Kuszenie ogrodnika czyli o zakupach kompulsywnych

Ostatni miesiąc zimy to bardzo trudny okres. Wszyscy ogrodnicy mają już swędzonkę siewną ( kojarzycie na bank ten rodzaj odczuwania wewnętrznego przymusu przedwczesnego czynienia wysiewów warzyw na rozsady ) i czynią ogromne wysiłki by się jej nie poddać. Zamiast tego buszujemy po internetowych sklepach ogrodniczych, a wyskakując do sklepu po bułkę i mleko, wracamy z reklamówką pełną torebek z nasionami.

Wszędzie czyhają na nas pokusy. Wszędzie.

Nie dalej jak wczoraj, będąc w Kiku przeżyłam  maksymalne zaskoczenie, normalnie nie mogłam uwierzyć. Na półce między mydelniczkami i ramkami na zdjęcia, stały zestawy do uprawy warzyw na balkonie 

Dali zarobić jakiemuś tartakowi, zamawiając  masową produkcję mini skrzyneczek. Wydarli z jakiejś jamy z torfem kawał podłoża , dołożyli kilka nasion ogórka, papryki lub pomidora, i próbują to wcisnąć komuś do koszyka, między chińskimi dżinsami a lamą z plastiku.

Nie mogłam pozostać nieczuła na te wysiłki, i wybrałam moim zdaniem najbardziej hardcorową wersję czyli mini ogórki.

Dodam, że tą niebywałą frajdę zapewniono mi za jedyne 14,99 ;:183  Za tą cenę miałabym cały parapet rozsad. Ale nic to. Muszę to sprawdzić. Po prostu muszę.

Podobne zestawy widziałam już w zeszłym sezonie. Pojawiły się w centrach budowlanych na działach ogrodniczych wraz z modą na miejskie warzywnictwo. Jak widać w tym sezonie nie odpuszczono, wręcz paleta odmian poszerza się o kolejne levele 

Skrzyneczka na moje oko mieści jakieś 500ml ziemi, naprawdę nie wiem jak ma w tym wychować się plonujący ogórek, ale…kto wie. Może się mylę i nie jest to jednak jedynie marketingowy strucel, wychodzący naprzeciw modzie na balkonowe warzywa.

Nie zrozumcie mnie źle, naprawdę bardzo się cieszę, że nastąpiło powszechne namawianie do uprawiania w miastach jadalnych roślin. Wszak po to między innymi mój blog powstał. Obawiam się jedynie, że oferowane mini zestawy dają nikłą szansę powodzenia uprawie. Jeszcze karzełkowy pomidorek czy mini papryczka spoko, ale ogórek? Dlatego też, przetestuję…;:108 i zobaczymy. Wszak ma to być mini ogórek. Jestem bardzo ciekawa.

Do wysiewu pozostało jeszcze trochę czasu, skrzyneczkę odłożę więc na półkę, i gdy przyjdzie czas zdam Wam relację z postępów w uprawie 🙂

Lecim dalej 

Kolej na…pojemniczki do rozsad. Tadam! Cudownie. Brzydkie, plastikowe, szare wielodoniczki z agro-sklepów, można zastąpić uwaga…kolorowymi pojemniczkami z podstawkami. Plastik wprawdzie raczej z tych jednorazowych, ale za to jaki design.

Zakupiłam dwie wersje, po 6 sztuk każda – zielone i fuksjowe. Bajkowo. Koszt jednego zestawu to 4,50. Drogo, ale czego się nie robi dla wyglądu

i ostatnie szaleństwo…butelka super hiper nawozu naturalnego – GUANO z pomką

Z pingwinem o ile mnie wzrok nie myli, na opakowaniu. Czyli…kupa pingwina? :;230 cudownie. Już nie mogę doczekać się efektów.

Dobrze, że tym razem nie dałam się kolorowym opakowaniom z nasionami.

Tak jak mówiłam, wszędzie czyhają pokusy. Strzeżcie się. Kompulsywne wkładanie do koszyków, przeróżnych ogrodowych przydasiów jest niczym gorączka febry. Trudne do zwalczenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *