Niedobory u pomidorów- objawy, postępowanie

Niedobory u pomidorów- objawy, postępowanie

Objawy niedoborów u pomidorów

Jako, że chyba największym zainteresowaniem jeśli chodzi o uprawy doniczkowe warzyw, cieszy się obok papryk, uprawianie pomidorów; to najczęściej właśnie z nimi miewamy problemy. O chorobach nękających nasze krzaczki napisze następnym razem, dziś będzie o niedoborach.

W donicach niedobory zdarzają się bardzo często. Przyczyna tkwi w kilku czynnikach. Pierwszym, dosyć częstym jest nasze „ekologiczne” podejście. Tak bardzo chcemy by nasze pomidorki były eko, że karmimy je łyżeczką biohumusu na tydzień naiwnie myśląc, że urodzą nam dorodne owoce o wodzie i słońcu. Może gdyby to były humusowe ziemie gruntowe…byłaby taka szansa, chociaż… nie chyba nawet wtedy jednak nie.  W donicy gdzie sypiemy 10 do 20l torfowego podłoża wzbogaconego jedynie startową mieszanką nawozu mineralnego, nie ma na to szansy. W zasadzie od razu możemy przyjąć, że to co jest w donicy starczy na bardzo krótko i wszystko nasz krzaczek musi dostać z zewnątrz, bo to co dostaje na starcie zaraz po wysadzeniu zje w mgnieniu oka by utworzyć okrywę liściową. Jeśli właśnie rozpoznaliście siebie w powyższym tekście nie przejmujcie się. To normalne w zasadzie ( szczególnie u mieszczuchów jakim jestem), a skoro czytacie ten tekst, oznacza to, że  już zrozumieliście podobnie jak ja, że słońce i woda to za mało.

Pomidory są roślinami bardzo wymagającymi pod względem nawożenia, choć wydaje się, że rosną same, a nawożenie mineralne jest złe. Od razu przypomina mi się historia rodem z ogródków działkowych mojej ukochanej Babci. Pewna nasza znajoma uprawiała pomidory za pomocą azofoski i „krowich placków” i miała imponujące plony, których…uwaga…nikt w rodzinie nie chciał jeść, bo jeden pomidor ważył kilogram. Wszyscy uważali, że to nienaturalne, sztucznie pędzone a co za tym idzie niezdrowe

Chcę w tym miejscu zdementować ten obiegowy dziwny pogląd. Wielkość owocu pomidora świadczy o  zdrowej kondycji rośliny, a nie przenawożeniu, i jest uwarunkowana odmianowo. Nie dajcie sobie wmówić, że pomidor rośnie beznawozowo, ale też nie wierzcie w to, że duży, idealnie równo wybarwiony owoc to przenawożony pomidor, który Wam zaszkodzi.

Wracając do niedoborów.

Przy dużych wahaniach temperatury i wilgotności powietrza, deficycie światła ( jeśli mamy zbyt gęstą obsadę balkonu jak ja), szczególnie w newralgicznych momentach dla rośliny (kwitnienie i zawiązywanie owoców) małej donicy, w której bryła korzeniowa przerosła już wszystko, u pomidorów często pojawiają się następujące objawy niedoborów poszczególnych mikroelementów:

niedobory żelazaŻelazo – brak tego pierwiastka objawia się zahamowaniem wzrostu. W części wierzchołkowej widoczne jest przejaśnienie liści (chloroza). Rośliny mają wysokie zapotrzebowanie na żelazo od początku kwitnienia i wtedy właśnie najczęściej nowe przyrosty liści wyglądają jakby ktoś od środka pociągnął je jaśniejszą farbą.

 

 

 

niedobory boruBor – poczernienie i stopniowe zamieranie wierzchołka pędu. W konsekwencji, w dolnej części rośliny, wyrastają nowe pędy. Ogonki liściowe stają się kruche. Na owocach pojawiają się brunatne plamy. Wokół szypułki tworzy się korkowa struktura. Brzydko wygląda i część owocu czyni niejadalnym.

 

 

 

 

niedobory molibenuMolibden – początkowo na najstarszych liściach widoczne są jasnozielone cętkowate drobne plamy postępujące od wierzchołka liści. Przebarwienia z czasem przechodzą w nekrozy. Objawy niedoboru molibdenu początkowo zlokalizowane są na starszych, a później przenoszą się na młodsze liście. Owoce stają się drobniejsze, dłużej dojrzewają.

 

 

 

Mangan – na roślinach niedożywionych manganem występują charakterystyczne objawy w postaci żółtozielonych przebarwień. Symptomy te początkowo rozwijają się na środkowych, a później przenoszą się na wierzchołkowe liście. Z czasem powierzchnia blaszki liściowej staje się pofałdowana, a chlorystyczne plamki uwypuklają się między nerwami. Zmienione liście wywijają się w górę i stają się zdeformowane ( foty brak, bo nie miałam nieprzyjemności).

Miedź – wzrost rośliny ulega zahamowaniu. Blaszki liściowe zmieniają kolor na niebieskozielony. Środkowe i górne liście są mniejsze i zwijają się ( brak foty, jakoś niedobór miedzi nigdy mi się nie zdarzył).

Jak sobie z nimi poradzić?

Mikroelementy najszybciej przyswajane są przez liście. Jeśli więc zauważycie u swoich podopiecznych powyższe objawy, najprostszym a jednocześnie najskuteczniejszym sposobem jest podanie mieszanki dolistnej ( oprysk czyli ) zawierającej mikroelementy. Nie będę w tym miejscu reklamować konkretnych produktów, ale wiele firm specjalizujących się w nawozach mineralnych ma w swojej ofercie płynne mieszanki dedykowane pomidorom, które w swoim składzie mają  schelatowane pierwiastki śladowe. Koniecznie trzymajcie się dawek znajdujących się w informacji na opakowaniu. Można oczywiście stosować jednoskładnikowe pożywki, jeśli ewidentnie brak tylko jednego minerału, choć tak naprawdę jest to rzadkością i sensowniejsza jest taka multimikrominerałka w oprysku.

 

Bardzo ważne jest dobre zaopatrzenie roślin w makroelementy, takie jak wapń, magnez i potas. Objawy niedoborów makroelementów są następujące:

niedobory wapniaWapń – rośliny wykazują zwiększone zapotrzebowanie na ten pierwiastek w okresie owocowania. Niedobór wywołuje suchą zgniliznę wierzchołków owoców. Liście wierzchołkowe są skręcone i zasychają. Na owocach pojawia się od strony piętki plamka, ciemnego zabarwienia, która z czasem powiększa się tworząc zgniły obszar i czyniąc owoc zupełnie bezużytecznym. Jeśli uda nam się w porę zahamować ten proces, nie bójcie się takich poplamionych owoców, po odkrojeniu zniszczonej przez niedobór części, śmiało można resztę wsunąć na kanapce. Często braki wapnia są pozorne i wynikają z niedomiernego podlewania. Podlewanie 1 raz dziennie 10l donicy na bank zakończy się właśnie suchą zgnilizną wierzchołkową, szczególnie u odmian podłużnych takich jak Green Sausage lub Lima. Po powrocie do zrównoważonego podlewania wszystko powinno się samo ustatkować.

Magnez –to pierwiastek, którego niedobory są chyba najpowszechniejsze w uprawie pomidorów w donicach i nie tylko. Niedobory te ujawniają się najpierw na dolnych liściach w postaci jaśniejszych przebarwień. Zmiany rozpoczynają się od nieparzystego listka górnego, a później obejmują kolejne, licząc od góry ku podstawie liścia złożonego. Nerwy wraz z przylegającymi do nich tkankami pozostają zielone, ale pozostała część blaszki liściowej przebarwia się na żółto lub kremowo. Przy ostrym niedostatku magnezu ogonki stają się kruche a liście stopniowo zasychają i odpadają.  Niedobór magnezu powoduje osłabienie wzrostu, jest też odpowiedzialny za kwaśny smak owoców. Często niedobory magnezu przybierają w początkowym stadium postać plam na liściach do złudzenia przypominając groźne choroby. Najszybszym sposobem zapewnienia roślinie dawki magnezu będzie oprysk siarczanem magnezu lub jego schelatowaną wersją. Przy znacznych niedoborach zabieg można powtarzać nawet co 3 dni. Pamiętajcie jednak, że antagonistą magnezu jest wapń, jak przesadzicie, zaburzycie wchłanianie wapnia i…. z deszczu pod rynnę.

niedobór potasuPotas – jest pierwiastkiem stymulującym gospodarkę wodną roślin. Jego niedobór początkowo powoduje żółknięcie i brązowienie, a w końcu doprowadza do zasychania całej blaszki liściowej.  Problem zaczyna być widoczny od brzegów liścia i postępuje do wewnątrz. Niedobór tego pierwiastka powoduje również załamywanie się gron, pękanie i niedostateczne wybarwienie owoców. Pewnie nie jeden raz słyszeliście ” jak masz skurcze pij dużo soku pomidorowego bo ma potas”. No właśnie. Znakiem tego, pomidor zapotrzebowanie na potas ma spore. Doskonale zaspokaja jego apetyt gnojówka z żywokostu do każdego podlewania w stosunku 1:20 lub zbilansowany nawóz mineralny NPK 9-9-27

 

 

niedobory fosforuFosfor – to pierwiastek, który wpływa na prawidłowy rozwój systemu korzeniowego, przyspiesza wytwarzanie kwiatów oraz stymuluje zawiązywanie się owoców. Niedostateczna ilość tego składnika w glebie skutkuje tym, że liście pomidora stają się szarozielone i kruche, a nerwy wraz z ogonkami liściowymi przyjmują barwę fioletową lub czerwoną. Początek wygląda niewinnie, ot kilka fioletowych plamek, ale z czasem liście zaczynają przypominać skórę smoka, a kwiaty są nieliczne i często nie wiążą owoców. Brak tego pierwiastka w roślinie może być również spowodowany nieodpowiednim pH gleby oraz zbyt niską temperaturą na zewnątrz. Dużą ilość tego pierwiastka znajduje się w mączce rogowej. Garstka do doniczki ( żartuję – trzeba sprawdzić dawkowanie na ilość ziemi by nie przedobrzyć) i temat z bańki.

 

Azot – najstarsze liście są bladozielone, później żółkną. Łodygi są cienkie. Owoce są małe i zniekształcone.

Azot jest podstawowym składnikiem pokarmowym dla roślin. Największe zapotrzebowanie na ten pierwiastek występuje podczas zawiązywania i formowania się owoców pomidora. Niedostatek tego składnika znacznie hamuje wzrost oraz ogranicza plonowanie roślin. Pomidory słabo się krzewią, a łodyga staje się wiotka i cienka. Symptomy braku azotu można również zauważyć na liściach, które początkowo zmieniają barwę na jasnozieloną, a potem stają się bladożółte. Postępująca chloroza z czasem obejmuje całą powierzchnię blaszki liściowej wraz z nerwami. Stanie się tak jeśli potencjalnie duży krzak pomidora posadzisz w małej donicy. W którymś momencie gość nie wytrzyma i… zżółknie.

Jak sobie z niedoborami makroelementów radzić? Rozsądnie nawozić.

Nawożenie pomidorów w donicach w wielkim skrócie

Najkorzystniejszym sposobem nawożenia pomidorów w donicach jest nawożenie płynne, czyli fertygacja nawozami mineralnymi o dobrze wyważonych proporcjach. Fertygacja to połączenie nawadniania z nawożeniem. Rozpuszczamy nawóz mineralny w wodzie i voilà – gotowe, można podlewać. Podstawową zaletą fertygacji jest możliwość precyzyjnego odżywiania roślin, a w donicy jest to podstawą sukcesu. Szczytem ideału byłoby nawożenie płynne podawane za pomocą systemu kropelkowego, ale to już w marzeniach na razie.

Drugim sposobem jest nawóz siany, zazwyczaj w postaci granulek. Tu mamy do wyboru nawozy organiczne, organiczno-mineralne i czysto mineralne. Bardzo istotne jest obliczenie dawki odpowiedniej dla danej fazy wzrostu pomidora i wielkości pojemnika. Niestety, od matematyki nie ma zwolnienia nawet w ogrodnictwie.

Po kolejne – gnojówki roślinne. Umieszczam je jako oddzielny rodzaj nawożenia, choć w zasadzie zalicza się do fertygacji. Czysta ekologia, ale na tarasach i balkonach dość problematyczna. O tym w innym artykule.

I na koniec  pozostaje nawożenie dolistne. Doskonałe do działań interwencyjnych, bo działające najszybciej. Płynną pożywkę rozpuszczamy w odpowiedniej ilości wody i wykonujemy oprysk. I znów matematyka, koniecznie pilnujcie proporcji, zbyt duże stężenie może zniszczyć roślinę, nie ma żadnego lania nawozu „na oko” , bo Wam ”oko zbieleje” od efektu.

Dawek nie podaję, bo jak już wspominałam wszystko jest ruchome. Pudełko z instrukcją za przewodnika, kalkulator w dłoń i „jedziesz Joanna”

Na dziś tyle, pokuszę się w wolnej chwili o obszerniejszy tekst o nawożeniu.