Luty-2020

Za oknem pada śnieg. Chyba drugi tej zimy, ale i on stopnieje gdy tylko dotknie ziemi. Jest na plusie. Niewiele ponad zero, ale jednak.

Wysiałam…

Parapet w salonie zapełniły pierwsze rozsady. Mam już wysiane papryki i bakłażany. Zupełnie wyjątkowo doszły do nich pomidory. Sama nie wiem czemu w tym roku wysiałam tak wcześnie pewną ich część. Zawsze hamuję wszystkich zapalczywych, bo nauczona doświadczeniem wiem, że sianie w lutym pomidorów bez growboxa z dobrym oświetleniem to z lekka absurdalny pomysł, a w tym roku nie wytrzymałam. W nagłym impulsie, tchnięta chwilową niepoczytalnością, pomyślałam – ” robię w tym roku sadzonki wierzchołkowe”. Pomysł nie wydawał się taki głupi, do czasu gdy wszystko zaczęło kiełkować. A ja się teraz mocno zastanawiam, w którym momencie uderzyłam się w głowę przed tą decyzją. Jeden parapet już mam zajęty, a w inkubatorze czeka 20 sztuk bakłażanów, a bateria papryk już za chwilę będzie do wysadzania w większe doniczki. Gdzie ja to zmieszczę? Nie wiem. Ale to coroczny problem, nic nowego. Na pewnych błędach człowiek się uczy, a inne powiela w nieskończoność. Taka natura.

Wysiałam też sałaty rzymskie i kruche na rozsadniku balkonowym. I szpinak. Ciepluszę go pod włókniną, bo aura jest kapryśna. Jednego dnia 12 stopni, a kolejnego zero.

Historia Bohuna

Znalazłam pewne zgubisko. Otóż dawno, dawno temu jeszcze gdy taras był dopiero raczkującym balkonowym warzywnikiem ( możecie sobie wyobrazić jak dawno – naście lat temu) kupiłam torebkę nasion pomidora o wdzięcznej nazwie Bohun. Myślę, że wszyscy kojarzą powieściowego Bohuna i jego uparty charakter Otóż próbowałam kilka razy na przestrzeni tych nastu lat, i z paczki grubej od nasion ani razu żadne ziarenko nie wykiełkowało. Wkurzyłam się i ciepnęłam Bohuna w jakiś karton razem z różnymi zapomnianymi przydasiami. Tydzień temu, robiąc porządki w suterenie znalazłam ten karton. Normalny człowiek torebkę z napisem ważne do X 2006 roku wywaliłby do śmieci, ale nie ja. Złapałam pierwsze pudełko plastikowe z szafki, dałam na spód papierowy ręcznik, i wysypałam nań całą zawartość torebki z Bohunami. „Ty uparty ośle, albo kiełkujesz, albo czort z tobą” I wiecie co się stało? Otóż tak, mam teraz cztery miniszklarenki małych Bohunków Bardzo to dziwne, czekał przepraszam, tyle lat olewając moje wysiłki, a teraz wykiełkował prawie z połowy nasion.

pomidor Bohun

Bohun jak z opisu wynika jest wczesnym wiotkołodygowym pomidorkiem samokończącym idealnym do donic, ale w każdej szklarence mam ich 12 sztuk ( wybrałam najlepiej rokujące kiełki) co daje pluton z okładem. Co ja zrobię z taką ilością :club2:
Na razie niech rosną. Zobaczymy.

Projekt pomidor

Jeszcze nie ma oddzielnego wpisu na jego temat, ale narodził się w zasadzie w styczniu. Przewiduje testowanie różnych zabiegów pielęgnacyjnych z użyciem przeróżnych gotowych środków. I śpieszę donieść, że trzy testowe sadzonki mają się dobrze. Jedna została już potraktowana Chikosem, druga Algeen-vitem. Może te nadprogramowe Bohuny włączę do testowania.

 

Co z tą książką?

No cóż. Został mi rozdział o chorobach, który jest dość obszerny, a nie mam do niego wszystkich zdjęć. Ale nie to jest główną przyczyną zastopowania prac. Dotknęła mnie bardzo nieprzyjemna sprawa ze sprzętem komputerowym. Mój MacBook Pro po bezmała 3 latach, uległ niespodziewanej, niczym nie sprowokowanej awarii, oj nerw mnie bierze na samą myśl. Opiszę tę sprawę, bo to szczyt wszystkiego moim zdaniem. Firma Apple, którą uważałam jako jedną z nielicznych za godną zaufania, okazała się być producentem elektrośmieci, w niepoważaniu mającym zarówno planetę, jak i własnych klientów. To materiał na oddzielny wpis, który poczynię gdy tylko troszkę spadnie mi ciśnienie, bo nie chcę dostać wylewu przy jego pisaniu. Tak więc, nie mam komputera, część treści książki wyjechała razem z nim do serwisu w Bydgoszczy, a koszt naprawy przekracza moje finansowe możliwości ( ponad trzy tysiące złotych). Tylko dzięki laptopowi mojej córki mogę jakoś ogarniać blog i inne komputerowe kwestie, ale redagowanie na nim poradnika jest niewykonalne. Prace więc stoją w miejscu. Przykro mi. Zastanawiam się nawet czy  zamiast upierać się przy jego kończeniu, nie pozamieniać tego co już napisałam na zeszyty w częściach. Sama już nie wiem.

Z ogrodniczym pozdrowieniem Anja.

 

Komentarz do “Luty-2020

  • 24/02/2020 o 20:51
    Permalink

    Czekam cierpliwie , jakąkolwiek decyzję podejmiesz . Wszystko mnie ucieszy! 🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informuję Cię, że strona używa plików cookies(tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. możesz zaakceptować pliki cookies albo wyłączyć ich używanie w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. więcej informacji o plikach cookies

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close