Kwiecień 2018, czyli goniąc własny ogon

Kwiecień dobiega końca.

Nie jestem wstanie ogarnąć wszystkiego. Dziś pikowałam sałaty, sadziłam truskawki, robiłam generalny przegląd rozsad, który nie wypadł do końca satysfakcjonująco, biegałam z konewką w tą i z powrotem, siałam kwiatki, fasole, aaaaaaa, niewyróbka.

Wciąż boję się zostawiać rozsady na tarasie na noc, więc biegam jak bezgłowy kurczak każdego wieczora i rankiem. Trochę to bez sensu, bo kilka przesadzonych rozsad zostawiam już od tygodnia i mimo kilku chłodnych nocy nic im nie dolega, mimo to jakoś nie mogę sama siebie przekonać, że nic się nie stanie, maluchom w kubeczkach.

Na szczęście rozwiesiłam cieniówkę na początku miesiąca. Mimo , że pół tarasu ma  w 65% niektóre bakłażany poparzyło. Nie chce sobie wyobrażać co byłoby bez cieniówki. Drugie pół mam w 55%, ale tam głównie stawiam starsze pomidorki, one tak nie reagują na silniejsze słońce.

W tym roku cieniówka została rozciągnięta na rurkach pcv, takich do ciepłej wody. Trochę ten patent kosztował, ale rurki do zimnej wody chociaż tańsze, nie nadają się. Odkształcają się w słońcu. Mam nadzieję, że tym razem, żaden wiatr nie da rady konstrukcji.

Napełniłam dziś też beczkę wodą. Na razie kranówką, bo deszczu nie było od miesiąca. Czas zrobić podejście do systemu nawadniania. W zeszłym roku strajkował z nieznanych mi przyczyn, może tym razem uda mi się go zmusić do współpracy.

Padam z nóg.

4 thoughts on “Kwiecień 2018, czyli goniąc własny ogon

  • 11/05/2018 o 08:58
    Permalink

    Anju,
    Dziękuję za cudowny przypadek, który mnie doprowadził na Twój rajski taras.
    Szukając informacji o ratunku dla złamanych pędów pomidorów, znalazłam wpis o ukorzenianiu wilków.
    Masz teraz we mnie wierną fankę. Twoją wiedzę będę przekładać na moją miejską działeczkę, bo balkon mam tyci tyci, aczkolwiek zioła, pomidor i poziomki jakoś się mieszczą .
    Pozdrawiam Kasia

    Odpowiedz
    • 28/05/2018 o 15:57
      Permalink

      Kasiu, miło mi niezmiernie 🙂 A złamany pęd pomidora można uratować w iście ortopedyczny sposób 🙂 trzeba go po prostu zabandażować w 9 przypadkach na 1o zrasta się.

      Odpowiedz
  • 29/04/2018 o 13:08
    Permalink

    Nawet nie wiedziałam, że jest cos takiego, jak cieniówka! Widziałam, ale sądziłam, że to przeciw ptakom 😀
    Cudownie pracowity mamy teraz czas i wszyscy amatorzy upraw mają teraz co robić 🙂 Mnie już korci, żeby powysiewać w grządki majowe rośliny – prognoza pogody na razie nie przewiduje przymrozków.
    Pozdrawiam serdecznie!

    Odpowiedz
    • 30/04/2018 o 05:09
      Permalink

      Gosiu, ja bez cieniówki miałabym od razu gotowane warzywa
      Mój południowy balkon ma słońce od 7 do 17 tak mniej więcej.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *