Zima, trudny czas dla ogrodnika

Zima to trudny czas dla ogrodnika.dzika róża

Wie o tym każdy ogrodnik. Czas dłuży się niemiłosiernie mimo krótkich dni, a raczej właśnie z racji na nie; ręce świerzbią gdy po raz setny przekładam torebeczki z nasionami, wciąż zdroworozsądkowo powtarzając sobie, że jeszcze nie czas.

Wcześniej, gdy mój ogrodniczy gen dopiero upominał się delikatnie o swój kawałek mojego istnienia, jesień wprowadzała go w uśpienie, w którym to stanie hibernacji trwał do połowy lutego.

Niczym obudzony pierwszymi promieniami słońca świstak, czułam wtedy nie dającą się w żaden sposób zagłuszyć potrzebę stworzenia nowego życia. Zazwyczaj wystarczało rzucenie w doniczkę kilku ziaren, w zasadzie wszystko jedno czego, i patrzenie jak kiełkują. Gen pomrukiwał z zadowoleniem i łaskawie zezwalał cierpliwie czekać wiosny.

Niestety, te czasy już dawno są za mną. Coraz bardziej wymyślne oszustwa pozwalają mi jedynie na wprowadzanie go w krótki stan torporu, dający mi odetchnąć na chwilę od jego ekspansywnej natury.zima

Pomaga segregowanie torebek z nasionami, plotkowanie na ogrodniczym forum i pisanie bloga. A nade wszystko pomagają spacery w śniegu przez pola, a potem w domu przy gorącej herbacie z mniszkowym syropem, rozrysowywanie  warzywnych obsad pojemników, które mam nadzieję zrealizować w zbliżającym się sezonie.

„Racjonalne zaplanowanie siewów i nasadzeń wiąże się z ustaleniem listy zakupu nasion”- czytam w popularnym ogrodniczym mini periodyku, zakupionym pewnego popołudnia, w celu przetrwania bezczynnego oczekiwania na zakończenie zajęć mojej dziatwy.

„To ważne, gdyż zmniejszamy ryzyko nadmiernych i niepotrzebnych nasion. Do tak małego ogródka zwykle wystarczy po jednym opakowaniu nasion” – czytam dalej i czuję, jak mój gen chichocze bezczelnie.zimowy park

No to zróbmy rachunek sumienia. Od jesieni zakupiłam: 7 torebek różnych odmian sałaty, 2 odmiany brukselki, 2 cebule, 1 marchew, 10 odmian bakłażanów, 3 odmiany arbuzów, 4 melonów, 2 fasoli, 5 dyni, wyliczać dalej? Gen chichocze podle -„No, no, dawaj, dawaj, jeszcze zioła i szpinak i nie zapomnij o szarłacie w 3 odmianach”.

Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że moi forumowi przyjaciele, co rusz ślą mi skrzętnie zebrane ze swoich warzyw nasionkowe zasoby  wszelkich dostępnych na świecie odmian. W ten sposób stałam się szczęśliwą posiadaczką bez mała stu odmian pomidorów, 30 odmian papryk i wielu torebek warzywnych rarytasów, których na darmo szukać w polskich sklepach, nawet tych internetowych.

Pal licho racjonalizm. Poczucie błogiego zaspokojenia, które towarzyszy mojemu stanowi posiadania jest bezcenne w długie zimowe wieczory, gdy rozkładam kolorowe torebeczki na małe kupki po raz setny oczami wyobraźni umieszczając je w tarasowych skrzyniach.

dzika róża

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *