Nowy lokator w balkonowym warzywniku

Nowy lokator w balkonowym warzywniku

No żywcem nie mam czasu, żeby dokonać jakiegoś sensownego wpisu, choć sezon w pełni. Dlatego jeśli chcecie być tak na bieżąco, co się dzieje na tarasie, to zapraszam na mojego fejsa i istagram. Tam staram się wrzucać krótkie relacje choćby o odmianach pomidorów, które po kolei dojrzewają. I o innych aktualnościach. A teraz…

Oto powód mojego zakręcenia i niedoczasu kompletnego….a na imię jej Nikita 🙂Nikita to Border Collie. Ma 10,5 tygodnia, czyli niecałe trzy miesiące i mieszka z nami od półtora tygodnia. Mi jednak wydaje się jakby była tu już od dawna. Jest niebywale żywiołowa. Niech Was nie zmyli ta filozoficznie stoicka poza. Przez ten krótki czas nauczyła się, że jak mama zbliża się z aparatem, trzeba zastygnąć i przybrać najmądrzejszą minę jaką się umie zrobić.

Nikita ma umaszczenie blue merle, czyli jest łatkowato-ciapkowata w kolorach bieli, czerni i szarości. Jak widzicie nawet nos ma pół na pół, chociaż to akurat ulega zmianie. Z każdym dniem bowiem czerni jest coraz więcej.

Jestem znowu mamą normalnie. Nikita jest moim cieniem. Pamiętam jak moje dzieciaki przemieszczały się tak za mną z pomieszczenia do pomieszczenia, odzierając mnie kompletnie z intymności. I proszę bardzo, mam to z powrotem. Tam gdzie ja, tam i ona. Więc gdy rano podlewam, to Nikita też…podlewa, tyle że podłogę na tarasie  wiadomo czym. Gdy ja obrywam starsze liście to Nikita, też obrywa, z tą różnicą, że pod zęby raczej idzie, jak pod kosiarkę, wszystko na wysokości jej pyszczka.Po tej interwencji, liście wyglądają o tak:

 

 

 

 

 

 

 

Przez to całe wychowywanie psiego dziecka, wszystkie moje ogrodowo-blogowe plany leżą odłogiem. No ale co robić, wychowanie najważniejsze. Ten czas trwa krótko i minie bezpowrotnie, a rośliny będą w tym i w kolejnym i w następnym roku. Musicie mi wybaczyć. Na osłodę będę zamieszczać w miarę możliwości również relacje z postępów w nauce i wychowaniu naszej maluszki.

Lipcowy spacer po balkonowym warzywniku

Lipcowy spacer po balkonowym warzywniku

Dziś zamiast wpisu będzie film. Byłam na urlopie w Tatrach, stąd absencja na łamach bloga i w grupie. Ale widzę, ze beze mnie też sobie dzielnie radzicie 🙂

Bardzo proszę – oto balkonowy warzywnik dziś:

W Tatrach natomiast było bajecznie. To był moment w którym panowała cisza i spokój. Turystów było niewielu, szlakowych łazikowiczów można było spotkać głównie w dolinach, a pogoda była na przemian słoneczna i deszczowa. Lodzio miodzio.

Z ogrodniczym ahoj

Anja

Informuję Cię, że strona używa plików cookies(tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. możesz zaakceptować pliki cookies albo wyłączyć ich używanie w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. więcej informacji o plikach cookies

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close