Pojemniki do uprawy warzyw na balkonie

Zagadnienie nie jest błahe. Po wielu latach uprawiania warzyw w różnych pojemnikach, przekonałam się, że ich wybór determinuje nie tylko powodzenie uprawy, ale też kwestie bólu w plecach, wygody obsługi i jeszcze kilku spraw, które postaram się tu pokrótce naświetlić.

W zasadzie wszystko może być doniczką. Stary czajnik, wanna, metalowy gar do gotowania bielizny. Tyle, że nie każdy z tych przedmiotów da się wykorzystać w przypadku balkonu, tarasu czy dachu. W tych razach istotne bowiem jest, jeszcze bardziej niż w każdym innym, waga pojemnika. 

Plastik czy terakota ?

 Kompozyty plastikowe, z których robione są donice potrawią do złudzenia imitować terakotę czy drewno. Są wytrzymałe, odporne na uderzenia, kurczą się i rozszerzają bez uszczerbku, i są lekkie.

Wprawdzie gliniane donice wyglądają bardzo miło dla oka, rzec można  szlachetnie, to ich ciężar i podatność na uszkodzenia, stawia je raczej w dalszym rzędzie. 

Nawet jeśli balkon jest niewielki, pojemniki czasem trzeba jak to się mówi, dźwignąć z krzyża. 10l donica plastikowa waży około 250 gram, terakotowa 2600 gram, a 10l ziemi ogrodowej to ok. 4,5 kg (takiej w worku, o minimalnym nawilżeniu, już odchudzoną dodatkiem perlitu i włókna kokosowego). 

Plus roślina, plus podpora i mamy krzak pomidora ważący w donicy plastikowej około 6 kg a w donicy terakotowej około 8,5 kg. Tak to wygląda. Plastik górą.

Drewniane skrzynki po owocach czy  plastikowe skrzynki na pieczywo ?

Drewniane skrzynki ładnie wyglądają. Po zaimpregnowaniu są dość trwałe, a gabarytami idealnie odpowiadają potrzebom wielu roślin, ale…  jeśli napełnić  je w całości ziemią, robią się niesamowicie ciężkie. Można je oczywiście zaopatrzyć w kółka do przesuwania. Pomoże to w kwestii przemieszczania ich po balkonie, ale kwestia kilogramów nie zniknie. A większość balkonów nie jest konstrukcyjnie przewidziana na super tonaż. Ich plastikowe odpowiedniki ( można kupić bez problemu używane ) są trochę większe i sporo lżejsze. Jeśli razi Was ich przemysłowy wygląd można zabawić się w Jacksona Pollock’a 🙂 . Wystarczy kilka saszetek z farbą i opanowanie pociągnięcia z łokcia 😉 Można też zapakować je do jutowego worka, nabiorą wtedy bardzo rustykalnego wyglądu.  Jak dla mnie nadal plastik górą.

Budowlane kastry to pomysł, który od jakiegoś czasu widuje się, w różnych miejscach w internecie. Sama miałam przygodę z nimi, i była nawet dość satysfakcjonująca. Mocno  ekonomiczny i bezproblemowy pojemnik. Odpływ wywierca się nie w dnie, tylko w boku takiego pojemnika. Uwierzcie mi, tak jest dużo wygodniej. Można zrobić mu platformę na kółkach, by był mobilny, bo należy raczej do wielkogabarytowców. Ziemia w nim dosyć szybko się nagrzewa, sprawdzi się więc dla roślin, które lubią ciepełko w korzeniach. Taka mini grządka do upraw mieszanych. Jak dla mnie ok. Można pomalować, założyć mu dziargany na drutach sweterek, czy ozdobić w każdy inny sposób, wtedy nawet nie będzie straszył typ swoim wyglądem budowlańca 😉

A co z metalem?

Po pierwsze kłania się kwestia zachodzących procesów chemicznych, w wyniku zetknięcia konkretnego metalu z substancjami organicznymi i wodą. Garnek miedziany będzie zupełnie inaczej oddziaływał na zasadzone w nim rośliny niż garnek żeliwny czy aluminiowy. I nie zawsze jest to korzystne oddziaływanie dla roślin. Można sobie z tym poradzić, wszak wystarczy wyłożyć metalowy pojemnik włókniną i tu uwaga – metal koniecznie trzeba w środku wyłożyć styropianem dla izolacji. Metalowe pojemniki typu wiadra, miednice, czy garnki zazwyczaj nie mają otworów, a wykonanie ich nie jest łatwe, mogą więc ewentualnie służyć za osłonki do plastikowych doniczek, czyli dodatkowa waga. Czyli tylko dla estetyki ? No nie wiem.

Ogólnie do uprawy warzyw raczej słaby pomysł. Bynajmniej mi nie pasi.

No to może po prostu worki ?

