Witaj świecie! Again. Podsumowanie sezonu 2018

Witaj świecie! Again. Podsumowanie sezonu 2018

Nie było mnie od lipca. Dacie wiarę? Od lipca! Nie oznacza to, że zrezygnowałam z moich pasji. Ale jak to w życiu, nastąpiło i w moim sporo zmian, włączając w nie przeprowadzkę. Tak, tak, z mini “mieścinki” przeprowadziłam się do kapkę większej, ale nadal mam zamiar praktykować miejskie warzywnictwo. Wracam więc na posterunek i spróbuję chociaż w skrócie opisać co się działo w końcówce sezonu.

Jeśli chodzi o zbiory to było całkiem znośnie. W czasie gdy osiągały one kulminacyjny moment nie było mnie na miejscu, i  mój małżonek przepuszczał kolejne kilogramy pomidorów przez wyciskarkę, ładując je w słoiki. Podobnie było z paprykami i bakłażanami, stąd archiwum zdjęciowe jest raczej skromne. Dochowałam się całkiem ładnych melonów i arbuzów, no i oczywiście dyń. Przedłużone lato bardzo im służyło.

Na szczęście, według moich wskazówek kochany mężu podpisywał pomidorki do opisania, i wiele nowości znajdzie się wkrótce w katalogu pomidorów. Miałam w tym sezonie sporo Dwarfów i zdecydowanie będę rozpowszechniać te odmiany wsród miłośników warzyw na balkonie. Są bezkonkurencyjne i kropka. Ich zwarty pokrój krzaka i bezobsługowość są dla miejskiego ogrodnika niezastąpione.

Tak na chybcika przedstawię tu teraz kilka losowo wybranych, które całkiem dobrze sprawowały się w minionym sezonie pomidorowym:

GREEN MARTIAN DWARF

Niewielkie kuliste pomidorki w kolorze oliwki ze słoika z lekko zacienioną górą. Pyszne i bardzo plenne. Jak każdy Dwarf, małe zwarte krzaki nie przekraczające w donicy pół metra. Doskonałe do sałatek i na kanapki. Dobrze czuły się w skrzyni w towarzystwie innych pomidorów, ale 20l donica i samotność też im nie wadziła.

ADELAIDE FESTIVAL

pomidor Adelaide Festivaladelaide Festival dwarf

Pomidor ciekawy kolorystycznie i smakowo. Bardzo plenny. Super sprawdzał się jako baza sosu, ale kanapki z nim były poezją smaku i trochę mi żal, że duża część jego plonu wylądowała w słoikowym miksie. Ech, klęska urodzaju.

KOKABURA CACKLE DWARF

Na oko niczym szczególnym się nie wyróżniał. Ot średniej wielkości ceglastego koloru pomidor, troszkę nierówno dojrzewający. Ale smakował jakoś tak….jak to się mówi o winach? Że mają długi finisz? No właśnie, ten pomidor miał długi finisz. Niby kwaskowy, a jednak słodki, niby zwyczajny a jednak nie 🙂

BRENDY FRED

Pomidor w kolorze jak sama nazwa wskazuje trunku 🙂 ale w smaku choć wytrawnym, to owego trunku nie przypominającym 😉 Ten konkretny krzak nie zrodził jakiejś szalonej liczby owoców, sama nie wiem czy powtórzyć go czy nie. Smak, ot pomidorowy, ale z wystarczającą nutą słodyczy jak dla mnie.

ARCTIC ROSE

Wiązałam z tym Dwarfem spore nadzieje, bo miał być bardzo wczesny i wypełnić dziurę wczesno-wiosennych plonów, które do tej pory ratowały tylko koktajlówki i kilka wiotkołodygowców. Niestety, nie spełnił moich oczekiwań w tym temacie. Dojrzewał z całą resztą wcale nie wcześniej, a nawet zaryzykowałabym, że trzon plonu wypadł u niego później niż u kilku innych. Pomidor malinowo-zielony, o smaku….pomidora malinowego? Tak cirkaebaut. Sama nie wiem. Trochę mi chorował i miał tendencje do pękania po deszczach. No ale to jakby nie patrzeć Dwarf, więc mimo kilku wad, zalet mu też nie brak. Nie skreślam go tak zupełnie.

Do dobra. Kolejne w kolejnym artykule, bo za długo by było na raz 🙂

Jeszcze kilka fotek plonów ogólnych, by nie być gołosłownym:

 

Teraz powolutku zaczynam planować kolejny sezon, w którym pojawią się, uwaga, uwaga – pszczółki. Ale o tym kiedy indziej.

Pomidorowe żniwa

pomidorowe żniwa

Zbiory pomidorów

Większość uprawiaczy pomidorów, siedzi po uszy w garach. Pomidorowe żniwa w pełni. Nie inaczej jest u mnie, co nie powiem, napawa mnie wielką radością.

Jako, że w tym roku zaszalałam z odmianami, w zasadzie nie ma koloru, kształtu i wielkości w jakim nie miałabym przedstawiciela pomidorowej rodzinki.

Wielkoowocowe pomidory w donicach

Największy owoc jaki udało mi się wyhodować w donicy do tej pory ( i raczej większego już nie będzie w tym sezonie) to Sean’s Yellow Dwarf. Żółty pomidor o solidnej sylwetce.

Miał 688 gr i sałatka z niego wypełniła cały spory talerz . Galaretki niewiele, treściwy z wyglądu i w smaku. Krzak mieszka w 10l donicy, wielkich luksusów więc nie ma, a jak widać daje radę.

Poza trzema odmianami typu Dwarf, w donicach w tym sezonie pojawiło się sporo nowości, które pięknie owocują.

Odmiany, które zaowocowały największymi pomidorkami to Gogosha, Malachitowa Szkatułka oraz Black Sea Man

 

Na dalszych pozycjach pozostaje Raf, Black Krim, Sybirskij Kozyr, Sweet Israeli, Sinyj, Black from Tula i Malinowy sercowaty pomidor, który zgubił tyvkę. Oczywiście te największe okazy powstały ze staśmionych kwiatów, co w kilku przypadkach przekłada się na dość sporej wielkości kłąb, ale nawet z tą wadą część jadalna jest imponujących rozmiarów.

Pomidory koktajlowe drobne i mniej drobne

Tych też mam nie mało. Poczynając od karzełków w skrzynkach balkonowych i małych doniczkach, po wielkie krzaki zajmujące skrzynie o 50l podłoża. Nie sprawiają większych problemów w uprawie. Może poza Penduliną Orange i Perłą Sadu, które są tak plenne, że nie nadążam dostarczać im nawozów.

Bardzo ciekawymi odmianami są Red Currant – porzeczkowy czerwony pomidorek o niebywałej plenności i rosnącym w wielki busz krzaku, oraz Green Agat – większa zielona koktajlówka, rodząca owoce w sporych gronach o wielkości piłek do pingponga i orzeźwiającym smaku. Niezmiennie w gronie faworytów Cytrynek Groniasty, oraz Malinowy Smaczek dwie koktajlówki o jajowatych owocach i bardzo słodkim smaku, oraz Pendulina Orange i Megagron za plenność i zrównoważony smak.

Opisy wszystkich testowanych przeze mnie odmian znajdą się już wkrótce ( jak tylko znajdę chwilę czasu) w katalogu odmian, a najciekawszym poświęcę oddzielny artykuł.

Reasumując, myślę że mogę już odtrąbić tegoroczny sukces. Nie spotkały mnie w tym sezonie żadne większe problemy w pomidorowych uprawach. Nie nawiedziły żadne poważne choroby. Niedobory oraz pękające owoce owszem, przyznaje się bez bicia mają swoje źródło w pewnych niedociągnięciach uprawowych, z którymi mam nadzieję poradzić sobie w przyszłym sezonie, ale ogólnie doniczkowce pomidorowe za opiekę odwdzięczyły mi się naprawdę dużą ilością smacznych owoców.

No to wracam do garów 🙂

Balkonowy warzywnik w lipcu

balkonowy warzywnik w lipcu

Lipiec minął już w zasadzie. Obfitował głównie w bieganie z konewkami, odszukiwanie i wyłapywanie gąsienic i w końcu w pierwsze oczekiwane zbiory. Tych doczekała się fasolka szparagowa, bób, marchewki, rodzynek brazylijski i pierwsze pomidorki. Cały czas podjadamy z krzaczków truskawki, zakwitły też dynie i kukurydza. Dojrzewają papryki i ogórki. Taras zmienił kolorystykę. W końcu wszędobylską zieleń złamały pierwsze kolory kwiatów i owoców.

Balkonowy warzywnik w lipcu:

Informuję Cię, że strona używa plików cookies(tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. możesz zaakceptować pliki cookies albo wyłączyć ich używanie w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. więcej informacji o plikach cookies

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close