Truskawki całoroczne idealne na balkon

Truskawki całoroczne idealne na balkon

Truskawki powtarzające owocowanie

Odmiany powtarzające owocowanie mają zupełnie inny cykl wzrostu i owocowania niżeli truskawka tradycyjna. Pąki kwiatowe tworzą się u tych odmian przez cały sezon uprawy.

O  usunięciu pierwszego kwiatostanu po posadzeniu, decydujemy na podstawie stanu roślin - w momencie, gdy rośliny są silne i właściwie się rozbudują powinno się dopuścić do owocowania.

Bardzo ważnym zabiegiem jest też usuwanie pędów rozłogowych. Opóźnienie tego zabiegu może spowodować niekorzysty efekt, opóźnić owocowanie i tworzenie kolejnych kwiatów.

Nie wiem czy wiecie, ale mamy prawo, które zabrania korzystania z tych rozłogów, jeśli mamy do czynienia z odmianami licencjonowanymi. Taka ciekawostka. Jeśli to odmiana bez licencji można rozłogi ukorzenić. Jeśli tego nie zrobimy, ani ich nie usuniemy rośliny potrafią na takich rozłogach zakwitnąć a nawet zawiązać owoce. Nie jest to jednak zbyt korzystne, bo prowadzi do zdrobnienia owoców na całej roślinie.

Dodatkowo warto usunąć nadmiar liści zwłaszcza w drugiej części sezonu. Musimy pamiętać, iż odmiany powtarzające owocowanie nie tylko cały czas kwitną i owocują, ale również bardzo szybko rosną. Dlatego stare i uszkodzone liście usuwamy, co również pozwola utrzymać rośliny w lepszej kondycji.

 

truskawki wiszące
truskawki balkonowe

Ponadto na uwadze musimy mieć to,  że rośliny, aby mogły wydać wysoki plon, muszą być odpowiednio odżywione.

Nawożenie

Jeżeli nie mamy w tym zakresie doświadczenia, najlepiej wybierać nawozy płynne dla warzyw i roślin owocujących, lub te dedykowane do truskawek i poziomek. Aby truskawki z naszego balkonu były naprawdę zdrową żywnością, najlepiej stosować nawozy naturalne, np. powszechnie dostępny biohumus i obornik granulowany.

Jesienią po zakończeniu zbiorów należy przyciąć pędy, na których truskawki owocowały. Ostatni raz zasilamy rośliny i umieszczamy w chłodnym jasnym pomieszczeniu, podlewając raz w tygodniu. W ten sposób zimujemy wszystkie odmiany o mniejszej mrozoodporności. Jeśli zapewnimy im odpowiednie zimowisko, truskawki na balkonie obficie będą owocowały przez 2-3 lata.

Najczęściej występujące choroby truskawek:

Szara pleśń truskawki
Grzyb poraża przede wszystkim owoce i kwiaty. Porażone kwiaty brązowieją i zasychają, a na owocach pojawiają się gnilne plamy. W miejscu porażenia rozwija się szary, pylący nalot zarodników konidialnych. Rozwojowi choroby sprzyja wilgotna i ciepła pogoda.

Biała plamistość liści truskawki
Objawy pojawiają się początkowo w postaci drobnych, brązowych plamek, które w miarę powiększania się stają się szarobiałe, otoczone czerwonobrunatną obwódką. Występują głównie na liściach i działkach kielicha, które przy silnym porażeniu zasychają. Niekiedy, szczególnie pod osłonami, objawy mogą wystąpić na owocach (suche, drobne plamy wokół porażonych nasion).

Antraknoza truskawki
Grzyby porażają wszystkie naziemne organy truskawki. Duże nasilenie choroby obserwowane jest w upalnych i wilgotnych latach. W wyniku porażenia rozwijają się suche, ciemnobrązowe nekrozy, na których (w wilgotnych warunkach) widoczne są jasnoróżowe skupienia zarodników konidialnych. Porażenie korony truskawki, na której rozwija się sucha, jasnobrązowa zgnilizna, powoduje gwałtowne zamieranie roślin.

 

Werticilioza truskawki
Objawy występują najczęściej na jednorocznych roślinach. Początkowo więdną i zamierają najstarsze, zewnętrzne liście, a następnie całe rośliny. Masowe zamieranie roślin obserwowane jest zwykle po posadzeniu podatnej odmiany truskawki na silnie skażonym polu (stanowiska po uprawach warzyw, ziemniakach, truskawkach). Grzyb poraża korzenie, z których przerasta do korony i ogonków liściowych powodując suchą, dobrze widoczną nekrozę ich podstawy.

Czerwona plamistość liści truskawki
Objawy występują przede wszystkim na liściach i działkach kielicha w postaci licznych drobnych, brunatnobrązowych plam. Pierwsze objawy występują na starszych liściach. Porażane liście żółkną, czerwienieją i szybko zasychają.

Mączniak prawdziwy truskawki
Biały, mączysty nalot występuje najsilniej na dolnej stronie liści, które charakterystycznie zwijają się łódkowato do góry. Nalot grzybni i zarodników konidialnych może pokrywać także inne, naziemne organy rośliny. Na silnie porażonych liściach powstają rozległe nekrozy, niekiedy czerwonobrązowe plamy dobrze widoczne na górnej stronie liścia. W szczególnie dużym nasileniu mączniak występuje w uprawach pod osłonami oraz na sadzonkach na plantacjach matecznych.

 

Odmiany truskawek na balkon

Do wyboru mamy całkiem sporą ilość odmian. Wszystkie bardzo smaczne.

Selva, Albion, Monterey, Portola, Vima®Rina, Pink Panda.

Odmiany te są niezależne od cyklu dnia, co oznacza że kwitną i owocują do późnej jesieni. Część z nich jest też niewrażliwa na chłody i owocuje nawet przy temperaturach poniżej 15 stopni. I może zimować w donicach. Ale uwaga, nie wszystkie.

 

O moich tegorocznych doświadczeniach z truskawkami balkonowymi przeczytacie na blogu

Niedobory u pomidorów- objawy, postępowanie

Niedobory u pomidorów- objawy, postępowanie

Objawy niedoborów u pomidorów

Jako, że chyba największym zainteresowaniem jeśli chodzi o uprawy doniczkowe warzyw, cieszy się obok papryk, uprawianie pomidorów; to najczęściej właśnie z nimi miewamy problemy. O chorobach nękających nasze krzaczki napisze następnym razem, dziś będzie o niedoborach.

W donicach niedobory zdarzają się bardzo często. Przyczyna tkwi w kilku czynnikach. Pierwszym, dosyć częstym jest nasze „ekologiczne” podejście. Tak bardzo chcemy by nasze pomidorki były eko, że karmimy je łyżeczką biohumusu na tydzień naiwnie myśląc, że urodzą nam dorodne owoce o wodzie i słońcu. Może gdyby to były humusowe ziemie gruntowe…byłaby taka szansa, chociaż… nie chyba nawet wtedy jednak nie.  W donicy gdzie sypiemy 10 do 20l torfowego podłoża wzbogaconego jedynie startową mieszanką nawozu mineralnego, nie ma na to szansy. W zasadzie od razu możemy przyjąć, że to co jest w donicy starczy na bardzo krótko i wszystko nasz krzaczek musi dostać z zewnątrz, bo to co dostaje na starcie zaraz po wysadzeniu zje w mgnieniu oka by utworzyć okrywę liściową. Jeśli właśnie rozpoznaliście siebie w powyższym tekście nie przejmujcie się. To normalne w zasadzie ( szczególnie u mieszczuchów jakim jestem), a skoro czytacie ten tekst, oznacza to, że  już zrozumieliście podobnie jak ja, że słońce i woda to za mało.

Pomidory są roślinami bardzo wymagającymi pod względem nawożenia, choć wydaje się, że rosną same, a nawożenie mineralne jest złe. Od razu przypomina mi się historia rodem z ogródków działkowych mojej ukochanej Babci. Pewna nasza znajoma uprawiała pomidory za pomocą azofoski i „krowich placków” i miała imponujące plony, których…uwaga…nikt w rodzinie nie chciał jeść, bo jeden pomidor ważył kilogram. Wszyscy uważali, że to nienaturalne, sztucznie pędzone a co za tym idzie niezdrowe

Chcę w tym miejscu zdementować ten obiegowy dziwny pogląd. Wielkość owocu pomidora świadczy o  zdrowej kondycji rośliny, a nie przenawożeniu, i jest uwarunkowana odmianowo. Nie dajcie sobie wmówić, że pomidor rośnie beznawozowo, ale też nie wierzcie w to, że duży, idealnie równo wybarwiony owoc to przenawożony pomidor, który Wam zaszkodzi.

Wracając do niedoborów.

Przy dużych wahaniach temperatury i wilgotności powietrza, deficycie światła ( jeśli mamy zbyt gęstą obsadę balkonu jak ja), szczególnie w newralgicznych momentach dla rośliny (kwitnienie i zawiązywanie owoców) małej donicy, w której bryła korzeniowa przerosła już wszystko, u pomidorów często pojawiają się następujące objawy niedoborów poszczególnych mikroelementów:

niedobory żelazaŻelazo – brak tego pierwiastka objawia się zahamowaniem wzrostu. W części wierzchołkowej widoczne jest przejaśnienie liści (chloroza). Rośliny mają wysokie zapotrzebowanie na żelazo od początku kwitnienia i wtedy właśnie najczęściej nowe przyrosty liści wyglądają jakby ktoś od środka pociągnął je jaśniejszą farbą.

 

 

 

niedobory boruBor – poczernienie i stopniowe zamieranie wierzchołka pędu. W konsekwencji, w dolnej części rośliny, wyrastają nowe pędy. Ogonki liściowe stają się kruche. Na owocach pojawiają się brunatne plamy. Wokół szypułki tworzy się korkowa struktura. Brzydko wygląda i część owocu czyni niejadalnym.

 

 

 

 

niedobory molibenuMolibden – początkowo na najstarszych liściach widoczne są jasnozielone cętkowate drobne plamy postępujące od wierzchołka liści. Przebarwienia z czasem przechodzą w nekrozy. Objawy niedoboru molibdenu początkowo zlokalizowane są na starszych, a później przenoszą się na młodsze liście. Owoce stają się drobniejsze, dłużej dojrzewają.

 

 

 

Mangan – na roślinach niedożywionych manganem występują charakterystyczne objawy w postaci żółtozielonych przebarwień. Symptomy te początkowo rozwijają się na środkowych, a później przenoszą się na wierzchołkowe liście. Z czasem powierzchnia blaszki liściowej staje się pofałdowana, a chlorystyczne plamki uwypuklają się między nerwami. Zmienione liście wywijają się w górę i stają się zdeformowane ( foty brak, bo nie miałam nieprzyjemności).

Miedź – wzrost rośliny ulega zahamowaniu. Blaszki liściowe zmieniają kolor na niebieskozielony. Środkowe i górne liście są mniejsze i zwijają się ( brak foty, jakoś niedobór miedzi nigdy mi się nie zdarzył).

Jak sobie z nimi poradzić?

Mikroelementy najszybciej przyswajane są przez liście. Jeśli więc zauważycie u swoich podopiecznych powyższe objawy, najprostszym a jednocześnie najskuteczniejszym sposobem jest podanie mieszanki dolistnej ( oprysk czyli ) zawierającej mikroelementy. Nie będę w tym miejscu reklamować konkretnych produktów, ale wiele firm specjalizujących się w nawozach mineralnych ma w swojej ofercie płynne mieszanki dedykowane pomidorom, które w swoim składzie mają  schelatowane pierwiastki śladowe. Koniecznie trzymajcie się dawek znajdujących się w informacji na opakowaniu. Można oczywiście stosować jednoskładnikowe pożywki, jeśli ewidentnie brak tylko jednego minerału, choć tak naprawdę jest to rzadkością i sensowniejsza jest taka multimikrominerałka w oprysku.

 

Bardzo ważne jest dobre zaopatrzenie roślin w makroelementy, takie jak wapń, magnez i potas. Objawy niedoborów makroelementów są następujące:

niedobory wapniaWapń – rośliny wykazują zwiększone zapotrzebowanie na ten pierwiastek w okresie owocowania. Niedobór wywołuje suchą zgniliznę wierzchołków owoców. Liście wierzchołkowe są skręcone i zasychają. Na owocach pojawia się od strony piętki plamka, ciemnego zabarwienia, która z czasem powiększa się tworząc zgniły obszar i czyniąc owoc zupełnie bezużytecznym. Jeśli uda nam się w porę zahamować ten proces, nie bójcie się takich poplamionych owoców, po odkrojeniu zniszczonej przez niedobór części, śmiało można resztę wsunąć na kanapce. Często braki wapnia są pozorne i wynikają z niedomiernego podlewania. Podlewanie 1 raz dziennie 10l donicy na bank zakończy się właśnie suchą zgnilizną wierzchołkową, szczególnie u odmian podłużnych takich jak Green Sausage lub Lima. Po powrocie do zrównoważonego podlewania wszystko powinno się samo ustatkować.

Magnez –to pierwiastek, którego niedobory są chyba najpowszechniejsze w uprawie pomidorów w donicach i nie tylko. Niedobory te ujawniają się najpierw na dolnych liściach w postaci jaśniejszych przebarwień. Zmiany rozpoczynają się od nieparzystego listka górnego, a później obejmują kolejne, licząc od góry ku podstawie liścia złożonego. Nerwy wraz z przylegającymi do nich tkankami pozostają zielone, ale pozostała część blaszki liściowej przebarwia się na żółto lub kremowo. Przy ostrym niedostatku magnezu ogonki stają się kruche a liście stopniowo zasychają i odpadają.  Niedobór magnezu powoduje osłabienie wzrostu, jest też odpowiedzialny za kwaśny smak owoców. Często niedobory magnezu przybierają w początkowym stadium postać plam na liściach do złudzenia przypominając groźne choroby. Najszybszym sposobem zapewnienia roślinie dawki magnezu będzie oprysk siarczanem magnezu lub jego schelatowaną wersją. Przy znacznych niedoborach zabieg można powtarzać nawet co 3 dni. Pamiętajcie jednak, że antagonistą magnezu jest wapń, jak przesadzicie, zaburzycie wchłanianie wapnia i…. z deszczu pod rynnę.

niedobór potasuPotas – jest pierwiastkiem stymulującym gospodarkę wodną roślin. Jego niedobór początkowo powoduje żółknięcie i brązowienie, a w końcu doprowadza do zasychania całej blaszki liściowej.  Problem zaczyna być widoczny od brzegów liścia i postępuje do wewnątrz. Niedobór tego pierwiastka powoduje również załamywanie się gron, pękanie i niedostateczne wybarwienie owoców. Pewnie nie jeden raz słyszeliście ” jak masz skurcze pij dużo soku pomidorowego bo ma potas”. No właśnie. Znakiem tego, pomidor zapotrzebowanie na potas ma spore. Doskonale zaspokaja jego apetyt gnojówka z żywokostu do każdego podlewania w stosunku 1:20 lub zbilansowany nawóz mineralny NPK 9-9-27

 

 

niedobory fosforuFosfor – to pierwiastek, który wpływa na prawidłowy rozwój systemu korzeniowego, przyspiesza wytwarzanie kwiatów oraz stymuluje zawiązywanie się owoców. Niedostateczna ilość tego składnika w glebie skutkuje tym, że liście pomidora stają się szarozielone i kruche, a nerwy wraz z ogonkami liściowymi przyjmują barwę fioletową lub czerwoną. Początek wygląda niewinnie, ot kilka fioletowych plamek, ale z czasem liście zaczynają przypominać skórę smoka, a kwiaty są nieliczne i często nie wiążą owoców. Brak tego pierwiastka w roślinie może być również spowodowany nieodpowiednim pH gleby oraz zbyt niską temperaturą na zewnątrz. Dużą ilość tego pierwiastka znajduje się w mączce rogowej. Garstka do doniczki ( żartuję – trzeba sprawdzić dawkowanie na ilość ziemi by nie przedobrzyć) i temat z bańki.

 

Azot – najstarsze liście są bladozielone, później żółkną. Łodygi są cienkie. Owoce są małe i zniekształcone.

Azot jest podstawowym składnikiem pokarmowym dla roślin. Największe zapotrzebowanie na ten pierwiastek występuje podczas zawiązywania i formowania się owoców pomidora. Niedostatek tego składnika znacznie hamuje wzrost oraz ogranicza plonowanie roślin. Pomidory słabo się krzewią, a łodyga staje się wiotka i cienka. Symptomy braku azotu można również zauważyć na liściach, które początkowo zmieniają barwę na jasnozieloną, a potem stają się bladożółte. Postępująca chloroza z czasem obejmuje całą powierzchnię blaszki liściowej wraz z nerwami. Stanie się tak jeśli potencjalnie duży krzak pomidora posadzisz w małej donicy. W którymś momencie gość nie wytrzyma i… zżółknie.

Jak sobie z niedoborami makroelementów radzić? Rozsądnie nawozić.

Nawożenie pomidorów w donicach w wielkim skrócie

Najkorzystniejszym sposobem nawożenia pomidorów w donicach jest nawożenie płynne, czyli fertygacja nawozami mineralnymi o dobrze wyważonych proporcjach. Fertygacja to połączenie nawadniania z nawożeniem. Rozpuszczamy nawóz mineralny w wodzie i voilà – gotowe, można podlewać. Podstawową zaletą fertygacji jest możliwość precyzyjnego odżywiania roślin, a w donicy jest to podstawą sukcesu. Szczytem ideału byłoby nawożenie płynne podawane za pomocą systemu kropelkowego, ale to już w marzeniach na razie.

Drugim sposobem jest nawóz siany, zazwyczaj w postaci granulek. Tu mamy do wyboru nawozy organiczne, organiczno-mineralne i czysto mineralne. Bardzo istotne jest obliczenie dawki odpowiedniej dla danej fazy wzrostu pomidora i wielkości pojemnika. Niestety, od matematyki nie ma zwolnienia nawet w ogrodnictwie.

Po kolejne – gnojówki roślinne. Umieszczam je jako oddzielny rodzaj nawożenia, choć w zasadzie zalicza się do fertygacji. Czysta ekologia, ale na tarasach i balkonach dość problematyczna. O tym w innym artykule.

I na koniec  pozostaje nawożenie dolistne. Doskonałe do działań interwencyjnych, bo działające najszybciej. Płynną pożywkę rozpuszczamy w odpowiedniej ilości wody i wykonujemy oprysk. I znów matematyka, koniecznie pilnujcie proporcji, zbyt duże stężenie może zniszczyć roślinę, nie ma żadnego lania nawozu „na oko” , bo Wam ”oko zbieleje” od efektu.

Dawek nie podaję, bo jak już wspominałam wszystko jest ruchome. Pudełko z instrukcją za przewodnika, kalkulator w dłoń i „jedziesz Joanna”

Na dziś tyle, pokuszę się w wolnej chwili o obszerniejszy tekst o nawożeniu.

Aspiryna w ogrodzie

Aspiryna w ogrodzie

Czy aspiryna  to lekarstwo również dla roślin?

Może część z Was używa aspiryny nie tylko w przypadku bólu głowy czy przeziębienia. Jeśli nie, chciałabym Was zachęcić do poszerzenia spektrum jej zastosowań. Aspiryna bowiem sprawdza się również w ogrodzie.

1. Zwiększa wzrost i wydajność roślin

Aspiryna zawiera aktywny składnik znany jako kwas salicylowy, pochodzący z kory wierzby. Kwas ten wzmacnia układ odpornościowy roślin (rośliny syntetyzują go naturalnie, ale w mniejszych ilościach). Dodatkowe podawanie go roślinom zwiększa ich odporność, co pomaga im zwalczać szkodniki i ataki mikrobiologiczne. Oprysk z aspiryny prowadzi do zwiększenia zawartości witaminy C w roślinie.

aspiryna w ogrodzie

Oprysk wzmacniający z aspiryny:

1 tabletka aspiryny (500) na 4,5 litra wody destylowanej (demineralizowanej) Aspirynę rozpuszczamy w wodzie ( w destylowanej lepiej się rozpuszcza), oprysk robimy w godzinach porannych, gdyż uwaga-lepiej jest wchłaniany przez rośliny, no i nie będą z nim stykać się pszczoły i inne zapylacze, dla których nie byłoby to wskazane.

(Należy zachować ostrożność podczas stosowania kwasu acetylosalicylowego w ogrodzie, ponieważ zbyt duże stężenie może spalić lub uszkadzać rośliny. Niewłaściwe użycie może prowadzić do powstania brązowych plam, poparzeń liści. Nie należy przekraczać 1 tabletki na 1 litr wody.)

2. Pomaga roślinom zwalczać choroby grzybowe.

Aspiryna w ogrodzie sprawdza się jako środek zapobiegający ZZ na pomidorach i ziemniakach. Należy w tym przypadku opryskiwać rośliny w przypadku aktywnego alertu (alerty dla swojego województwa sprawdzisz tutaj)

Odpowiednie stężenie to od 250 do 500 mg aspiryny na około 4,5 litra wody.  opryskujemy rośliny dwa lub trzy razy na miesiącu w równych odstępach. ​​Rozwiązanie jest skuteczne tylko przed pierwszą oznaką zarazy.

Na koniec dodam, że aspiryna przedłuża świeżość kwiatów ciętych, i poprawia zdolność szybkiego ukorzeniania sadzonek wierzchołkowych, wystarczy zanurzyć odcięty pęd w sproszkowanej tabletce.

W balkonowym warzywniku aspiryna pojawia się co 3 tygodnie. Oprysk dostają wszystkie rośliny. Nie zauważyłam, żeby którekolwiek reagowały negatywnie.

Olejki eteryczne w ogrodzie nie tylko balkonowym

Olejki eteryczne w ogrodzie nie tylko balkonowym

Olejkiem w owada

olejki eteryczne

Istnieje szeroki wachlarz olejków eterycznych, które przy konsekwentnym stosowaniu mogą być używane do zwalczania niepożądanych  owadów w ogrodach, na tarasach i balkonach.

Olej z rozmarynu

jest silnym środkiem odstraszającym owady w tym muchy, pchły i komary. Rozmaryn jest również doskonały w ​​zapobieganiu larwom owadów, gąsienicom gustujących w liściach , pomidorów, ogórków, melonów, a nawet niektórych korzeniowych warzyw.

Olejek z mięty pieprzowej

jest doskonałym naturalnym środkiem owadobójczym, który działa na mszyce, pluskwy, białe muchy, mrówki, chrząszcze i pchły. Mięta pieprzowa odstrasza również pająki .

Olejek tymiankowy

działa przeciw takim owadom,  jak kleszcze i karaluchy.

Olejek goździkowy

na komary i meszki.

Mieszanka odstraszająca owady

Mieszamy w butelce 0,35l do spryskiwania w równych proporcjach olejki tymiankowy, goździkowy, z mięty pieprzowej i rozmarynu (można dodać również eukaliptusowego) ok 10 kropel. Dolewamy wodę i spryskujemy miejsca najczęściej odwiedzane przez owady. Nie spryskujemy roślin a jedynie doniczki, ścieżki, zakamarki na podłodze. Utrzymujący się zapach będzie odstraszał nieproszonych gości.

Domowy repelent

Będziecie potrzebować:

  1. Małą ciemną buteleczkę z rozpylaczem
  2. 60 ml wody
  3. 6 ml ekstraktu z oczaru wirginijskiego (1 łyżeczka)
  4. 10 kropli olejku jojoba

Wszystkie składniki mieszamy następnie dodajemy:

  1. 2 krople olejku z cytronelli
  2. 2 krople olejku z eukaliptusa
  3. 2 krople olejku z mięty pieprzowej

Teraz przychodzi czas na olejek który ma niższy poziom lotnych związków organicznych. Będzie głównym składnikiem i dominującym zapachem w naszym specyfiku. Do wyboru mamy olejki: goździkowy, lawendowy, z drzewa herbacianego oraz sosnowy. Wybieramy jeden i dodajemy 10 do 15 kropel.

Na koniec dodajemy harmonizator, czyli olejek który złagodzi odczuwanie przez nas zapachowego miszmaszu tutaj możemy wybrać spośród:

olejku cedrowego- naturalny środek owadobójczy o świeżym zapachu z sosny.

olejku z drzewa sandałowego – nieco słabsza ochrona przed komarami, ale ma niesamowity ciepły i drzewny aromat.

 oraz patchouli – odstrasza mrówki, pchły i wszy, niestety nie komary, ale do tego mamy inne składniki mieszanki. Bardzo silny, dymny i piżmo zapach.

Decydujemy się na jeden, maksymalnie dwa olejki i dodajemy 6 kropel

Oczywiście można poeksperymentować z poszczególnymi składami tak by zapach działał  na nas pozytywnie. Troszkę to jak tworzenie perfum. Koniecznie też sprawdzajcie czy któryś z olejków Was nie uczula.

Nasz środek odstraszający komary jest gotowy. Przed użyciem należy dobrze wstrząsnąć buteleczką.

Mieszanka eliminująca owady

W przypadku szczególnie nasilonych inwazji szkodników w uprawach, spróbujcie użyć oleju Neem. Ten naturalny środek owadobójczy rozpuszcza chitynową powłokę wielu trudnych do zlikwidowania pasożytów ogrodowych, odwadniając je i ostatecznie zabijając. Olej Neem działa nie tylko na dorosłe owady. Zabija również larwy i jaja, dzięki czemu jest super skuteczną, całkowicie naturalną metodą zmniejszania populacji niepożądanych owadów. (olej z miodli indyjskiej, jest do kupienia w aptekach internetowych)

Kilka kropli oleju z miodli indyjskiej ( do 10 ) rozpuszczamy w 0,35 lita wody destylowanej w spryskiwaczu. Rozpylamy w miejscach bytowania szkodników.

Pszczółko, chodź tu, chodź, chodź…

olejek neroli

Olejki eteryczne w ogrodzie mogą owady odstraszać lub eliminować,ale mogą też wabić. Najbardziej kuszący dla pszczół jest zapach olejku Neroli czyli kwiatu pomarańczy, ale lawenda, hyzop, majeranek, helichrysum, bazylia, szałwia i rozmaryn są również bardzo kuszące dla wszelkich zapylaczy. Wystarczy odrobinę olejku zmieszanego z wodą rozpylić na tarasie czy balkonie w pobliżu pojemników z warzywami by pszczoły i trzmiele przyleciały z ochotą.

Na grzyba też się przyda

tymianek

Olejki z cynamonu, drzewa herbacianego, tymianku, oregano i mięty pieprzowej są doskonałym pomocnikiem w walce z chorobami grzybowymi roślin. Dość wspomnieć jaką furorę robi Herbatka Tymiankowa (HT) wśród działkowiczów uprawiających warzywa. Przepis na nią krąży po internecie zjednując sobie coraz szersze rzesze zwolenników.

W walce z grzybami pasożytniczymi sprawdzają się wspomniany wyżej olejek z miodli indyjskiej, oraz z drzewa herbacianego. Ten ostatni jest jednym z niewielu naturalnych środków zaradczych, które nie tylko zapobiegają rozwojowi grzybów, ale także zabijają wiele ich gatunków.

Kolejnym olejkiem grzybobójczym jest olejek z cytronelli. Dwa związki organiczne tego olejku – cytronalal i linalool – hamują wzrost wielu gatunków grzybów.  Skuteczne w stosunku do grzybów ogrodowych są też oleje wyekstrahowane z roślin z rodziny Allium (cebula, czosnek itp.)

 

Preparat z olejku herbacianego drzewa

Około jednej łyżki oleju z drzewa herbacianego, 1 łyżeczka oliwy z oliwek na 1l wody rozpuszczamy w butelce do rozpylania. Stosuje się bezpośrednio opryskując zakażone rośliny i podłoże raz lub dwa razy w tygodniu. Pamiętajcie, aby unikać opryskiwania liści, gdy pogoda jest bardzo gorąca i sucha, ponieważ olej z drzewa herbacianego może łatwo wypalić liście.

Preparat tymiankowo-oreganowy (HT)

Do butelki PET o poj. 1,5 l wsypujemy 2 paczki przyprawy TYMIANEK i 2 paczki OREGANO / w sumie 40 g/zalewamy ½ l czystej zwykłej wódki + ½ l przegotowanej ostudzonej wody.

Odstawiamy na 24 godz. mieszając od czasu do czasu. Stabilizujemy w temperaturze pokojowej przez noc. Nazajutrz odcedzamy nalewkę wyciskając dokładnie osad na sitku. Troty, pozostałe po odcedzeniu, zalewamy w naczyniu ½ l wrzątku i szczelnie nakrywamy. Po ostudzeniu ponownie odcedzamy na sitku a przesącz dolewamy do wcześniej uzyskanego ekstraktu. Nalewkę możemy przetrzymywać cały sezon i używamy jej w ilości 150 ml na 2-3 l oprysku.

Oprysk z olejku cytronellowego

10 kropel olejku rozpuszczamy w wodzie (ok. 0,5l) spryskujemy zakażone rośliny w pochmurny dzień.

 

A kysz kocie, zmykaj psie

rozmaryn odstrasza koty

Czy wiecie, że koty nienawidzą zapachu rozmarynu? Wystarczy spryskać okolicę, którą chcemy chronić przed wizytami kota  olejem rozmarynowym rozcieńczonym wodą. Alternatywnie można dodać kilka kropli olejku rozmarynowego do szerokiego, płytkiego pojemnika częściowo napełnionego wodą. Roztrzebcie widelcem energicznie mieszankę, aby rozbić kropelki oleju, a następnie zamoczcie paski tkaniny lub kawałki sznurka. Należy je moczyć wystarczająco długo, aby wchłonęły cały olej.  Mocujemy je między roślinami lub wokół ogrodu, tarasu lub na drodze, którą najczęściej dostaje się do Was kot . Dobrym sposobem jest też wieszanie szmatek między rzędami ogrodów, wokół roślin lub gdziekolwiek gdzie kot lubi kopać. Co jakiś czas zabieg należy powtórzyć.

Olejek eteryczny z czarnego pieprzu  może być również używany do powstrzymania większych ssaków z dala od ogrodu., bo na balkon raczej obcy pies nam się nie zabłąka 😉 Psy w szczególności ze swoimi wrażliwymi nosami nie lubią silnego zapachu oleju pieprzowego. Możecie zastosować tę samą metodę sznurkową / szmatką jak przy olejku rozmarynowym (powyżej). Pamiętajcie, że nadużywanie tego olejku może sprawić, że Wasz ogród będzie mniej przyjemny dla ludzi.

Soda oczyszczona w ogrodzie

Soda oczyszczona w ogrodzie

Już dawno obiecywałam ten wpis, ale natłok ogrodowych prac wciąż odsuwał w czasie jego powstanie. W końcu jednak udało mi się, i proszę bardzo oto i on:

Istnieje wiele zastosowań  sody oczyszczonej w ogrodzie. Możecie dzięki niej zapobiec rozwojowi grzybów,  pomoże Wam w promowaniu zdrowych roślin i sprawdzeniu poziomu kwasowości gleby. Łatwo też sporządzić z niej domowy pestycyd, nieszkodliwy dla naszego zdrowia.

Domowy środek grzybobójczy.

 2 łyżki sody mieszamy z dwoma litrami wody destylowanej, dodajemy 2 krople mydła potasowego lub płynu do mycia naczyń. Mieszankę wlewamy do opryskiwacza, stosujemy profilaktycznie u roślin z tendencjami do zapadania na choroby grzybowe. Nadaje się do opryskiwania pomidorów, róż, truskawek.

Naturalny nawóz wzmacniający rośliny.

Wymieszajcie jedną łyżeczkę sody oczyszczonej, z jedną łyżeczką soli Epsom (siarczan magnezu), połową łyżeczki amoniaku w 4,5 litrach wody ( nie pełna 5 litrowa konewka) , najlepiej deszczowej. Podlewamy rośliny raz w tygodniu. Ma działanie wzmacniające, rozbudowujące system korzeniowy, przeciwdziałający  starzeniu się dolnych liści. Stwarza też warunki niekorzystne do rozwoju patogenów glebowych.

Domowy ukorzeniacz.

Przesadzając rośliny można posłużyć się sodą w celu pomniejszenia stresu. Do tego celu, wsypujemy cienką warstwę sody do doniczki, na nią sypiemy warstwę ziemi i umieszczamy przesadzaną roślinę. Zapobiega to więdnięciu świeżo przesadzonych roślin.

Naturalny pestycyd wersja 1.

Połączcie jedną łyżeczkę sody do pieczenia, 1/3 szklanki (79 mililitrów) oliwy z oliwek z jedną szklanką (237 ml) wody. Preparat jest dość łagodny, nie na wszystkie szkodniki działa, ale z pewnością pomaga ograniczyć ich populację, a nam nie szkodzi. Jeśli jednak nie da rady Waszym nieproszonym gościom, można sporządzić jego nie co mocniejsza wersję.

Naturalny pestycyd wersja 2.

Wymieszajcie jedną łyżkę oliwy z oliwek, dwie łyżeczki sody do pieczenia, i kilka kropli mydła potasowego w płynie w szklance wody. Ta wersja powala mszyce i inne owady latające, zniechęca też owady do siadania na roślinie. Zabieg należy powtarzać co trzy dni oraz po deszczu.mrówki i mszyce

Preparat na mrówki ( niezbyt humanitarny)

Mieszanina glukozy, cukru pudru lub fruktozy z sodą oczyszczoną działa na mrówki trująco. Słodycz mrówkę kusi, zjada proszek i do widzenia, żegnaj piękny świecie. Proporcje pół na pół. Na 2 łyżki sody, dwie cukru pudru lub glukozy. Nie może to być zwykły cukier bo jego kryształki nie zmieszają się z sodą i mrówki nie dadzą się nabrać. Ja mimo wszystko mam obiekcje, ale jeśli komuś mrówki dokuczą tak bardzo, że nerw go weźmie morderczy to…

…i na ślimakiślimaki na truskawkach

Podobną trucizną jest soda dla ślimaków. Wystarczy sowicie posypać nią w okolicy naczęściej odwiedzanych roślinnych przysmaków. Uwaga! Nie posypcie przy okazji liści samą sodą bo niektóre delikatne rośliny mogą zareagować poparzeniem.

Mieszanka do ochrony kapustnych.gąsienice na kapustnych

Zmieszana z mąką pszenną soda oczyszczona pomaga ochronić przed żerowaniem gąsienic na kapustach, brokułach i jarmużach. Proszki mieszamy dokładnie i że się tak wyrażę, kurzymy nimi nad roślinami. Zabija gąsienice na śmierć. Zabieg trzeba powtarzać po deszczu.

By mieć słodkie pomidory.pomidorki porzeczkowe

Wiadomo, że soda obniża kwasowość gleby. Jeśli dodamy jej odrobinę wokół krzaków pomidorów, będą one miały lepszy, słodszy smak. Tylko nie przesadźcie.

Test Ph gleby.

Skoro już mowa o glebie, za pomocą sody i octu można zrobić test jej kwasowości.

Zbieramy 2 próbki gleby w małych pojemnikach. Potrzebne nam będzie  pół kubka octu i pół szklanki sody oczyszczonej.

Wlewamy ocet do jednej z próbek gleby. Jeśli gleba zacznie bulgotać pęcherzykowo, jest alkaliczna, co oznacza, że ​​poziom pH przekracza 7. Jeśli nie ma reakcji, sprawdzamy drugą próbkę. Wsypujemy sodę oczyszczoną do około pół filiżanki wody. Wylewamy na próbkę, bąbelki na powierzchni gleby oznaczają, że poziom pH jest niższy niż 7, mamy kwaśną glebę.

Jakby nie patrzeć soda oczyszczona w ogrodzie ma wiele pożytecznych zastosowań, jest dla „człowieków” bezpieczna i nie paskudzi środowiska. Polecam to Waszej uwadze.

 

 

Posiej sobie bratka – kwiaty jadalne i ich smak.

Posiej sobie bratka – kwiaty jadalne i ich smak.

Kuchenne fanaberie czy interesujący i wartościowy składnik diety?

Osobiście uważam, że to drugie. Tak szybciutko napiszę więc o kwiatach jadalnych. Wprawdzie do kwietnego sezonu jeszcze kawałek drogi, ale ja niecierpliwie czekam chwili gdy będzie można znów pławić się w tych smakowych i estetycznych rozkoszach. Warto więc może przypomnieć, które kwiaty możemy konsumować i jakie doznania nas czekają.
Warto też pomyśleć o posianiu w najbliższych tygodniach jadalnej mieszanki kwietnej, która urozmaici wiosenne dania.
Ja dziś właśnie sieję aksamitki i bratki na wiosenną rozsadę. Pamiętajcie, że te kupione w doniczkach w ogrodniczych sklepach i kwiaciarniach były uprawiane najprawdopodobniej ze sporym dodatkiem chemicznych środków ochrony i sztucznych konserwowanych chemicznie nawozów. Nie nadają się do jedzenia. Dlatego warto przeznaczyć na własną rozsadę skrzynkę lub dwie.
 

Kwiaty jadalne i ich smak 

Aksamitka (Tagetes signata pumila) – jasno żółte i pomarańczowe kwiaty o lekko cytrusowym smaku.
Akacja – same kwiaty,no te to są super pycha, z miodowym posmakiem.
Bez czarny (Sambucus canadensis) – lekko słodkawy smak-uwaga, kwiaty czarnego bzu potrafią uczulać.
Bez lilak (Syringa vulgaris) – lawendowe kwiaty o intensywny aromacie i smaku cytryny.
Begonie – łagodny soczysty smak, świetne do sałatek
Bratek (Viola X Wittrockiana) – kwiaty o kolorze purpurowym, białym, żółtym mają słodki, cierpki smak.
Fiołek (Viola odorata) – kwiaty o kolorze ciemnofioletowym i białym o słodkim smaku, wyśmienite na kanapki i jako dodatek do serka białego.
Fiołek trójbarwny (Viola tricolor) – żółto fioletowo lawendowe kwiaty o kwaskowym posmaku. Można także jeść liście.
Floksy – nigdy nie próbowałam w zasadzie nie wiem dlaczego Obrazek
Goździk ogrodowy (Dianthus caryophyllus) – czerwone, różowe i białe kwiaty z posmakiem sama nie wiem czego.
Hibiskus – róża chińska (Hibiscus rosa sinensis) – kwiaty mają nieznacznie kwaskowy smak.
Liliowiec (Hemerocallis) -kolorowe kwiaty o słodkim posmaku i chrupiącej budowie sałaty, mogą być spożywane we wszystkich fazach wzrostu.
Lwie Paszcze – nie są zbyt smaczne, z lekkim posmakiem goryczki ;:306 ale można próbować. Ja raczej nie gustuję.
Mieczyk (Gladiolus spp.) – kwiaty o wielu kolorach mają strukturę i posmak sałaty. Ogrodowe hybrydy często nie mają zbyt interesujących walorów smakowych. Lepsze są odmiany ustalone.
Mniszek lekarski (Taraxacum officinale) – żółte kwiaty mają smak miodu (jeśli są młode, starsze mają gorzki smak).
Malwa – jadalne są płatki malw, ale smaku nie znam.
Nagietek lekarski (Calendula officinalis) – wielobarwny kwiat o pieprznym smaku.
Nasturcja (Tropaeolum majus) – czerwone, żółte, i pomarańczowe kwiaty mają smak pieprzu. Jadamy także liście.
Niecierpek (Impatiens wallerana) – wielokolorowe małe kwiaty o łagodnym smaku.
Ogórecznik lekarski (Borago officinalis) – drobne niebieskie kwiaty mają subtelny smak ogórka.
Ostropest plamisty (Silybum marianum) zarówno purpurowe kwiaty, liście jak i nasiona są jadalne.
Róża (Rosa spp) – ma delikatny owocowy smak.
Rumianek (Chamaemilum nobile) – kwiaty o posmaku jabłka.
Słonecznik – płatki mają lekki słonecznikowy posmak, łagodne
Stokrotka (Bellis perennis) – biało-żółte kwiaty z lekkim smakiem mięty. Sporo zależy od tego gdzie i w jakim towarzystwie rosły
Szałwia (Salvia officinalis) – lawendowo-niebieskie kwiaty o specyficznym smaku
Szczypiorek (Allium schoenoprasum) – lawendowo-różowe kwiaty przypominające pompony. Złożone z wielu małych kwiatuszków o smaku cebuli kuleczki.
Tulipany (Tulipa spp.) – wielokolorowe kwiaty z posmakiem chrupkiego ogórka. Nie jemy cebulek, bo są trujące.
Kwiaty dyni, cukinii, kabaczka – mają delikatny, słodkawy posmak tych warzyw.
Kwiaty groszku jadalnego (Pisum sativum (var. macrocarpon) – lekko słodkawy smak. Nie spożywamy kwiatów groszku ozdobnego, bo są toksyczne!

