Sałaty na balkonie

Jako, że w końcu mamy coś na kształt przedwiośnia, postanowiłam skreślić kilka słów o uprawie sałaty. Wprawdzie było o sałatach przy okazji uprawy wszelkich zielonych listków, ale historia lubi się powtarzać w zasadzie w każdym sezonie 🙂

Po dyniach, pomidorach i bakłażanach, sałaty stają się moją nową namiętnością. Ich różnorodność odmianowa jest równie duża co powyższych, a kulinarna przydatność choć mniej może kreatywna, to przecież niezaprzeczalna. Bez miękkiej masłowej, orzechowej w smaku rzymskiej czy chrupiącej lodowej nie wyobrażam sobie życia. A ta samodzielnie zebrana z własnego mini ogródka, nie może się równać z żadną inną.

Na polskim rynku nasion pojawiło się w ostatnim czasie wiele odmian listkowych dedykowanych do uprawy  balkonowej, prawda jest jednak taka, że to te same odmiany, które sadzi się w gruncie z odpowiednią adnotacją na opakowaniu poszerzającą grupę docelową klientów. Nie zmienia to faktu, że oczywiście nadają się do uprawy w balkonowych skrzynkach i pojemnikach. Są to odmiany, którym ograniczona przestrzeń życiowa wcale nie przeszkadza, wyrosną bowiem prawie w każdym pojemniku od łubianki po truskawkach po tubę czy worek. Jeśli jednak wysadzilibyście rozsadę takiej sałaty rzymskiej „na listki” do gruntu, wyrośnie Wam piękna pełnowymiarowa główka. Sprawdziłam to – wysiane sałaty rzymskie z opisem na opakowaniu „na listki”, wysadzona do większych skrzynek

Pisałam onegdaj, że sałata jest doskonałym przedplonem do pojemników, i absolutnie się z tego nie wycofuję. Wgłębiając się jednak w temat sałat, należy zauważyć, że w tym przypadku istotny jest zarówno wybór odmiany jak i sposób startu.

Każda odmiana ma swój okres wegetacji (podany na torebce z nasionami). Mamy do wyboru sałaty wiosenne, letnie i jesienne, a nawet zimowe (zimujące w gruncie) .

Jeśli posadzimy bardzo wczesną wiosną letnią odmianę, będzie marudzić, że jej zimno 😉 i bardzo długo startować. Zwracajcie na to uwagę przy wyborze nasion.

Odmiany Baby Leaf

Odmianami idealnymi na przedplon są sałaty typu Baby Leaf o liściach zarówno gładkich jak i kędzierzawych. Zewnętrzne liście można sukcesywnie obrywać nawet przez sześć tygodni, a gdy źródełko się wyczerpie w ich miejsce posadzić na przykład szparagową fasolkę.

Odmiany liściowe

Jeśli mamy możliwość posadzenia sałaty nie tylko w balkonowej skrzynce, ale również w większym pojemniku możemy wybierać wśród wczesnych odmian głowiastych i liściowych.

Te drugie nie tworzą zwartych główek, ale rozmiarami potrafią dorównać tym pierwszym i występują w przeróżnych kolorach i wzorach liści. Ich uroda jest naprawdę imponująca.

Większość odmian liściowych to odmiany średniowczesne, czyli takie, które sieje się gdy temperatura gleby ustali się na poziomie 14-15 stopni, co zazwyczaj ma miejsce na przełomie marca i kwietnia. Bezkarnie można je wtedy posiać bezpośrednio do skrzynki balkonowej. Wykiełkują gdy tylko pojawi się kilka słonecznych dni, i nawet jeśli później  temperatura spadnie, spokojnie przetrwają chłody. Dla spokojności można je na noc otulić wiosenną włókninką, lub kloszem. Tworzą luźne rozety liści, i w przeciwieństwie do sałat dębolistnych Baby Leaf ścina się je w całości.

Do sałat liściowych należą odmiany: Crimson, Lollo Rossa, Lollo Blonda

Odmiany głowiaste

Na balkonie trudno je uprawiać bo potrzebują sporo miejsca, jeśli jednak dysponujecie nie tylko balkonowymi skrzynkami, a powiedzmy uprawiacie warzywa w kastrze, to możecie wybrać odmiany o zwartych mniejszych główkach, które dopełnią wizualnej kompozycji i uzupełnią obiadowe menu.

Do odmian głowiastych należą sałaty masłowe, rzymskie i kruche a wybór ich odmian jest naprawdę duży.

Wczesne odmiany to np. Królowa majowych, Pierwszy Zbiór

Uprawa z rozsady

Czy ma to sens? Oczywiście w przypadku upraw gruntowych jak najbardziej, ale na balkonie? Rok rocznie mam jakieś rozsady sałat na parapecie, głównie robione ze względu na małą ilość posiadanych nasion jakiejś egzotycznej odmiany, na której rozmnożeniu niebywale mi zależy. A czy przyspiesza to zbiory? Otóż tak. Przyspiesza, nawet na balkonie. Szczególnie w kapryśne wiosny, gdy temperatury wciąż serwują sinusoidę.

Sprawa należy raczej do prostych.

Potrzebny jest pojemniczek, może być np. po margarynie, trochę podłoża do siewu, nasiona wybranej wczesnej odmiany i spryskiwacz.

Wyrównujemy podłoże w pojemniczku, rozmieszczamy nasiona na wierzchu, przyciskamy je do podłoża, spryskujemy wodą i stawiamy w miejscu jasnym o temperaturze od 10-15 stopni. Sałata kiełkuje w świetle, nie przykrywamy jej więc warstwą ziemi. Jeśli umieścimy pojemniczek w miejscu o odpowiedniej temperaturze i świetle, siewki nie będą się wyciągać. Jeśli trochę nam się jednak „zżyrafią” nie szkodzi, naprawimy to przy kolejnym etapie.

Następnym zabiegiem jest pikowanie. Zabieramy się do tego delikatnie, najlepiej uzbrojeni w widelczyk do zakąsek, lub podobnie wyglądające specjalne narzędzie do pikowania.

Delikatnie wyciągamy siewkę z podłoża i umieszczamy w pojedynczym pojemniczku z podłożem uniwersalnym, lub mieszanką kompostową przykrywając ziemią do wysokości rozpoczynającej tworzyć się rozetki. Koniecznie podlewamy. Ja dodatkowo w tym momencie używam mykoryzy w sprayu, spryskując nią korzenie zanim umieszczę siewkę w ziemi.

Wersja rysunkowa pikowania za pomocą ołówka czyli taka dla lubiących wyzwania

pikowanie siewek

Wersja foto pikowania za pomocą jednorazowego widelca nie miałam nic innego na podorędziu.

 

I tyle, patrzymy jak rośnie, sprawdzamy wilgotność podłoża, podlewamy w miarę potrzeby. Nie nawozimy, bo w ziemi uniwersalnej ilość startowego nawozu w zupełności wystarczy na cały okres tworzenia się rozsady. Trzymamy w miejscu gdzie temp. wynosi ok. 10-15stopni i jest jasno. Gdy na dworze zrobi się koło 10 stopni obowiązkowo rozsada ląduje na dworze, by się zahartować. Na noc z powrotem do pomieszczenia.

Uprawa z siewu do gruntu

Czyli bezpośrednio do doniczki, lub skrzynki na dworze. Moja ulubiona. Siewki nie wyciągają się, są dobrze zahartowane, krępe. Siejemy w donicę lub skrzynkę gdy tylko ociepli się do 10-15 stopni w dzień i 7-10 stopni w nocy. Pilnujemy wilgotności, przykrywamy na początku wiosenną włókniną. Jedyne co trzeba później zrobić, to gdy osiągną słuszną wielkość przerwać je, by każdy pozostający w skrzynce egzemplarz miał odpowiednią ilość miejsca. Rozstaw roślin jest zazwyczaj określony na opakowaniu i zależy od odmiany. wyrwane mniejsze egzemplarze idealnie nadadzą się na wiosenną sałatkę.

sałaty w skrzynkach sałaty w skrzynkach

Choroby i szkodniki

Są 4 główne potencjalne problemy.

Pierwszy to ślimaki i nie myślcie sobie, że na balkonie jesteście bezpieczni. Ślimaki z sobie tylko znaną konsekwencją, potrafią dotrzeć w przeróżne, wydawałoby się niedostępne dla nich miejsca. Zdarzyło mi się już kilka razy nakryć łobuza w moich sałatach. Trzeba po prostu robić systematyczne inspekcje. Mniej zainteresowane są ślimaki odmianami liściowymi, bardziej głowiastymi. Na odmianach Baby Leaf raczej nie żerują, za to smalą cholewki do Królowej Majowych.

Drugi to więdnięcie młodych roślin. Zazwyczaj wynika z żerowania w glebie szkodników – pędraków chrabąszcza, które można sobie sprezentować w kompoście, ale też nie wymieniając i nie sprawdzając ziemi w pojemnikach przez kilka sezonów. Trzeba ziemię przekopać widełkami, znaleźć intruza i pogonić.

Trzeci to więdniecie i usychanie starszych roślin – uwaga to mogą być mszyce. Mszyca korzeniowa najcześciej dokucza odmianom głowiastym. Mszyce zagnieżdżają się w głąbie sałaty i wysysają z niej soki. Jeśli rośliny są mocno uszkodzone nie ma sensu dalej się upierać, trzeba usunąć najbardziej zaatakowane egzemplarze, a resztę potraktować jakimś ekologicznym środkiem przeciw mszycom np. miksturą z olejem neem. Coraz częściej dokuczają sałatom inne odmiany mszyc. Ciekawostką jest fakt, że mszyce są amatorami odmian zielonych, te o czerwonej barwie nie budzą w nich takiego zainteresowania.

Czwarty to szara pleśń. Wywołuje ją grzyb Botrytis sp., i dokucza sałatom szczególnie w wilgotne i zimne wiosny. Aby go unikać należy sadzić rośliny w większych odstępach. Koniecznie trzeba usuwać zakażone rośliny, resztę można potraktować specyfikiem z olejkiem herbacianym lub olejkiem z cytronelli, świetnie radzą sobie z wszelkimi grzybniami.

Mogą oczywiście zdarzyć się i inne przygody, ale sałaty tak naprawdę na balkonie rzadko sprawiają kłopoty.

Sporadycznie na sałatach pojawia się mączniak rzekomy, jest jednak wiele odmian odpornych na tą infekcję grzybową.Podobnie ma się sprawa z wirusami. Na nie niestety nie ma dobrego sposobu, jeśli się zdarzą trzeba rośliny usunąć.

 

Nawożenie

Sałaty nie potrzebują zazwyczaj dodatkowego nawożenia. Można podlewać je biohumusem, lub rozcieńczoną w stosunku 1:30 gnojówką z pokrzyw jeśli słabo przyrastają.

 

Ciekawostka: Sałata ma właściwości predestynujące ją do roli degustatora gleby. Jeśli zasadzona rozsada sałaty zacznie więdnąć i zamierać, a nie znajdziecie żadnych innych widocznych przyczyn tego stanu, prawdopodobnie winna jest gleba. Sałata bowiem reaguje na substancje toksyczne mocniej niż inne warzywa.

No i fajnie. To co? Siejemy zieleninkę  ?

 

 

8 thoughts on “Sałaty na balkonie

  • 06/05/2018 o 10:54
    Permalink

    Czy prawdą jest, że sałaty można uprawiać metodą hydroponiczną? Mąż mnie na to namawia, ale ileż można stać w wodzie 😉

    Odpowiedz
    • 28/05/2018 o 15:53
      Permalink

      O ile mi wiadomo wszystko można hydroponicznie, ale kompletnie się na tym nie znam 😉

      Odpowiedz
  • 12/04/2018 o 15:46
    Permalink

    Z niewiedzy posialam dwa opakowania mieszanki salat do 4 malutkich pojemniczkow. Co moge zrobic zeby uratowac moja sałatę???

    Odpowiedz
    • 19/04/2018 o 20:53
      Permalink

      Przepikować. To nie trudne. Daj im trochę podrosnąć i przepikuj do większych miejscówek.

      Odpowiedz
  • 29/03/2018 o 16:51
    Permalink

    Dziękuję za ten post! Zainspirowana nim posiałam sałatę z myślą uprawiania jej na balkonie, nasiona ładnie wykiełkowały…ale roślinki są dłuuuuugie i rozpaczliwie potrzebują słońca, a tego jak nie było tak nie ma :/

    Odpowiedz
    • 29/03/2018 o 17:02
      Permalink

      Tak, moje rozsady też mimo że staram się wyprowadzać je na spacer gdy tylko się da są bardzo wydelikacone. Nie rozpieszcza nas pogoda tej wiosny.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informuję Cię, że strona używa plików cookies(tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. możesz zaakceptować pliki cookies albo wyłączyć ich używanie w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. więcej informacji o plikach cookies

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close