Minął maj

Mało wpisów, bo roboty huk. Nie dość, że wciąż jeszcze wysadzam rozsady, to kończę część pomidorową książki. Jakoś to, mam nadzieję ogarnę przed wyjazdem, który zbliża się coraz szybciej.

Tymczasem maj minął. Z czego się niebywale cieszę. Był tak zimny i mokry, że na bank nikt za nim tęsknił nie będzie. Ja bynajmniej.

Przez deszcze straciłam część świeżo wysadzonych do skrzyń pod chmurką, Dwarfów. Smuteczek, bo każdy był innej odmiany. W związku z tym niektórych odmian nie dane mi będzie spróbować w tym roku. Spora przykrość, tym bardziej, że liczyłam na zebranie z nich nasion dla Was. Ale nie desperujmy. To tylko jakieś 10 sztuk. Cała reszta ma się dobrze. Narazie…

Kompletnie olałam opryski. Nie wiem czy dobrze, to się dopiero okaże. Problem polegał na tym, że nie bardzo było jak znaleźć okienko odpowiedniej ku temu aury. Albo lało, albo prażyło słońcem. Dni pochmurnych z dostatecznie wysoką temperaturą w zasadzie nie było.

Dziś zakładam nawadnianie, ciekawa jestem jaką szykuje mi niespodziankę.

Z ogrodniczym pozdrowieniem

Anja

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *