Kurkuma w doniczce

Uprawa kurkumy stała się u mnie faktem jakby sama. Przeczytałam któregoś dnia w jakieś książce kucharskiej, o świeżej kurkumie jako składniku potrawy, i przypomniałam sobie, że trzymam taki zapomniany kawałek bulwy w koszyku z czosnkiem. Zajrzałam tam, a on w cieple wypuścił kiełki. Skoro tak, to trzeba mu do ziemi pomyślałam, i myk go w doniczkę.

Jak widać wyrósł z tego kawałka cały gąszcz listków. Nie dbałam o nie szczególnie, rosły sobie gdzieś na parapetku tarasu, a ja od czasu do czasu zachodziłam w głowę co z nimi dalej zrobić. Na zimę zabrałam ją do mieszkania przesadzoną w większą donicę. Niestety brak światła dawał się jej we znaki, tworząc na liściach wyraźne oznaki niedoborów. Obcięłam ją więc do gołej ziemi i zostawiłam w chłodnym miejscu aż do maja. Wtedy całą zawartość doniczki wykiprowałam do skrzynki w której posadziłam pomidora, myśląc że kurkuma już nie żyje i… w połowie sierpnia pokazały się znajome łebki nad ziemią. Nadmienię tu, że w doniczce znalazłam jedynie stare wysuszone kłącze, z którego już wcześniej wyrastały liście, nowe bulwki były ledwo wykształcone, wielkości małego paznokcia i kolorze imbiru. Nie przypuszczałam więc, że będzie tak zawzięta i wypuści znów liście. A jednak.

Dałam jej rosnąć i tyle. Liście zwijały  się w upały, ale dalej rosła niezrażona. Jesienią gdy przyszły przymrozki, wykopałam ją i posadziłam z powrotem w doniczce. Teraz upiększa klasę biologii w szkole moich Milków, ale po zimie trafi znów na taras. Tyle mojej historii. Kompletnie przypadkowa uprawa, zaprzeczająca wszelkim regułom, a jednak polubiłam tą upartą roślinę i postanowiłam dowiedzieć się o niej czegoś więcej.

Czy na przykład jest sens uprawiania jej, skoro na doczekanie obfitego plonu kłączy raczej nie ma co liczyć? A może jednak da się ją uprawiać tak by kłącza przyrastały. Oto czego się dowiedziałam:

Nie wiem, czy wiecie, ale nie tylko kłącze kurkumy jest jadalnym ziołem przyprawowym. Liście są równie zacne. Jedno ale, nie należy przesadzać z ich dawkowaniem. Nie traktujemy kurkumowych liści jak warzywa, a jak zioło. To bardzo ważne, bo zawartość substancji czynnych, które mają przynieść zdrowotne korzyści w zbyt dużej ilości mogłoby zaszkodzić.

Liście kurkumy to lecznicze zioło i przyprawa, nie warzywo.

Nie oznacza to jednak, że nie można ich używać do przyrządzania potraw. Wręcz przeciwnie. Jako takie, liście te są szeroko stosowane w kuchni indyjskiej, tajskiej i malezyjskiej. W kuchni Mangaloreańskiej liście kurkumy służą do przyrządzenia słodkiego dania o nazwie Patholi. To słodka kluska ryżowa gotowana na parze zapakowana do liści kurkumy. Wygląda osobliwie, niczym liściaste tacos 😉

Ugotowany liść kurkumy da podobny smak i barwę zupie, jak sproszkowana kurkuma, można więc go dodać do wegetariańskiego bulionu. Nie przeszukiwałam internetu, ale założę się, że na zagranicznych stronkach znajdziecie całą gamę przepisów z wykorzystaniem kurkumowych liści.

Oprócz zastosowania w kuchni, są doskonałym składnikiem do przyrządzania domowych kosmetyków. Liście kurkumy można suszyć, a pokruszone dodawać do maseczki, która pomaga rozprawić się z przebarwieniami skóry. W internecie można znaleźć dokładne przepisy na tego typu kosmetyki.

Kurkumina, składnik leczniczy kurkumy, który znajduje się w liściach ma właściwości przeciwzapalne, przeciwbakteryjne i przeciwwirusowe, które przyspieszają gojenie. Papka ze zgniecionego liścia kurkumy zmieszanego z wodą, jest doskonałym antyseptykiem na skaleczenia i drobne oparzenia.

Jeśli więc nie dla kłączy to dla liści też można sobie zafundować doniczkę z kurkumą.

Kilka słów o uprawie kurkumy w donicy.

Kurkuma to tropikalna roślina z tej samej rodziny co imbir. W idealnych dla siebie warunkach ma wielkie, zielone, rozłożyste liście i dorasta do 3 metrów. Gdy dojrzeje, zakwita małymi jasnymi kwiatkami, które wysuwają się na jednej łodydze z jej wnętrza. Ale do tego potrzebuje tropikalnego ciepła i wilgotności. W Polsce to trudne. Moje dorosły do 40 cm, zanim przyszły przymrozki.

Gdyby chcieć uprawiać ją dla kłączy, trzeba pamiętać, że od posadzenia do zbiorów roślina ta potrzebuje aż 10 miesięcy. A ponieważ zbiory muszą nastąpić przed przymrozkami, co oznacza w naszym klimacie okolice października, najwyższy czas by się do tego zabrać.

Sadzenie:

Kłącza kupicie  w markecie, bez problemu. Wybierajcie te pulchne, z jak największą ilością guzków wzdłuż boków, bo to z tych miejsc wyrosną liście. Na początek wystarczą doniczki o 35 cm ∅

  1. Pokrójcie kłącze tak by każdy kawałek zawierał po 2 lub 3 oczka.
  2. Każdy kawałek wyłóżcie do doniczki podsypanej kompostem zmieszanym z gliną.
  3. Całość przykryjcie warstwą kilku centymetrów ziemi i podlejcie.
  4. Nałóżcie od góry na doniczkę plastikową torebkę i umieście w miejscu najcieplejszym jakie macie w mieszkaniu. Aby kłącza wykiełkowały a nie zgniły w wilgotnej ziemi najlepsza temperatura to około 32 stopni C. Czyli…kaloryfer. Na tym etapie nie ma znaczenia czy doniczka będzie stała w świetle czy nie.

Tyle jeśli chodzi o etap pierwszy.

Uprawa wstępna  w mieszkaniu:

Teraz trzeba sprawdzać doniczki co kilka dni, i gdy pojawią się łebki, które wyglądają niczym kiełki krokusów, trzeba doniczki przenieść do jasnego miejsca. Uważajcie na temperaturę, jeśli na dworze jest mróz, to na parapecie w pobliżu szyby, może im być za zimno. Idealna temperatura to około 26 stopni. Jest na to sposób. Lampka z żarówką o barwie światła dziennego dogrzeje i doświetli małą kurkumę. Można też stosować maty grzewcze, takie jak w szklarniach dla sadzonek, jeśli takie macie. Macie? Ja nie. Mogłabym ewentualnie wyciągnąć z lamusa poduszkę elektryczną, albo… ja wiem? Robić co pół dnia świeży termofor
Plastikowa torebka idzie do recyklingu, a my teraz biegamy z dzbankiem letniej wody i nie dopuszczamy by gleba miała wahania wilgotności. Powoli też obniżamy temperaturę otoczenia. Poważnie? Wychodzi na to, że trzeba przy tej roślinie stać na baczność dniem i nocą. Jakoś tego nie robiłam i też wyrosła. Ale…nie doczekałam się kłączy, więc może coś jest na rzeczy.

Kiedy roślina osiągnie 20 cm trzeba ją przesadzić do donicy docelowej. Ta powinna mieć ok. 15l i 60 cm ∅ Pozostaje już tylko zahartować ją i wystawić na dwór gdy temperatury w nocy utrwalą się powyżej 15 stopni C, czyli u nas pod koniec maja. Przez pewien czas trzymać trzeba kurkumę pod cieniówką by wiosenne słońce nie poparzyło jej liści.

Stanowisko:

Kurkuma dobrze znosi półcień, ale w słońcu też nie narzeka. Ponad miarę jednak kocha tropikalną duszność, czyli ciepło w połączeniu z wilgocią, dlatego warto dla niej znaleźć miejsce gdzie można polewać podłogę wodą, która parując w słońcu, będzie jej umilać wzrost. Z tego powodu dobrym towarzystwem dla niej będą ogórki, one też lubią łąźnię parową.

Nawożenie:

Nawozimy ją herbatką kompostową, lub nawozem o proporcjach dla roślin okopowych np. ziemniaków. Częstotliwość nawożenia zależy od rodzaju stosowanego nawozu, ale nie rzadziej niż co kilka tygodni.

Zbiory:

Oprócz tego, że możemy uczknąć od czasu do czasu listek, czekamy. Kłącza są gotowe do zbioru gdy liście zaczną brunatnieć, po 8 do 10 miesiącach. Wyciągamy roślinę z doniczki  i odcinamy łodygi łodygi około  2-3cm nad masą kłączy. Można je przechowywać w lodówce lub suszyć.

Fot. Pixebay

Prawda, że proste?

2 thoughts on “Kurkuma w doniczce

  • 29/12/2018 o 10:08
    Permalink

    Aniu, u Ciebie w ogrodzie to chyba kamienie liście wypuszczają. Czego się dotkniesz to rośnie 🙂

    Odpowiedz
    • 29/12/2018 o 11:27
      Permalink

      Akuracik 😉 Miłe to, ale to chyba w głównej mierze zasługa ciepła. Taras ma bardzo tropikalny klimacik i wszystko co lubi słońce i gorąc, czuje się tu jak ryba w wodzie. Poza tym ostatnie lata upałów nam nie szkodowały 🙂 Jesień przecież była tak ciepła, że normalnie szok. Pomidory mi kwitły na krzakach jeszcze w listopadzie.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *