Pomidory, jeszcze raz cz.1

Pomidory, jeszcze raz cz.1

Tak. Mam świadomość, że powtarzam się niczym zacięta płyta. Ale uprawiam co roku pomidory, i co roku patrzę na ten temat z nowej bogatszej o cały sezon, perspektywy.

Pomidory odznaczają się taką ilością wielkości, kolorów, kształtów i smaków, że wprawiają mnie w podziw z każdym rokiem głębszy.

Aztekowie nazywali pomidora Tomatle czyli puchnący. Ciekawe prawda?  Europejczykom długo zeszło zanim zasmakowali się w pomidorach, ale gdy już to się stało, zyskały one przydomek „rajskich owców”, jak też „jabłek miłości”. Mówi samo za siebie. W języku polskim nazwa została zapożyczona od włoskiego pomme d’oro i oznacza złote jabłko. Pomidory to dar natury. A rajskie owoce z własnego balkonu lub tarasu smakują dwa razy lepiej. Koniecznie musicie spróbować.

Z botanicznego punktu widzenia pomidor to jagoda, czyli owoc. l jak wiele innych owoców w przeciwieństwie do warzyw, składa się w przewadze z kwasów owocowych i cukrów.

A to też pomidor?

Jest kilka conajmniej gatunków będących w dużym pokrewieństwie z pomidorami, które jednak pomidorami nie są.

Tomatillo.

Oglądaliście „Smażone zielone pomidory”? Wbrew pozorom nie chodzi tu o niedojrzałe pomidory, ani o ich zieloną odmianę. Chodzi o psiankę o nazwie Tomatillo, kuzynkę pomidora i miechunki rozdętej. Jest jak pomidor psianką.

To egzotyczny krzak rodzący 6 centymetrowe jagody. W Meksyku przyrządza się z nich potrawę, która dała tytuł wspomnianemu powyżej filmowi. Teoretycznie da się nawet uprawiać Tomatillo u nas. Warunkiem jest ciepłe dobrze nasłonecznione miejsce.

Tamarillo.

Kolejny prawie pomidor. Cyfomandra grubolistna- intrygująca nazwa- czyli inaczej pomidor drzewiasty jest również psianką. I na tym pokrewieństwo się kończy. Jego owalne owoce ważące ok.100g można jeść na surowo, i duszone jak warzywo. Teoria mówi, że Tamarillo jest rośliną klimatu podzwrotnikowego, i szczególnie udaje się na obszarach wyżynnych.

Quito

Pomidor Quito lub inaczej Jagoda andyjska to kolczasty krzak tropikalny lubiący górzyste tereny. Psianka, lekko trująca, ale da się zjeść. Jeśli zgubicie się gdzieś na wyżynie patagońskiej bez jedzenia, można survivalowo łyknąć na wzmocnienie.

Dobra będzie tych podróbek, wracamy do pomidora.

Część 1 czyli od nasionka, do rozsady.

Siać czy kupować gotową rozsadę?

A to już ‚‚jak stryjenka uważa’’. A tak poważnie, jeśli macie kawałek jasnego parapetu to jasne, że siać.  Nasion niesamowitych odmian pomidorów jest bezliku, a rozsady producenci robią najczęściej z kilku sprawdzonych, odpornych odmian. Nikt na targu nawet nie słyszał o takich odmianach jak Pendulina Orange, Petrusha Gardener, czy Garden Pearl. Tam kupicie Betaluxa, Pokusę a jak będziecie mieć szczęście Maliniaka. Nie żeby to były złe odmiany. Poza tym najczęściej rozsady nie są oznakowane, a na pytanie -jakie to odmiany, usłyszycie najpewniej: -ten jest czerwony, ten malinowy, a tamten to taki koktajlowy”. Czyli siać. A kiedy?

Odpowiedni termin siewu.

Ponieważ od momentu siewu do wysadzenia gotowych rozsad do docelowych pojemników minie około 8 tygodni, termin siewu zależy od planowanego terminu umieszczenia roślin na stałe na dworze. W naszym klimacie najpewniej przypada on w połowie maja, po ostatnich przygruntowych przymrozkach. Oznacza to, że najlepszym terminem siewu jest druga połowa marca. Czyli właśnie teraz. Szybko! Nasiona, ziemia, pojemniki, jedziemyyyyy…!

Uwaga, wcześniejszy termin siewu jest możliwy jeśli mamy wystarczającą ilość światła. Można rośliny doświetlać przez pierwsze tygodnie gdy dni są jeszcze dość krótkie. Przy małych karłowych roślinach, dzięki temu zabiegowi można oczekiwać nieco wcześniej pierwszych dojrzałych owoców.

W czym siać i jak.

Najprościej w specjalnej ziemi do wysiewu. Gotowe mieszanki mają być zrównoważone pod względem przepuszczalności, ubogie w składniki odżywcze i wolne od patogenów i nasion chwastów. Mamy duży wybór tego typu podłoży dostępnych na rynku w bardzo różnych cenach. Prawie wszystkie na szczęście spełniają powyższe wymagania. Dobrym rozwiązaniem jest stworzenie własnej mieszanki z torfu wysokiego odkwaszonego i perlitu. O własnych mieszankach przeczytacie w tym artykule.

Test podłoży do siewu, okaże się lada dzień na blogu.

Czy zaprawiać nasiona? Jeśli pochodzą z niepewnego źródła, np. z wymiany nasion to wydaje mi się że warto. O ekologicznych sposobach zaprawiania nasion przeczytacie tutaj

Jeśli chcecie wysiać kilka odmian po jednej sztuce dobrym rozwiązaniem będzie mała wielodoniczka, lub tekturowe wytłoczki po jajkach, jeśli ktoś lubi takie recyclingowe zajawki. Te ostatnie sprawdzą się tylko wtedy, gdy natychmiast po wzejściu nasion, w fazie liścieni, przepikujecie je do odzielnych nieco większych doniczek. Nie zapomnijcie o oznaczeniach odmian.

siew pomidorów

Optymalna temperatura kiełkowania pomidorów to 22-25 stopni C, nie powinno dopuszczać się do jej spadku poniżej 20 stopni, bo wschody będą nierówne i niewydajne.

Po tygodniu, do dwóch, pojawią się pierwsze siewki ( zależy to od odmiany, zdolności kiełkowania nasion i podłoża – zbyt bogate w minerały podloże może utrudniać proces kiełkowania).  Jeśli wysialiście jedną odmianę w kilku egzemplarzach, zazwyczaj pierwsze, które wyszły z ziemi będą najsilniejsze i najbardziej plenne. Z ich przepikowaniem nie należy czekać. Wysadzamy do pojemników 200ml w fazie pierwszych liści właściwych, i…

Pielęgnacja rozsady.

Teraz rośliny potrzebują dużo światła i dużo ciepła. Temperatura w dzień powinna wynosić 20-22 stopnie C, a w nocy 16-18. Jeśli możecie wnieść na noc rozsadę do nieco chłodniejszego pomieszczenia niż to, w którym znajdują się w dzień, koniecznie z tego skorzystajcie. Dzięki temu zabiegowi rośliny będą silniejsze i bardziej odporne na późniejsze stresy związane ze zmianą otoczenia. Nie da rady? Trudno. Bez tego też sobie poradzą.

Co dwa tygodnie, rozsadę należy zasilić słabym roztworem nawozu. Może to być zrównoważony nawóz mineralny, lub organiczny np. Biohumus. Podlewanie powinno w tym okresie być równomierne i niezbyt obfite, tak by ziemia pozostawała wilgotna, ale nie mokra. Częstym błędem przy pierwszych samodzielnych próbach wyhodowania własnej rozsady pomidorów, jest właśnie zbyt obfite podlewanie. Powoduje ono uduszenie biednej roślinki zalanej falą naszej nadopiekuńczości.

 

Dobrze…załóżmy, że do tej pory wszystko przebiegało bez zakłóceń. Gdy Wasze pomidorkowe przedszkole dorośnie do wysokości 6-8 cm ( w zależności od odmiany), czas na przesadzkę do doniczek o średnicy 10-12cm z dobrą ziemią do uprawy. Może to być znowu gotowa mieszanka (uniwersalna, lub do rozsad) lub podłoże przygotowane samodzielnie. To podłoże powinno mieć więcej składników odżywczych. Na tym etapie można (ale nie trzeba) zacząć używanie biostymulatora np z alg lub wyciągu z grapefruita.

Nadal najważniejsze z ważnych jest nasłonecznienie. Jeśli światła będzie zbyt mało, wyrosną Wam żyrafowate, cienkie smutasy, słabe i mimozowate, a określane mianem „wybujałych”. Takie rośliny gorzej przeżywają wszystkie stresy, a co za tym idzie słabiej kwitną i owocują. Chociaż wola przetrwania jest wielka i jeśli po trudnym starcie dacie swoim roślinom odrobinę więcej „miłości” czyli ciepła, słońca i nawozu jest szansa na wyrównanie błędów młodości.

Podlewamy dopiero gdy zasoby wody są o krok od wyczerpania, czyli rzadziej, a obficiej. Koniecznie sprawdzajcie, czy doniczki mają drożny odpływ, i pod żadnym pozorem nie pozostawiajcie ich w wodzie, która napłynęła do tacek, po podlewaniu (chyba że zdążyliście przesuszyć podłoże maksymalnie i woda leci przez nie jak przes sito, zazwyczaj sadzonka w takiej sytuacji ma już listki klapotki czyli straciła turgot. Wtedy i tylko wtedy, należy  pozwolić by podłoże powoli nawilgotniało).

Jakie możeszcie napotkać trudności.

Najczęstszym problemem jest nadopiekuńczość. Konewka stoi koło wielodoniczki, lub kubeczków z rozsadami zawsze pełna, a my jak babcia wnuczkowi, „pchamy do dzioba” aż mu się ulewa, rozpuszczając się przy tym w błogim uśmiechu, podszytym lekką nutką zmartwienia – „jedź, jedź, takiś mizerny”. Prawda, że pachnie kłopotami?

Objawy podtopienia rozsad:

zachamowany wzrost

podwiędnięte,  jakby zgnicione końcówki liści, które w następnej kolejności usychają  prawie bez zmiany koloru

mdlejąca roślina tracąca turgot

 

Kolejny problem wynika zazwyczaj z przeświadczenia, że nasze pomidory mają być maksymalnie ekologiczne, czyli zero nawożenia. Hej, hej – eko, nie oznacza zagłodzony. W pierwszym okresie rozsadzie wystarczy pożywka z biohumusu, ale gdy liścienie zaczynają żółknąć to znak, że wykorzystały już wszystko co było w podłożu i czas na dokarmianie. Oczywiście żółknące liścienie to nie objaw, którym należy się martwić. Zżółkną, odpadną i po temacie, ale…. rozsada dała Wam właśnie sygnał, że chce jeść. Jeśli nie zareagujecie, Wasze pomidorowe krzaczki będą jak to się mówi, rachityczne, w jasnozielonym kolorze unoszące zdrobniałe wierzchołki liści ku górze jakby w błagalnym geście.

Nawożenie mineralne kontra organiczne.

To zawsze powód do dyskusji. Jak dla mnie w tej fazie uprawy bez różnicy, jeśli wie się czego i ile podawać. Za nawożeniem mineralnym przemawia fakt, że można dokładnie kontrolować ilość wszystkich podawanych składników. Za organicznym, że nie musimy się o to martwić aż tak bardzo, bo substancje mineralne uwalniają się w miarę powoli.

Do nawożenia mineralnego można stosować każdy nawóz mineralny o odpowiednich proporcjach składników pokarmowych, zaopatrzony również w mikroelementy. Azot powinien być mniej więcej w równej wartości z fosforem, natomiast potas o wartości nieco podwyższonej w stosunku do nich. Dobrym wyborem bedą nawozy NPK 2:2: 3,5 , lub 2,2 : 2,5 : 4,5, ale nie będzie też pomyłką użycie nawozu zrównoważonego, czyli o trzech równych wartościach. W każdym sklepie ogrodniczym znajdziecie takie nawozy w płynie, lub w postaci krystalicznej do rozpuszczenia w wodzie. Uwaga na dawkowanie. Dokładnie przeczytajcie instrukcję, a jeśli opakowanie nie posiada wyczerpujących informacji poszukajcie ich na stronie producenta. Absolutnie nie używamy nawozów mineralnych „na oko”.

Fertygujemy rozsadę czyli podlewamy rozcieńczonym nawozem przy każdym podlewaniu.

Z nawożeniem rozsad wiąże się pewien problem często bardzo niepokojący świeżo upieczonych ogrodników, czyli przenawożenie azotowe. Mimo stosowania się do tabeli producenta, zdarzy się czasami, że cosik nawozu będzie zbyt dużo. Rozsada wtedy podwija liście pod siebie, które zaczynają wyglądać niczym loki druhny. Nie należy panikować, wystarczy przez jakiś czas nie podawać rozsadzie nawozu, tylko samą wodę.

Nawożenie organiczne polega zazwyczaj na zastosowaniu w trakcie przesadzania rozsady, podłoża o odpowiedniej ilości materii organicznej zasobnej w składniki odżywcze. Najlepszym rozwiązaniem jest ziemia kompostowa. Potem już pozostaje podlewanie biohumusem i gnojówkami roślinnymi (jak tylko będzie je z czego przefermentować)

gnojówka roślinna do fertygacji pomidorów:

10l wody- najlepiej deszczówki

1kg roślin świeżych: pokrzywa, żywokost, narecznica, mniszek lekarski i skrzyp polny

W naczyniu plastikowym lub kamiennym pocięte liście zalewamy deszczówką. Odstawiamy w miejsce o pokojowej temperaturze, lub ciut niższej. Dbamy o napowietrzenie co jakiś czas mieszając. Gnojówka jest gotowa gdy przestanie się pienić czyli po około tygodniu. Nieprzyjemny zapach można złagodzić dodatkiem mączki skalnej, lub wyciągiem z ruty.

Do podlewania rozsad tak przygotowaną gnojówkę rozcieńczamy 1:20

 

cdn…

 

 

 

 

Podłoże dla warzyw – do siewu, rozsad i donic.

Podłoże dla warzyw – do siewu, rozsad i donic.

Aby warzywa wydawały obfite plony, poza oczywiście zapewnieniem im dobrego startu w postaci wyprodukowania zdrowej i zahartowanej rozsady, trzeba je posadzić w najlepszym dla niej podłożu.

W pojemnikach sprawa ta jest o tyle ułatwiona, że można stworzyć podłoże dokładnie dedykowane gatunkowi lub grupie gatunków, które zamierzamy wspólnie uprawiać.

Dlatego też, pierwszym podstawowym krokiem jest zrobienie rozeznania jaką ziemię preferuje dane warzywo. Jaki powinien być poziom pH, czy ziemia powinna być luźna i próchnicza, czy może cięższa z domieszką gliny. Czy nasi podopieczni będą zadowoleni z suchego podłoża, czy raczej preferują stałą, wysoką wilgotność. Wszystkie te dane pomagają dobrać odpowiednie składniki podłoża.

Sposoby są dwa. Można kupić gotowe podłoże, albo zrobić mieszankę samemu.

Z czego zrobić mieszankę?

Aby  zrobić dobrą ziemię pod warzywa do pojemników należy zaopatrzyć się w następujące składniki:

  • Torf wysoki odkwaszony (czasami jest niestety niezbędny, chociaż z przyczyn ekologicznych warto ograniczać jego użycie)
  • Włókno kokosowe
  • Piasek rzeczny
  • Glinkę
  • Ziemię liściową dla roślin lubiących bardziej kwaśny odczyn
  • Duuużo kompostu z pewnego źródła (najlepiej z własnego kompostownika, ale można już kupić kompost workowany o bardzo dobrej jakości)
  • Perlit
  • Mączkę skalną ( bazaltowa)

Wszystkie te składniki można kupić w dobrych sklepach ogrodniczych

Oczywiście nie koniecznie trzeba wszystkie kupić na raz, raczej należy najpierw przemyśleć jakiego rodzaju mieszankę będziemy potrzebowali i kupić te składniki, które będą do jej wykonania potrzebne. Chyba, że należycie do osób, które lubią mieć zapas wszystkiego, tak na wszelki wypadek .

Etap pierwszy – siew

siewki pomidorówNasiona warzyw jak zresztą wszystkie nasiona nie potrzebują na pierwszym etapie składników odżywczych, wszystko bowiem czego potrzebują mają zapakowane ze sobą.

Do siewu i kiełkowania używa się mieszanki ubogiej w substancje odżywcze. Pobudzi to rośliny do rozwoju w postaci budowania mocnego systemu korzeniowego.

Ważne niebywale, by podłoże takie było wolne od patogenów, nasion innych roślin i szkodników. Na tym etapie niezbędne nie są też pożyteczne mikroorganizmy.

Mieszanka do siewu, może więc składać się z :

  • Włókna kokosowego ( może być to luźne zmielone włókno kokosowe, lub brykiet)
  • Torfu odkwaszonego
  • Piasku rzecznego
  • Glinki wulkanicznej

I jak już wspominałam, można z tych składników zrobić własne podłoże, lub zakupić gotowca, których w tym momencie nie brak na rynku.

Dostępne w handlu gotowe mieszanki do siewu i pikowania z tego właśnie się składają. I dodatkowo z nawozu mineralnego w niewielkim stężeniu, lub nawozu organicznego w tych, które mienią się ekologicznymi. Ciekawe, że większość producentów nie umieszcza informacji  o składzie mieszanki na opakowaniu, zmuszając niejako potencjalnych klientów do kupowania kota w worku… przepraszam ziemi w worku. Nie wiem czym to jest podyktowane.  Ale uwaga, część z nich chwali się składem na swojej stronie internetowej, warto więc sięgnąć do tego źródła przed wyborem. Są też oczywiście chlubne wyjątki umieszczające wszystkie informacje lub np kod QR do nich.

Frakcja czyli grubość zmielenia materiału pod siew nie powinna moim zdaniem przekraczać 0-20mm, a pH winno mieścić się w widełkach 5,5-6,0 no ewentualnie 6,5 .Oczywiście w niezmielonym na pył podłożu rośliny też wykiełkują, ma ono jednak tendencje do zaskorupiania się przy wysychaniu.

Nie ułatwię Wam niestety zadania. Nie powiem, że podłoże tej firmy jest super, a tamtej do bani.

Udało mi się do tej pory wypróbować podłoża 7 firm i każde niestety miało jakieś wady. Nie do końca uważam jednak te wyniki za miarodajne, worki z ziemią zostały bowiem zakupione w różnych sklepach, a one jak wiadomo przechowują towar w różnych warunkach. Zdarzyły mi się w podłożu ziemiórki, cuchnący odór wskazujący na zatrzymywanie wody przez długi czas, zbyt duża ilość niezmielonego włókna kokosowego i nasiona chwastów. Trudno dociec przyczyny niektórych.

Musiałabym otrzymać podłoże do testów bezpośrednio od producenta, a na razie żaden się do mnie z taką propozycją nie zgłosił.

(Ledwo opublikowałam artykuł i już potrzebne sprostowanie. Właśnie otrzymałam odpowiedź mailową od firmy Hydrokomplet z propozycją przetestowania ich trzech podłoży – do wysiewu, do rozsady pomidora i papryki oraz do rozsady ogórków. Przeglądając w internecie oferty różnych producentów ze zdziwieniem skonstatowałam, że oferta tej firmy jest mi zupełnie nieznana, choć mieści się prawie po sąsiedzku, a stosuje w swoich produktach nawożenie organiczne. Napisałam więc maila z pytaniem o ich produkty i otrzymałam błyskawiczną odpowiedź)

Tak czy inaczej im mniej składników w takim podłożu tym lepiej ( jak na mój gust).

Etap drugi – rozsada

rozsadaMniej więcej w momencie gdy pojawia się pierwsza para liści właściwych, przychodzi czas na przesadzanie siewek. Teraz potrzebne będzie im umiarkowane zasilenie i stała wilgotność podłoża. Podłoże powinno więc być przepuszczalne, by nie tworzyły się zatory wilgoci, a bryła korzeniowa była odpowiednio natleniona; i wzbogacone o składniki odżywcze czy to w postaci organicznej czy mineralnej. Substancja organiczna jest dla roślin bardzo korzystna również ze względu na znajdujące się w niej mikroorganizmy, pobudzające roślinę do wzrostu.

Jest to czas na zastosowanie ziemi tzw. uniwersalnej lub dedykowanej do rozsad konkretnego gatunku.

Firmy prześcigają się w wymyślaniu nowych chwytów marketingowych mających nakłonić nas do wyboru ich produktu, ich prawo. Jednakże ziemia uniwersalna czy do warzyw czy do kwiatów to nic innego jak już wspomniana mieszanka torfu, piasku, kompostu i kilku mniej zazwyczaj obecnych składników, zaprawiona większą ilością nawozu mineralnego niż ta do siewu.

Osobiście wybrałabym jednak podłoża zaopatrzone zamiast niego w nawóz organiczny.

Dostępne są w ofercie wielu firm, podłoża dedykowane niejako do konkretnych gatunków warzyw, i nie będę z tym polemizować. Osobiście raz użyłam takiej dedykowanej ziemi do produkcji rozsady pomidorów i papryk, i rośliny rosły w niej dokładnie tak samo jak w ziemi uniwersalnej do kwiatów, a musiałam za nią zapłacić kilka złotych więcej. Ale nikomu nie chcę psuć zabawy, wszak najcenniejsze są własne doświadczenia. (może przy okazji testowania tego typu podłoży dowiem się czegoś więcej o różnicy ich składu w stosunku do składu podłoża uniwersalnego – na pewno podzielę się z Wami tą wiedzą)

Mamy więc podłoża bio, gdzie firmy chwalą się że torf do ich produkcji pochodzi z z naturalnych złóż, które stale poddawane są rekultywacji. I mamy ziemię uniwersalną zrobioną również w przewadze z torfu z dodatkiem sztucznego lub organicznego nawozu. Wybór utrudniają kuszące dodatki. Znalazłam kilka firm zaopatrujących swoje mieszanki w różnego rodzaju substancje organiczne, od Guano z Namibii  , po kompleksy humusowe i mykoryzy, algii i inne stymulatory. Z chęcią bym je przetestowała, ale póki co…

…robię dla swoich rozsad własną mieszankę.

 

  • 2 miary torfu wysokiego lub substratu kokosowego ( jeśli macie obiekcie w temacie tej rekultywacji torfowisk )
  • 1 miara kompostu
  • 1/2 miary piasku rzecznego

Dodatek perlitu w miarę potrzeby spulchnienia.

Dodatek glinki i mączki bazaltowej zapewni zestaw mikroelementów i poprawi strukturę

(przez dodatek mam na myśli stosunek 1:50 tak około czyli łyżeczkę na szklankę ;))

Przed sadzeniem można zastosować nawodnienie podłoża roztworem humusowym ( dowolnej firmy – proporcje odpowiednie do ilości podłoża)

Oprysk EM (efektywne mikroorganizmy, w ofercie kilku firm)

Dla Okry wzbogaciłam mieszankę o niewielki dodatek mączki rogowej.

pH podłoża można sprawdzić za pomocą papierków lakmusowych.

Do czystego, suchego naczynia należy wsypać grudkę ziemi, zalać ją wodą destylowaną i zamieszać. Następnie w takim roztworze moczy się papierek lakmusowy i przykleja go do ścianki naczynia. Po kilkudziesięciu sekundach zmieni kolor. Wtedy papierek można wyjąć i  porównać jego barwę, z kolorową skalą pH na opakowaniu papierków.

Oczywiście zasoby w takim podłożu starczają tylko na pewien czas, szczególnie co bardziej żarłocznym roślinom, i zazwyczaj trzeba wprowadzić fertygację czyli podlewanie roztworem wodnym nawozu mineralnego.

Etap trzeci – ostatni – ziemia do skrzyń i donic

okra burgundJeśli chodzi o zapełnienie pojemników na balkonach, to bardzo ciekawe są w tym przypadku substraty do zielonych dachów. Właśnie przyglądam się propozycjom jakie mają w tym temacie firmy.

Oprócz bowiem oczywistych właściwości takiej ziemi, jakie powinna posiadać, jest jedna kwestia spędzająca mi osobiście sen z powiek, a mianowicie ciężar. Dobre mieszanki do uprawy warzyw zawierają sporą ilość kompostu i są ciężkie. A jak już wielokrotnie wspominałam, balkonów raczej nikt nie konstruował z myślą o urządzaniu na nich warzywników. Jedna doniczka to nie problem, ale kilka  skrzyń o pojemności 300l  to już nie przelewki.

Na dziś nie znalazłam satysfakcjonującego mnie rozwiązania. Nie tracę jednak nadziei.

Do donic i skrzyń używam więc na razie mieszanki:

  • 2 miary torfu wysokiego lub substratu kokosowego
  • 2 miary kompostu
  • 2 miary perlitu

Stosuję też dodatek glinki i mączki bazaltowej, oraz mączki rogowej. Ziemi liściowej, którą akurat sama produkuję, kwasów humusowych i Efektywnych Mikroorganizmów w zależności przeznaczenia podłoża.

Z kupnych podłoży najlogiczniejszym rozwiązaniem pozostaje znów ziemia uniwersalna( lub podłoże do warzyw), którą jednak osobiście wzbogaciłabym o pewną ilość perlitu, jeśli jej nie posiada.

Ważne

Minerały z mączek skalnych, mączek rogowych i glinek uwalniają się bardzo wolno. Dlatego podczas ich stosowania praktycznie nie istnieje ryzyko przenawożenia.

Mączki bazaltowe, w zależności od źródła pochodzenia, mogą różnić się składem. Dlatego przed zakupem upewnij się jaki jest skład kupowanej przez Ciebie mączki, a w szczególności czy nie zawiera metali ciężkich w ilości ponadnormowej ( mączki bazaltowe nie są zazwyczaj zupełnie od nich wolne). Dobrze jest, jeżeli producent mączki przedstawia wyniki badań, potwierdzające niską zawartość metali ciężkich.

I końcowa uwaga

Jeśli kupujecie gotowe podłoże zasięgnijcie informacji o jego składzie. Jeśli nie ma go na opakowaniu, poszukajcie na stronie producenta. Dobrze jest wiedzieć w co sadzicie swoje rośliny, choćby ze względu na ewentualne nawożenie, lub zastosowanie różnych polepszających glebę produktów.

Istotna kwestia – zawsze sprawdzajcie datę pakowania ziemi. Powinna być wydrukowana dodatkowo na opakowaniu. Worki zeszłoroczne, lub co gorzej dwuletnie, przechowywane w złych warunkach, zapewnią Waszym roślinom moc wrażeń, niestety nie pozytywnych. A małe sklepy ogrodnicze, kwiaciarnie itp. czasami nie są wstanie zbyć wszystkiego co zamówiły na sezon.

Kwiaty i zioła współrzędnie z warzywami, czyli oddział do zadań specjalnych.

Kwiaty i zioła współrzędnie z warzywami, czyli oddział do zadań specjalnych.

Rozsada warzyw już rośnie na parapecie. Czas pomyśleć o kwiatach i ziołach, które będą jej towarzyszyć.

Bazylia

bazylia Siam Queen

Cudowne zioło, aromatyczne i pięknie kwitnące. Jest niezliczona ilość odmian bazylii. Jedne pachną cytrusami inne tchną nutką cynamonu. Do wyboru, do koloru. Odmiany Siam Queen oprócz mocnego aromatu mają też niebywale ozdobne liście i kwiaty.

Bazylia jest doskonała partnerką dla wielu warzyw. Lubią jej towarzystwo pomidory i papryki.  Jej sąsiedztwo opóźnia atak mączniaka, a zapach odmiany anyżowej odstrasza ślimaki. Zdobi, korzystnie wpływa na otoczenie i rewelacyjnie smakuje w sałatkach. Prawda, że warto?

Dobrze jest zrobić rozsady bazylii, szczególnie tych bardziej ciepłolubnych odmian. Dzięki temu szybciej zapełnią przeznaczone dla nich miejsca w warzywniku. Siejemy w marcu, przesadzamy do gruntu po ostatnich przymrozkach.

Ogórecznik

ogórecznik

Poza tym, że przyciąga pszczoły, ogórecznik wytwarza saponiny, które wydziela przez system korzeniowy do ziemi, w której rośnie. Substancja ta jest bardzo korzystna dla roślin kapustnych – kalarepki, brukselki, brokułów. Sprawia że szybciej rosną i są bardziej odporne. Podobnie działa na groch zielony i groszek cukrowy. A w przypadku truskawek sprzyja zawiązywaniu się owoców. Ostatnim plusem ogórecznika są jadalne kwiaty i młode listki, doskonale nadające się do wczesno letnich sałatek. Może nie jest wybitnie ozdobny, ale cóż, nie każdy musi być piękny.

Ogórecznik siejemy do gruntu w kwietniu lub na początku maja.

Rumianek

rumianek

 

Powszechnie wiadomo, że rumianek jest doskonałym antyseptykiem. Siany w warzywniku chroni sąsiadów przed chorobami grzybowymi. Szczególnie dobrze dogaduje się z liściowymi przysmakami grządki szpinakiem, boćwinką, rukolą i mizunami.

Mięta pieprzowa posadzona w towarzystwie rumianku będzie bardziej aromatyczna.

Rumianek siejemy w kwietniu, w kolejnych latach sam będzie się wysiewał. Ma dość specyficzne z wyglądu siewki, które można po ich zlokalizowniu przepikować w bardziej porządane miejsca.

Kolendra

kolendra

Warto nie tylko ja posiać ale pozwolić kilku egzemplarzom zakwitnąć. Kwiaty kolendry są doskonałym wabikiem dla wielu pożytecznych owadów, a jednocześnie zapach kolendry odstrasza uciążliwe muchówki. Tam gdzie rośnie kolendra niechętnie lądują śmietki cebulanki, śmietki korzeniówki i połyśnice marchwianki.

Kolendrę siejemy w drugiej połowie kwietnia. Można zrobić to też wcześniej do doniczki. Jest dość delikatna lubi osłonięte od wiatru miejsce.

Akasamitki

Chyba już każdy wie, że ograniczają rozwój szkodliwych nicieni. Towarzystwo aksamitki jest w zasadzie wszędzie mile widziane, ale szczególnie zadowolone będą sałaty, brokuły i pomidory. Specyficzny zapach aksamitek odstrasza gryzonie. Nie macie gryzoni na balkonach? Szczęściarze. Ja niestety miewam takich gości.

Kwiaty aksamitek są jadalne, mają ciekawy, lekko cytrusowy posmak. Wabią pożyteczne owady, takie jak bzygi. Jest wiele odmian aksamitek, od miniaturowych po krzaczaste, można więc dobrać odpowiednią do wielkości pojemnika i ilości innych roślin, które zamierzamy w nim posadzić. Koniecznie czytajcie opisy odmian. Rozsadę można robić już teraz. Dzięki temu szybciej można cieszyć się kwitnącymi aksamitkami.

Nagietki

nagietki

Nagietków podobnie jak aksamitek jest odmian bezliku. Wszystkie w prostej linii pochodzą od lekarskiego protoplasty i wpływają na sąsiadów bardzo pozytywnie. Poza oczywistymi korzyściami współrzędności, mają szereg innych zalet. Są jadalne, doskonale sprawdzają się jako komponent domowych kosmetyków (maści z kwiatów nagietka leczą rany, i łuszczycę skóry). Natomiast napar, łagodzi dolegliwości żołądkowe. Róg obfitości. Do tego pięknie wyglądają.

Kto lubi szczególnie nagietka? Otóż pomidory, ogórki, groch, sałata i szparagi. A także marchew i rzepa.

Nagietki sieje się wprost do gruntu, gdy tylko temperatura dnia ustali się powyżej 10 stopni.

Czosnek ozdobny

czosnek ozdobny

Tak proszę Państwa. Nie tylko jego jadalna odmiana, ale również ozdobny kuzyn jest strażnikiem dla sąsiadów. Jego towarzystwo chroni przed kędzierzawością liści czy szarą pleśnią. Ma bardzo podobne właściwości do zwykłego czosnku i można z niego tak samo wytarzać preparaty do ochrony warzyw. Tylko kto poświęcałby na to, takie pięknoty. Za towarzystwo ozdobnego czosnku bedą wdzięczni: ogórek, pomidor, szpinak, sałata, burak oraz ziemniak.

Czosnek ozdobny sadzimy na jesieni, w skrzyniach można też na wiosnę. Można rozmnażać go z cebulek przybyszowych lub siejąc wytworzone na kwiatostanach mini cebulki napowietrzne, jest to jednak żmudny sposób. łatwiej kupić gotowe do zasadzenia cebule w sklepie ogrodniczym.

Nasturcja

nasturcja

Nie wyobrażam sobie warzywnika bez nasturcji. Jest piękna, jadalna i allelopatyczna. Uwielbiają ją dynie, sałaty i fasole. Ponieważ wabi mszyce warto posadzić ją w pewnym skupisku nieopodal roślin które chcemy ustrzec przed tymi amatorami roślinnych soków. Nie będą wstanie oprzeć się pokusie i wszystkie jak jeden mąż pomaszerują ku nasturcjom. Te zaś można wtedy potraktować specyfikiem z miodli czyli olejkiem neem i po sprawie. Jest też inny sposób, trzeba posadzić nasturcję w towarzystwie aksamitki, która zwabia bzygi. Już one rozprawią się z mszycami raz dwa.

Nasturcję wysiewamy od drugiej połowy kwietnia. Jest w handlu dostępnych wiele jej przepięknych odmian zarówno pnących jak i karłowych. Warto w kolejnych latach zebrać nasiona z własnych roślin.

Kocimiętka

kocimiętka

Jej największą zaletą oprócz fajnego wyglądu jest ochrona przed pchełkami ziemnymi. Warto więc posadzić ją przy rzodkiewce, rukoli i innych roślinach, które są narażone na ich ataki. Zapach kocimiętki odstrasza też komary, i przywabia pszczoły. Same pozytywy.

Kocimiętkę rozmnaża się poprzez podział kłączy, sadzonki wierzchołkowe, i siew. Do wyboru, do koloru. Można też kupić gotowe do wysadzenia młode rośliny. Dostępne są wiosną w centrach ogrodniczych.

Słonecznik

słonecznik

Jest w zasadzie w warzywniku jeden amator słoneczników, a mianowicie ogórek. Niebywale lubi jego towarzystwo. W mini warzywniku trudno byłoby uprawiać jego pełnowymiarową wersję, ale od czego są miniaturki. Mini słoneczniki będą tak samo miłe ogórkom, nie zabiorą tyle miejsca, i staną się przepiękną ozdobą gdy tylko zakwitną.

Słoneczniki siejemy bezpośrednio do gruntu na początku maja. RObienie rozsad ma sens tam gdzie młode rośliny są narażone na ataki ślimaków.

Hyzop

hyzop lekarski

Jest przepiękny z tymi swoimi granatowymi kwiatami. Uwielbiają go pszczoły i bielinek kapustnik. Należy więc postąpić strategicznie i posadzić go tak, by motyl wybrał hyzop zamiast jarmużu. Nie za blisko i nie za daleko. Ryzykowne? No cóż, jeśli w tej roli się nie sprawdzi, to napewno będzie pachnącą ozdobą.

Sadzonki hyzopu można kupić na wiosnę w centrum ogrodniczym. Jeśli jednak zdecydujecie się na własną rozsadę, to połowa marca to odpowiedni moment do wysiania hyzopu.

 

Oczywiście roślin ozdobnych, których allelopatyczne działanie służy warzywom jest więcej. WYmieniłam tu głównie te, które doskonale sprawdzą się nawet w mini ogródku i donicy. Warto przy najbliższych zakupach ogrodniczych zaopatrzyć się w nasiona tych pożytecznych roślin, lub wpisać do kalendarza zakup sadzonek gdy przyjdzie na to pora.

Sałaty na balkonie

Sałaty na balkonie

Jako, że w końcu mamy coś na kształt przedwiośnia, postanowiłam skreślić kilka słów o uprawie sałaty. Wprawdzie było o sałatach przy okazji uprawy wszelkich zielonych listków, ale historia lubi się powtarzać w zasadzie w każdym sezonie 🙂

Po dyniach, pomidorach i bakłażanach, sałaty stają się moją nową namiętnością. Ich różnorodność odmianowa jest równie duża co powyższych, a kulinarna przydatność choć mniej może kreatywna, to przecież niezaprzeczalna. Bez miękkiej masłowej, orzechowej w smaku rzymskiej czy chrupiącej lodowej nie wyobrażam sobie życia. A ta samodzielnie zebrana z własnego mini ogródka, nie może się równać z żadną inną.

Na polskim rynku nasion pojawiło się w ostatnim czasie wiele odmian listkowych dedykowanych do uprawy  balkonowej, prawda jest jednak taka, że to te same odmiany, które sadzi się w gruncie z odpowiednią adnotacją na opakowaniu poszerzającą grupę docelową klientów. Nie zmienia to faktu, że oczywiście nadają się do uprawy w balkonowych skrzynkach i pojemnikach. Są to odmiany, którym ograniczona przestrzeń życiowa wcale nie przeszkadza, wyrosną bowiem prawie w każdym pojemniku od łubianki po truskawkach po tubę czy worek. Jeśli jednak wysadzilibyście rozsadę takiej sałaty rzymskiej „na listki” do gruntu, wyrośnie Wam piękna pełnowymiarowa główka. Sprawdziłam to – wysiane sałaty rzymskie z opisem na opakowaniu „na listki”, wysadzona do większych skrzynek

Pisałam onegdaj, że sałata jest doskonałym przedplonem do pojemników, i absolutnie się z tego nie wycofuję. Wgłębiając się jednak w temat sałat, należy zauważyć, że w tym przypadku istotny jest zarówno wybór odmiany jak i sposób startu.

Każda odmiana ma swój okres wegetacji (podany na torebce z nasionami). Mamy do wyboru sałaty wiosenne, letnie i jesienne, a nawet zimowe (zimujące w gruncie) .

Jeśli posadzimy bardzo wczesną wiosną letnią odmianę, będzie marudzić, że jej zimno 😉 i bardzo długo startować. Zwracajcie na to uwagę przy wyborze nasion.

Odmiany Baby Leaf

Odmianami idealnymi na przedplon są sałaty typu Baby Leaf o liściach zarówno gładkich jak i kędzierzawych. Zewnętrzne liście można sukcesywnie obrywać nawet przez sześć tygodni, a gdy źródełko się wyczerpie w ich miejsce posadzić na przykład szparagową fasolkę.

Odmiany liściowe

Jeśli mamy możliwość posadzenia sałaty nie tylko w balkonowej skrzynce, ale również w większym pojemniku możemy wybierać wśród wczesnych odmian głowiastych i liściowych.

Te drugie nie tworzą zwartych główek, ale rozmiarami potrafią dorównać tym pierwszym i występują w przeróżnych kolorach i wzorach liści. Ich uroda jest naprawdę imponująca.

Większość odmian liściowych to odmiany średniowczesne, czyli takie, które sieje się gdy temperatura gleby ustali się na poziomie 14-15 stopni, co zazwyczaj ma miejsce na przełomie marca i kwietnia. Bezkarnie można je wtedy posiać bezpośrednio do skrzynki balkonowej. Wykiełkują gdy tylko pojawi się kilka słonecznych dni, i nawet jeśli później  temperatura spadnie, spokojnie przetrwają chłody. Dla spokojności można je na noc otulić wiosenną włókninką, lub kloszem. Tworzą luźne rozety liści, i w przeciwieństwie do sałat dębolistnych Baby Leaf ścina się je w całości.

Do sałat liściowych należą odmiany: Crimson, Lollo Rossa, Lollo Blonda

Odmiany głowiaste

Na balkonie trudno je uprawiać bo potrzebują sporo miejsca, jeśli jednak dysponujecie nie tylko balkonowymi skrzynkami, a powiedzmy uprawiacie warzywa w kastrze, to możecie wybrać odmiany o zwartych mniejszych główkach, które dopełnią wizualnej kompozycji i uzupełnią obiadowe menu.

Do odmian głowiastych należą sałaty masłowe, rzymskie i kruche a wybór ich odmian jest naprawdę duży.

Wczesne odmiany to np. Królowa majowych, Pierwszy Zbiór

Uprawa z rozsady

Czy ma to sens? Oczywiście w przypadku upraw gruntowych jak najbardziej, ale na balkonie? Rok rocznie mam jakieś rozsady sałat na parapecie, głównie robione ze względu na małą ilość posiadanych nasion jakiejś egzotycznej odmiany, na której rozmnożeniu niebywale mi zależy. A czy przyspiesza to zbiory? Otóż tak. Przyspiesza, nawet na balkonie. Szczególnie w kapryśne wiosny, gdy temperatury wciąż serwują sinusoidę.

Sprawa należy raczej do prostych.

Potrzebny jest pojemniczek, może być np. po margarynie, trochę podłoża do siewu, nasiona wybranej wczesnej odmiany i spryskiwacz.

Wyrównujemy podłoże w pojemniczku, rozmieszczamy nasiona na wierzchu, przyciskamy je do podłoża, spryskujemy wodą i stawiamy w miejscu jasnym o temperaturze od 10-15 stopni. Sałata kiełkuje w świetle, nie przykrywamy jej więc warstwą ziemi. Jeśli umieścimy pojemniczek w miejscu o odpowiedniej temperaturze i świetle, siewki nie będą się wyciągać. Jeśli trochę nam się jednak „zżyrafią” nie szkodzi, naprawimy to przy kolejnym etapie.

Następnym zabiegiem jest pikowanie. Zabieramy się do tego delikatnie, najlepiej uzbrojeni w widelczyk do zakąsek, lub podobnie wyglądające specjalne narzędzie do pikowania.

Delikatnie wyciągamy siewkę z podłoża i umieszczamy w pojedynczym pojemniczku z podłożem uniwersalnym, lub mieszanką kompostową przykrywając ziemią do wysokości rozpoczynającej tworzyć się rozetki. Koniecznie podlewamy. Ja dodatkowo w tym momencie używam mykoryzy w sprayu, spryskując nią korzenie zanim umieszczę siewkę w ziemi.

Wersja rysunkowa pikowania za pomocą ołówka czyli taka dla lubiących wyzwania

pikowanie siewek

Wersja foto pikowania za pomocą jednorazowego widelca nie miałam nic innego na podorędziu.

 

I tyle, patrzymy jak rośnie, sprawdzamy wilgotność podłoża, podlewamy w miarę potrzeby. Nie nawozimy, bo w ziemi uniwersalnej ilość startowego nawozu w zupełności wystarczy na cały okres tworzenia się rozsady. Trzymamy w miejscu gdzie temp. wynosi ok. 10-15stopni i jest jasno. Gdy na dworze zrobi się koło 10 stopni obowiązkowo rozsada ląduje na dworze, by się zahartować. Na noc z powrotem do pomieszczenia.

Uprawa z siewu do gruntu

Czyli bezpośrednio do doniczki, lub skrzynki na dworze. Moja ulubiona. Siewki nie wyciągają się, są dobrze zahartowane, krępe. Siejemy w donicę lub skrzynkę gdy tylko ociepli się do 10-15 stopni w dzień i 7-10 stopni w nocy. Pilnujemy wilgotności, przykrywamy na początku wiosenną włókniną. Jedyne co trzeba później zrobić, to gdy osiągną słuszną wielkość przerwać je, by każdy pozostający w skrzynce egzemplarz miał odpowiednią ilość miejsca. Rozstaw roślin jest zazwyczaj określony na opakowaniu i zależy od odmiany. wyrwane mniejsze egzemplarze idealnie nadadzą się na wiosenną sałatkę.

sałaty w skrzynkach sałaty w skrzynkach

Choroby i szkodniki

Są 4 główne potencjalne problemy.

Pierwszy to ślimaki i nie myślcie sobie, że na balkonie jesteście bezpieczni. Ślimaki z sobie tylko znaną konsekwencją, potrafią dotrzeć w przeróżne, wydawałoby się niedostępne dla nich miejsca. Zdarzyło mi się już kilka razy nakryć łobuza w moich sałatach. Trzeba po prostu robić systematyczne inspekcje. Mniej zainteresowane są ślimaki odmianami liściowymi, bardziej głowiastymi. Na odmianach Baby Leaf raczej nie żerują, za to smalą cholewki do Królowej Majowych.

Drugi to więdnięcie młodych roślin. Zazwyczaj wynika z żerowania w glebie szkodników – pędraków chrabąszcza, które można sobie sprezentować w kompoście, ale też nie wymieniając i nie sprawdzając ziemi w pojemnikach przez kilka sezonów. Trzeba ziemię przekopać widełkami, znaleźć intruza i pogonić.

Trzeci to więdniecie i usychanie starszych roślin – uwaga to mogą być mszyce. Mszyca korzeniowa najcześciej dokucza odmianom głowiastym. Mszyce zagnieżdżają się w głąbie sałaty i wysysają z niej soki. Jeśli rośliny są mocno uszkodzone nie ma sensu dalej się upierać, trzeba usunąć najbardziej zaatakowane egzemplarze, a resztę potraktować jakimś ekologicznym środkiem przeciw mszycom np. miksturą z olejem neem. Coraz częściej dokuczają sałatom inne odmiany mszyc. Ciekawostką jest fakt, że mszyce są amatorami odmian zielonych, te o czerwonej barwie nie budzą w nich takiego zainteresowania.

Czwarty to szara pleśń. Wywołuje ją grzyb Botrytis sp., i dokucza sałatom szczególnie w wilgotne i zimne wiosny. Aby go unikać należy sadzić rośliny w większych odstępach. Koniecznie trzeba usuwać zakażone rośliny, resztę można potraktować specyfikiem z olejkiem herbacianym lub olejkiem z cytronelli, świetnie radzą sobie z wszelkimi grzybniami.

Mogą oczywiście zdarzyć się i inne przygody, ale sałaty tak naprawdę na balkonie rzadko sprawiają kłopoty.

Sporadycznie na sałatach pojawia się mączniak rzekomy, jest jednak wiele odmian odpornych na tą infekcję grzybową.Podobnie ma się sprawa z wirusami. Na nie niestety nie ma dobrego sposobu, jeśli się zdarzą trzeba rośliny usunąć.

 

Nawożenie

Sałaty nie potrzebują zazwyczaj dodatkowego nawożenia. Można podlewać je biohumusem, lub rozcieńczoną w stosunku 1:30 gnojówką z pokrzyw jeśli słabo przyrastają.

 

Ciekawostka: Sałata ma właściwości predestynujące ją do roli degustatora gleby. Jeśli zasadzona rozsada sałaty zacznie więdnąć i zamierać, a nie znajdziecie żadnych innych widocznych przyczyn tego stanu, prawdopodobnie winna jest gleba. Sałata bowiem reaguje na substancje toksyczne mocniej niż inne warzywa.

No i fajnie. To co? Siejemy zieleninkę  ?

 

 

W czym posadzić rozsady warzyw.

W czym posadzić rozsady warzyw.

Najwyższy czas by pomyśleć w czym posadzić rozsady warzyw. Mi co roku towarzyszy pewien rytuał, znany wielu działkowcom i ogrodnikom. Mam na myśli zbieractwo kubeczków po jogurtach, opakowań po margarynach, warzywach i innych wiktuałach, oraz wycieczki do hipermarketów na dział z kwiatami, w celu zagarnięcia  plastikowych transporterów – wielopaków. Te ostatnie są nieocenione przy przenoszeniu i rozstawianiu rozsad. 

Kuwety, wielodoniczki i inne gotowce ze sklepów ogrodniczych są dla mnie absurdalnym wynalazkiem w tym recyclikowalnym nawale opakowań, jakim raczy nas przemysł spożywczy. Odstępstwem  maleńkim są doniczki z torfu, ale o tym już było.

  • Dla pomidorów, bakłażanów i papryk

    Pomidory, bakłażany i papryki wymagają w trakcie produkcji sadzonki dwukrotnego przesadzenia. Wzmacnia to ich system korzeniowy, i ogólnie wpływa korzystnie na rozwój rozsady. Dla nich zbieram trzy rodzaje pojemników.

  •  plastikowe małe tacki, które służą mi do siewu
  • kubeczki po jogurtach 250ml, do przepikowania
  • kubki po jogurtach 400ml lub 500ml, do przesadzenia rozsady

Dodatkowo potrzebne są plastikowe palety do małych kubków – jedna paleta mieści 24 kubki, oraz do dużych kubków z 12 lub 18 komorami. Dostaniecie takie w każdym markecie, który prowadzi sprzedaż doniczkowych, sezonowych kwiatów. Wystarczy poprosić Panią rozkładającą towar, ładnie się do niej uśmiechając.

  • Dla ziół, sałat i innych listków

    Tu preferuję opakowania po serkach lub margarynach jeśli robię większą ilość rozsad. Są niższe i szersze od kubeczków po jogurtach, i idealnie spełniają swoją rolę. Staram się dopierać takie, które pasują w komory palet, bo to bardzo ułatwia późniejsze uporządkowanie na parapetach i przenoszenie rozsad na balkon do zahartowania. 

    Listki i zioła sieję niezbyt gęsto i nie pikuję, wysadzam od razu na miejsce docelowe gdy tylko zrobi się cieplej.

  • Kwiatki

Większość sieję bezpośrednio do skrzynek, ale by przyspieszyć kwitnienie nemezji czy aksamitek, robię kilka rozsad. Dla nich zbieram plastikowe rynienki po kiełkach do siewu, i kubeczki po małych jogurtach do przepikowania.

W ten sposób pojemniki na rozsady nic nie kosztują. Po zakończonym sezonie, te które zbytnio się zużyły, trafiają do segregatora z plastikiem, a te które wytrzymały próbę czasu, umyte trafiają na półkę w garażu. Tam czekają na kolejny sezon.

kubeczki po jogurtach na rozsady
Wystarczy zostawić każde opakowanie po serku czy jogurcie
rozsada wychylona do światła
a kubeczki ustawić w plastikowym wielopaku na parapecie, pod kątem do światła
rozsada cebuli
Rozsada cebuli w rynience po pieczarkach.
Rozsada kwiatków w rynience po boczniakach.
hartowanie rozsad
Kubek w kubek na plastikowej palecie. Przenoszenie do hartowania zajmuje kilka minut.

Truskawki całoroczne idealne na balkon

Truskawki całoroczne idealne na balkon

Truskawki powtarzające owocowanie

Odmiany powtarzające owocowanie mają zupełnie inny cykl wzrostu i owocowania niżeli truskawka tradycyjna. Pąki kwiatowe tworzą się u tych odmian przez cały sezon uprawy.

Ich sadzonki można kupić na wiosnę w dobrych Centrach ogrodniczych. 

O  usunięciu pierwszego kwiatostanu po posadzeniu, decydujemy na podstawie stanu roślin – w momencie, gdy rośliny są silne i właściwie się rozbudują powinno się dopuścić do owocowania.

Bardzo ważnym zabiegiem jest też usuwanie pędów rozłogowych. Opóźnienie tego zabiegu może spowodować niekorzysty efekt, opóźnić owocowanie i tworzenie kolejnych kwiatów.

Rozłogi można ukorzenić z myślą o kolejnym sezonie. Jeśli tego nie zrobimy, ani ich nie usuniemy rośliny potrafią na takich rozłogach zakwitnąć a nawet zawiązać owoce. Nie jest to jednak zbyt korzystne, bo prowadzi do zdrobnienia owoców na całej roślinie. Ale…zjawiskowo wygląda.

Dodatkowo warto usunąć nadmiar liści zwłaszcza w drugiej części sezonu. Musimy pamiętać, iż odmiany powtarzające owocowanie nie tylko cały czas kwitną i owocują, ale również bardzo szybko rosną. Dlatego stare i uszkodzone liście usuwamy, co również pozwola utrzymać rośliny w lepszej kondycji.

truskawki wiszące
truskawki balkonowe

Sadzenie

 

 
 

Osobiście polecam Wam użycie ziemi kompostowej. Mieszanka ziemi kompostowej z włóknem kokosowym  ( lub odkwaszonym torfem wysokim)  i perlitem oraz dodatkiem piasku, zapewni truskawkom dobry start w skrzynkach. Tam gdzie posadzimy je minimalistycznie w małych pojemnikach warto zainwestować w hydrożel, dzięki któremu podłoże nie będzie wysychać na wiór w letnie dni. 

Ponadto na uwadze musimy mieć to,  że rośliny, aby mogły wydać wysoki plon, muszą być odpowiednio odżywione.

Nawożenie

 

Nawożenie dodatkowe rozpoczynamy dopiero po upływie 6-7 tygodni od posadzenia.

Do zasilania systematycznego można użyć gnojówki z żywokostu, oraz mączki kostnej. Gnojówka zapewni naszym owocom potas, a mączka kostna bogata w fosfor i azot będzie dbała o zdrowe liście, korzenie i stałe kwitnienie. 

Nie każdy jednak ma warunki do kiszenia roślinnego nawozu. Jeśli nie jesteście przeciwnikami nawożenia mineralnego, można truskawki fertygować przez cały sezon dedykowanym nawozem (koniecznie w dawkach podanych na opakowaniu – z nawozem mineralnym łatwo przedobrzyć). Ale, uwaga, są już w handlu nawozy organiczne (na bazie różnych oborników i biohumusu) dedykowane do truskawek i poziomek. To dobry ekologiczny sposób i trudniej o pomyłkę, bo większość nawozów organicznych dobrze przygotowanych, uwalnia składniki powoli.

Jesienią po zakończeniu zbiorów należy przyciąć pędy, na których truskawki owocowały. Ostatni raz zasilamy rośliny i umieszczamy w chłodnym jasnym pomieszczeniu, podlewając raz w tygodniu. W ten sposób zimujemy wszystkie odmiany o mniejszej mrozoodporności. Jeśli zapewnimy im odpowiednie zimowisko, truskawki na balkonie obficie będą owocowały przez 2-3 lata.

Najczęściej występujące choroby truskawek:

Szara pleśń truskawki
Grzyb poraża przede wszystkim owoce i kwiaty. Porażone kwiaty brązowieją i zasychają, a na owocach pojawiają się gnilne plamy. W miejscu porażenia rozwija się szary, pylący nalot zarodników konidialnych. Rozwojowi choroby sprzyja wilgotna i ciepła pogoda.

Biała plamistość liści truskawki
Objawy pojawiają się początkowo w postaci drobnych, brązowych plamek, które w miarę powiększania się stają się szarobiałe, otoczone czerwonobrunatną obwódką. Występują głównie na liściach i działkach kielicha, które przy silnym porażeniu zasychają. Niekiedy, szczególnie pod osłonami, objawy mogą wystąpić na owocach (suche, drobne plamy wokół porażonych nasion).

Antraknoza truskawki
Grzyby porażają wszystkie naziemne organy truskawki. Duże nasilenie choroby obserwowane jest w upalnych i wilgotnych latach. W wyniku porażenia rozwijają się suche, ciemnobrązowe nekrozy, na których (w wilgotnych warunkach) widoczne są jasnoróżowe skupienia zarodników konidialnych. Porażenie korony truskawki, na której rozwija się sucha, jasnobrązowa zgnilizna, powoduje gwałtowne zamieranie roślin.

 

Werticilioza truskawki
Objawy występują najczęściej na jednorocznych roślinach. Początkowo więdną i zamierają najstarsze, zewnętrzne liście, a następnie całe rośliny. Masowe zamieranie roślin obserwowane jest zwykle po posadzeniu podatnej odmiany truskawki na silnie skażonym polu (stanowiska po uprawach warzyw, ziemniakach, truskawkach). Grzyb poraża korzenie, z których przerasta do korony i ogonków liściowych powodując suchą, dobrze widoczną nekrozę ich podstawy.

Czerwona plamistość liści truskawki
Objawy występują przede wszystkim na liściach i działkach kielicha w postaci licznych drobnych, brunatnobrązowych plam. Pierwsze objawy występują na starszych liściach. Porażane liście żółkną, czerwienieją i szybko zasychają.

Mączniak prawdziwy truskawki
Biały, mączysty nalot występuje najsilniej na dolnej stronie liści, które charakterystycznie zwijają się łódkowato do góry. Nalot grzybni i zarodników konidialnych może pokrywać także inne, naziemne organy rośliny. Na silnie porażonych liściach powstają rozległe nekrozy, niekiedy czerwonobrązowe plamy dobrze widoczne na górnej stronie liścia. W szczególnie dużym nasileniu mączniak występuje w uprawach pod osłonami oraz na sadzonkach na plantacjach matecznych.

 

Odmiany truskawek na balkon

Do wyboru mamy całkiem sporą ilość odmian. Wszystkie bardzo smaczne.

Selva, Geneva, Albion, Monterey, Portola, Vima®Rina, Pink Panda i Temptation.

Odmiany te są niezależne od cyklu dnia, co oznacza że kwitną i owocują do późnej jesieni. Część z nich jest też niewrażliwa na chłody i owocuje nawet przy temperaturach poniżej 15 stopni. I może zimować w donicach. Ale uwaga, nie wszystkie.

Zimowanie

W zależności od pogody i odmiany truskawki trzeba bardziej lub mniej chronić przed mrozem. Odmiany odporne jak Pink Panda można zostawić w skrzynkach, zabezpieczając grubszą włókniną, lub wkopać w pojemniku do większej skrzyni, od góry przykrywając słomą lub włókniną. Mniej odporne odmiany należy zabrać do domu. Zimuje się je w chłodnym pomieszczeniu w okolicy 10-12 stopni, nie zapominając o podlewaniu co kilka tygodni. W tym czasie nie nawozimy.

Rozmnażanie

Oczywiście najprościej jest rozmnażać truskawki z rozłogów. Gdy krzaczek wypuści wąs z rozwijającą się nową rośliną trzeba pod nią podstawić doniczkę, lub woreczek z ziemią. Świeżą sadzonkę przytwierdzamy do podłoża i cierpliwie czekamy, aż zapuści w nim korzonki. Gdy to się już stanie możemy odciąć zbędny koniec wąsa, a następnie po 2-3 tygodniach odciąć sadzonkę od rośliny matecznej i posadzić do nowego pojemnika tak by rozetka z pąkiem była nad ziemią.

Te, które nie tworzą rozłogów rozmnaża się wyłącznie z nasion. Można je kupić, lub samemu zebrać z dorodnych owoców. Łatwiej jest oczywiście kupić w ich przypadku gotowa rozsadę, jednak jeśli macie ochotę, można poeksperymentować. Nasiona wysiewamy od razu po zbiorze, lub wczesną wiosną do doniczek, kuwetek z wilgotnym substratem do siewów. Przysypujemy z wierzchu drobnym piaskiem rzecznym i przykrywamy szybą lub plastikową przezroczystą tacką. 

Siewki powinny pokazać się po 2-3 tygodniach. 

Najpierw wytworzą dwa owalne liścienie, a następnie listki właściwe o powycinanych brzegach. Wtedy pikujemy siewki do doniczek 4-6 cm. Do wysadzenia będą gotowe po dwóch miesiącach. Jeśli wysiejemy je w lutym lub marcu, zakwitną i zaowocują jeszcze tego samego roku.

Niedobory u pomidorów- objawy, postępowanie

Niedobory u pomidorów- objawy, postępowanie

Objawy niedoborów u pomidorów

Jako, że chyba największym zainteresowaniem jeśli chodzi o uprawy doniczkowe warzyw, cieszy się obok papryk, uprawianie pomidorów; to najczęściej właśnie z nimi miewamy problemy. O chorobach nękających nasze krzaczki napisze następnym razem, dziś będzie o niedoborach.

W donicach niedobory zdarzają się bardzo często. Przyczyna tkwi w kilku czynnikach. Pierwszym, dosyć częstym jest nasze „ekologiczne” podejście. Tak bardzo chcemy by nasze pomidorki były eko, że karmimy je łyżeczką biohumusu na tydzień naiwnie myśląc, że urodzą nam dorodne owoce o wodzie i słońcu. Może gdyby to były humusowe ziemie gruntowe…byłaby taka szansa, chociaż… nie chyba nawet wtedy jednak nie.  W donicy gdzie sypiemy 10 do 20l torfowego podłoża wzbogaconego jedynie startową mieszanką nawozu mineralnego, nie ma na to szansy. W zasadzie od razu możemy przyjąć, że to co jest w donicy starczy na bardzo krótko i wszystko nasz krzaczek musi dostać z zewnątrz, bo to co dostaje na starcie zaraz po wysadzeniu zje w mgnieniu oka by utworzyć okrywę liściową. Jeśli właśnie rozpoznaliście siebie w powyższym tekście nie przejmujcie się. To normalne w zasadzie ( szczególnie u mieszczuchów jakim jestem), a skoro czytacie ten tekst, oznacza to, że  już zrozumieliście podobnie jak ja, że słońce i woda to za mało.

Pomidory są roślinami bardzo wymagającymi pod względem nawożenia, choć wydaje się, że rosną same, a nawożenie mineralne jest złe. Od razu przypomina mi się historia rodem z ogródków działkowych mojej ukochanej Babci. Pewna nasza znajoma uprawiała pomidory za pomocą azofoski i „krowich placków” i miała imponujące plony, których…uwaga…nikt w rodzinie nie chciał jeść, bo jeden pomidor ważył kilogram. Wszyscy uważali, że to nienaturalne, sztucznie pędzone a co za tym idzie niezdrowe

Chcę w tym miejscu zdementować ten obiegowy dziwny pogląd. Wielkość owocu pomidora świadczy o  zdrowej kondycji rośliny, a nie przenawożeniu, i jest uwarunkowana odmianowo. Nie dajcie sobie wmówić, że pomidor rośnie beznawozowo, ale też nie wierzcie w to, że duży, idealnie równo wybarwiony owoc to przenawożony pomidor, który Wam zaszkodzi.

Wracając do niedoborów.

Przy dużych wahaniach temperatury i wilgotności powietrza, deficycie światła ( jeśli mamy zbyt gęstą obsadę balkonu jak ja), szczególnie w newralgicznych momentach dla rośliny (kwitnienie i zawiązywanie owoców) małej donicy, w której bryła korzeniowa przerosła już wszystko, u pomidorów często pojawiają się następujące objawy niedoborów poszczególnych mikroelementów:

niedobory żelazaŻelazo – brak tego pierwiastka objawia się zahamowaniem wzrostu. W części wierzchołkowej widoczne jest przejaśnienie liści (chloroza). Rośliny mają wysokie zapotrzebowanie na żelazo od początku kwitnienia i wtedy właśnie najczęściej nowe przyrosty liści wyglądają jakby ktoś od środka pociągnął je jaśniejszą farbą.

 

 

 

niedobory boruBor – poczernienie i stopniowe zamieranie wierzchołka pędu. W konsekwencji, w dolnej części rośliny, wyrastają nowe pędy. Ogonki liściowe stają się kruche. Na owocach pojawiają się brunatne plamy. Wokół szypułki tworzy się korkowa struktura. Brzydko wygląda i część owocu czyni niejadalnym.

 

 

 

 

niedobory molibenuMolibden – początkowo na najstarszych liściach widoczne są jasnozielone cętkowate drobne plamy postępujące od wierzchołka liści. Przebarwienia z czasem przechodzą w nekrozy. Objawy niedoboru molibdenu początkowo zlokalizowane są na starszych, a później przenoszą się na młodsze liście. Owoce stają się drobniejsze, dłużej dojrzewają.

 

 

 

Mangan – na roślinach niedożywionych manganem występują charakterystyczne objawy w postaci żółtozielonych przebarwień. Symptomy te początkowo rozwijają się na środkowych, a później przenoszą się na wierzchołkowe liście. Z czasem powierzchnia blaszki liściowej staje się pofałdowana, a chlorystyczne plamki uwypuklają się między nerwami. Zmienione liście wywijają się w górę i stają się zdeformowane ( foty brak, bo nie miałam nieprzyjemności).

Miedź – wzrost rośliny ulega zahamowaniu. Blaszki liściowe zmieniają kolor na niebieskozielony. Środkowe i górne liście są mniejsze i zwijają się ( brak foty, jakoś niedobór miedzi nigdy mi się nie zdarzył).

Jak sobie z nimi poradzić?

Mikroelementy najszybciej przyswajane są przez liście. Jeśli więc zauważycie u swoich podopiecznych powyższe objawy, najprostszym a jednocześnie najskuteczniejszym sposobem jest podanie mieszanki dolistnej ( oprysk czyli ) zawierającej mikroelementy. Nie będę w tym miejscu reklamować konkretnych produktów, ale wiele firm specjalizujących się w nawozach mineralnych ma w swojej ofercie płynne mieszanki dedykowane pomidorom, które w swoim składzie mają  schelatowane pierwiastki śladowe. Koniecznie trzymajcie się dawek znajdujących się w informacji na opakowaniu. Można oczywiście stosować jednoskładnikowe pożywki, jeśli ewidentnie brak tylko jednego minerału, choć tak naprawdę jest to rzadkością i sensowniejsza jest taka multimikrominerałka w oprysku.

 

Bardzo ważne jest dobre zaopatrzenie roślin w makroelementy, takie jak wapń, magnez i potas. Objawy niedoborów makroelementów są następujące:

niedobory wapniaWapń – rośliny wykazują zwiększone zapotrzebowanie na ten pierwiastek w okresie owocowania. Niedobór wywołuje suchą zgniliznę wierzchołków owoców. Liście wierzchołkowe są skręcone i zasychają. Na owocach pojawia się od strony piętki plamka, ciemnego zabarwienia, która z czasem powiększa się tworząc zgniły obszar i czyniąc owoc zupełnie bezużytecznym. Jeśli uda nam się w porę zahamować ten proces, nie bójcie się takich poplamionych owoców, po odkrojeniu zniszczonej przez niedobór części, śmiało można resztę wsunąć na kanapce. Często braki wapnia są pozorne i wynikają z niedomiernego podlewania. Podlewanie 1 raz dziennie 10l donicy na bank zakończy się właśnie suchą zgnilizną wierzchołkową, szczególnie u odmian podłużnych takich jak Green Sausage lub Lima. Po powrocie do zrównoważonego podlewania wszystko powinno się samo ustatkować.

Magnez –to pierwiastek, którego niedobory są chyba najpowszechniejsze w uprawie pomidorów w donicach i nie tylko. Niedobory te ujawniają się najpierw na dolnych liściach w postaci jaśniejszych przebarwień. Zmiany rozpoczynają się od nieparzystego listka górnego, a później obejmują kolejne, licząc od góry ku podstawie liścia złożonego. Nerwy wraz z przylegającymi do nich tkankami pozostają zielone, ale pozostała część blaszki liściowej przebarwia się na żółto lub kremowo. Przy ostrym niedostatku magnezu ogonki stają się kruche a liście stopniowo zasychają i odpadają.  Niedobór magnezu powoduje osłabienie wzrostu, jest też odpowiedzialny za kwaśny smak owoców. Często niedobory magnezu przybierają w początkowym stadium postać plam na liściach do złudzenia przypominając groźne choroby. Najszybszym sposobem zapewnienia roślinie dawki magnezu będzie oprysk siarczanem magnezu lub jego schelatowaną wersją. Przy znacznych niedoborach zabieg można powtarzać nawet co 3 dni. Pamiętajcie jednak, że antagonistą magnezu jest wapń, jak przesadzicie, zaburzycie wchłanianie wapnia i…. z deszczu pod rynnę.

niedobór potasuPotas – jest pierwiastkiem stymulującym gospodarkę wodną roślin. Jego niedobór początkowo powoduje żółknięcie i brązowienie, a w końcu doprowadza do zasychania całej blaszki liściowej.  Problem zaczyna być widoczny od brzegów liścia i postępuje do wewnątrz. Niedobór tego pierwiastka powoduje również załamywanie się gron, pękanie i niedostateczne wybarwienie owoców. Pewnie nie jeden raz słyszeliście ” jak masz skurcze pij dużo soku pomidorowego bo ma potas”. No właśnie. Znakiem tego, pomidor zapotrzebowanie na potas ma spore. Doskonale zaspokaja jego apetyt gnojówka z żywokostu do każdego podlewania w stosunku 1:20 lub zbilansowany nawóz mineralny NPK 9-9-27

 

 

niedobory fosforuFosfor – to pierwiastek, który wpływa na prawidłowy rozwój systemu korzeniowego, przyspiesza wytwarzanie kwiatów oraz stymuluje zawiązywanie się owoców. Niedostateczna ilość tego składnika w glebie skutkuje tym, że liście pomidora stają się szarozielone i kruche, a nerwy wraz z ogonkami liściowymi przyjmują barwę fioletową lub czerwoną. Początek wygląda niewinnie, ot kilka fioletowych plamek, ale z czasem liście zaczynają przypominać skórę smoka, a kwiaty są nieliczne i często nie wiążą owoców. Brak tego pierwiastka w roślinie może być również spowodowany nieodpowiednim pH gleby oraz zbyt niską temperaturą na zewnątrz. Dużą ilość tego pierwiastka znajduje się w mączce rogowej. Garstka do doniczki ( żartuję – trzeba sprawdzić dawkowanie na ilość ziemi by nie przedobrzyć) i temat z bańki. Przyswajanie fosforu zaburza zbyt niska temperatura otoczenia, dlatego jeśli donicę z pomidorem zostawi się w maju na balkonie w zimne noce, niedobory mogą się pokazać.

 

Azot – najstarsze liście są bladozielone, później żółkną. Łodygi są cienkie. Owoce są małe i zniekształcone.

Azot jest podstawowym składnikiem pokarmowym dla roślin. Największe zapotrzebowanie na ten pierwiastek występuje podczas zawiązywania i formowania się owoców pomidora. Niedostatek tego składnika znacznie hamuje wzrost oraz ogranicza plonowanie roślin. Pomidory słabo się krzewią, a łodyga staje się wiotka i cienka. Symptomy braku azotu można również zauważyć na liściach, które początkowo zmieniają barwę na jasnozieloną, a potem stają się bladożółte. Postępująca chloroza z czasem obejmuje całą powierzchnię blaszki liściowej wraz z nerwami. Stanie się tak jeśli potencjalnie duży krzak pomidora posadzisz w małej donicy. W którymś momencie gość nie wytrzyma i… zżółknie.

Jak sobie z niedoborami makroelementów radzić? Rozsądnie nawozić.

Nawożenie pomidorów w donicach w wielkim skrócie

Najkorzystniejszym sposobem nawożenia pomidorów w donicach jest nawożenie płynne, czyli fertygacja nawozami mineralnymi o dobrze wyważonych proporcjach. Fertygacja to połączenie nawadniania z nawożeniem. Rozpuszczamy nawóz mineralny w wodzie i voilà – gotowe, można podlewać. Podstawową zaletą fertygacji jest możliwość precyzyjnego odżywiania roślin, a w donicy jest to podstawą sukcesu. Szczytem ideału byłoby nawożenie płynne podawane za pomocą systemu kropelkowego, ale to już w marzeniach na razie.

Drugim sposobem jest nawóz siany, zazwyczaj w postaci granulek. Tu mamy do wyboru nawozy organiczne, organiczno-mineralne i czysto mineralne. Bardzo istotne jest obliczenie dawki odpowiedniej dla danej fazy wzrostu pomidora i wielkości pojemnika. Niestety, od matematyki nie ma zwolnienia nawet w ogrodnictwie.

Po kolejne – gnojówki roślinne. Umieszczam je jako oddzielny rodzaj nawożenia, choć w zasadzie zalicza się do fertygacji. Czysta ekologia, ale na tarasach i balkonach dość problematyczna. O tym w innym artykule.

I na koniec  pozostaje nawożenie dolistne. Doskonałe do działań interwencyjnych, bo działające najszybciej. Płynną pożywkę rozpuszczamy w odpowiedniej ilości wody i wykonujemy oprysk. I znów matematyka, koniecznie pilnujcie proporcji, zbyt duże stężenie może zniszczyć roślinę, nie ma żadnego lania nawozu „na oko” , bo Wam ”oko zbieleje” od efektu.

Dawek nie podaję, bo jak już wspominałam wszystko jest ruchome. Pudełko z instrukcją za przewodnika, kalkulator w dłoń i „jedziesz Joanna”

Na dziś tyle, pokuszę się w wolnej chwili o obszerniejszy tekst o nawożeniu.

Aspiryna w ogrodzie

Aspiryna w ogrodzie

Czy aspiryna  to lekarstwo również dla roślin?

Może część z Was używa aspiryny nie tylko w przypadku bólu głowy czy przeziębienia. Jeśli nie, chciałabym Was zachęcić do poszerzenia spektrum jej zastosowań. Aspiryna bowiem sprawdza się również w ogrodzie.

1. Zwiększa wzrost i wydajność roślin

Aspiryna zawiera aktywny składnik znany jako kwas salicylowy, pochodzący z kory wierzby. Kwas ten wzmacnia układ odpornościowy roślin (rośliny syntetyzują go naturalnie, ale w mniejszych ilościach). Dodatkowe podawanie go roślinom zwiększa ich odporność, co pomaga im zwalczać szkodniki i ataki mikrobiologiczne. Oprysk z aspiryny prowadzi do zwiększenia zawartości witaminy C w roślinie.

aspiryna w ogrodzie

Oprysk wzmacniający z aspiryny:

1 tabletka aspiryny (500) na 4,5 litra wody destylowanej (demineralizowanej) Aspirynę rozpuszczamy w wodzie ( w destylowanej lepiej się rozpuszcza), oprysk robimy w godzinach porannych, gdyż uwaga-lepiej jest wchłaniany przez rośliny, no i nie będą z nim stykać się pszczoły i inne zapylacze, dla których nie byłoby to wskazane.

(Należy zachować ostrożność podczas stosowania kwasu acetylosalicylowego w ogrodzie, ponieważ zbyt duże stężenie może spalić lub uszkadzać rośliny. Niewłaściwe użycie może prowadzić do powstania brązowych plam, poparzeń liści. Nie należy przekraczać 1 tabletki na 1 litr wody.)

2. Pomaga roślinom zwalczać choroby grzybowe.

Aspiryna w ogrodzie sprawdza się jako środek zapobiegający ZZ na pomidorach i ziemniakach. Należy w tym przypadku opryskiwać rośliny w przypadku aktywnego alertu (alerty dla swojego województwa sprawdzisz tutaj)

Odpowiednie stężenie to od 250 do 500 mg aspiryny na około 4,5 litra wody.  opryskujemy rośliny dwa lub trzy razy na miesiącu w równych odstępach. ​​Rozwiązanie jest skuteczne tylko przed pierwszą oznaką zarazy.

Na koniec dodam, że aspiryna przedłuża świeżość kwiatów ciętych, i poprawia zdolność szybkiego ukorzeniania sadzonek wierzchołkowych, wystarczy zanurzyć odcięty pęd w sproszkowanej tabletce.

W balkonowym warzywniku aspiryna pojawia się co 3 tygodnie. Oprysk dostają wszystkie rośliny. Nie zauważyłam, żeby którekolwiek reagowały negatywnie.

Olejki eteryczne w ogrodzie nie tylko balkonowym

Olejki eteryczne w ogrodzie nie tylko balkonowym

Olejkiem w owada

olejki eteryczne

Istnieje szeroki wachlarz olejków eterycznych, które przy konsekwentnym stosowaniu mogą być używane do zwalczania niepożądanych  owadów w ogrodach, na tarasach i balkonach.

Olej z rozmarynu

jest silnym środkiem odstraszającym owady w tym muchy, pchły i komary. Rozmaryn jest również doskonały w ​​zapobieganiu larwom owadów, gąsienicom gustujących w liściach , pomidorów, ogórków, melonów, a nawet niektórych korzeniowych warzyw.

Olejek z mięty pieprzowej

jest doskonałym naturalnym środkiem owadobójczym, który działa na mszyce, pluskwy, białe muchy, mrówki, chrząszcze i pchły. Mięta pieprzowa odstrasza również pająki .

Olejek tymiankowy

działa przeciw takim owadom,  jak kleszcze i karaluchy.

Olejek goździkowy

na komary i meszki.

Mieszanka odstraszająca owady

Mieszamy w butelce 0,35l do spryskiwania w równych proporcjach olejki tymiankowy, goździkowy, z mięty pieprzowej i rozmarynu (można dodać również eukaliptusowego) ok 10 kropel. Dolewamy wodę i spryskujemy miejsca najczęściej odwiedzane przez owady. Nie spryskujemy roślin a jedynie doniczki, ścieżki, zakamarki na podłodze. Utrzymujący się zapach będzie odstraszał nieproszonych gości.

Domowy repelent

Będziecie potrzebować:

  1. Małą ciemną buteleczkę z rozpylaczem
  2. 60 ml wody
  3. 6 ml ekstraktu z oczaru wirginijskiego (1 łyżeczka)
  4. 10 kropli olejku jojoba

Wszystkie składniki mieszamy następnie dodajemy:

  1. 2 krople olejku z cytronelli
  2. 2 krople olejku z eukaliptusa
  3. 2 krople olejku z mięty pieprzowej

Teraz przychodzi czas na olejek który ma niższy poziom lotnych związków organicznych. Będzie głównym składnikiem i dominującym zapachem w naszym specyfiku. Do wyboru mamy olejki: goździkowy, lawendowy, z drzewa herbacianego oraz sosnowy. Wybieramy jeden i dodajemy 10 do 15 kropel.

Na koniec dodajemy harmonizator, czyli olejek który złagodzi odczuwanie przez nas zapachowego miszmaszu tutaj możemy wybrać spośród:

olejku cedrowego- naturalny środek owadobójczy o świeżym zapachu z sosny.

olejku z drzewa sandałowego – nieco słabsza ochrona przed komarami, ale ma niesamowity ciepły i drzewny aromat.

 oraz patchouli – odstrasza mrówki, pchły i wszy, niestety nie komary, ale do tego mamy inne składniki mieszanki. Bardzo silny, dymny i piżmo zapach.

Decydujemy się na jeden, maksymalnie dwa olejki i dodajemy 6 kropel

Oczywiście można poeksperymentować z poszczególnymi składami tak by zapach działał  na nas pozytywnie. Troszkę to jak tworzenie perfum. Koniecznie też sprawdzajcie czy któryś z olejków Was nie uczula.

Nasz środek odstraszający komary jest gotowy. Przed użyciem należy dobrze wstrząsnąć buteleczką.

Mieszanka eliminująca owady

W przypadku szczególnie nasilonych inwazji szkodników w uprawach, spróbujcie użyć oleju Neem. Ten naturalny środek owadobójczy rozpuszcza chitynową powłokę wielu trudnych do zlikwidowania pasożytów ogrodowych, odwadniając je i ostatecznie zabijając. Olej Neem działa nie tylko na dorosłe owady. Zabija również larwy i jaja, dzięki czemu jest super skuteczną, całkowicie naturalną metodą zmniejszania populacji niepożądanych owadów. (olej z miodli indyjskiej, jest do kupienia w aptekach internetowych)

Kilka kropli oleju z miodli indyjskiej ( do 10 ) rozpuszczamy w 0,35 lita wody destylowanej w spryskiwaczu. Rozpylamy w miejscach bytowania szkodników.

Pszczółko, chodź tu, chodź, chodź…

olejek neroli

Olejki eteryczne w ogrodzie mogą owady odstraszać lub eliminować,ale mogą też wabić. Najbardziej kuszący dla pszczół jest zapach olejku Neroli czyli kwiatu pomarańczy, ale lawenda, hyzop, majeranek, helichrysum, bazylia, szałwia i rozmaryn są również bardzo kuszące dla wszelkich zapylaczy. Wystarczy odrobinę olejku zmieszanego z wodą rozpylić na tarasie czy balkonie w pobliżu pojemników z warzywami by pszczoły i trzmiele przyleciały z ochotą.

Na grzyba też się przyda

tymianek

Olejki z cynamonu, drzewa herbacianego, tymianku, oregano i mięty pieprzowej są doskonałym pomocnikiem w walce z chorobami grzybowymi roślin. Dość wspomnieć jaką furorę robi Herbatka Tymiankowa (HT) wśród działkowiczów uprawiających warzywa. Przepis na nią krąży po internecie zjednując sobie coraz szersze rzesze zwolenników.

W walce z grzybami pasożytniczymi sprawdzają się wspomniany wyżej olejek z miodli indyjskiej, oraz z drzewa herbacianego. Ten ostatni jest jednym z niewielu naturalnych środków zaradczych, które nie tylko zapobiegają rozwojowi grzybów, ale także zabijają wiele ich gatunków.

Kolejnym olejkiem grzybobójczym jest olejek z cytronelli. Dwa związki organiczne tego olejku – cytronalal i linalool – hamują wzrost wielu gatunków grzybów.  Skuteczne w stosunku do grzybów ogrodowych są też oleje wyekstrahowane z roślin z rodziny Allium (cebula, czosnek itp.)

 

Preparat z olejku herbacianego drzewa

Około jednej łyżki oleju z drzewa herbacianego, 1 łyżeczka oliwy z oliwek na 1l wody rozpuszczamy w butelce do rozpylania. Stosuje się bezpośrednio opryskując zakażone rośliny i podłoże raz lub dwa razy w tygodniu. Pamiętajcie, aby unikać opryskiwania liści, gdy pogoda jest bardzo gorąca i sucha, ponieważ olej z drzewa herbacianego może łatwo wypalić liście.

Preparat tymiankowo-oreganowy (HT)

Do butelki PET o poj. 1,5 l wsypujemy 2 paczki przyprawy TYMIANEK i 2 paczki OREGANO / w sumie 40 g/zalewamy ½ l czystej zwykłej wódki + ½ l przegotowanej ostudzonej wody.

Odstawiamy na 24 godz. mieszając od czasu do czasu. Stabilizujemy w temperaturze pokojowej przez noc. Nazajutrz odcedzamy nalewkę wyciskając dokładnie osad na sitku. Troty, pozostałe po odcedzeniu, zalewamy w naczyniu ½ l wrzątku i szczelnie nakrywamy. Po ostudzeniu ponownie odcedzamy na sitku a przesącz dolewamy do wcześniej uzyskanego ekstraktu. Nalewkę możemy przetrzymywać cały sezon i używamy jej w ilości 150 ml na 2-3 l oprysku.

Oprysk z olejku cytronellowego

10 kropel olejku rozpuszczamy w wodzie (ok. 0,5l) spryskujemy zakażone rośliny w pochmurny dzień.

 

A kysz kocie, zmykaj psie

rozmaryn odstrasza koty

Czy wiecie, że koty nienawidzą zapachu rozmarynu? Wystarczy spryskać okolicę, którą chcemy chronić przed wizytami kota  olejem rozmarynowym rozcieńczonym wodą. Alternatywnie można dodać kilka kropli olejku rozmarynowego do szerokiego, płytkiego pojemnika częściowo napełnionego wodą. Roztrzebcie widelcem energicznie mieszankę, aby rozbić kropelki oleju, a następnie zamoczcie paski tkaniny lub kawałki sznurka. Należy je moczyć wystarczająco długo, aby wchłonęły cały olej.  Mocujemy je między roślinami lub wokół ogrodu, tarasu lub na drodze, którą najczęściej dostaje się do Was kot . Dobrym sposobem jest też wieszanie szmatek między rzędami ogrodów, wokół roślin lub gdziekolwiek gdzie kot lubi kopać. Co jakiś czas zabieg należy powtórzyć.

Olejek eteryczny z czarnego pieprzu  może być również używany do powstrzymania większych ssaków z dala od ogrodu., bo na balkon raczej obcy pies nam się nie zabłąka 😉 Psy w szczególności ze swoimi wrażliwymi nosami nie lubią silnego zapachu oleju pieprzowego. Możecie zastosować tę samą metodę sznurkową / szmatką jak przy olejku rozmarynowym (powyżej). Pamiętajcie, że nadużywanie tego olejku może sprawić, że Wasz ogród będzie mniej przyjemny dla ludzi.

Soda oczyszczona w ogrodzie

Soda oczyszczona w ogrodzie

Już dawno obiecywałam ten wpis, ale natłok ogrodowych prac wciąż odsuwał w czasie jego powstanie. W końcu jednak udało mi się, i proszę bardzo oto i on:

Istnieje wiele zastosowań  sody oczyszczonej w ogrodzie. Możecie dzięki niej zapobiec rozwojowi grzybów,  pomoże Wam w promowaniu zdrowych roślin i sprawdzeniu poziomu kwasowości gleby. Łatwo też sporządzić z niej domowy pestycyd, nieszkodliwy dla naszego zdrowia.

Domowy środek grzybobójczy.

 2 łyżki sody mieszamy z dwoma litrami wody destylowanej, dodajemy 2 krople mydła potasowego lub płynu do mycia naczyń. Mieszankę wlewamy do opryskiwacza, stosujemy profilaktycznie u roślin z tendencjami do zapadania na choroby grzybowe. Nadaje się do opryskiwania pomidorów, róż, truskawek.

Naturalny nawóz wzmacniający rośliny.

Wymieszajcie jedną łyżeczkę sody oczyszczonej, z jedną łyżeczką soli Epsom (siarczan magnezu), połową łyżeczki amoniaku w 4,5 litrach wody ( nie pełna 5 litrowa konewka) , najlepiej deszczowej. Podlewamy rośliny raz w tygodniu. Ma działanie wzmacniające, rozbudowujące system korzeniowy, przeciwdziałający  starzeniu się dolnych liści. Stwarza też warunki niekorzystne do rozwoju patogenów glebowych.

Domowy ukorzeniacz.

Przesadzając rośliny można posłużyć się sodą w celu pomniejszenia stresu. Do tego celu, wsypujemy cienką warstwę sody do doniczki, na nią sypiemy warstwę ziemi i umieszczamy przesadzaną roślinę. Zapobiega to więdnięciu świeżo przesadzonych roślin.

Naturalny pestycyd wersja 1.

Połączcie jedną łyżeczkę sody do pieczenia, 1/3 szklanki (79 mililitrów) oliwy z oliwek z jedną szklanką (237 ml) wody. Preparat jest dość łagodny, nie na wszystkie szkodniki działa, ale z pewnością pomaga ograniczyć ich populację, a nam nie szkodzi. Jeśli jednak nie da rady Waszym nieproszonym gościom, można sporządzić jego nie co mocniejsza wersję.

Naturalny pestycyd wersja 2.

Wymieszajcie jedną łyżkę oliwy z oliwek, dwie łyżeczki sody do pieczenia, i kilka kropli mydła potasowego w płynie w szklance wody. Ta wersja powala mszyce i inne owady latające, zniechęca też owady do siadania na roślinie. Zabieg należy powtarzać co trzy dni oraz po deszczu.mrówki i mszyce

Preparat na mrówki ( niezbyt humanitarny)

Mieszanina glukozy, cukru pudru lub fruktozy z sodą oczyszczoną działa na mrówki trująco. Słodycz mrówkę kusi, zjada proszek i do widzenia, żegnaj piękny świecie. Proporcje pół na pół. Na 2 łyżki sody, dwie cukru pudru lub glukozy. Nie może to być zwykły cukier bo jego kryształki nie zmieszają się z sodą i mrówki nie dadzą się nabrać. Ja mimo wszystko mam obiekcje, ale jeśli komuś mrówki dokuczą tak bardzo, że nerw go weźmie morderczy to…

…i na ślimakiślimaki na truskawkach

Podobną trucizną jest soda dla ślimaków. Wystarczy sowicie posypać nią w okolicy naczęściej odwiedzanych roślinnych przysmaków. Uwaga! Nie posypcie przy okazji liści samą sodą bo niektóre delikatne rośliny mogą zareagować poparzeniem.

Mieszanka do ochrony kapustnych.gąsienice na kapustnych

Zmieszana z mąką pszenną soda oczyszczona pomaga ochronić przed żerowaniem gąsienic na kapustach, brokułach i jarmużach. Proszki mieszamy dokładnie i że się tak wyrażę, kurzymy nimi nad roślinami. Zabija gąsienice na śmierć. Zabieg trzeba powtarzać po deszczu.

By mieć słodkie pomidory.pomidorki porzeczkowe

Wiadomo, że soda obniża kwasowość gleby. Jeśli dodamy jej odrobinę wokół krzaków pomidorów, będą one miały lepszy, słodszy smak. Tylko nie przesadźcie.

Test Ph gleby.

Skoro już mowa o glebie, za pomocą sody i octu można zrobić test jej kwasowości.

Zbieramy 2 próbki gleby w małych pojemnikach. Potrzebne nam będzie  pół kubka octu i pół szklanki sody oczyszczonej.

Wlewamy ocet do jednej z próbek gleby. Jeśli gleba zacznie bulgotać pęcherzykowo, jest alkaliczna, co oznacza, że ​​poziom pH przekracza 7. Jeśli nie ma reakcji, sprawdzamy drugą próbkę. Wsypujemy sodę oczyszczoną do około pół filiżanki wody. Wylewamy na próbkę, bąbelki na powierzchni gleby oznaczają, że poziom pH jest niższy niż 7, mamy kwaśną glebę.

Jakby nie patrzeć soda oczyszczona w ogrodzie ma wiele pożytecznych zastosowań, jest dla „człowieków” bezpieczna i nie paskudzi środowiska. Polecam to Waszej uwadze.

 

 

Informuję Cię, że strona używa plików cookies(tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. możesz zaakceptować pliki cookies albo wyłączyć ich używanie w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. więcej informacji o plikach cookies

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close