Balkonowy warzywnik w lutym

Z racji na zmianę dostawcy jestem bez internetu już 3 tydzień. Bardzo trudno prowadzić blog bez internetu, stwierdzam.

No cóż, jest jak jest.

Tymczasem w domu parapety zaczynają się zielenić. Wysiane zostały papryki zarówno ostre, jak i słodkie. Wychylają też główki bakłażany. Z wczesnych siewów prosto do skrzyń raczej nici, bo przymroziło tak, że nawet na tarasie ziemia jest jak kamień. Marchew i cebula muszą więc czekać grzecznie na poprawę aury.

Przezimowany Malabar wygląda całkiem nie najgorzej. Liczę, że w tym roku doczekam się w końcu jakichś sensownych przyrostów i spróbuję wykorzystać go kulinarnie.
Zrezygnowałam natomiast z batatów. Przy ogromie zaplanowanych warzyw, stwierdzam, że z racji na małe zainteresowanie domowników spożywaniem tego zacnego warzywa,zarzucam temat. Może wrócę do niego za kilka sezonów. Eksperymentalnie natomiast będą wczesne ziemniaczki. Wybrałam trzy drobno bulwiaste odmiany: Jazzy, Queen Ann oraz Bulitt. Bardzo jestem ciekawa co z nich będzie.

W tym roku wróci też burak liściowy, marchew, rodzynek brazylijski i cukinia. Kilka nowych krzaczastych odmian czeka na wypróbowanie.

Z dyń będzie jedynie maluteńka Baby Boo biała i pomarańczowa. Planuję też comeback okry w trzech odmianach. Siedzi już wykiełkowana w kubeczkach, mam tylko nadzieję, że nie zrobi się zanadto wybujała. Dla niej temperatury jakie mam w domu są jednak odrobinę za niskie.

Wszystkie rozsady są tymczasowo doświetlane za pomocą białych ledów   (6500K) o mocy 10-15W. Nie znalazłam niestety silniejszych. Wygląda na to, że taka fototerapia dająca dodatkowe 3 godziny światła dziennie i poprawiająca ilość światła w godzinach popołudniowych gdy na parapetach robi się bardzo „pochmurno”, daje rezultaty. Papryki i bakłażany wyglądają na całkiem krępe. Już wkrótce zaczną się wysiewy pomidorów. Oby do wiosny…

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *