Bataty z własnej donicy

Bataty z własnej donicy

Wymaga to wprawdzie odrobinę więcej zachodu, ale da się zrobić.

By dochować się nie tylko liści, należy delikwenta posadzić jeszcze w zimie. Bataty potrzebują 150 dni do zbiorów, co sprawia, że polowa uprawa czy nawet tunelowa jest skazana na nędzny efekt. No chyba, że ktoś jest szczęśliwym posiadaczem całorocznie ogrzewanej i doświetlanej szklarni. Ja akurat niestety nie jestem.

Wybór odmiany

Najlepsze do uprawy pojemnikowej są odmiany krzaczaste, i takie o krótszym okresie wegetacji. Niestety w polskich sklepach nie dowiesz się jaką odmianę słodkiego ziemniaka kupujesz, a żadne centrum ogrodnicze nie handluje sadzonkami. Doskonałym wyborem była by odmiana Gorgia Jet, która tworzy bulwy już po ok. 100 dniach od posadzenia zadzonki, ale u nas jej nie uświadczysz, a sprowadzanie sadzonek poprzez e-bay jest moim zdaniem delikatnie mówiąc, problematyczne. Pozostaje więc eksperymentować. Jeśli jednak traficie na skrzynkę w hipermarkecie z napisem Puerto Rico lub Vardaman, to kupujcie w ciemno, to są odmiany typu bush, doskonałe na mały areał.
Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie by zafundować sobie słodkiego wilca przy pergoli. Wtedy odmiana marketowa nada się jak raz. Trzeba jednak pamiętać, że to roślina niebywale ekspansywna. Jeden batat wystarczy by osłonić 2 metrową pergolę o szerokości 1,5 do 2 metrów.

Wybór pojemnika

to bardzo ważna sprawa. Musi być dostatecznie głęboki by pomieścić przychówek, weźcie jednak pod uwagę, że jeśli będzie bardzo głęboki, korzenie będą wędrować w dół i tam też należy spodziewać się bataciątek, czyli… czekają Was głębokie wykopki. Na mój gust 50 cm głębokości w zupełności wystarczy. Moim zdaniem doskonałym wyborem jest drewno, ale plastikowe pojemniki, które dobrze przewodzą ciepło, też nie będą złe. Raczej odradzałabym terakotę czy beton.

Czy bataty w donicach będą dobrze się czuły? Tak, warunek jest taki, że będzie to dość szeroka donica. Zrazy można sadzić w odległości  ok. 30 cm, co oznacza, że tyle szerokości minimalnie musi mieć pojemnik na jedną roślinę. Osobiście na bataty przeznaczyłam drewnianą skrzynię po owocach, o wymiarach 60x50cm ustawioną w zacisznym miejscu na tarasie.  Mój wilec grzał się więc między pomidorami na mocno południowej wystawie i dostał solidną podporę, ale ja nie rozdzieliłam go na zrazy tylko posadziłam razem z bulwą mateczną. Wróćmy jednak do początku.

Batat w donicyJak pozyskać sadzonki.

Zaczynamy od parapetowej uprawy. Nie zdziwcie się jeśli wiele wody upłynie zanim Wasz batat puści pierwsze pędy. Mimo tego, że słodkie ziemniaki bardzo dobrze się przechowują, możecie trafić na delikwenta spryskanego chemią zapobiegającą kiełkowaniu. Taki gość też w końcu puści pędy, choć trwa to zazwyczaj ociupinkę dłużej.

Sposoby są dwa.

Pierwszy: wbijamy wykałaczki mniej więcej w połowie okazu, i zawieszamy go ostrym czubkiem w wodzie na słoiku. Gdy puści pędy i korzenie przesadzamy go do donicy, lub jeśli chcemy z jednej bulwy uzyskać wiele roślin, odrywamy młode pędy i wsadzamy do słoika z wodą. W krótkim czasie puszczą korzonki i każdy pęd będzie można posadzić jako samodzielną roślinę. Pamiętajcie o dolewaniu wody w pokojowej temperaturze.

Drugi: sadzimy bezpośrednio do doniczki bulwę, również ostrym czubkiem w dół. Po dłuższym czasie powinny pokazać się przyrosty.

Do dzieła…

Bataty lubią glebę luźną, zasobną w składniki i zrównoważone podlewanie. Ja zaryzykowałam wysadzenie mojego podpędzonego w donicy 10l batata do owocowej skrzyni o pojemności 40l wypełnionej mieszanką podłoża torfowego i kompostu.

Słodkie ziemniaki to zmarźluchy, lubią ciepłe noce i ciepłe dni. Oznacza to, że od momentu wsadzenia w ziemię do momentu wysadzenia do skrzyni lub dużej donicy i ustawienia go na dworze, temperatury w nocy muszą ustalić się powyżej 15 stopni. Inaczej nasz podopieczny zacznie niedomagać.

Jeśli jest jeszcze w donicy, która daje się przestawić, idealnym rozwiązaniem jest powolne hartowanie. Jogging z donicą z rana na taras i powrót wieczorem. Za sprzyjające warunki tym ćwiczeniom uważa się, pogodę niezbyt słoneczną i bezwietrzną, o temperaturze powyżej 16 stopni. Z czasem możecie troszkę przyekstremić i zostawić donicę w czasie większego słońca na godzinkę lub dwie. Nie zdziwcie się jeśli na początku liście będą odrobinę mdlały. Normalka.

Kolejnym krokiem jest przeprowadzka do docelowego pojemnika i rozpoczęcie odpowiedniego nawożenia.

Nawożenie i podlewanie.

Jak wspominałam bataty lubią mieć luz. Budują solidny system korzeniowy, który nie lubi moczyć się w wodzie, dlatego należy pomyśleć o dobrym odpływie z pojemnika, i drenażu. Potrzebują średnio zasobnej ziemi. Cierpią czasami z niedoborów magnezu, co objawia się typową chlorozą liści, ale nie lubią też braku potasu. Doskonale przyswajają składniki pokarmowe z nawozów naturalnych: gnojówek roślinnych i obornika i takie nawożenie w zupełności im wystarcza. Szczególnie nie należy przesadzać z odżywkami o dużej zawartości azotu, bo nasz słodki ziemniak ”pójdzie w liść”. A ten, chociaż jadalny, nie jest naszym celem. Moje skromne doświadczenie wykazało, że pół kubka granulowanego obornika zmieszanego z wierzchnią warstwą podłoża, raz na tydzień, plus okazjonalne podlewanie gnojówką żywokostową jest wystarczające. Z wodą też nie przesadzałam. Nawet w czasie upałów, gdy pomidorom mało było 3 konewek po 5l wody na dzień, batat zadowalał się jedną, co drugą dobę.

Zbiory

Bataty z balkonuPrzychodzi na nie czas gdy jesienne noce robią się chłodne. Poniżej 10 stopni, słodki ziemniak zaczyna hamować, ustaje wzrost, liście żółkną. Proszę Państwa czas na wykopki. Robimy gar grochówki żołnierskiej, kupujemy zgrzewkę oranżady, ewentualnie sagan słodzonej mocno herbaty ( można dodać odrobinę prądu), widły, wiadro i do roboty

Z jednej skrzynki jest szansa zebrać nawet 5kg bulw.

bataty w donicach

Uwaga, ważna sprawa. Zanim ruszycie z widłami w bataty, uszczyknijcie kilka zdrowych, świeżych pędów wierzchołkowych i wstawcie je do słoiczka z wodą o pokojowej temperaturze. W kilka dni puszczą korzonki i kolejne pokolenie będzie gotowe do nowego sezonu. Posadzone w doniczkę spokojnie przeczeka zimę na parapecie.

Kukurydza w donicach

Kukurydza w donicach

Nie ozdobna, nie cukrowa a popcornowa.

Popełniłam takową w tym sezonie i chciałabym podzielić się z Wami wrażeniami.

Wybrałam odmianę karłową, o  zwartym pokroju i niskich krzakach. Na początku maja posadziłam po  3 ziarenka do małych doniczek, po czym przesadziłam gotowce do skrzynek i doniczek.

Krótka historia popcornu

Co wiecie o popcornie? Że robi się go z kukurydzy? To fakt. Każdy popcorn powstaje z kukurydzy ale nie z każdej będzie popcorn. Na tą smakowitą przekąskę nadają się ziarna szczególnych odmian, które pod wpływem wysokiej temperatury z hukiem pękają.

Informacja o tym, kto po raz pierwszy uprażył kukurydzę ginie w mrokach dziejów. Pewnikiem jakaś indianka przez zamyślenie powiesiła garnek z kolbami nad ogniskiem zapominając wcześniej nalać do niego wody. Huk jakiego narobiły pękające ziarna wydał się mieszkańcom wioski odgłosem wydanym przez pradawnych bogów i popcorn wszedł zarówno do jadłospisu jak i do kanonu sztuki użytkowej ( czytałam gdzieś, że Indianie robili sobie z niego naszyjniki)

Odmian kukurydzy pękającej jest sporo wbrew pozorom. Lepiej, spora część kukurydz uważanych za ozdobne to odmiany pękające. Taka np. Strawberry Popcorn to odmiana typowo ozdobna, ale uwaga, można ją chrupać przy domowym seansie filmowym.

 

Ja nie miałam jednak w tym roku dostępu do egzotycznych odmian popcornowych i wysiałam  to co udało mi sie kupić w rodzimym sklepie ogrodniczym.

Uprawa tego rodzaju kukurydzy niczym się nie różni od uprawy reszty jej kuzynek.

Kukurydza lubi ciepełko. Szczególnie w pierwszej fazie wzrostu należy zadbać by nie marzła, da nam to stały zrównoważony wzrost, a co za tym idzie oczekiwany plon.

Kiedy już nam zakwitnie, temperatury między 16 a 22 stopnie w zupełności jej wystarczą.

Nie musi mieć jakoś szczególnie mokro, ale uwaga, kukurydza rozwija silny system korzeniowy, w donicy czy w skrzyni na niewiele jej się on zda jeśli sięgnie dna pojemnika a tam susza. Pić jej się chce szczególnie w czasie kwitnienia i wtedy nie należy zapominać o codziennym odlewaniu.

A czym ją odżywiać?

Nawożenie

Kukurydza pobiera duże ilości składników pokarmowych i wody z gleby. Jest rośliną, której się nie przenawozi.  Najlepiej wykorzystuje składniki pokarmowe z nawozów naturalnych, czyli... gnojówka moi Państwo. Gnojówka. Roślinna, ale też obornik w pełnej swej krasie nada się 

A ile? Sama nie wiem co napisać. Można by oczywiście w tym momencie przekopiować jakiś długi naukowy wywód o tym ile czego kukurydza przerabia, by wyprodukować piękne, pełne ziarna kolby. Ale to sobie możecie wygooglać.

Może więc napiszę co ja zrobiłam i jaki był tego efekt. Wnioski wyjdą po drodze same

Na start zanim posadziłam rozsady zmieszałam ziemię warzywną z dolomitem. Dwie łyżki dolomitu na 20l ziemi. Kukurydza potrzebuje sporo magnezu i wapnia. Tak przygotowana donica i skrzynka czekały na lokatorów. Po posadzeniu przez pewien czas podlewałam gnojówką z pokrzyw 1:20, a po miesiącu zaczęłam podawać bydlęcy obornik w ilości garść na pojemnik. Tak mniej więcej.  Jako, że rośliny wyglądały ładnie nie zmieniałam niczego. Czyli raz na tydzień garstkę granulowanego obornika mieszałam z wierzchnią warstwą ziemi i tyle. Zakwitła, kolby się zawiązały.

A plon?

Z każdej rośliny zebrałam 2 do 3 kolb. Niezbyt dużych i nie zawsze w pełni uzębionych. To ich zdjęcia widzicie w tym poście. No i jak? Chyba nie jest najgorzej. Wydaje mi się jednak, że gdybym nawozu dawała troszkę więcej byłoby jeszcze lepiej. Z jednej rośliny można zbierać 4-5 kolb jeśli jest odpowiednio nawożona.

Nie spotkały mnie żadne choroby, nie miałam żadnych szkodników. Zupełnie inaczej niż w przypadku kukurydzy cukrowej, która nie doczekała zbiorów - bynajmniej nie ja zebrałam jej plon. Opchał się nią wredny mysior, który przywędrował na taras

nic sobie nie robiąc z gromów nad głową.

kukurydza na balkonie
kukurydza w donicy

Czy w przyszłym sezonie będzie kukurydza na balkonie? Będzie. Mam zakusy na conajmniej dwie nietypowe odmiany.

Marzy mi się Indian Berries Popcorn i Mini Blue Popcorn, chociaż ta druga ma dość wysokie rośliny. Jeśli nie uda mi się sprowadzić tych odmian postawię na Strawberry Popcorn, jest sprzedawana jako kukurydza ozdobna w Polsce.

 A tym czasem moje kolby suszą się w kuchni czekając na swoje 5 minut wielkiego huku.

Bób w donicach

Bób w donicach

strąki bobuUprawa bobu w pojemnikach

W tym roku powróciłam do tematu, który wydawał mi się średnio sensowny, a mianowicie do uprawy bobu w donicach. Posiałam wczesną wiosną do donic trzy odmiany: Jankiel, Bizon i Karmazyn. Każdą do oddzielnej miejscówki ok. 25-30l po 9 ziaren.

Wnioski w skrócie:

  • Nadal uważam, że uprawa bobu w pojemnikach nie ma wielkiego sensu. Aby mieć solidny plon trzeba by przeznaczyć na taką uprawę całe dostępne miejsce na moim tarasie.
  • Uprawa jest bezproblemowa. Bób w zasadzie rośnie sam. Na tarasie nie ma też problemu z mszycami, które są największym wrogiem bobu w gruncie.
  • Trzeba solidnie bób podlewać i dbać by w czasie zawiązywania owoców nie doszło do przesuszenia podłoża, bo spalone w słońcu strączki  to smutny widok.

Czytaj dalej

Cyklantera – dziki ogórek – zioło, warzywo, ozdobne pnącze

Cyklantera – dziki ogórek – zioło, warzywo, ozdobne pnącze

Cyklantera czyli dziki ogórek,

lub jak kto woli achoccha, achocha, caigua, caihua to pnącze do 5 m długości z rodziny dyniowatych, które jest stosowane w medycynie andyjskiej i uprawiane jako warzywo.

Obniża ciśnienie krwi, wspomaga walkę ze złym cholesterolem Roślina pochodzi z Andów, ale nie występuje obecnie w stanie dzikim.
W smaku bardzo neutralna, jak skrzyżowanie papryki zielonej z ogórkiem z małą nutą zielonego groszku.

Doskonała na surowo – młodziutkie egzemplarze – w potrawach typu leczo te starsze. Jej liście można suszyć i popijać w herbatkach lub dodawać sproszkowane do potraw lub marynować.
Cyklantera występuje w dwóch odmianach. Ja mam odmianę pedata. Występuje też odmiana edulis, ale niezbyt sprawdza się w polskich warunkach.

Wnioski w skrócie:

  • Mocno ekspansywna i żarłoczna roślina, więc potrzebuje dużego pojemnika, ale może go dzielić z innymi roślinami.
  • Doskonale kiełkuje nie ma potrzeby robienia rozsad, ale uwaga – nasiona powinny być świeże. Szybko tracą zdolność kiełkowania.
  • Lepiej posadzić ją w półcieniu.

Dla mnie rewelacyjna roślina.  W gruncie w zasadzie bezobsługowa, w skrzynce jednak trzeba o nią bardziej zadbać. U mnie na tarasie robiła za parawan od strony sąsiada w pojemniku ok 50l. Miała do towarzystwa różne roślinki jadalne, od sałaty i komosy do pomidorów.
Posiałam w wolne miejsca kolejną na początku sierpnia i szybko zaczęła wspinać się po podporach, ładnie okrywała dziury na pergoli  :D Jest nieodporna na przymrozki, więc z pierwszymi zanika.
Rosła cały sezon bardzo ładnie, cieszyła oko jasną zielenią, owocowała bardzo przyzwoicie, zebrałam z 6 roślin posadzonych w skrzynce ok. 2kg owoców. Przeszkadza jej palące słońce i ostre wiatry. Dlatego lepiej sadzić ją w wystawie wschodnio-południowej, lub zachodniej i w zacisznym miejscu, 16 godzin pełnego słońca to dla niej za dużo a tak to u mnie wygląda na tarasie życie roślin. Moja więc nie miała pełnego komfortu i po zeszłorocznych huraganowych wiatrach i tropikalnych upałach, spaliło jej listowie żywcem. Już się martwiłam że po mojej cyklanterze. Odbudowała się jednak po solidnej dawce nawozu, i podlewania. Lubi azotowe nawozy, ja stosowałam pokrzywówkę i nawóz owczy. W trakcie odbudowy robiłam też oprysk florovitem, który doskonale się sprawdził jako interwencyjne nawożenie po utracie liści.

W tym sezonie również pojawi się na balkonie, dostanie jednak bardziej zaciszne miejsce, zaopatrzone w cieniówkę.

Sałaty i inne liście- uprawy pojemnikowe

Sałaty i inne liście- uprawy pojemnikowe

Jak już kilkukrotnie pisałam sałaty, mizuny, rukole i inne liście są idealne do upraw donicowo-pojemnikowych. Co więcej jest ich taki wybór, że stojąc przed półką w ogrodniczym można dostać zawrotu głowy. Jeszcze więcej znajdziecie ich w internetowych ofertach. Firmy popisują się torebkami z nasionami odmian w najróżniejszej kolorystyce i tonacji smakowej.

Postanowiłam troszeczkę przybliżyć temat, który pomimo pozornej łatwości może jednak, u osoby niedoświadczonej, powodować pewną nieśmiałość.

sałaty na balkonie

Co więc jest sałatą, a co już nie jest?

Sałata (Lactuca L.) – rodzaj roślin jednorocznych z rodziny astrowatych (Asteraceae). Należy do niego ok. 100 gatunków pochodzących z obszarów o umiarkowanym klimacie w Azji i Europie czytam definicję z encyklopedii.

Ok. No a mizuny i rucole? A to już rodzina kapustnych. Nic nie szkodzi, tak czy inaczej są to zieleniny i jako takie, w formie listka zasilają różnego rodzaju sałatki. Będzie  więc o tych i o tamtych.

Produkcja jest najprostsza w świecie. Siejemy, podlewamy, rwiemy, zjadamy. Cały proces trwa od 4 do 10 tygodni w zależności od odmiany.

Nie ma potrzeby specjalnego ich nawożenia, wystarczy ziemia uniwersalna zmieszana z kompostem, a do podlewania deszczówka, aczkolwiek woda wodociągowa też im krzywdy nie zrobi. Woda jest w zasadzie jedynym ważnym czynnikiem w uprawie sałat, a  jej ilość powinna być względnie stała i wynosić od 50 do 80%. Zbyt wilgotne podłoże to same kłopoty. Gnijące liście, ryzyko mączniaka.

Jeśli rzecz jest o sałatach to do wyboru mamy cztery odmiany : głowiastą (masłową lub kruchą), rzymską, rozetową i łodygową (szparagową). Jeśli dobrze pokombinujemy możemy siać i zbierać sałaty cały sezon. Trzeba tylko wybierać odmiany dostosowane do akurat panujących warunków pogodowych. Wczesną wiosną warto zrobić trochę rozsad głowiastych (szczególną frajdę sprawiają mi kruche), potem można już posiać prosto do skrzynek liściowe odmiany rozetowe tolerujące niższe temperatury, by pod koniec wiosny przerzucić się na te lubiące większe ciepełko, w między czasie dosiewając listkowe typu Baby Leaf w balkonowe skrzynki między kwiatki.

Z mizunami i rukolami sprawa jest jeszcze prostsza, bo mają niebywale krótki okres wegetacji, niskie wymagania glebowe i raczej nie zapadają na choroby grzybowe. Są za to przysmakiem różnych gąsieniczek, oraz ślimaków, więc od czasu do czasu warto zrobić im generalny przegląd. Nawet na taras, czy balkon ślimaki znajda drogę, że o gąsienicach nie wspomnę.

Najlepszymi pojemnikami do uprawy jednych i drugich okazały się u mnie skrzynki balkonowe z systemem nawadniania, oraz skrzynki drewniane po owocach. Pojemnik nie musi być zbyt głęboki. Ważne by nie nagrzewał się bardzo mocno, i stwarzał roślinom optymalne warunki wodne. Oczywiście można sałatom dosiewać różne towarzystwo. A w zasadzie różnemu towarzystwu sałaty. W tym przypadku warto pamiętać ile potrzeba główkom miejsca by wyrosły piękne i duże,

  • Masłowa i rzymska – od 25 do 40 cm na od 20 do 30 cm
  • Sałata krucha – od 30 do 40 cm na od 30 do 40 cm

listki zniosą większe zagęszczenie bez najmniejszego problemu.

W tym sezonie testuję kilka nowości. Piękne rozetowe Crimson, kruche Carminy,  Rzymskie oraz burgundowo zabarwione Everest

Pomidorowy zawrót głowy- czyli jakie odmiany w tym sezonie oraz pierwsze problemy.

Pomidorowy zawrót głowy- czyli jakie odmiany w tym sezonie oraz pierwsze problemy.

Pomidory już posiane. W tym sezonie mnogość nowości.

Poza kilkoma odmianami karzełków takich jak:

Venus
Koralik
Czerwony paluszek
Perła Sadu
Minibell

pojawią się:

Subarctic Planty
Sinyj
Sibirskiy Skorospelyj
Ace55
Manitoba
Spiridon
Early Wonder
Glacier
Blody Butcher
Cream Sausage
Pendulina Orange
Tumbling Tom Red i Yellow
Spoon
Sweet Pea
Red Currant
Dzieckyj Sladkyj
Wiszący od Krysi

Green Agate
Sybirskiy Kozyr
Tsarskiy Podarok
Krym NN

Sweet Israeli
Król Syberii
Green Sausage
Maliniak
Raf
Blue Fruit
Black Sea Man

Blue Gold i Blue Ambrosia

Porażająco dużo. Nic nie poradzę, zachorowałam na rozległą pomidorozę

Część siewek wyszła już z ziemi, jakoś tak sypnięta z rozmachem. Zastanawiam się co będzie jak przyjdzie je rozdzielać do oddzielnych kubków, chyba parapetu nie starczy.siewki pomidorów

Zaliczyłam już rzecz jasna, pierwsze problemy z rozsadami. Przyczyna jest dla mnie nie do końca rozpoznana. Po analizie objawów sądzę jednak, że jest nią zakupione przeze mnie podłoże do siewu i pikowania, które najwyraźniej było zeszłoroczne i źle przechowywane. Wniosek – zawsze sprawdzajcie datę na opakowaniach z ziemią. Worek, który nie tylko zimował na podwórzu, ale   najprawdopodobniej przeleżał tam pół poprzedniego sezonu, może zawierać przykre niespodzianki. I nic tu nie pomoże fakt, że jest renomowanej firmy, której produkt kupuję od lat.

Pierwszym objawem było usychanie końcówek najstarszych liści, bez zmiany koloru. Wyglądało to troszkę tak jak przy zaduszeniu rozsady. Zdarzyła mi się kiedyś taka wpadka. Jeśli bowiem, podlewa się pomidorkowego dzidka zbyt często i ziemia jest ciągle mokra, traci on z jednej strony potrzebę poszukiwania wilgoci korzeniami, więc nie rozwija ich tak jak należy, z drugiej zaś ma utrudnione pobieranie składników odżywczych z podłoża. Podlewać należy rzadziej, a solidniej.

Tym razem sytuacja taka nie miała miejsca. A jednak mój tegoroczny „pierworodny” marniał w oczach. Podejrzewałam zbyt duże zasolenie podłoża, i nadal tej kwestii nie wykluczam, ale nietypowy zapach ziemi lekko zalatujący siarką był dla mnie równie niepokojący. Nie pozostało mi więc nic innego jak podjęcie próby reanimacyjnej za pomocą zmiany podłoża. Malinowy Rodeo, bo o nim mowa został przesadzony w ubogie podłoże torfowe i pozostawiony do rekonwalescencji.

Po tym zabiegu jego stan wyraźnie się poprawił, co mnie niezmiernie cieszy. Niestety uschnięty listek nie był do odratowania. Myślę, że poradzi sobie dzielnie bez niego.

 

 

 

Przedplon – co uprawiać w pojemnikach na wczesną wiosnę

Przedplon – co uprawiać w pojemnikach na wczesną wiosnę

Jaki jest dobry przedplon do pojemników?

Zanim w pojemnikach, donicach i skrzyniach pojawią się pierwsze warzywa ciepłolubne upłynie jeszcze sporo czasu. Rozsady zalewają parapety, a w skrzyniach pustki.

Kompletne nieporozumienie. Marzec to doskonały miesiąc na uprawę warzyw które nie boją się wiosennego chłodu, a jednocześnie mają na tyle krótki okres wegetacji, że zdążą trafić na Wasz stół zanim rozsady z parapetów upomną się o swoje miejsce na balkonie.

Od czego zacząć?

  • zastanówcie się jakie znacie nowalijki szybko rosnące i czy są wśród nich takie, które lubicie jeść. Nie ma sensu uprawiać czegoś na co nie ma zapotrzebowania.
  • w obrębie gatunku zaopatrzcie się w odmiany bardzo wczesne, dobrze znoszące skoki temperatur, tolerujące błędy w uprawie, genetycznie skazane na sukces czyli takie o dużym wigorze.
  • jeśli siejecie w skrzyniach lub innych pojemnikach, które dają się przenosić postarajcie się zaaranżować im miejscówkę tak, by nie były narażone na wiatr. Zacisze słoneczne miejsce to sukces w uprawie.
  • zrobienie rozsady sałat, kalarepek czy cebulek przyspieszy zbiory.
  • zaopatrzcie się we wiosenną agrowłókninę, i na noc okrywajcie podopiecznych. Nie zagrożą im wtedy ani przymrozki, ani ewentualne zimne powiewy wiatru.

Czytaj dalej

Fasolka szparagowa w balkonowej skrzynce

Fasolka szparagowa w balkonowej skrzynce

Czy szparagowę fasolkę można uprawiać w balkonowych skrzynkach?

W zasadzie czemu nie.

Zacznę od tego, że uwielbiam szparagową fasolkę. Zawsze boleję nad jej wiosenną ceną i smucę się gdy jesienią pozostaje mi sięgać w jej temacie tylko do mrożonek. Na dokładkę smak kupnych zielonych odmian jakoś nie do końca mnie satysfakcjonuje. Żółte, że  owszem, można trafić całkiem w smaku przyzwoite, ale zielone  no umówmy się mocno odstają od ideału. Zdecydowałam więc, że zostanę w tym temacie samowystarczalna i jak postanowiłam tak zrobiłam.

Wybrałam w zeszłym  sezonie odmianę Mascotte, dedykowaną właśnie do pojemnikowej uprawy i nie zawiodłam się. Fasolka ta jest bardzo plenna, nie ma łyka i doskonale sprawuje się w balkonowych skrzynkach.

Czytaj dalej

Ogórki – uprawa w pojemnikach

Ogórki – uprawa w pojemnikach

Uprawa ogórków na balkonie wydaje się sprawą stosunkowo łatwą, ale musi spełniać kilka warunków. Tak czy inaczej warto spróbować  . Kilka lat z rzędu udawało mi się doczekać różnych egzotycznych odmian (kiwano, apple, citrus) zanim postanowiłam kupić nasiona najzwyklejszych ogórków sałatkowych i kiszeniaków, by puścić je po pergoli.

Wybrałam hybrydy, zwabiona zapewnieniami producentów, że są super odporne na wszelkie choroby ogórków. Oczywiście okazało się, że nie jest to do końca prawdą. O ile Gracius Gładki F1 spełniał obietnice, nie chorował i obdarzył mnie pełnowymiarowymi ogórkami, które skończyły w pysznej mizerii, za to Szeryf F1 miał spore problemy zarówno z  żółtą mozaiką ogórkową, jak i z przędziorkami, i musiałam go przedwcześnie zlikwidować. Największym jednak hitem sezonu 2016 okazał się bezimienny ogór, którego nasiona przywieźli mi znajomi z Mauritiusa, przemyciwszy sałaciaka w bagażu. Biały ogórek słusznych rozmiarów,okazał się  odporny na wszelkie zło, dodatkowo nic sobie nie robiąc z tropikalnych upałów jakie nawiedziły nas w lato. Był plenny i niebywale smaczny. Owoce rodził wielkości kabaczków. Próbowałam też ogórków Himangi, oraz Red Homong, ale nie były to próby udane. Słabo plonowały,  wymagają większej uwagi, szczególnie w temacie nawożenia.  Iznik F1, który miał być doniczkowym hitem, pochorował się  jeszcze w fazie rozsady i nie miałam z niego ani jednego ogórka. Niestety nie doszłam przyczyny.

