może sprawdzić się równie dobrze.

Jest rzecz jasna wiele dylematów związanych z wyborem pojemników do uprawy warzyw. Czy wybrać plastik, czy terakotę? Czy sprawdzi się budowlana kastra? Na ten temat jest inny artykuł, znajdziecie go tutaj: pojemniki do uprawy warzyw na balkonie.

Top 10 akcesoriów ogrodowych

  1. konewka z długim wąskim dziubkiem i nakładanym sitkiem –  gdy na balkonie robi się gęsto, podlewanie kubeczkiem jest niepraktyczne. Najlepiej do tego celu sprawdzi się konewka o długiej szyi. Miałam chyba z cztery rodzaje konewek i tylko ta została na stałe. ma 4l nie jest więc bardzo ciężka, i dociera wszędzie precyzyjnie. Nie leję wody bez sensu na liście dzięki niej, i mogę dotrzeć nawet do doniczek ustawionych kaskadowo na stojakach.

 

  1. system nawadniania – to taki przydaś, bez którego trudno wyjechać na urlop, chyba, że ma się pod ręką życzliwego sąsiada. Jest kilka rodzajów nawadniania nadającego się na balkony. Ja wybrałam takie z solarem i pompką tłoczącą wodę z beczki, ale są też prostsze i tańsze urządzenia.

  1. zestaw narzędzi: wąska łopatka, kultywator, widełki i motyczka –  przestrzenie w skrzynkach i donicach są niewielkie, ale i tu trzeba od czasu do czasu zruszać ziemię. Tradycyjne narzędzia ogrodnicze w zasadzie na nic.  Ja używam zestawu narzędzi pielęgnacyjnych CELLFAST 40-050. Jest wygodny i trwały.

  1. nożyczki ogrodowe lub sekator nożycowy – oczywiście zwykły sekator też się nada, ale poręczniejsze są nożyczki. Miałam do tej pory chyba z 5 sztuk różnych nożyczek. Najlepsze okazały się Fiskarsy. Służą mi kolejny rok.

  1. rękawice ogrodowe – Dobrze dobrane rękawice do prac ogrodowych to skarb. Gleba bardzo niszczy i wysusza dłonie, bez rękawic, każdorazowo trzeba by zużywać tony kremów i balsamów by utrzymać ręce w dobrej kondycji. Dodatkowo noszenie rękawic oszczędza czas, utrzymując ręce i paznokcie w czystości. Nie wszystkie rękawice sprawdzają się we wszystkich pracach. Dlatego warto zaopatrzyć się co najmniej w trzy ich rodzaje. Silikonowe sprawdzą się do prac precyzyjnych takich jak sianie, czy niszczenie mszycowych kolonii. Bawełniane wampirki będą idealne do przesadzania rozsad, a ogumowane najlepsze będą do mokrych prac.
  2. ściółka do donic – ściółkowanie donic zabezpiecza podłoże przed nadmiernym parowaniem. To dobry sposób na oszczędzanie wody do podlewania i czasu na to podlewanie używanego. Słoma uwierzcie mi, jest nie praktyczna na balkonie. Lepszym rozwiązaniem sa krążki kokosowe lub chrobotek reniferowy. Obie opcje wyglądają estetycznie, a jednocześnie można ich używać kilka sezonów.

Sean's Yellow Dwarf

  1. opryskiwacz – bardzo ważne narzędzie. Najlepiej mieć dwa. Jeden mały, do spryskiwania siewek i interwencyjnych oprysków, które potrzebne są jedynie w małej ilości. I drugi, pojemności 1l – 2l najlepiej ciśnieniowy, kompresyjny z precyzyjną metalową, regulowaną dyszą, miarką poziomu cieczy i mechaniczną blokatą strumienia. Najlepszy tego typu spryskiwacz jaki miałam kupiłam w Biedrze. Teraz używam Marolexa, którego dostałam od firmy, ale tamten biedronkowy w niczym mu nie ustępował.
  2. miarki do nawozów krystalicznych – doskonałe są miarki kuchenne z Ikei. kosztują 3 złote, są spięte więc się nie pogubią. Czasami nie ma innego wyjścia jak sporządzić interwencyjny oprysk z nawozów mineralnych by uratować plony. Nie wszyscy producenci nawozów dodają do swoich produktów miarki, a precyzyjne odmierzenie ilości jest bardzo istotne.
  3. podpory do roślin – świetne są pałąki bambusowe. Przez kilka sezonów używałam tyczek bambusowych, aż zakupiłam pierwsze bambusowe łuki. Doskonałe do pomidorów. Do fasolek, groszku i cyklantery sprawdzą się bambusowe drabinki.
  4. lupa z dużym powiększeniem i podświetleniem – niezbędne akcesorium. Przynajmniej według mojej opini. Rośliny lubią kolonizować różne mini organizmy, i lupa okazuje się często konieczna, by dojrzeć co w pomidorze czy papryce piszczy.

Są też inne przydatne rzeczy, powyższe jednak uważam za najistotniejsze, niezależnie od rodzaju balkonu. Na niektórych przydadzą się jeszcze schodki lub drabinka ułatwiające podlewanie, na innych większa pergola. Sami z czasem dojdziecie, co na Waszym balkonie sprawdzi się najlepiej.

Top 10 ekologicznych środków ochrony roślin na balkon

1. Pokrzywa – oczywiście zrobiona własnoręcznie jest na wagę złota, ale nie każdy ma takie możliwości. Na szczęście można już kupić gotowe preparaty, które są skuteczne i praktyczne.

2. Mydło potasowe – jest w handlu kilka wersji tego specyfiku: z dodatkiem czosnku, wrotyczu, aktywnego węgla. Można też w prosty sposób mydło potasowe zrobić samemu, jeśli lubicie takie ręczne robótki z dziedziny chemii 🙂 Specyfik ten jest niezbędny do mycia pojemników, świetnie się sprawdza do dezynfekcji narzędzi ogrdowych i działa zabójczo na niektóre szkodniki. Fakt, nie na wszystkie, ale zawsze lepiej zacząć od mydła potasowego niż od chemicznych substancji szkodliwych nie tylko dla owadów.

3. mączka bazaltowa – środek ochrony i nawóz. W oddzielnym artykule znajdziecie wszystko co  balkonowy ogrodnik powinien wiedzić na jej temat. Wspomnę tylko, że ma dość szerokie zastosowanie,  nie tylko jako ochrona.

4. soda oczyszczona – bardzo się przydaje.

5. olej neem – Jest owadobójczy. Podobnie jak olej rydzynowy z lnianki. W zasadzie oba te oleje warto mieć, lub chociaż gotowe specyfiki na  bazie  olei roślinnych. Takimi dostępnymi w handlu preparatami są Emulpar, czy Multi-Insekt.

6. olejek herbaciany – niebywale przydatny. Za jego pomocą można pozbyć się pleśni z doniczek i niektórych grzybowych problemów na roślinach jadalnych.

7. wyciąg z grapefruita – to nie tylko środek ochrony ale stymulator wzrostu. Działa na rośliny pobudzająco i wspomaga ich odporność na stres.

8. wyciąg z oregano

9. mleko

10.  aspiryna

Top 6 ekologicznych nawozów na balkon

  1. Biohumus – nawóz wytwarzany przez dżdżownice chyba juz każdy zna. Jest ekologiczny i doskonale sprawdzi się przy uprawie ziół i listków.
  2. Pokrzywa – znów wracamy do pokrzywy. Swojska dobra, sklepowa też może być.
  3. Obornik granulowany – nie ma co się go bać. Granulowana wersja nie daje tak po nosie. Można wybrać mieszany, bydlęcy, koński lub owczy. Polecam szczególnie ten ostatni ze względu na proporcje składników pasujące pomidorom i paprykom. W sprzedaży znajdziecie też kurzą wersję oraz egzotyki typu guano jakichś morskich ptasiorów typu albatrosy czy pingwiny, zbierane ze skał na dalekich wyspach.  Osobiście uważam, że ptasie odchody nie są odpowiednie do nawożenia na balkonach, gdyż są zbyt azotowe i mają mocny zapach.
  4. Mączka bazaltowa – o jej właściwościach już wspomniałam. Jeszcze kilka lat temu zakup takiej mączki był wyzwaniem, w ogrodniczych sklepach po prostu jej nie było. Teraz można ją nabyć w małym kilogramowym opakowaniu. Uzupełnia podłoże o mikroskładniki niezbędne roślinom, jest też środkiem ochrony.
  5. Kompost granulowany – workowana ziemia kompostowa jest ciężka, przez co problematyczna na balkonie, wersja granulowana jest jej lepszą kuzynką. Bardziej skondensowana, dzięki czemu można ją dodawać do donic jak każdy inny nawóz czyli garścią nie wiadrem.
  6. Nawozy organiczne na bazie owczej wełny i łupi kakaowca -to  też granulaty bezzapachowe.

Podłoża

Jeśli chodzi o podłoża to powiem jedynie, że z racji na ich ciężar najlepiej wybierać podłoża torfowo – kokosowe. Balkony mają swoją nośność i gromadzenie na nich wielu kilogramów ziemi nie jest dobrym pomysłem. Dlatego odradzam, choć są niewątpliwie idealne dla upraw warzywnych, ciężkie ziemie kompostowe. W zamian proponuję użyć kompostu granulowanego jako dodatku do lekkiego podłoża.

Zasada na balkonach jest taka: im lżej tym lepiej, bo. Co oznacza, że wszystko co da się odchudzić, odchudzamy. Jak najlżejsze pojemniki, jak najlżejsze podłoża, jak najlżejsze podpory, regały itd. Lekkie jest dobre. Ciężkie to katastrofa budowlana.

z ogrodniczym pozdrowieniem Anja

 

 

 

 

4 thoughts on “Od czego zacząć uprawę warzyw na balkonie.

  • 24/03/2021 o 21:30
    Permalink

    Witam, skąd mam wiedzieć jaką pojemność ma mieć donica? Mam w ogrodzie bardzi słabą ziemię. Kupiłam obornik granulowany, ale będę dawać go dopiero jesienią (tak czytałam), a także wiele warzyw nie należy wysiewać po oborniku.
    Chciałabym postawić w tym roku pojemniki na warzywa. Marzy mi się fasola szparagowa, rzodkiewki, botwinka, może rabarbar. No i zioła, ale te wiem, że nie potrzebują głębokich donic 🙂
    Pozdrawiam.

    Odpowiedz
    • 01/05/2021 o 19:15
      Permalink

      Obornik granulowany jest bezpieczniejszy od takiego pryzmowego, do donic, to po pierwsze. Fakt raczej nie dodawałabym go przed siewem, a w trakcie okresu wegetacji jako zasilenie, ale spokojnie możesz go stosować w u prawach donicowych. Fasolce wystarczy pojemnik głębokości 35-45cm, ja uprawiam ja w zwykłych balkonowych skrzynkach. Rabarbar potrzebuje donicy głębszej, ja swoje mam w 20l donicach głębokości ok 50cm. Rzodkiewki też rosną w skrzynkach więc ok 30cm, a buraczki uprawiałam w skrzyniach po jabłkach z powodzeniem. One mają jakieś 35-40cm głębokości.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informuję Cię, że strona używa plików cookies(tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. możesz zaakceptować pliki cookies albo wyłączyć ich używanie w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. więcej informacji o plikach cookies

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close