Zaprawianie nasion – ekologiczne sposoby

Czy zaprawiać nasiona przed wysianiem, i czym?

Do niedawna zupełnie się tym nie kłopotałam. Wrzucałam nasiona w przypadkową ziemię zakupioną w sklepie ogrodniczym i czekałam niecierpliwie, aż wykiełkują.

Kilka lat temu, po kolejnej nieudanej próbie skiełkowania jakiegoś bardzo opornego gatunku zaczęłam szperać wokół tematu i okazało się, że sposobów na przygotowanie nasion do siewu jest wiele. Co więcej mogą one nie tylko zapobiegać ewentualnym infekcjom, ale również wzmacniać i odżywiać świeżo wypuszczony kiełek. Wprawdzie nie tego szukałam, ale przeczytane mądrości zapadły mi w pamięć i od tamtego czasu troszkę z zaprawianiem nasion eksperymentowałam.

Jako, że temat na czasie, bo pierwsze siewy już tuż, tuż. Dobra, przyznam się, niektóre nawet już poczynione , postanowiłam skrobnąć o zaprawianiu nasion, krótki tekścik.

Ekologiczne sposoby przygotowania nasion do siewu.

Czy zaprawianie nasion jest niezbędne? Osobiście uważam, że nie. Ale istnieją pewne szczególne okoliczności, o których poniżej, w których jednak warto pokusić się o jakieś drobne dodatkowe zabiegi przed siewem.

Od razu wspomnę, że jeśli chodzi o taką ekologię, ekologię, to uważa się, że najlepiej wybierać jak najmocniejszy materiał siewny, wyselekcjonowany i własnoręcznie wyprodukowany w chronionych, ekologicznych warunkach. Co za tym idzie, nie należy ingerować w jego wschody. Siejemy czyli w ziemię i czekamy, ewentualnie po wschodach usuwamy egzemplarze wyglądające niewyraźnie (znaczy te co bez rutinoskorbinu ). Wybaczcie.

Fajowo, tylko, że ja często staje się posiadaczką, bardzo skądinąd szczęśliwą, nasion podarowanych, lub pozyskanych drogą wymiany. Jest ich zazwyczaj niewiele, każde więc jest na wagę złota, a na warunki w jakich wzrastały ich macierze zwyczajnie nie mam wpływu. I to są właśnie te szczególne okoliczności, o których była mowa.

Skoro tak, to co w takim razie?

Mądry poradnik mówi – nie siej nasion w czwartej kwadrze. Ale to temat na zupełnie oddzielny artykuł, więc daruję sobie rozwijanie go tutaj

Pozostaje kilka sposobów, które można stosować w miarę dostępności środków, które biorą w nich udział.

  1. Popiół drzewny – popiół drzewny z drzew liściastych jest wykorzystywany do zaprawy nasion od wielu wieków. Marchew, pietruszka, skorzonera, czy cebula, jak też inne nasiono, pomieszane z popiołem drzewnym i spryskane wywarem z rumianku na ten przykład. Troszkę to może utrudnić równy siew. To może tak: robimy rowek, sypiemy popiół nań nasiona w równych odstępach i zanim zasypiemy, spryskujemy całość roztworem. Popiół chroni siew przed chorobami grzybowymi, szkodnikami, i dostarcza minerałów. Dodatek rumianku, pozwala utworzyć wokół nasionka dobroczynną otoczkę.
  2. Rumianek – skoro już o nim powyżej wspomniałam. Napar z rumianku doskonale nadaje się do moczenia nasion, szczególnie tych twardszych takich jak groch, fasola, bób, rzodkiew; lub tych starszych, które gdzieś nam zabyły w torebce. Działa odkażająco i delikatnie wzmacniająco. Zmienia kolor jaśniejszych nasion. A, ważna informacja, nie leżakujemy w nim nasion a jedynie moczymy kilka do kilkunastu minut.
  3. Kozłek lekarski – podobnie postępuje się z naparem z kozłka lekarskiego. Ten wydaje się właściwszy od rumianku, dla nasion pomidorów, selerów, porów, cebuli oraz bulw ziemniaków. Jeśli nie macie pod ręką materiału zielarskiego, to można zastąpić go spirytusowym wyciągiem z kwiatów kozłka. Na szklankę wody 3-4 krople. Roztwór jest przydatny do użycia przez dobę.
  4. Serwatka – tej metody przyznam się, nie próbowałam, ale ponieważ wspominają o niej różne źródła i ją podaję. Nasiona po prostu moczy się kilka minut w serwatce koziej, lub krowiej. Potem należy nasiona przesuszyć i dopiero wysiewać, najlepiej mieszając z popiołem drzewnym ( z drzew liściastych).
  5. Woda i termometr – nie, to nie żart. Nasiona można odkazić za pomocą gorącej wody. Zabije ona patogeny, ale żeby przy okazji nie ugotowała nam nasion musi mieć między 45 a 50 stopni Celsjusza i po to nam właśnie termometr. Czas moczenia- 10 minut. Siać od razu po zabiegu.
  6. Opylanie mączką bazaltową – nasiona miesza się z pyłem bazaltowy i taki mariaż odstawia na kilka dni w torebeczce przed siewem. Mączka bazaltowa zawiera krzemionkę, która zwiększa odporność roślin na takie choroby jak mączniak rzekomy, zaraza ziemniaczana czy szara pleśń. Trzy zmory spędzające sen z powiek ogrodnikowi.
  7. Nadmanganian potasu – moczenie nasion w roztworze nadmanganianu potasu zapobiega chorobom grzybowym. Zapewne zdarzał Wam się od czasu do czasu zgorzel siewek. 20  minut moczenia w różowej wodzie i problem z głowy. Roztwór sporządzamy w proporcji 3g na 10l. Wiem, do upraw balkonowych raczej tyle nie trzeba.

Koniec i bomba, a kto czytał ten…..ogrodnik

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informuję Cię, że strona używa plików cookies(tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. możesz zaakceptować pliki cookies albo wyłączyć ich używanie w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. więcej informacji o plikach cookies

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close