Pomidorowy zawrót głowy- czyli jakie odmiany w tym sezonie oraz pierwsze problemy.

Pomidorowy zawrót głowy- czyli jakie odmiany w tym sezonie oraz pierwsze problemy.

Pomidory już posiane. W tym sezonie mnogość nowości.

Poza kilkoma odmianami karzełków takich jak:

Venus
Koralik
Czerwony paluszek
Perła Sadu
Minibell

pojawią się:

Subarctic Planty
Sinyj
Sibirskiy Skorospelyj
Ace55
Manitoba
Spiridon
Early Wonder
Glacier
Blody Butcher
Cream Sausage
Pendulina Orange
Tumbling Tom Red i Yellow
Spoon
Sweet Pea
Red Currant
Dzieckyj Sladkyj
Wiszący od Krysi

Green Agate
Sybirskiy Kozyr
Tsarskiy Podarok
Krym NN

Sweet Israeli
Król Syberii
Green Sausage
Maliniak
Raf
Blue Fruit
Black Sea Man

Blue Gold i Blue Ambrosia

Porażająco dużo. Nic nie poradzę, zachorowałam na rozległą pomidorozę

Część siewek wyszła już z ziemi, jakoś tak sypnięta z rozmachem. Zastanawiam się co będzie jak przyjdzie je rozdzielać do oddzielnych kubków, chyba parapetu nie starczy.siewki pomidorów

Zaliczyłam już rzecz jasna, pierwsze problemy z rozsadami. Przyczyna jest dla mnie nie do końca rozpoznana. Po analizie objawów sądzę jednak, że jest nią zakupione przeze mnie podłoże do siewu i pikowania, które najwyraźniej było zeszłoroczne i źle przechowywane. Wniosek – zawsze sprawdzajcie datę na opakowaniach z ziemią. Worek, który nie tylko zimował na podwórzu, ale   najprawdopodobniej przeleżał tam pół poprzedniego sezonu, może zawierać przykre niespodzianki. I nic tu nie pomoże fakt, że jest renomowanej firmy, której produkt kupuję od lat.

Pierwszym objawem było usychanie końcówek najstarszych liści, bez zmiany koloru. Wyglądało to troszkę tak jak przy zaduszeniu rozsady. Zdarzyła mi się kiedyś taka wpadka. Jeśli bowiem, podlewa się pomidorkowego dzidka zbyt często i ziemia jest ciągle mokra, traci on z jednej strony potrzebę poszukiwania wilgoci korzeniami, więc nie rozwija ich tak jak należy, z drugiej zaś ma utrudnione pobieranie składników odżywczych z podłoża. Podlewać należy rzadziej, a solidniej.

Tym razem sytuacja taka nie miała miejsca. A jednak mój tegoroczny „pierworodny” marniał w oczach. Podejrzewałam zbyt duże zasolenie podłoża, i nadal tej kwestii nie wykluczam, ale nietypowy zapach ziemi lekko zalatujący siarką był dla mnie równie niepokojący. Nie pozostało mi więc nic innego jak podjęcie próby reanimacyjnej za pomocą zmiany podłoża. Malinowy Rodeo, bo o nim mowa został przesadzony w ubogie podłoże torfowe i pozostawiony do rekonwalescencji.

Po tym zabiegu jego stan wyraźnie się poprawił, co mnie niezmiernie cieszy. Niestety uschnięty listek nie był do odratowania. Myślę, że poradzi sobie dzielnie bez niego.

 

 

 

Informuję Cię, że strona używa plików cookies(tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. możesz zaakceptować pliki cookies albo wyłączyć ich używanie w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. więcej informacji o plikach cookies

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close