Oczywiście jadalne są również kwiaty drzew i krzewów owocowych oraz ziół i warzyw:
brzoskwinia, cytrusy, goździkowiec, grusza, jabłoń, jaśmin (nie jaśminowiec), judaszowiec, lipa, morela, pigwa, śliwka, wiśnia, anyż, bazylia, czosnek, kolendra, koniczyna, koper, lawenda, lubczyk, mięta, oregano, rozmaryn, rumianek, szałwia, lawenda, wrzos, wiesiołek, pierwiosnek, szczypiorek, ślaz, tymianek, żywokost. Powtarzam się? No tak.

Pewnie wielu nie wymieniłam, musiałabym zajrzeć do mądrej księgi Obrazek
Zastosowanie może być różne. Można na surowo, kandyzować, suszyć, podsmażać, zamrażać w lodzie lub maśle, zapiekać w cieście, no pomysłów naprawdę mnogość. Gdybyście chcieli większej porcji wiedzy polecam lekturę książek i blogu Małgosi Kalemba-Drożdż, dzięki której w dużej mierze stałam się kwiato- i chwastożercą.

Niestety kwiaty jadalne potrafią uczulać, więc radzę nie zaczynać od całej miski na raz Obrazek

Jeszcze jedno – Nie należy spożywać kwiatów co do których nie jesteście pewni pochodzenia lub jadalności. Jeśli macie jakiekolwiek wątpliwości lepiej zostańcie przy sałatce z sałaty.

Nadszedł czas na robienie rozsady

Nadszedł czas na robienie rozsady

Jak zrobić własną rozsadę? Czy w ogóle jest sens to robić? Czy może lepiej kupić gotowe rozsady gdy przyjdzie odpowiedni czas.

Robienie rozsad jest proste.

A ile satysfakcji daje… Poza tym wybór odmian w nasionach jest niepomiernie większy niż rozsad nawet na największym bazarku, nie mówiąc o tym, że większość sprzedających nawet nie podaje nazw tego co sprzedaje. Por, jest wczesny albo późny, a pomidor na przeciery albo na kanapki, ewentualnie malinowy. Tyle można się zazwyczaj dowiedzieć kupując gotowe rozsady. rozsada pomidorów

Jeśli więc macie wolny parapet do którego dociera odpowiednia ilość światła słonecznego nie ma nad czym się zastanawiać.

Z rozsady uprawiam głównie pomidory, papryki, miechunki, bakłażany, okrę oraz kapustne wszelkiej maści.

Częściowo robię również rozsady ogórków, porów i cebul, chociaż te z siewu wprost do skrzynki też się znakomicie udają.

Pojemniki do rozsad

Do produkcji rozsad oprócz kupnych wielodoniczek, czy pojemniczków, torfowych krążków lub torfodoniczek, można użyć kompletnie nie generujące dodatkowych kosztów patenty.torfowe doniczki

Za plastikowe opakowania jogurtów, serków, czy warzyw zapłaciliśmy już w cenie tych produktów. Dlaczego nie zrobić z nich pożytku jeszcze raz ? Recykling wszak jest cool i eko.

Zbieram opakowania przez większość zimy, by je móc wykorzystać właśnie do rozsad. Mam też kilkoro znajomych, którzy to samo robią dla mnie. Tym sposobem bardzo rzakubeczki po jogurtach na rozsadydko dokupuję plastikowe jednorazowe kubeczki, które są u mnie alternatywą doniczek.

Podłoże do rozsad

Używam ziemi do siewu i pikowana sprawdzonych firm. Nie wytwarzam własnego podłoża, jak to czynią niektórzy ogrodnicy. Głównie z wygodnictwa. Nie używam też ziemi z pleneru, bo tą trzeba by poddawać dodatkowym zabiegom. Do przepikowanych w większe pojemniki sadzonek dodaję odrobinę perlitu, gdyż większość gotowych podłoży składa się w dużej ilości z torfu, kurczącego się gdy ziemia wysycha. Startowa ilość nawozów w kupnych podłożach, czasem jest odrobinę zbyt duża dla niektórych odmian młodych siewek i mogą na nią zareagować niezbyt pozytywnie. Na szczęście zazwyczaj jest to przejściowy problem. Zdarzało mi się tak z pomidorami i miechunkami. Liścienie delikatnie podwijały im się pod spód, a pierwsza para listków troszkę za długo startowała ze wzrostem. Pozostaje wtedy przeczekać.

Gdy tylko liście właściwe pojawią się w pełnej krasie temat przemija, ustępując innym bólom głowy  Przecież mówiłam, że robienie rozsad to łatwizna.

Czytaj dalej

Informuję Cię, że strona używa plików cookies(tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. możesz zaakceptować pliki cookies albo wyłączyć ich używanie w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. więcej informacji o plikach cookies

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close