Dzień jak co dzień

Dzień jak co dzień

W sobotę kożuch, w poniedziałek krótkie spodenki. Ale pogoda.

Kilka ostatnich dni intensywnie ogrodowałam. Wszystko mnie boli. Ajajaj ale musowo było odrobić zaległości. Wszak oprócz tarasu mam jeszcze zalesie ( dla niewtajemniczonych – kilkanaście arów ilastej ziemi, na której mam skrzynkowy ogródek i foliaka )

Obrobiłam więc truskawki, bo czekały na to już od dawna, Przewidłowałam dwie grządki pod… no właśnie sama nie wiem pod co. Grządki mają trzeci rok.  W pierwszym były nawożone obornikiem. Najpierw były na niej pomidory, później dynie. Kompletnie bez sensu z punktu widzenia zmianowania, ale  sami rozumiecie…brak miejsca. Teraz chyba dobrze byłoby wysiać tam fasolkę. Może tyczną ? Tylko trzeba by zbić jakąś pergolkę… Od tych wideł plery mnie bolą.

Wyczyściłam ziołową grządkę i w końcu poobcinałam pozimowe kikuty z szałwii. Teraz wyglądają przyzwoicie. Swoją drogą idzie im 8 rok, staruszki się z nich robią.

Mężu zbił mi jeszcze jedną grządkę ze starej kanapy i desek  Powoli zalesie wygląda jak postapokaliptyczny ogród szalonej wiedźmy. Szafki połatane deskami i skrzynie kanap jako grządki, wyłożone starą folią.

Kilka skrzyń zrobionych ze starych palet ząb czasu nadgryzł już solidnie, jedną musiałam rozebrać, bo mrówki się do niej dobrały. Stąd odzyskowe łatańce. Nie uśmiecha mi się kupowanie desek w tartaku na ten wiwat. Za droga imprezka. Pocieszam się, że jestem trendy, teraz jest moda na Zero Waste. A estetyka…Posieję brzegiem smagliczki i nasturcje i będzie dobrze.

Wykopałam dół ogniskowy do palenia drewna w bezpiecznej odległości od drzew i części grządkowej. W totalnej glinie! Normalnie spokojnie można garnki lepić. Będę w nim sporządzać popiół drzewny

Koleżanka przywiozła mi 5 kostek słomy pszenicznej, wszystko będzie pięknie ściółkowane w tym roku, i na zalesiu i na tarasie. Już się zastanawiam jak przytrzymać tą słomę w donicach i skrzyniach. Do tej pory ściółkowałam chrobotkiem, ale ten po dzielnej, kilku letniej służbie dokonał żywota. W tym roku stawiam na słomę i kokosowe krążki. Te ostatnie niestety nie są tanie, więc na razie tylko kilka sztuk w ramach eksperymentu.

No wiem. Trochę niebalkonowy ten dzisiejszy wpis, ale na tarasie też się działo. Dzień zaczęłam od wyniesienia rozsad na balkon.

Niestety nie wszystkie bakłażany były gotowe na takie zimne powietrze i słońce.  „Dzień i Noc” kiepsko wygląda po tym hartowaniu. Trudno. Nie mam czasu stać nad rozsadami na tarasie i patrzeć czy coś nie mdleje. Musi sobie poradzić.poparzenie słoneczne na liściu bakłażana

Chciałam Wam powiedzieć, że dopiero niedawno zauważyłam u siebie syndrom pielęgniarski. Jasne przejmuję się, że jakaś roślina mi niedomaga. Ale nie wpadam w panikę, jak onegdaj biegając w kółko i krzycząc: „Co robić! Co roooobić!Zajęło mi to raptem 15 lat . Teraz patrzę na poparzenie słoneczne i ze sceptyczną miną konstatuję: ” kapkę za dużo było tej kąpieli, no nic…” Decyzje o opryskach przychodzą mi just like that, że o amputacjach nie wspomnę. Ogólnie fachowa beznamiętność.

Ale, ale…Mogę też pochwalić się odznaką nekromanty 4 stopnia. Nie pozostawiam bowiem przypadków beznadziejnych by dokonały żywota; mając pełen parapet w zasadzie należałoby traktować takowe jako zrządzenie losu; a ja reanimuję je niczym serialowi lekarze, krzyczący przy masażu serca, między jednym trzaskającym żebrem a drugim: ” Nie na mojej zmiaaniee!!! Oczywiście nie każdy pacjent da się uratować, i choć determinacja mnie nie opuszcza, po zgonie otrzepuję się i wracam do innych zajęć, nie rozdzierając szat, a jedynie na chłodno analizując popełnione błędy.

Na szczęście to sporadyczne przypadki. Inaczej nie wiem, czy umiałabym zachować taką zimna krew. Tak czy inaczej uważam to za wielki postęp.

W nocy padało. Dzień zapowiada się pochmurny, temperatura raczej niewyględna. Chyba zajmę się przesadzaniem pomidorów. Co chwilę kolejna partia dorasta do przeprowadzki. O…i posieję okry i ogórki. No to do dzieła.

Z ogrodniczym pozdrowieniem

Anja

Zimno, ciemno…no kwiecień

Zimno, ciemno…no kwiecień

Czujecie to? Ale lodownia jeden stopień! Jeden! A w poniedziałek biegałam po tarasie w krótkich spodenkach, bo było ponad 20.

Wiadomo, kwiecień. Ale mimo wszystko te amplitudy temperatur dają w kość. Wiele prac po prostu leży odłogiem. A i człowiek jakiś taki rozleniwiony ciutkę, bez energii. Skupiłam się więc na przesadzaniu. Na pierwszy ogień poszły Mini Indygo. Mam ich 9 sztuk i w 200ml kubeczkach spokojnie jeszcze mogły zostać, ale postanowiłam, że im dogodzę. Są większe od wszyskich sadzonek Dwarfów i o wiele większe od Venus. Miałam je posadzić w skrzynkach balkonowych, ale już widzę, że raczej są za duże. 

Zamieszkały na razie w 5-setkach, a potem się zobaczy

Potem wyszukałam w gąszczu rozsad chorego bakłażana. Pamiętacie delikwenta? Ten co tak tajemniczo tracił turgor.

Nie wyrósł jakoś za bardzo, nie mdleje już, ale… tak tak proszę państwa, piękny niedobór wapnia. Wręcz podręcznikowy przykład. Po tych dziwnych przygodach przesadziłam go do kokosowego podłoża z nawozem startowym NPK 20:20:20 ale bez mikroelementów, a podlewany był na początku samą wodą. Dopiero od niedawna zaczęłam mu podawać Kristalon zielony z mikroelementami, a i on nie ma w swoim składzie wapnia. Sama woda kranowa nie wystarcza w tym temacie i zrobił się problemik. No nie szkodzi, nie ma tego złego…mam piękne poglądowe foty  Przesadziłam go do Hollasowej ziemi warzywnej i zrobiłam oprysk z saletry wapniowej. W zasadzie żal mi go, biedak ma całe życie pod górkę.

Mam jeszcze jedną taką parkę problematyków, papryczki chili NN, które dosłownie wykazują na liściach całe spektrum niedoborów. Dziś przesadziłam je do wielgachnych kubków po lodach takich litrowych i przy okazji sprawdziłam jak wyglądają korzenie. Te papryki były sadzone testowo z mikoryzą i bez. No nie uwierzycie korzenie papryki bez mikoryzy są dorodniejsze od tej potraktowanej mikoryzą, i to sporo dorodniejsze?

Sadzonka Chili NN z mikoryzą uniwersalną
Sadzonka Chili NN bez mikoryzy

Nic już nie rozumiem  w prawdzie była to mikoryza uniwersalna, ale moim zdaniem powinna chociaż nie wpłynąć negatywnie… To ja tu pieję pochwały na temat mikoryzowania, a tu taki numer? A  może ja kubki pomyliłam…

Bez niej, czy z nią papryki mają niedobór magnezu, więc dostały oprysk z florovitu na chlorozy (azot, magnez, żelazo). W zasadzie nie mam potrzeby ratowania ich, ale z drugiej strony dlaczego miałabym im dać umrzeć.

 

Kupiłam z półki „kupuję nie marnuję” pomidory Adora. Były już pomarszczone, ale zdrowe więc wcięłam je na kanapce jednocześnie plując pestkami prosto w wielodoniczkę No dobra, nie do końca tak było, z tym pluciem. Tak czy inaczej już wykiełkowały.

Podobnie jak papryki Sweet Bite, które w pierwszej serii nie chciały kiełkować, więc wysiałam je drugi raz hojną ręką. No i teraz mam 

To już ostatnie siewy pomidorów i papryk w tym roku. Teraz za kilka dni rozpocznę sianie ogórków i kawonów. Zastanawiam się tylko, co zrobię jak się pogoda nie poprawi. Jest tak ciemno i zimno, brrr. Miało być tak, że pomidory pójdą na dzień na taras do foliaków. Miałyby tam więcej światła i hartowały by się w przyzwoitych warunkach, ale gdzie? Przy dwóch stopniach nad zerem nawet w foliaku temperatura byłaby dla nich zabójcza. Muszę niezbędnie zrobić jakąś reorganizację parapetów bo zginę.

A na razie tylko ciepła herbata z miodkiem może mnie uratować.

Z ogrodniczym pozdrowieniem

Anja

Zakupy w sadowniczy.pl

Zakupy w sadowniczy.pl

Wiele bardzo ciekawych odmian owoców, które można sadzić w donicach nie jest dostępna w tradycyjnym handlu detalicznym. Trudno kupić karłowe drzewka owocowe, hybrydy borówek, winorośle szlachetne czy truskawki zwisające, powtarzające owocowanie. Trudno się dziwić, sklepy ogrodnicze zamawiają to co im rok rocznie najlepiej schodzi, a nowości wprowadzają bardzo asekuracyjnie. Co innego internet. Internet nie wie co to strach.

Dlatego też oferta sklepów internetowych jest dużo bardziej atrakcyjna dla balkonowych ogrodników.

Postanowiłam sprawdzić jak to wygląda w praktyce. Na pierwszy ogień poszedł sklep Sadowniczy.pl

Sadowniczy ma bajkową ofertę. Karłowate drzewka owocowe w doniczkach, krzewy owocowe na pniu, borówki amerykańskie, maliny, winogrona…etc. No wybór nie jest prosty. Sklep ma dobre opinie, wielu zadowolonych klientów, prowadzi blog i grupę facebookową. Widać, że pracuje na to sztab ludzi.

Zmówienie zaczęłam od rozmowy z konsultanką. Zapytałam czy wybrane przeze mnie odmiany borówek, truskawek i winorośli nadają się do upraw pojemnikowych.Rozmawiało się miło, Pani wyraziła wątpliwość co do uprawy winorośli na balkonie, ale gdy poprosiłam o wskazanie najodpowiedniejszej odmiany zamilkła,dziwne. Tak więc rozmowa nie miała hapy endu, pozostawiając u mnie spory niedosyt. No nic. Może coś na łączach.

Założyłam konto i natychmiast dostałam maila z poradami co mam zrobić i jak. Grzebiąc w ofercie i co i rusz zmieniając decyzję, dostałam kolejnego maila z zapewnieniem, że konsultanci ze sklepu są gotowi mi pomóc. Inwigilacja w trosce o klienta godna podziwu. Niczym w świeżo otwartej Mrówce w pobliskim wietrznym mieście, w której co chwilę ktoś podchodził do mnie pytając w czym może pomóc. Nota bene zapał minął im tak po około miesiącu, i trzeba było już robić łapankę z nagonką żeby się czegoś dowiedzieć od obsługiNo, takie życie.

Postanowiłam nie wystawiać na próbę kolejnego konsultanta, który również mógł tajemniczo zamilknąć przy pierwszym trudniejszym pytaniu, i zgrabnie samodzielnie przebrnęłam przez cały proces wybierania interesujących mnie pozycji z oferty.

Popełniłam różne kombinacje by sprawdzić jak najkorzystniej sformułować zamówienie względem przesyłki i stwierdzam, że system jest troszkę mylący. Obietnica jednej zapłaty za przesyłkę dzieloną, niestety nie spełnia się, gdy zamówimy zarówno nasiona, krzewy w doniczkach, sadzonki frigo, jak i np. coś z oferty narzędzi ogrodowych czy akcesoriów. System naliczył mi wtedy dwie zapłaty po 23 zł i w żaden sposób nie dało się go przekonać, że powinien być wierny polityce firmy i trzymać się jej obietnic.

Podobnie obiecywana przesyłka gratisowa w przypadku dodania do koszyka produktu BOMBI, nie kasowała dodatkowej opłaty za przesyłkę. Faktem jest, że mając w koszyku 2 krzewy, 2 drzewka owocowe, siatkę na krety, sadzonki truskawek i winorośl; realny koszt przesyłki jest spory.Przy odrobinie wyobraźni wiadomo, że spakowanie takiego zamówienia, musi spełniać specyficzne wymogi, no i nie będzie to jedna przesyłka, więc nie całe 24 zł to i tak bardzo mało. Tylko po co te nęcące sugestie, że jeśli weźmie się do koszyka taki czy inny produkt, to przesyłka jest gratis?

No nie wiem. Może mój mały móżdżek tego nie ogarnia i trzeba było jakoś jeszcze inaczej. Albo dopytać może. Eeee, nie będę kruszyć kopii, lecę dalej.

Zamówiłam co następuje, od drugiej pozycji bo jabłonka Red Loove jest gratisem:

Mam nadzieje, że mój małżonek nie zagląda tu zbyt często, bo jak sobie to zsumuje to będę spać na wycieraczce .

Siatka będzie służyć w podwyższonych grządkach, kupiłam ją niejako przy okazji, gratisową jabłonkę posadzę też na działce w gruncie, reszta będzie testowana na tarasie.

Sprawdzająco zadałam jeszcze pytanie na czacie ile lat ma sadzonka winorośli, co doprowadziło do zabawnej sytuacji ( wyszło, że pytam ile lat może rosnąć winorośl). Sadzonka ma być 3 letnia. Wow. Niesamowite, jeśli to prawda to wielki szacun…. no nic zobaczy się.

Uwaga: zwracajcie uwagę w opisach na rodzaj opakowania. Wprawdzie strona ma czytelne opisy, ale informacji jest dość dużo i łatwo przeoczyć.

I tak:

Sadzonki truskawek Firgo to forma nagokorzenna. Otrzymujecie spakowane razem w balocik sadzonki, gołe, bez liści, zabezpieczone specjalnie na podróż. Nie wygląda to tak jak kupna w centrum ogrodniczym sadzonka w doniczce, nie przestraszcie się 🙂

Krzewy owocowe występują w balotach jak i w doniczkach.  Do posadzenia na balkonie wybierajcie te w doniczkach. Podobnie ma się sprawa z drzewkami owocowymi.

Otrzymałam wiadomość, że moje zamówienie będzie realizowane sukcesywnie w ciągu 17 dni, podzielone wedle magazynów z, których pochodzą poszczególne jego elementy. Wybrałam ekologiczną fakturę elektroniczną. Zatwierdziłam wszystko co miałam zatwierdzić, zapłaciłam przelewem. Przekazałam w polach opisu przy zamówieniu prośby dotyczące kontaktu w sprawie planowanych wysyłek.

No i czekam. Gdy tylko przesyłki zaczną spływać, nakręcę filmik z ich rozpakowywania 🙂 i umieszczę tu pod spodem. Mam wielką nadzieję, że wszystko będzie w najlepszym porządku.

 

Kolejny będzie Działkowiecsklep.pl

Z ogrodniczym pozdrowieniem

Anja

Pracowity kwietniowy dzień

Pracowity kwietniowy dzień

 

Dziś był bardzo pracowity dzień. Najpierw musiałam założyć cieniówkę. Piękna pogoda, czas wyprowadzić rozsady na spacer, a bez cieniówki to po prostu nie możliwe. Słońce jest tak ostre, że chwila, moment i wszystko mdleje i się parzy.

Za pomocą więc syna osobistego, prywatnego 🙂 powiesiłam zgrabnie cieniówkę 70% czyli dość gęstą. Tym razem inaczej niż w zeszłym roku. Nie ocieniowałam całego tarasu, tylko jego środkową część na trzech żerdziach. A to dlatego, że w zeszłym sezonie miałam z tym trochę problemów. Nie mogłam uprawiać nic w skrzynkach bo cieniówka rozciągnięta po całości uniemożliwiała dostęp do nich.

wieszanie cieniówki

Tyle wystarczy by schować pod nią rozsady. Resztę cieniówki zużyję na zacieniowanie foliaka. No i fajnie.

Następnie wyciągnęłam wszystkie rozsady na taras. Jest tego, powiem Wam, więc troszkę mi zeszło. Przy okazji podlewanie, przegląd i takie tam. Jak już udało mi się wszystkie przenieść, zabrałam się za pikowanie pomidorów. Mam jeszcze sporo z tych ostatnio sianych do przepikowania, więc od dzieła.

pikowanie pomidorów

Do późnego popołudnia siedziałam i pikowałam jak ten świstak w te sreberka

Jak tylko słońce przeniosło się na zachodnią ścianę, zabrałam się za sadzenie ziół. Kupiłam w sobotę kilka odmian mięty i oregano pstrokate, czas im było do ziemi.

I jak tylko się z tym uporałam trzeba było zacząć wnosić rozsady do domu

Uwaga – kuchenne rewolucje

Wszystkie rozsady wylądowały w kuchni, bo tam słoneczko zagląda do samego zachodu. I w tym stanie moja kuchnia będzie czekać jutra 🙂

Z ogrodniczym pozdrowieniem

Anja

Marzec 2019 – podsumowanie

Marzec 2019 – podsumowanie

Jestem zakręcona jak bąk w tulipanie. Marzec minął mi nie wiem kiedy. Obfitował w siewy pomidorów i papryk, ale też kłopoty z internetem 🙁 No nic, oby do przodu.

Doszły do mnie nasiona ze Stanów.

Co mnie niezmiernie ucieszyło, bo już byłam cała w strachu, że zaginęły w pętli czasu. Stres był tym większy, że były podstawą wymiany z koleżanką, Kasią. Ze wstydu bym się spaliła, tym bardziej, że nasiona od Kasi już dawno siedzą u mnie w kubkach ( wybacz Moja Droga, że to tak długo trwało, mam nadzieję, że przesyłka już do Ciebie dotarła).

Gdy tylko wyrwałam kopertę z rąk listonosza, łapczywie rozrywając ją w biegu między drzwiami a kanapą, zgrabnym rzutem w podłoże kokosowe wysiałam po 2 nasiona z każdej odmiany. Teraz mam podwójne szczęście w każdej komórce.

Pochorowały się papryki, na szczęście tylko dwie.

O dziwo, obie testowe Chili NN z mikoryzą uniwersalną. Dwie wersje bez mikoryzy wyglądają normalnie. Pytanie – winna jest mikoryza, czy mikoryza w reakcji z czymś, a może coś zupełnie nie zależnego od niej? Nie umiem określić. Wygląda jak uszkodzenia chłodowe, ale nie wystawiałam papryk na dwór. Podobnie wygląda też poparzenie chemią, albo wodą na słońcu, ale to akurat nie mogło się zdarzyć. No i nie wiem. Na razie postawiłam je w mniej słonecznym miejscu i czekam. Podejrzewam jednak poparzenie. Niestety sadzonki przez to ciepluszenie są bardzo wydelikacone. Bliskość szyby ze słonecznymi promieniami jest najprawdopodobniejszą wersją.

Wymyłam taras i wysiałam przedplony, które w ciepłe dni pięknie wykiełkowały.

Postawiłam na sałaty, mizuny, endywię i szpinak. Część wysiałam bezpośrednio do skrzynek, część do doniczek i trzymam je w balkonowym foliaczku. Większość ładnie powschodziła, wyjątkiem jest sałata Królowa Majowych, która drugi rok z rzędu wcale mi nie kiełkuje, choć to kolejna, nowa torebka. Zagadka.

 

Zaliczyłam starcie z kotem, zakończone okratowaniem wszystkich skrzynek i przygotowałam wszystkie pojemniki do obsadzenia.

Co roku ta sama śpiewka. Gdy nadchodzi wiosna, kot teściów zakrada się na taras i grzebie mi w skrzynkach. Czasami nawet robi sobie z nich kuwetę, wnerwiając mnie okrutnie. Co roku przygotowuję mu różnego rodzaju przeszkadzajki. Najskuteczniejsze okazało się okratowanie skrzynek na czas wschodów. Gdy pojemnik zarośnie zielenią kocur się wylogowuje z tematu.

szpinak-przedplon

Wysadziłam do doniczki topinambur.

I wypuścił piękne listki. Trzeba będzie lada moment go przesadzić, ale na razie mimo ciasnej doniczki całkiem dobrze sobie radzi.

Pszczółki skrzynkowe rozpoczęły wyloty.

W zasadzie nie wiem kiedy, ale widać, że kolonia ma się dobrze. Specjalnie nie przekopywałam skrzynki na jesieni, żeby nie zniszczyć im domu w nadziei, że gdzieś tam sobie mieszkają. No i są. Zastanawiam się co zrobię, gdy trzeba będzie posadzić coś po przedplonach. Nie wiem jak głęboko jest „ul” i czy przy sadzeniu go nie zniszczę. Najwyżej tak jak w zeszłym roku posieję tam coś, zamiast wysadzać z rozsady.

Reszta to sianie, pikowanie, sianie i pikowanie…

I tak w kółko.

Z ogrodniczym pozdrowieniem

Anja

Testujemy produkty marki SYMBIOM

Testujemy produkty marki SYMBIOM

Wczoraj przyszła paczka, na którą czekałam w dużej ekscytacji, a w niej produkty marki Symbiom.

Króciutki rys firmy:

 Symbiom  zajmuje się badaniami, rozwojem, tworzeniem produktów całkowicie naturalnych, służących do odżywiania i ochrony roślin. Obecnie firma jest jedyną w Republice Czeskiej produkującą preparaty mikoryzowe.

W swojej ofercie ma  4 podstawowe produkty, których podstawą są grzyby mycorrhus. Są to produkty: SYMBIVIT®, ECTOVIT®, RHODOVIT® i TURFCOMP®.

Dodatkowo firma opracowała całkowicie naturalny nawóz CONAVIT® i unikalny produkt utrzymujący wilgotność gleby PLANTASORB®

Symbiom szczyci się tym, że jako jedyni na świecie, produkują wysokiej jakości dedykowane preparaty mikoryzowe (dla pomidorów, papryk, winogron, rododendronów, azalii, jagód, itp.).
Dzięki polskiemu dystrybutorowi mam okazję popróbować tych preparatów. Wybrałam z oferty kilka rarytasów do przetestowania:

mikoryzę do pomidorów i papryk,

mikoryzę do winogron,

mikoryzę do ziół,

oraz mikoryzę do kwiatów.

Oprócz preparatów mikoryzowych będę testować nawóz Conavit i hydrożel Plantsorb.

Conavit jest organicznym nawozem  zawierającym kreatynę, humus, wyciąg z alg morskich i skorupiaków, natomiast Plantsorb to biodegradowalny hydrożel magazynujący wodę.

Jeśli jesteście zainteresowani większą ilością informacji polecam stronę dystrybutora firmy Symbiom 

Uwaga. Poszukiwani ochotnicy do współpracy przy testowaniu.

Poszukuję 4 pomocników.

Mam jedną paczuszkę mikoryzy do pomidorów i papryk dla ochotnika, który zgodzi się przetestować jej działanie wg moich wskazówek, opisze i obfotografuje swój test, a relację zamieści w formie postu na stronie facebookowej z balkonu na talerz

Mam też trochę większą paczkę mikoryzy uniwersalnej, którą z chęcią podzielę na 3 ochotników, na podobnych warunkach.

Zadanie jest odpowiedzialne i wymaga poświęcenia mu nieco uwagi i  czasu. Trzeba będzie wysiać po dwie rozsady ( dowolnie wybranych warzyw w przypadku mikoryzy uniwersalnej, i pomidorów lub papryk w przypadku mikoryzy dedykowanej) przepikować je do oddzielnych pojemników podając jednej roślinie mikoryzę, a drugiej nie. Obie rośliny testowe muszą być poza tym traktowane dokładnie w ten sam sposób. Sprawa wymaga więc nie tylko chęci ale i rzetelności. Zadanie jest raczej dla osób, które już posiadają jakieś minimalne doświadczenie w produkcji rozsad. Powiedzmy, że choć raz udało im się takową wyprodukować z powodzeniem; oraz dysponują sprzętem, którym uda się zrobić dobrej jakości zdjęcia. Opakowanie ma ok. 150g więc starczy na więcej niż 2 sadzonki. Niestety otwarte nie ma wielkiej trwałości, należałoby je wykorzystać jeszcze w tym sezonie, Dlatego też, proponuję by były to osoby, które ma w planach troszkę więcej sadzonek, powiedzmy conajmniej z 15 sztuk 🙂

Opisywanie, będzie dotyczyło tylko jednej rozsady oczywiście. Resztę preparatu zużyjecie wedle uznania 🙂

Każdy ochotnik zobowiązany będzie do napisania minimum 2 postów na stronie facebookowej z balkonu na talerz  ,w których opisze swój test, każdy post rozpocząć od  #symbiommikoryza

  1. Przedstawi rośliny mikoryzowane otrzymanym preparatem. Rodzaj, odmiana i w jaki sposób została użyta mikoryza, sadzonka, rozsada, w jakim wieku itd. (wg wzoru który zamieszczę na stronie z balkonu na talerz )
  2. Opisze swoje spostrzeżenia w trakcie i pod koniec uprawy ilustrując je zdjęciami.

Sponsorem akcji jest polski dystrybutor marki Symbiom. Ja pokryję koszt przesyłek.

Jeśli są jacyś chętni, proszę o komentarz tu pod postem na blogu z uzasadnieniem. Wiecie…takie mini CV z listem motywacyjnym typu ” jestem fantastycznym ogrodnikiem i ja zrobię to najlepiej. ”

Z ogrodniczym pozdrowieniem

Anja

Zagadkowo więdnąca rozsada bakłażana

Zagadkowo więdnąca rozsada bakłażana

Dziś na tapecie nagły prawie zgon i cudowne ozdrowienie. A było to tak…

Szykowałam rozsady do przeprowadzki od samego rana. Z racji na słabe oświetlenie w mieszkaniu i parapet, który nie chce mimo mych próźb, rozciągnąć się w żaden sposób, postanowiłam większe egzemplarze zawieźć na wieś.

Wczoraj 20 stopni, a dziś 5, więc musiałam rozsady choć trochę zabezpieczyć.

Na  niższej półce mojej PRLowskiej konsolki stały sobie 3 bakłażany.  Wszystkie wysadzone do nowych kubków z dodatkiem mikoryzy uniwersalnej kilka dni temu. Pakuję ja je na paletkę, a tu jeden wygląda jak zdechła ryba Ki diabeł?

Oba liścienie kompletnie zwiędnięte, starsze liście też lekko zdechnięte. Symetrycznie, więc raczej nie furazyjne więdnięcie, które przyszło mi do głowy w pierwszym momencie. Mój mózg wygrzebywał ze wszystkich zakamarków wszelkie przypadki zwiędnięć, jakie przytrafiły mi się w czasie mojej ogrodniczej „kariery”. Zdarzyło mi się zostawić przez przypadek rozsady papryk na balkonie na noc przy temperaturze w okolicy 0 stopni. Efekt był bardzo podobny. Dawno temu zalałam też rozsadę pomidora, to też dało bardzo bliskie dzisiejszemu przypadkowi, objawy. Co jeszcze? Więdnące arbuzy, to akurat był grzyb. No i rozsady postawione zbyt blisko szyby w słoneczny dzień. To jednak żaden z tych przypadków. Może w takim razie ziemiórki. Już lata tego tałatajstwa trochę. Niestety podłoża kupne zawierają często taki gratis, i i tym razem też dostała mi się paczka z ziemiórkami. Jeśli to atak szkodnika na korzenie, to nie pomoże nic poza wymianą podłoża. A może zareagował tak na mikoryzę?

 

Nie wdając się dalej w rozważania, wyciągnęłam delikwenta za uszy z doniczki. Na szczęście akurat miałam w czajniku, ostudzoną przegotowaną wodę. Solidne płukanie korzeni i areszt w szklance z przegotowaną wodą na kilka godzin. Najwyżej stracę jedną rozsadę, nie ma co panikować.


Mam tej odmiany na szczęście dwie sadzonki. To  bakłażan Kamo.

Po 5 godzinach, gdy wróciłam do domu, bakłażan w szklance przywitał mnie na baczność  i co Wy na to?

Cudowne ozdrowienie po kilku godzinach płukania korzeni w przegotowanej wodzie

Obejrzałam dokładnie ziemię w której mieszkał. Nie widzę w niej larw. Nawilgocenie też w granicach normy. Mogłoby to jeszcze być nieprawidłowe pH, ale gdyby tak było, padłyby wszystkie rozsady sadzone w tej samej ziemi, a nie jedna. No i nie wiem.

Na razie, po dwóch godzinach w nowej ziemi, wygląda normalnie.


Zobaczymy jak będzie się czuł jutro.

Z ogrodniczym pozdrowieniem

Anja

Fioletowe ziemniaki będą w tym roku w balkonowym warzywniku

Fioletowe ziemniaki będą w tym roku w balkonowym warzywniku

Nie miałam w zeszłym roku jakiegoś spektakularnego sukcesu w uprawie balkonowych ziemniaków i miałam raczej temat potraktować w kategorii jednorazowego eksperymentu. Tymczasem kilka dni temu przyszła do mnie paczka z trzema kilogramami fioletowych sadzeniaków.

No dobra, nie da rady się wywinąć. Będzie więc wedle sztuki ogrodniczej uprawa w worach. Można kupić gotowe worki dedykowane do uprawy ziemniaków i w takie mam zamiar się na tą okoliczność, zaopatrzyć.

Nie przepadam za tą formą, ale skrzynki „rosnącej” nie chce  mi się konstruować, a do worka można zgrabnie dosypywać wedle potrzeb.  Skrzynie, które w zeszłym roku służyły ziemniakom, w tym sezonie będą miały innych lokatorów, posadzę w nich winogrona. Nie ma więc rady.

Dla tych, którzy nie mieli okazji uprawiać ziemniaków w pojemnikach pokrótce przybliżę tu temat:

Ziemniaki, jako że interesuje nas część podziemna, uprawia się dosypując ziemię do pojemnika w trakcie ich wzrostu. Chodzi o to by przyrastające  bulwy były jak najszczelniej odseparowane od słonecznego światła.

Krok 1 – wybór odmiany

Pisałam już o tym, więc nie będę wdawać się w szczegóły. Jako, że na balkonach mamy ograniczenia, najlepszym rozwiązaniem są odmiany o małych bulwach, nie produkujące wielkich liściowych krzaków. Nie nadają się też zazwyczaj na sadzeniaki ziemniaczki z marketów, bo skropione chemią przeciw kiełkowaniu, będą opierać się naszym próbom. Jeśli macie możliwość kupienia już lekko skiełkowanych sadzeniaków, wyśmienicie.

Krok 2 – przygotowanie sadzeniaków

W zasadzie tylko małe ziemniaczki wielkości piłki golfowej powinno sadzić się w całości. Jeśli akurat takie macie, luksus, całe do ziemi, jeśli nie  – dzielimy bulwę na części w taki sposób, by na każdej pozostały dwa, trzy oczka. Teraz musimy dać im obeschnąć. Nie sadzimy świeżo pociętych kawałków do ziemi. Najlepiej postawić je gdzieś w suchym miejscu, w słońcu, na 3-4 dni. Może być parapet. Powinny ładnie obeschnąć. Jeśli zaczną podgniwać nie nadają się do sadzenia.

Krok 3 – sadzenie

Mamy worek? Ok. Teraz ziemia. Na dwie miary ziemi ogrodowej ( powiedzmy uniwersalnej workowanej ) jedna miara kompostu ( swojego lub kupnego ) Mamy to? No to dalej…każdy kawałek ziemniaka przygotowany wcześniej sadzimy w worku, w dołku głębokim na ok.14 cm oczkiem do góry, cięciem do dołu. Między sadzeniakami zostawiamy odległość ok. 20cm. Aaaaaa, widzicie? Dopiero teraz widać jak duży powinien być worek. Tak duży, ile kawałków bulw chcecie posadzić.

A kiedy sadzimy? Dobre pytanie. Teoretycznie można wcześniej niż ziemniaki w gruncie, ale wiąże się to z pewnym niebezpieczeństwem dla pomidorów, jeśli i je zamierzacie uprawiać na balkonie. Już tłumaczę.

Zaraza ziemniaczana, która jest zmorą nieziemską, za przyczyną grzyba Phytophthora, rozwija się na zarażonych ziemniakach. Jeśli sadzeniaki, które umieściliście w workach były nosicielami grzyba, ten wcześniej czy później trafi na liście Waszych pomidorów. I rozchodzi się tu o to „wcześniej” właśnie. Jeżeli posadzimy ziemniaki w maju, potencjalny wysyp zarodników grzyba przypadnie na sierpień. Miesiąc ten jest zazwyczaj gorący i suchy, a nasz Phytophthorek- potworek potrzebuje wilgoci i chłodu. Zaraza ma szansę wcale się nie rozwinąć. Jeśli jednak zdecydujemy się na wcześniejsze sadzenie ziemniaczków i zarodniki pójdą w powietrze w lipcu…. gdy deszcze potencjalnie są najobfitsze, no sami sobie odpowiedzcie. Oczywiście posadzone przez Was ziemniaczki mogą wcale nie mieć w sobie grzyba, a zaraza i tak pomidory dopadnie. Przenosi się bowiem z wiatrem na duże odległości. Dobra nie o zarazie ziemniaczanej miało być. Sadzimy od kwietnia (jeśli możemy zapewnić roślinom komfort cieplny i uchronić je przed przymrozkami) do maja.

Krok 4 – zakopywanie i nawożenie

W workach z nawożeniem, jeśli zastosujecie ziemię kompostową w podanych powyżej proporcjach, można się wstrzymać, jeśli jednak zastosujecie podłoże ubogie w kompost to  troszkę nawozu się ziemniakom przyda.  Bulwy ziemniaka , jak wspominałam, niczym wampiry, muszą żyć w ciemności, więc przy każdych 20cm przyrostu pędów trzeba do worka dorzucić 10 cm ziemi.  Odpowiednim nawozem  do zmieszania z podłożem, będzie nawóz niskoazotowy i niskofosforowy, ale za to bogatszy w potas NPK 3-4-6  . Osobiście nie nawoziłabym ziemniaków w workach obornikiem. Za dużo azotu i niebezpieczeństwo parcha.

Krok 5 – zbiory

Ziemniaczki gotowe są do zbioru ok 2 tygodnie po kwitnieniu. Wtedy zbierzemy tak zwane: młode ziemniaki, mniam. Super jarzynka. Pełnowymiarowe bulwy gotowe są na wykopki po ok. 100-120 dniach od posadzenia, w zależności od odmiany.

To tyle w skrócie :

No i pięknie, a moje fioletowe ziemniaczki skubaniutkie poczuły wiosnę, i już kiełkują. Muszą niestety wziąć na wstrzymanie.

Z ogrodniczym pozdrowieniem

Anja

 

Grupa balkonowych warzywników na Fb już jest.

Grupa balkonowych warzywników na Fb już jest.

Moi drodzy. Stało się. Założyłam grupę. Kliknijcie :
Doniczkowe warzywa, balkonowe warzywniki, skrzynkowe ogródki

I co? Jest? Teraz szybciutko trzeba kliknąć prośbę o dodanie do grupy, ja szast, prast zatwierdzę i warzywnikowe pogotowie działa. Na dziś jesteśmy w grupie trzy  ja Ula i Werka.

Jeszcze nie ogarniam administrowania, więc musicie mi dać kilka dni zanim wszystko będzie działać idealnie, ale grupa jest i mam nadzieję, że będziemy się w niej wspierać w wątpliwościach, pomagać w kłopotach, wspólnie uczyć  i chwalić sukcesami. Takie warzywnikowe pogotowie, dla wszystkich uprawiających warzywa w pojemnikach. Oczywiście gruntowców nie przeganiamy  wszyscy ogrodnicy mali i duzi mile widziani.

A można też kliknąć tu:

Doniczkowe warzywa, balkonowe warzywniki, skrzynkowe ogródki
Grupa Zamknięta · 19 członków
 

Dołącz do grupy

 

Grupa wsparcia dla wszystkich, którzy uprawiają, tudzież chcą uprawiać warzywa, w pojemnikach wszelkiego rodzaju. Doniczkach, skrzyniach, wannach, czy…

Z ogrodniczym pozdrowieniem

Anja

Wiosenny nie konkurs – 5 kompletów nasion pomidorów Dwarf dla czytelników bloga.

Wiosenny nie konkurs – 5 kompletów nasion pomidorów Dwarf dla czytelników bloga.

Z racji na dużą ilość pytań o nasiona pomidorów karłowych typu Dwarf, postanowiłam, że jeszcze w tym roku przeznaczę kilka kompletów dla moich czytelniczek i czytelników. To będzie taka mini akcja rozdawactwa 😉

Wiele osób pytało o możliwość kupienia nasion, ale nie chcę ich sprzedawać,bo nie uprawiałam w zeszłym roku roślin z tym przeznaczeniem. Oznacza to, że nie wezmę odpowiedzialności „producenckiej” za nie 😉 Nie będę ich zaprawiać, ani specjalnie opakowywać. Nie jestem w stanie określić ich wartości finansowej. Są bezcenne, w każdym znaczeniu tego słowa. Nie posiadam też działalności gospodarczej, która umożliwiałaby mi handel nasionami na legalu, wymyśliłam więc, że troszkę ich rozdam ale w ten oto publiczny sposób, gdyż z maili wynika, że chętnych jest więcej niż mogę dać, a nie chcę mieć wyrzutów sumienia, że kogoś wyróżniłam. Na dokładkę strasznie nie lubię pisać maili z odmowami.

Uwaga: nasiona pochodzą z moich prywatnych zasobów, zebrane zostały z owoców uprawianych przeze mnie w latach 2017-2018.

Dzielę się nimi by dać możliwość spróbowania uprawy tych odmian jeszcze kilku chętnym osobom, bo póki co dostępność nasion Dwarfów jest ograniczona.

Jeśli nadal są chętni ( bo może pytania pochodziły od osób, które przygodnie pojawiły się na blogu), czeka na nich 5 kompletów nasion, po 5 sztuk z odmiany ( 5 odmian, wybranych losowo z moich zasobów, wybrać nie można )

Aby otrzymać komplet nasion trzeba zrobić dwie rzeczy. Napisać tutaj w komentarzach, że jest się zainteresowanym nasionkami. Przy okazji napiszcie mi proszę jakie artykuły chcielibyście w najbliższym czasie przeczytać na blogu. Będzie to dla mnie cenną wskazówką.

Mile widziane będzie polubienie mojej stronki na facebookowej – zbalkonunatalerz, jeśli tego nie zrobiliście do tej pory, oraz zaproszenie kilku swoich znajomych do jej polubienia. Oczywiście to prośba, nie warunek otrzymania nasion. Jeśli uważacie, że bloga warto propagować, rzecz jasna.

5 pierwszych osób, które napiszą komentarz pod spodem tu na stronie blogowej otrzyma nasiona.

Nasiona zostaną wysłane listem zwykłym, nieewidencjonowanym, priorytetowym za pośrednictwem Poczty Polskiej, wysyłka 4 marca. Jeszcze wszyscy zdążą wysiać. Poniosę koszty przesyłek.

Jeśli ktoś ma ochotę spróbować uprawy dyń w pojemnikach to mogę dorzucić nasiona Thelma Sanders Acorn Squash, z wolnego zapylenia. Można ją uprawiać przy podporach w skrzyni.