Fioletowe ziemniaki będą w tym roku w balkonowym warzywniku

Nie miałam w zeszłym roku jakiegoś spektakularnego sukcesu w uprawie balkonowych ziemniaków i miałam raczej temat potraktować w kategorii jednorazowego eksperymentu. Tymczasem kilka dni temu przyszła do mnie paczka z trzema kilogramami fioletowych sadzeniaków.

No dobra, nie da rady się wywinąć. Będzie więc wedle sztuki ogrodniczej uprawa w worach. Można kupić gotowe worki dedykowane do uprawy ziemniaków i w takie mam zamiar się na tą okoliczność, zaopatrzyć.

Nie przepadam za tą formą, ale skrzynki „rosnącej” nie chce  mi się konstruować, a do worka można zgrabnie dosypywać wedle potrzeb.  Skrzynie, które w zeszłym roku służyły ziemniakom, w tym sezonie będą miały innych lokatorów, posadzę w nich winogrona. Nie ma więc rady.

Dla tych, którzy nie mieli okazji uprawiać ziemniaków w pojemnikach pokrótce przybliżę tu temat:

Ziemniaki, jako że interesuje nas część podziemna, uprawia się dosypując ziemię do pojemnika w trakcie ich wzrostu. Chodzi o to by przyrastające  bulwy były jak najszczelniej odseparowane od słonecznego światła.

Krok 1 – wybór odmiany

Pisałam już o tym, więc nie będę wdawać się w szczegóły. Jako, że na balkonach mamy ograniczenia, najlepszym rozwiązaniem są odmiany o małych bulwach, nie produkujące wielkich liściowych krzaków. Nie nadają się też zazwyczaj na sadzeniaki ziemniaczki z marketów, bo skropione chemią przeciw kiełkowaniu, będą opierać się naszym próbom. Jeśli macie możliwość kupienia już lekko skiełkowanych sadzeniaków, wyśmienicie.

Krok 2 – przygotowanie sadzeniaków

W zasadzie tylko małe ziemniaczki wielkości piłki golfowej powinno sadzić się w całości. Jeśli akurat takie macie, luksus, całe do ziemi, jeśli nie  – dzielimy bulwę na części w taki sposób, by na każdej pozostały dwa, trzy oczka. Teraz musimy dać im obeschnąć. Nie sadzimy świeżo pociętych kawałków do ziemi. Najlepiej postawić je gdzieś w suchym miejscu, w słońcu, na 3-4 dni. Może być parapet. Powinny ładnie obeschnąć. Jeśli zaczną podgniwać nie nadają się do sadzenia.

Krok 3 – sadzenie

Mamy worek? Ok. Teraz ziemia. Na dwie miary ziemi ogrodowej ( powiedzmy uniwersalnej workowanej ) jedna miara kompostu ( swojego lub kupnego ) Mamy to? No to dalej…każdy kawałek ziemniaka przygotowany wcześniej sadzimy w worku, w dołku głębokim na ok.14 cm oczkiem do góry, cięciem do dołu. Między sadzeniakami zostawiamy odległość ok. 20cm. Aaaaaa, widzicie? Dopiero teraz widać jak duży powinien być worek. Tak duży, ile kawałków bulw chcecie posadzić.

A kiedy sadzimy? Dobre pytanie. Teoretycznie można wcześniej niż ziemniaki w gruncie, ale wiąże się to z pewnym niebezpieczeństwem dla pomidorów, jeśli i je zamierzacie uprawiać na balkonie. Już tłumaczę.

Zaraza ziemniaczana, która jest zmorą nieziemską, za przyczyną grzyba Phytophthora, rozwija się na zarażonych ziemniakach. Jeśli sadzeniaki, które umieściliście w workach były nosicielami grzyba, ten wcześniej czy później trafi na liście Waszych pomidorów. I rozchodzi się tu o to „wcześniej” właśnie. Jeżeli posadzimy ziemniaki w maju, potencjalny wysyp zarodników grzyba przypadnie na sierpień. Miesiąc ten jest zazwyczaj gorący i suchy, a nasz Phytophthorek- potworek potrzebuje wilgoci i chłodu. Zaraza ma szansę wcale się nie rozwinąć. Jeśli jednak zdecydujemy się na wcześniejsze sadzenie ziemniaczków i zarodniki pójdą w powietrze w lipcu…. gdy deszcze potencjalnie są najobfitsze, no sami sobie odpowiedzcie. Oczywiście posadzone przez Was ziemniaczki mogą wcale nie mieć w sobie grzyba, a zaraza i tak pomidory dopadnie. Przenosi się bowiem z wiatrem na duże odległości. Dobra nie o zarazie ziemniaczanej miało być. Sadzimy od kwietnia (jeśli możemy zapewnić roślinom komfort cieplny i uchronić je przed przymrozkami) do maja.

Krok 4 – zakopywanie i nawożenie

W workach z nawożeniem, jeśli zastosujecie ziemię kompostową w podanych powyżej proporcjach, można się wstrzymać, jeśli jednak zastosujecie podłoże ubogie w kompost to  troszkę nawozu się ziemniakom przyda.  Bulwy ziemniaka , jak wspominałam, niczym wampiry, muszą żyć w ciemności, więc przy każdych 20cm przyrostu pędów trzeba do worka dorzucić 10 cm ziemi.  Odpowiednim nawozem  do zmieszania z podłożem, będzie nawóz niskoazotowy i niskofosforowy, ale za to bogatszy w potas NPK 3-4-6  . Osobiście nie nawoziłabym ziemniaków w workach obornikiem. Za dużo azotu i niebezpieczeństwo parcha.

Krok 5 – zbiory

Ziemniaczki gotowe są do zbioru ok 2 tygodnie po kwitnieniu. Wtedy zbierzemy tak zwane: młode ziemniaki, mniam. Super jarzynka. Pełnowymiarowe bulwy gotowe są na wykopki po ok. 100-120 dniach od posadzenia, w zależności od odmiany.

To tyle w skrócie :

No i pięknie, a moje fioletowe ziemniaczki skubaniutkie poczuły wiosnę, i już kiełkują. Muszą niestety wziąć na wstrzymanie.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *