Podsumowanie kwietnia

No pięknie. Maj mnie zastał. Jak zwykle….zaskoczenie, ale że już? Maj? No tak. Już maj.

Kwiecień był pracowity, na przemian zimny i gorący. Okazało się jak zwykle, że zrobiłam za dużo rozsad. Normalka. Przyczyna tkwi w pakowaniu dubli do kubeczków, bo takie zdrowe… Mam ewidentny wstręt do zabijania roślin zdrowych i tendencje do ratowania za wszelką cenę chorych. I przez to mój dom wygląda jak dżungla.

Oczywiście nie ma możliwości wysadzenia ich wszystkich u mnie, więc trzeba będzie za chwilę włączyć tryb rozdawactwa. Jeśli ktoś mieszka blisko mnie ( nie wysyłam już niczego po ostatnich przebojach z pocztą – część mikoryz nie dotarła do celu ) lub może sobie podjechać, to proponuję śledzić świeże posty. Wkrótce ukaże się lista moich nadwyżek pomidorowo- paprykowych.

Co się działo w kwietniu.

Zakwitły obficie truskawki. Liście mają przy tym większe od moich dłoni. To efekt jesiennego nawożenia skrzynki, nawozem eko na bazie obornika i wełny owczej. Ponieważ w skrzynkach mam pszczółki nie było mowy o wymianie podłoża, ani głębokim przekopywaniu, więc sypnęłam na jesieni granulatu i zmieszałam go z wierzchnią warstwą. Chyba solidnie mi to wyszło, bo krzaki truskawek oszalały. Mają piękne wielkie kwiatuchy, zielone błyszczące liście, normalnie jak z reklamy. Ciekawam czy i smak będzie wyjątkowy.

Zakwitły też borówki amerykańskie, czym zrobiły mi wielką i miłą niespodziankę. Niestety mocny wiatr, trochę osypał kwiecie, ale może kilka jagódek zjemy.

Zakwitły ostre papryki, niestety pierwszymi kwiatami, które trzeba usunąć.

Posadziłam zioła: tymianek, rozmaryn, bazylię, maggi, pietruszkę naciową, szałwię, lawendę, i cząber. Wszystko nówki doniczkowe. Bazylia i pietruszka po prostu marketowe z przyprawowej półki, reszta z ogrodniczego sklepiku. Cząber od razu się pochorował, zdaje się, że część korzonków była uszkodzona, bo spory kawałek sadzonki po prostu uschnął, ale reszta chyba przeżyje.

We wszystkie dziury w skrzynkach wysiałam smagliczkę, nasturcję i nagietki.

W doniczki posiałam ogórki, ale wschodzą bardzo opornie. Wyjątek stanowi Iznik z eksperymentalnego pudełka z Kik’a. Ten wystrzelił po kilku dniach.

Posiałam też dyńkę Baby Boo prosto z ostatniego żywego egzemplarza, który zimował na półce w pokoju. I natychmiast wykiełkowała. Teraz zastanawiam się, czy dać ją na balkon, czy jednak gdzieś na zalesiu.

Na balkonie bowiem robi się gęsto w skrzyniach, a to za sprawą winogron i truskawek. Jednym i drugim trzeba trochę przestrzeni zostawić, więc możliwości obsady są znacznie ograniczone. Oprócz truskawek powtarzających, które mam w skrzyniach i odmładzam sobie samodzielnie, zakupiłam dwie nowe odmiany truskawki pnącej : Monterey i Vima Rina, więc kolejne obrzeża będą truskawkowe. Stwierdzam, że sprawdza się ten system. Brzeg skrzyni wygląda atrakcyjnie gdy zwisają z niego pędy truskawek z owocami. Owoce nie tarzają się w błocie, a reszta skrzyni pomieści jeszcze sporo. No i całoroczne truskawki to super frajda.

We wszystkich skrzyniach jako przedplon miałam posiany szpinak. Gdy przyszła paczka z truskawkowymi korzonkami ( kupiłam sadzonki typu frigo ) czas było szpinak zebrać. Osobiście najbardziej lubię szpinakowe listki na surowo. Oprócz sałatek na bieżąco przeze mnie podjadanych, ( a które wcinałam co dzień) zebrałam dwa ciasno upchane worki (Ikeowskie żółte) do zamrożenia. To rewelacyjny zbiór i stwierdzam, że już co roku będę tak robić. żadne tam rzodkiewki, szpinak moi mili, szpinak rządzi!

Wysiane mizuny, sałaty i musztardowce pięknie obrosły mi donice. To rewelacyjne listki, polecam je wszystkim Wam do doniczek.  Szybciutko rosną, wystarczy im biohumus za polewkę i urozmaicają sałatkowe menu . W dodatku urosną w każdym pojemniku. Same plusy.

Co jeszcze. Przesadzanie. Całe mnóstwo przesadzania, pomidorów, papryk i bakłażanów, z mniejszych kubków do większych.

Dosiałam sałaty. Wzeszła marchewka w skrzynce i koperek. W końcu.

Aaa, no i przyszła paczka z „sadowniczego”. Nie do końca jestem usatysfakcjonowana. Trochę było z tym perturbacji, a i to co zastałam w paczce pozostawia nieco do życzenia, ale o tym przeczytacie w „zakupy w sadowniczy.pl” . Dla niecierpliwych tylko napomknę, iż konkluzja jest taka, że zakupów w tym przybytku na pewno nie powtórzę. Zapłaciłam podwójnie za pojedynczą przesyłkę, sadzonka borówki to chory żart, a bardzo droga karłowa grusza wygląda na przesuszoną. Ale jakieś plusy też są.

Chyba tyle o kwietniu.

Z ogrodniczym pozdrowieniem

Anja

 

 

 

Komentarz do “Podsumowanie kwietnia

  • 20/05/2019 o 12:41
    Permalink

    Bardzo wiele się u Ciebie działo w kwietniu! Uwielbiam oglądać Twojego bloga – zawsze pozytywnie mnie nastawi na moje kolejne eksperymenty z donicami 🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *