Trzech Króli, porządki na tarasie i pomidorowa lista

Trzech Króli, porządki na tarasie i pomidorowa lista

No wiem. Święto. Powinnam do góry brzuchem, zajadać słodycze i popijać kawą. Nie, żeby tego też nie było  bo było. Większość dnia minął mi jednak pracowicie. Piękna, ciepła aura, aż prosiła o sensowne warzywnikowe wykorzystanie. Postawiłam na prace porządkowe. Przepchałam rynnę, w której odkryłam w szlamie sadzonki truskawek  no ale numer. Delikatnie je stamtąd  wyjęłam, i posadziłam do skrzynki. Musiał wąs zawędrować do rynny, a że zima nie zimowa, to spokojnie tam sobie mieszkał.

Zmyłam cały taras. Jak mróz w nocy przyciśnie, będę miała prywatne lodowisko  łyżwy już czekają.

cieniówka na balkonie

Plan jest taki, że wczesną wiosną za pomocą rurek PCV zrobimy z małżonkiem stelaż pod cieniówkę i ewentualne zadaszenie, nad częścią tarasu, która takowego nie posiada. W zeszłym sezonie silne wiatry połamały bambusową konstrukcję, którą sama wykonałam. Bez zacienienia balkonowy warzywnik ma strasznie pod górkę. Majowe słońce jest bezlitosne dla rozsad. Potrafi spalić młode liście do białego.

cieniówka na balkon

To było traumatyczne przeżycie. Wszystko zwaliło się na krzaki pomidorów. W tym roku takie akcje odpadają.

A propos pomidorów. Powolutku zaczynam kształtować w myślach pomidorową listę. Postanowiłam mocno ograniczyć obsadę pomidorową  w tym roku. W poprzednim sezonie trochę przegięłam. Wszystkiego było dużo za dużo. Bardzo pięknie, ale gdzie strefa wypoczynkowa ja się pytam?

Ano brak. Poza tym, gdy któregoś późnowiosennego ranka, mój Teść wparował na taras, zaniepokojony coraz bujniej panoszącą się zielenią, o mało zawału nie dostał. Próbował podnieść skrzynię, która z grubsza waży ćwierć tony, zrobił się czerwony na twarzy i wysapał bardzo wkurzony, że to tak nie może zostać. Bardzo przejęta Jego wyglądem popełniłam heroiczny czyn i zniosłam wtedy sporą część skrzyń na podwórko, przy czym z kolei ja o mało ducha nie wyzionęłam  . Przy okazji policzyłam szybciutko: 2x350l+2x200l+1x150l to były skrzynie + 350l deszczówka w beczce + 25x10l doniczki + 6x50l skrzynki na owoce nie licząc stelaży + stolik ze szpuli drewnianej. Zakładając, że 1l=1kg mamy lekką ręką 2100kg na tarasie wylanym na poziomych legarach bez słupów

No tak, trochę jakby racji miał.

Znakiem tego, czas wprowadzić pewne cięcia.

Uroczyście oświadczam, że w tym sezonie na taras planuję tylko….10 odmian i ani sztuki więcej. Tylko jak ja to zrobię?

Wstępnie lista składa się w większości z odmian typu Dwarf. Bardzo chcę wypróbować ich jak najwięcej, i wcale nie ma tu znaczenia ich wzrost nie wystający poza barierki tarasu .

Czuję, że pomidory w donicach rozpanoszą się jak w zeszłym sezonie bakłażany, po całym podwórku.

W planach mam:

  • Arctic Rose Dwarf
  • Ding Well Scotty Dwarf
  • Dwarf Beryl Beauty
  • Dwarf Sweet Sue
  • Green Martin Dwarf
  • Grinch Cherry Dwarf
  • Pink Passion Dwarf
  • Sean’s Yellow Dwarf
  • Big Green Dwarf
  • Dwarf Brandy Fred
  • Dwarf Emerald Giant
  • New Big Dwarf
  • Dwarf Summertime Green
  • Orange Pixie Dwarf

 

 

 pozostają powtórzenia z zeszłego sezonu:

  • Dzieckij Słodkij
  • Malinowy Smaczek
  • Cytrynek Groniasty
  • RAF
  • Black Sea Man
  • Green Agate

Matematyk ze mnie kiepski, ale coś mi mówi, że to więcej niż 10

Oj tam, oj tam. Jakoś to będzie.

Balkonowy warzywnik we wrześniu i październiku

Balkonowy warzywnik we wrześniu i październiku

Muszę przyznać, że jesień ze swoimi niekończącymi się deszczami nie sprzyjała ani fotografowaniu, ani ogólnie ogrodowym pracom. Stąd też dokumentacji jest mało i nie jest zbyt imponująca. Dlatego jesienne miesiące w tym roku wszystkie razem.

Długo na tarasie dojrzewały ostre papryki, opierały się też chorobom grzybowym pomidory, a truskawki w zasadzie nie przestały owocować do dziś.

Wrzesień

…deszczowy ale ciągle zielony. Nie nadążaliśmy w zasadzie z przerabianiem pomidorów i bakłażanów. Zrobiłam sporo słoików lutenicy, przeciery pomidorowe, zupy… aż łezka w oku się kręci.

 

Październik

…nie był lepszy. Kilka wręcz upalnych dni i deszcz, deszcz, deszcz…

Powoli zaczęłam likwidować pomidory, zostało tylko kilka najbardziej odpornych na grzybowe infekcje. Zebrałam większość papryk i nim się obejrzałam zrobił się listopad.

chwilę później pojawiły się przymrozki, a ja wyjechałam i taras pozostał samotny nie do końca posprzątany w oczekiwaniu na kolejny sezon.

Balkonowy warzywnik w sierpniu

Balkonowy warzywnik w sierpniu

Sierpień minął tak błyskawicznie, że nim się obejrzałam zrobiła się połowa września. A działo się w warzywniku sporo. Oto fotogaleria  z sierpnia. Bardzo przyjemne i obfite plony. Pogoda była bardzo łaskawa dla pomidorów i papryk. Wprawdzie bez podlewania nie byłoby takich zbiorów, ale coś za coś. Sucha aura oszczędziła moim podopiecznym grzybowych problemów.

Balkonowy warzywnik w lipcu

Balkonowy warzywnik w lipcu

Lipiec minął już w zasadzie. Obfitował głównie w bieganie z konewkami, odszukiwanie i wyłapywanie gąsienic i w końcu w pierwsze oczekiwane zbiory. Tych doczekała się fasolka szparagowa, bób, marchewki, rodzynek brazylijski i pierwsze pomidorki. Cały czas podjadamy z krzaczków truskawki, zakwitły też dynie i kukurydza. Dojrzewają papryki i ogórki. Taras zmienił kolorystykę. W końcu wszędobylską zieleń złamały pierwsze kolory kwiatów i owoców.

Balkonowy warzywnik w lipcu:

Balkonowy warzywnik w czerwcu

Balkonowy warzywnik w czerwcu

W czerwcu taras na dwa tygodnie został pod opieką mojej kochanej teściowej. My zaś rodzinnie tradycyjnie eksplorowaliśmy górskie szczyty i doliny. Pogoda była przepiękna, jak na zamówienie. Udało mi się nawet nie myśleć zbyt często o tym co też dzieje się z moimi warzywkami, chociaż nasz wyjazd poprzedziła seria niefortunnych zdarzeń. Najpierw nie zadziałał system automatycznego podlewania. Nie było już czasu by dochodzić w czym problem. Taras został więc na łasce konewek. Zamówione węże do napełniania beczek nie przyszły na czas, a na pomidorach sąsiadki zauważyłam niepokojące objawy, mogące świadczyć o ZZ (czyli zarazie ziemniaka) O robieniu oprysków podczas mojej nieobecności nie było mowy, zostawała więc nadzieja, że to jednak nie ZZ tylko jakieś niedobory, przewianie i przelanie. Nadzieja dla mnie, bo dla sąsiadki w zasadzie żadna. Po powrocie zastałam dżunglę przez którą bez maczety nie da rady  Niestety pomidorki typu sausage nabawiły się solidnych niedoborów wapnia, większość owoców zajęta szarą zgnilizną, podobny problem spotkał odmianę Bołoto i jednego z Black Sea Men’ów. Spora przykrość, ale cóż zrobić. Saletra wapniowa i propionian wapnia poszły w ruch. Mam nadzieję, że sytuacja jest już opanowana.

Na nasz powrót przypadły też zbiory bobu. Z trzech donic uzbierał się prawie kilogram. Starczyło na dwa obiady. Relację z uprawy donicowej bobu zamieszczę na dniach. W zasadzie uprawa bezproblemowa, jedyny minus to ilość plonów, ale jeśli komuś starczy jedna miska strąków to jak najbardziej polecam.

Batat rozpanoszył się tak, że zasłonił nam pół okna, nawożenie jak widać dało oczekiwany rezultat. O uprawie batatów też już szykuję artykuł.

Balkonowy warzywnik w czerwcu

Balkonowy warzywnik w maju

Balkonowy warzywnik w maju

Minął kolejny miesiąc. Ten był bardzo pracowity. Mnóstwo, wysadzania, przesadzania, przenoszenia i osłaniania. Kilka burz z wielkim deszczem a po nich szalone upały z palącym słońcem. Jak widzicie pomidory w donicach poszły jak szalone w liść. Sałaty, szpinaki i inne liście rosną uszczuplane przez kuchnię co dzień. Zakwitły pierwsze kolorki, jest super, tylko zastanawiam się jak my będziemy poruszać się po nim za miesiąc, bo to nie koniec wzrostu wszystkiego.

Zmuszona byłam rozciągnąć cieniówkę nad tarasem, palące słońce niszczyło liście paprykom i pomidorom. Koniec końcom, obsada jednak była trochę przypadkowa. Miały na taras iść same niskie odmiany pomidorów i po jednej sztuce słodkich papryk, a wsadziłam w donice po prostu te, które były najdorodniejsze w fazie rozsady. Czyli, żywioł, jak zwykle.

Nadal mam nie wysadzone fasole szparagowe i melony, kiełkują też dwie mini dynie, wszystko z lekkim opóźnieniem, mam tylko nadzieję, że dadzą radę zaowocować.

Balkonowy warzywnik w maju

Balkonowy warzywnik w kwietniu

Balkonowy warzywnik w kwietniu

To będzie kolejna szybka nota podsumowująca miniony już miesiąc. Zacznijmy od tego że kwiecień nas nie rozpieszczał. Kilka dni upału a potem przenikliwe zimno, śniegi, grad i zawieruchy. Tak wyglądał mój bób  normalnie aż mi zimno na sam widok. Na szczęście przeżył i teraz już kwitnie.

 

Swoją drogą widok był nieziemski przez kilka dni.

Nie wszyscy jednak byli z tego zadowoleni. Mój salon wyglądał jak dżungla, cieszę się, że to już tylko wspomnienie. Rozsady marniały w oczach. Pomidorowe  liście miały ciągły problem z nekrozami, których pochodzenia nie mogłam ustalić, do papryk zaczęły dobierać się przędziorki, a bakłażany notowały bardzo mizerne przyrosty.

 

Na zakończenie tego króciutkiego postu zwierzę się Wam z kilku  spostrzeżeń.

Pierwsze dotyczy torfowych krążków. Zakupiłam w tym roku taki oto zestaw w jakiejś bardzo promocyjnej cenie i… wysiałam doń okry. Doskonale w nim wykiełkowały, miały cieplutko i wygodnie, a w późniejszej fazie bardzo łatwo dały się przesadzić do kubeczków, bez strat w korzeniach.

okra w torfowych krążkach

Kolejne dotyczy wielodoniczek. Zestaw pomidorków doniczkowych w różnych wielkościach, rósł sobie spokojnie w takim wynalazku, ale więcej nie popełnię siewu w ten sposób. Zdecydowanie wygodniejszy jest chów kubeczkowy. Zlepione ze sobą komory niosą ze sobą mniej korzyści niż się spodziewałam, wysychają odmiennie, a jeśli jakiś pomidorek zachoruje odizolowanie go można uzyskać tylko poprzez przesadzenie. pomidory w wielodoniczkach

Balkonowy warzywnik w marcu

Balkonowy warzywnik w marcu

Garść aktualności z prac tarasowych – marzec

Rozsady rosną w ilości większej niż potrzeba, jak zwykle. Zakupiłam regał by wszystkie zmieścić w pokoju. Sprawdza się wyśmienicie. Na dzień razem z regałem wędrują na taras, na noc, z powrotem do domu.

Wysiane nowalijki powoli zaczynają wschodzić, dzięki ostatnim kilku cieplejszym dniom. Pierwsze ruszyły rzodkiewki. Teraz czekam szpinaku i pietruszek. Dosiałam do skrzynek kilka listkowych odmian sałat, oraz odrobinę kwiateczków. Chcę w tym roku więcej kolorów zdecydowanie. Zieleń jest super, ale w towarzystwie czerwieni, żółci, pomarańczu i amarantu będzie jeszcze bardziej superowa.

Wykiełkował bób w trzech odmianach.

Pierwsze aksamitki już wysadziłam do skrzynek.

Stała się też bardzo nieprzyjemna rzecz, padły mi sadzonki okry. Bez ostrzeżenia, z nieznanej mi przyczyny. To już drugi sezon z rzędu mam z okrą problemy.

Ziemia o właściwym ph, sprawdziłam. Podlewane letnią wodą- deszczówka ogrzana na słońcu, z umiarem. Jeszcze nie zasilane. Nie mam pomysłu. Padły 2 sztuki z 5. Dlaczego? W tej sytuacji, siać kolejne będę jednak już bezpośrednio do skrzynek po 15 maja.

A z nowinek technicznych. Zamontowaliśmy na tarasie podłączany do kranu zewnętrznego wąż ogrodowy. Będzie pomagał w sprzątaniu tarasu i zasilaniu go awaryjnym w wodę. Zawisła też cieniówka 55% dla osłony przed południowym słońcem i wiatrami.

Wszystkie donice solidnie wymyte czekają na swoich nowych lokatorów. Teraz tylko czekać prawdziwej ciepłej wiosny.

Ozime siewy na balkonie

Ozime siewy na balkonie

Ozime siewy na balkonie

Po posprzątaniu skrzynek i posianiu w niektórych np. gorczycy, na fitosanitarny nawóz, pozostaje zaplanowanie obsady na następny rok. Natychmiast bo zrobieniu planu zamiast czekać do wiosny można przystąpić do działania.

Niektóre gatunki zyskają na wysianiu, lub wysadzeniu właśnie w tym miesiącu. Należą do nich: koper, marchew, szpinak nowozelandzki, pietruszka korzeniowa, naciowa i ozdobna, cebula dymka oraz groch ozimy. No i czosnek zimowy. Jeśli ktoś lubi eksperymenty można też spróbować niektórych odmian sałaty.

Czytaj dalej

Mini pomidorki Venus

Mini pomidorki Venus

Mini pomidorki Venus

Małe karłowate pomidorki odmiany Venus, były tegorocznym balkonowym hiciorem. Niskie kompaktowe krzaczki, wydawały bardzo obfity dwukolorowy plon. Maluszki o bardzo słodkim smaku i całkiem przyzwoitej grubości skórce, co jest rzadkością przy karłowatych koktajlowych odmianach, były przysmakiem dzieciaków.

Nie mają wielkich wymagań, rosły doskonale w balkonowych skrzynkach, nawożone pokrzywówką i żywokostówką czyli tak zwanymi roślinnymi gnojówkami. Niezbyt trafiona według mnie nazwa, ale ogólnie przyjęta niestety.

Nie potrzebują tak naprawdę przycinania,  stosowałam jednak cięcie higieniczne pędów które płożyły się po ziemi. Nie zauważyłam żadnej podatności na choroby. Doskonale radziły sobie na balkonowej balustradzie, mimo braku zadaszenia. Rosły również na parapetach, pod dachem, nie widziałam jednak żadnych różnic w ich zachowaniu, aż do jesieni, kiedy to wystawione na deszcze egzemplarze zaczęły prezentować piegi na owocach. Drobną niedogodnością był ciężar krzaków. W pewnym momencie trzeba było zbudować im bambusowy stelaż by się nie poprzewracały