Rozsady, rozsady…

Wiosna nie chce przyjść, prognozy straszą huśtawką temperatur, ale dla rozsad nie ma to większego znaczenia. One jeszcze długo będą grzały miejscówki na parapetach.

Nie ma co się oszukiwać. Nadszedł czas na rozsady.

Pierwsze papryki wysiałam już dawno temu, przesadzone do dużych kubków po jogurtach, podlewane nawozem mineralnym rosną sobie miarowo.

W tym roku stosuję do rozsad nawożenie mineralne o zrównoważonym składzie. Zdecydowałam się na nawóz NPK 18:18:18 z mikroelementami. Do fertygacji rozpuszczam zielonkawy proszek w wodzie 1g na 1l wody. Nie jest to kłopotliwe i liczę, że w tym sezonie moje rozsady będą dobrze odżywione już na starcie.

Tym samym nawozem będę podlewała wszystkie rozsady aż do wysadzenia na miejsce stałe, czyli do docelowych pojemników.

Uparłam się w tym roku wrócić do uprawy okry. Niebywale mi odpowiada jej smak i konsystencja w jednogarnkowych daniach. Doskonała jest też pieczona w piekarniku.

Wysiałam kilka odmian, które akurat miałam na stanie. Wszystkie teoretycznie są odmianami wysokimi, zobaczymy jak tym razem rozwinie się sytuacja. Bardzo trudno zakupić odmiany karłowe takie jak Jade czy Lee w Polsce. Trzeba je sprowadzać z zagranicznych sklepów internetowych,  a ja jakoś w tym roku nie miałam tyle samozaparcia w sobie.

Odmiana Burgundy, której mam dwie rozsady ma opinię mało plennej, ale za to wybitnie ozdobnej. Natomiast Jing Orange Okra to odmiana zarówno piękna jak i plenna. Oprócz tych dwóch czerwonych mam też zielone. Niestety nasze firmy sprzedające nasiona okry nie raczyły zaznaczyć na opakowaniach jakiej są odmiany.Okra Burgundy Okra zielona Jing Orange Okra

Oprócz papryk i okry, powolutku rozwija się rozsada wielu odmian bakłażanów, które udało mi się skiełkować. Niestety nie wszystkie z przeze mnie wybranych wyszły. Matrosik, Czernyj Krasaviec, oraz zielony bakłażan o nazwie Thai Kermit nadal siedzą w kiełkownicy. Jako, że wysiewałam je 11 lutego to, czarno to widzę. Daję im tydzień ostatniej szansy. Szczególnie żal mi tej ostatniej odmiany, bo byłaby to pierwa zielono pasiasta odmiana w balkonowym warzywniku, a nasionka przyszły do mnie aż z USA. Naprawdę wielka szkoda.

Podobnie jest z ostrymi paprykami, ale ich akurat nie jest mi jakoś wybytnie żal. Nie wyszły Jamaikan Red Hot i Aji Imbabura,i to z moich własnych zeszłorocznych nasion. Sama nie wiem dlaczego. Mam jeszcze nasiona z innych owoców tych samych odmian, ale dosiewanie już raczej nie ma sensu. Kolokwialnie rzecz ujmując – olewam. I tak jak zwykle wszystkiego mam za dużo.

Niebywale żal mi, że nie jestem jakoś wybitnie zintegrowana z ogrodnikami z pobliża, bo możnaby urządzić jakąś akcję wymiany rozsad. A może wartoby pomyśleć o takiej inicjatywie…

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informuję Cię, że strona używa plików cookies(tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. możesz zaakceptować pliki cookies albo wyłączyć ich używanie w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. więcej informacji o plikach cookies

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close