Wnioski w skrócie:

  • Ogórki potrzebują więcej ziemi, pojemniki 10l to kompletne minimum, ale raczej trzeba celować w 20l i więcej, inaczej zafundujemy im duże wahania wilgotności i temperatury.
  • Uprawa w pionie, jest jedyną słuszną metodą na balkonie.
  • Potrzebują solidnego, zrównoważonego nawożenia. Od razu na owocach widać wszystkie niedobory.
  • Dużo wody. Bez obfitego podlewania guzik z nich będzie.
  • Trzeba uważać na przędziorki, lubią się rozpanoszyć, szczególnie jeśli krzak z ogórkami nie jest pod chmurką.
  • Warto zadbać o osłonę przed zbyt dużym słońcem i wiatrem. Poranna rosa, która osadzała się na końcówkach liści w zderzeniu ze słońcem dawała natychmiastowe oparzenia.

Czytaj dalej

Papryki półostre i ostre

Papryki półostre i ostre

Papryki półostre i ostre gościły na balkonie kolejny sezon, ale pierwszy w takiej licznej odsłonie. Wcześniej siałam zazwyczaj wydłubane z marketowych Chili nasionka, które doskonale kiełkowały i powtarzały cechy rodziców, mimo upychania w 5l doniczkach . Plonowały bardzo obficie i nie sprawiały większych problemów. W sezonie 2016 postanowiłam jednak poszerzyć uprawę. Odmiany były troszkę przypadkowe, bo zdecydowałam się dołączyć je do obsady pod wpływem forumowej lektury paprykowych wątków wczesną wiosną. Na biegu więc, skompletowałam kilka odmian do spróbowania. Hungarian Yellow Wax sprawdziła się znakomicie i na pewno ją powtórzę. Natomiast odmiana Pequena Amarilla była już raczej ostra i mało praktyczna do jedzenia na surowo, a takich odmian szukam. Jako papryczki przyprawowe sprawdziły się odmiany o malutkich owocach: Little Elf oraz Sangria Chili, natomiast fioletowa papryczka Purple Cayenne chociaż wyglądała bardzo ozdobnie, w smaku jak dla mnie była dusząca.

Wnioski w skrócie:

  • 10l donice w zupełności wystarczają, może warto by pomyśleć o jakiejś ściółce lub obsadzie dodatkowej np. ze smagliczek by uregulować gospodarkę wodną w pojemnikach i zwabić pszczoły, choć akurat na ich brak nie mogę narzekać.
  • Miejscówka pod chmurką była spoko. Barierka dawała im dostateczną osłonę przed wiatrem i nie zauważyłam by rosły lepiej lub gorzej od tych, które były ustawione pod dachem.
  • Jesienią kiedy padały ulewne deszcze doniczki zaczęły szwankować w temacie odprowadzania wody, jeden otwór to za mało.
  • Miałam drobne problemy z gąsieniczkami, w zasadzie nawet nie wiem co miało z nich wyrosnąć, ale były bardzo żarłoczne – trzeba być czujnym. Ręczne wyłapanie wystarczyło.
  • Nawożenie granulowanym obornikiem owczym i gnojówkami z pokrzyw i żywokostu w zupełności wystarczało.
  • Papryczki w monokulturze w donicach wyrosły większe od tych, które zasadziłam w skrzyniach z innymi gatunkami. Wychodzi na to, że konkurencja w postaci sałat, aksamitek i koktajlowych pomidorków była im nie w smak.
  • Muszę poszukać fajnych odmian o większych owocach i delikatnej ostrości, takich idealnych na kanapkę.

Czytaj dalej