Miałam również przygodę z workami. Próbowałam w nich uprawiać cukinie, pomidory, i ziemniaki. Powiem tak. Bardzo ekonomicznie, “pojemnik” jednorazowy, w zasadzie bezpłatny. Tyle że koszmarnie to nieestetyczne. Dodatkowo zawsze jakaś ziemia się wysypie, a ja nie cierpię błota na płytkach. Przenoszenie trudne, a jeśli uprawa dotyczy pomidorów lub ziemniaków, to dodatkowo trzeba zabezpieczyć worek przed przewróceniem. Mi pomysł kompletnie nie spasował, ale wolna wola 😉 Roślinom było ok. Rosły tak samo jak w każdym innym pojemniku.

pojemniki do uprawy ziół
Metalowe wiaderka pomalowane na różne kolory doskonale nadadzą się do uprawy ziół, które nie potrzebują wiele ziemi do prawidłowego rozwoju.
gliniane doniczki chociaż bardzo ozdobne, są ciężkie.
plastikowe boxy idealnie sprawdzą się jako pojemniki do uprawy sałat.

A jaka głębokość pojemników jest nam tak naprawdę potrzebna?

Otóż mniejsza niż się wydaje. Spora część warzyw rozbudowuje stosunkowo płytki system korzeniowy. Roszpunka, groch, fasola, kalarepa, potrzebują ok 15 cm. Pomidory, papryki, bakłażany czy miechunki będą szukały trochę głębiej. Dla nich 25-30 cm podłoża jest optymalną wielkością. Podobna głębokość jest potrzebna dla ogórków, sałat czy dyń. Marchew, pietruszka korzeniowa  czy pasternak nie obrażą za troszkę głębszy pojemnik, szczególnie odmiany budujące dłuższy korzeń. Głęboko korzenią się kapustne. Bataty i ziemniaki, by wytworzyć bulwy potrzebują dość głębokiego pojemnika. Powiedzmy 40 cm do 50 plus trochę miejsca na ściółkę. Głębsze pojemniki, a raczej wyższe mają jednak inny sens. Wszystkie zabiegi pielęgnacyjne dużo łatwiej i przyjemniej wykonywać gdy nie trzeba nieustannie się schylać. Dobrym rozwiązaniem są skrzynki z podwyższonym dnem. Jeśli jednak wysokość równa się głębokości pojemnika, część przestrzeni dobrze jest wyłożyć neutralnym, lekkim materiałem. Mogą to być kawałki styropianu ułożone na dnie, pod włókniną na którą nasypiemy warstwę drenażu.  Nad warstwą podłoża można też zostawić kilka dobrych centymetrów. Tą przestrzeń najlepiej wypełnić słomą, lub chrobotkiem reniferowym. Będzie powstrzymywać wilgoć w pojemniku przed nadmiernym parowaniem. 

Spoko pomysłem jest skrzynka na stelażu z lekkiego sosnowego drewna. Widziałam kiedyś taką w sprzedaży w jakimś markecie ogrodniczym. Niestety wydała mi się zbyt droga i nie nabyłam. A teraz żałuję, bo była naprawdę lekka, mój odpowiednik zrobiony z palet choć wygląda zgrabnie, waży “tonę”

pojemniki do uprawy warzyw

Okrągłe donice czy prostokątne pojemniki ?

Te drugie oczywiście, gdybym miała kierować się tylko chęcią upchania na balkon jak największej ilości roślin. Donice chociaż zgrabne z wyglądu po pierwsze są mniej stabilne, po drugie nie wykorzystują całej cennej przestrzeni.

Ale… ładnie wyglądają i łatwo je przestawiać. Dlatego nie mam na tarasie samych skrzynek. Myślę, że warte wspomnienia przy tej okazji są doniczki i skrzynki balkonowe z tak zwanym systemem nawadniania, czyli komorą  na dnie w której znajduje się zapas wody. Doskonale sprawdzają się u mnie w uprawie fasolki szparagowej i truskawek.

 Jest jeszcze cała gama pomysłów, których nie opisałam. Pojemniki zbudowane z butelek pet, wiklinowe koszyki, kosze z włókna kokosowego,plastikowe beczki po kiszonkach przecięte na pół, plastikowe tuby z otworami ( jedną nawet widać na zdjęciu powyżej – sałaty w niej rosły )… Internet jest pełen takich wynalazków recyklingowych, które z dużym powodzeniem można wypróbować u siebie. Ja skupiłam się na tych najbardziej może oczywistych. Ale te niebanalne też są warte sprawdzenia.

Reasumując.

Wybór jak widzicie nie jest oczywisty i zawsze będzie podyktowany indywidualnymi możliwościami i potrzebami. Czyli cały ten artykuł psu na budę

A może jednak nie…?

8 thoughts on “Pojemniki do uprawy warzyw na balkonie

  • 08/03/2021 o 21:14
    Permalink

    Ja, oprócz wymienionych przez Ciebie pojemników (używam chyba wszystkiego, poza metalowymi), bardzo sobie cenię chińskie growbagi- są to pojemniki z gęstej włókniny, w różnych rozmiarach i kolorach, przeważnie wyposażone są w uszy-uchwyty do przenoszenia.
    Uwielbiam je- są lekkie, oddychające (przepuszczają powietrze i wilgoć-nie sposób zalać w nich rośliny), “elastyczne”- co pozwala ułożyć je ciasno koło siebie, tworząc większe powierzchnie, zapobiegające utracie wilgoci, a po sezonie można je złożyć, jak każdą inną, materiałową torbę, dzięki czemu nie zajmują wiele miejsca.
    Są też “wersje specjalne”, dedykowane do uprawy ziemniaków – ze specjalną uchylną, rozpinaną klapką, oraz takie z kieszeniami do sadzenia truskawek.
    Jedyną wadą jest to, że spód jest mokry i trzeba pod nie podkładać jakieś podstawki- jeśli się uprawia na balkonie. Ja uprawiam bezpośrednio na kostce brukowej, więc niczego nie podkładam.
    Polecam uwadze, rośliny dobrze w nich rosną.

    Odpowiedz
    • 01/05/2021 o 19:17
      Permalink

      Fajny pomysł, od lat się do nich przymierzam, ale jakoś tak umyka mi to, a gdzie kupujesz?

      Odpowiedz
  • 16/05/2019 o 18:18
    Permalink

    Plastikowe pojemniki- potem ten plastik zjadamy z warzywami. Lepiej wybrać jak najbardziej naturalny materiał i warzywa 1 roczne, bo po zimie na balkonie jest “smogowy osad”, który “wchodzi” w roślinę i następnie roślina bogata m.in. w metale przestaje być lepsza niż ze sklepu. Może nawet jeszcze bardziej szkodzi.

    Odpowiedz
    • 27/05/2019 o 06:02
      Permalink

      Może i racja. Też jestem zdania, że im ekologiczniej tym lepiej. Ale wśród tworzyw sztucznych są i takie, które nie rozkładają się w ziemi, a plastik ma tą przewagę, że jest lekki i trwały. Mam drewniane skrzynie na tarasie, a i je trzeba było wyłożyć agrowłókniną, która nie jest przecież z tworzywa naturalnego i pomalować drewnochronem, inaczej skorodowałyby w dwa sezony. A ich ciężar jest nawet bez ziemi, nie byle jaki. Normalny balkon, nie dałby rady takiemu eksperymentowi. A w temacie smogowego osadu, to gdzieś czytałam badania na ten temat, dotyczące ogródków działkowych w miastach wprawdzie, ciekawe wnioski tam były. Muszę koniecznie znaleźć i udostępnić. Warto je przeczytać.

      Odpowiedz
  • 21/03/2018 o 15:31
    Permalink

    A co z ‘podstawką’? Masz na to jakiś patent? Bo wiadomo,że woda ze skrzyni musi jakoś wypłynąć jeśli się jej zrobi za dużo. O tyle o ile w domku jednorodzinnym może nawet kapać tak w bloku czy na podmiejskim balkonie nie powinno lać się po elewacji do sąsiada…

    Odpowiedz
    • 22/03/2018 o 20:10
      Permalink

      Powiem tak, teoretycznie nie mam tego problemu bo taras jest orynnowany, ale nie lubię marnotrawstwa wody. W skrzyniach mniejszych mam zainstalowane rury drenażowe i one świetnie magazynują wodę. Pod donice daję po prostu podstawki,oprócz tych które maja podwójne dno ( szumnie nazywane systemem nawadniania ), a duże skrzynie mają oprócz rur drenażowych odpływy z boku, a nie pod spodem. Spodnia warstwa to keramzyt z perlitem, więc jeśli wody byłoby za dużo zmagazynuje się w rurze i na dnie, zanim wypłynie przez odpływ pod którym stoi pojemnik. Tak naprawdę rzadko zdarza się by po podlewaniu zostawał jakiś ślad na kafelkach.

      Odpowiedz
      • 20/04/2020 o 13:14
        Permalink

        Mogę prosić o więcej informacji odnośnie rur drenażowych ? Jak to wykonać i w kaki sposób ułożyć w pojemnikach ?

        Odpowiedz
        • 24/04/2020 o 06:35
          Permalink

          Rury drenażowe sprawdzają się w dużych pojemnikach. Moje skrzynie mają pojemność 200l więc rury wydawały mi się logicznym i dość prostym rozwiązaniem. Zakupiłam żółte rury drenażowe ułożyłam je na dnie w kształcie litery L. Na dole dodatkowo zrobiłam odpływy, a u góry wlot rury zakleiłam siatką za pomocą srebrnej taśmy, która uratuje życie nawet na Marsie 🙂 W rurze tworzy się rezerwuar wody. Nie wiem jednak, czy teraz też bym tak zrobiła. A to dlatego, że w jednej ze skrzyń w tej rurze, co roku mieszka mysior, a w drugiej mam ul dzikich pszczół. Pszczoły są ok, ale nie chcąc im zniszczyć ula musiałam zaprzestać podlewania przez rurę, funkcjonalność więc zanikła. No a mysior jako lokator bardzo mi nieodpowiada.

          Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *