Truskawki na balkonie

truskawki na balkonie
W świetle grudniowego słońca, truskawki Pink Panda nie przestały owocować.

Tak, wiem, mamy styczeń. Dość to nieortodoksyjne, przesadzanie truskawek w styczniu, ale do tej pory moje krzaczki zimowały w skrzynkach na tarasie. Pogoda była łaskawa, nieliczne minusowe temperatury nie stanowiły dla nich problemu.

Z nowym rokiem przyszły jednak nocne mrozy, trochę się przestraszyłam że przeginam, i za moment będzie po truskawkach. Zabrałam więc skrzynki do domu. Jak może wiecie, nie mam niestety przechowalni dla roślin, nad czym bardzo boleję. Jeśli więc jakiś delikwent musi zimować w wyższej temperaturze, ląduje na parapecie w mieszkaniu, a rodzina żyje w temperaturach arktycznych, bo zakręcam kaloryfery. Niezbyt to wygodne, ale cóż zrobić. Truskawki miałam w zamiarze przesadzić do większych skrzyń, i otulić zimową włókniną, ale ponieważ na zimę wprowadził się do skrzyni mysior, dałam z tym spokój. A niech mu będzie.

O ile dwie skrzynki balkonowe są obsadzone roślinami w pełni dorosłymi, to dwie kolejne otrzymały obsadę za pomocą przyciskania kamykami wąsów roślin z tych powyższych. Są więc pełne jesiennego narybku, który zapuścił korzenie tam gdzie akurat stykał się z ziemią.

truskawki z rozłogów

I tak należałoby przesadzić to towarzystwo, wymyśliłam więc że zrobię to teraz. Mam trochę czasu i strasznie mnie korci by coś grzebnąć w ziemi. No i pozbędę się dwóch nieporęcznych skrzynek, zamieniając je na plastikową zgrabną paletkę z doniczkami.

I już. Przesadzone.

truskawki na balkonie

Ależ korzenie! Nie pomyślałabym nigdy, że od jesieni wąsy wybudują taki system korzeniowy. Podejrzewam, że jesienny Kristalon, którym potraktowałam wszystkie truskawki po ostatnich zbiorach, mocno się do do tego przyczynił. Musiałam solidnie przyciąć by zmieściły się do doniczek, z doświadczenia jednak wiem, że nie szkodzi to truskawkowym szczepkom. Te najstarsze poszły do donic dużych, najmłodsze do mini doniczek – fi 8 cm.

Na wiosnę kupiłam 3 sztuki Pink Panda, oraz 3 sztuki truskawki NoName sprzedawanej jako zwisająca całoroczna ( kwitnie na biało). Powiększyło to moją kolekcję powtarzających truskawek o dwie mieszkanki tarasu ( mam jeszcze Vilmę, Fragoo i Selvę i Temptation ) O ile Pink Panda wąsów zbyt wiele nie wypuszcza, to ta druga  NN jak szalona jeden za drugim. Z 6 roślin po jednym sezonie mam teraz 22 krzaczki. Mogę więc w tym roku obsadzić obrzeża wszystkich skrzynek.

Jako, że miałam tylko ziemię uniwersalną potraktowaną mieszanką mineralną, na razie zasilania żadnego nie będzie. Nawożenie zaraz po przesadzaniu jest złym pomysłem, tak na marginesie. Zobaczymy jak moje krzaczki zareagują na przeprowadzkę i skrócone korzonki. Zapomniałabym…użyłam mikoryzy w atomizerze. Pierwszy raz w zasadzie. Była już w balkonowym warzywniku w pałeczkach, i taka zmieszana z ziemią w kupnym podłożu. Taka w sprayu jest pierwszy raz. Kupiłam ją na dniach w moim ulubionym sklepie internetowym, razem z całym mnóstwem innych przydatnych cosiów. Zakupy ogrodnicze w styczniu to wielka frajda. Polecam. Prawie czuje się wiosnę dzięki temu.

Przy okazji podam tu przepis na moje podłoże – mieszankę do skrzynek. 

1 część kompostu, 1/2 części włókna kokosowego, 1/4 części piasku rzecznego, dodatek glinki kaolinowej, mączki bazaltowej i perlitu w proporcjach potrzebnych do spulchnienia mieszanki

Pogoda piękna, słonko świeci, chociaż na zewnątrz minus 8. A moje truskawki grzeją się przez szybę. Na taras wrócą dopiero wiosną, po zahartowaniu. Na razie posiedzą w ciepełku.

truskawki na balkonie

Truskawki na balkonie to wielka przyjemność, jeśli jeszcze nie próbowaliście polecam. Nie potrzebują wielkiej uwagi, jak widać łatwo je rozmnożyć, i mogą pełnić naprawdę ozdobną funkcję. O uprawie truskawek w pojemnikach można poczytać w artykule: 

3 thoughts on “Truskawki na balkonie

  • 29/01/2018 o 16:10
    Permalink

    o, widzę, że nie tylko ja przesadzam truskawki w styczniu 😀
    Moje wysiałam w grudniu! do doniczki, pięknie wykiełkowały, wyrosły, ba, wąsów też wypuściły co niemiara, więc styczeń nie styczeń, czas był przesadzić 🙂
    Bardzo się cieszę, że tu trafiłam, świetnie piszesz i dobrze się czyta 🙂

    Odpowiedz
    • 30/01/2018 o 14:58
      Permalink

      Gosiu dzięki za komplementa 🙂 ja już też grzebię u Ciebie. Bardzo nie dobrze bo jak wsiąknę w czytanie, to mi czasu na pisanie nie starczy, a sezon za pasem i czasu coraz mniej.

      Odpowiedz
    • 30/01/2018 o 15:02
      Permalink

      Te czarne? Właśnie widziałam na Twoim blogu. No czego to ludziska nie wyhybrydują 😉 ciekawe cudaki, mam nadzieję, że opiszesz smak.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *