Maj 2018, podsumowanie miesiąca.

Maj 2018, podsumowanie miesiąca.

Maj 2018, podsumowanie miesiąca.

Maj minął pracowicie. Czas pędzi jak szalony. Najpierw arktyczne noce, zmuszające do czekania z zostawianiem donic na balkonie, potem palące słońce i 30 stopniowe upały w dzień na przemian z zimnymi nocami poniżej 5 stopni. Deszczu brak kompletny, a gdy już zebrało się na ulewę, zaraz po niej moje pomidory zapadły na dziwną dolegliwość, która nie na żarty mnie przestraszyła. Nadal nie do końca jestem przekonana czy diagnoza była trafna. Tak czy inaczej sytuacja wygląda na opanowaną. Opiszę ten przypadek oddzielnie, bo może komuś przytrafi się podobna historia.

Papryki mocno oberwały przez przetrzymanie w kubkach. Niedobory wapnia doprowadziły aż do nekrotycznych wykruszeń na liściach. Nie wspominając o powykręcanych liściach. Na szczęście po przesadzeniu do dużych donic w zasobną ziemię, powoli doszły do siebie i już owocują.

Eksperyment z wczesnymi ziemniaczkami dobiegł końca. Garstka małych bulw nie była imponująca, ale jeden obiadek dla jednej osoby był. Myślę, że gdyby miejsce było bardziej nasłonecznione uprawa byłaby bardziej wydajna. A tak, miałam pnącze ziemniaczane w skrzynce. Wysokość roślin przekroczyła 80 cm. I  z tego powodu jak i z racji na słabnącą kondycję roślin wykopki były nieco przedwczesne. Myślę, że jeszcze dwa, trzy tygodnie podwoiły by zbiór.

Zaczął owocować groszek, pomidory kwitną i zawiązują ładnie owoce. W ziołowym ogródku pięknie rozrasta się szałwia i trawa cytrynowa.

Troszkę problemów mają truskawki. Zbyt krótki okres odpoczynku teraz na nich staje się widoczny. Kwitną i owocują, ale bardzo szybko starzeją im się dolne liście. Pojawiły się też niedobory potasu na liściach. Po zasileniu nawozem organicznym do truskawek, prawie zniknęły. Owoce są smaczne.

 

Dostałam nasionka mini pak-choi  od znajomej. Najmniejsze warzywo świata normalnie. Żeby się tym najeść musiałabym chyba obsadzić cały balkon tylko tą mini kapustką.

A tak pozwoliłam jej zakwitnąć.

 

Pięknie rozrastają się moje dwa ogórki Iznik. Może w tym roku oda mi się w końcu skosztować tej odmiany. Wykiełkowały Cucamelony, ale jakoś bardzo powoli rosną.

Kastra z bobem została wyniesiona bo zasłaniała słońce skrzynkom z melonami, dokończy owocowanie na schodach przed domem. Nie będzie w tym roku szalonej ilości bobu, w zasadzie zawiązało się tylko po kilka strąków na każdym krzaku. Nie wiem czemu, bo trzmiele prawie zamieszkały w tej kastrze. Ekonomicznie kompletna klapa. Ale to już wiedziałam zanim je posadziłam w tej kastrze. Strąki wyglądają pękato.

Z owadów gościnne występy miała pewna gąsienica, bardzo ładna i żarłoczna ( Paź Królowej). Została wyproszona, bo upodobała sobie donicową marchewkę.

Mączliki próbowały zaklepać miejscówkę z jarmużu. Po prysznicu z oleju rydzowego zrezygnowały. Mszyca na rumianku i bakłażanach, ale nie w ilości której nie można ściągnąć ręcznie.

Miałam też osę, która zrobiła gniazdo nad drzwiami. Zastanawialiśmy się rodzinnie czy pozwolić jej wychować potomstwo, ale rozsądek zwyciężył i gniazdo zostało usunięte delikatnie razem rodzicielką. Nie była zachwycona i wcale się nie dziwię.

W dużej skrzyni zadomowiły się pszczoły – porobnice włochatki. One dostały zezwolenie na gniazdowanie i być może zostaną na dłużej. Co ciekawe to ta sama skrzynia, w której mieszkał w zimie mysior, a potem kocisko przychodziło robić sobie kuwetę.

Kot już na taras nie przychodzi na szczęście. Jest zbyt leniwy by slalomem przeciskać się przez gąszcz dzikiego wina. Opanował pomieszczenie gospodarcze i chyba jest zadowolony z życia.

Były też zbiory koperku i sałat. Koperek Herkules okazał się mało aromatyczny niestety. Wolę Lucullusa. Ale jest co jest. Już poszedł do zamrażarki.

Niestety w tym roku niezbyt mi wyszła fasolka, z której byłam dumna przez kilka poprzednich sezonów. Długo kiełkowała, nie wzeszła cała którą wysiałam. Wygląda, że w tym roku trochę kichowato. Może jeszcze posieję drugą partię.

Pięknie natomiast rozrósł się rodzynek brazylijski Aunt Molly i już zjedliśmy z niego pierwsze owoce.

Taki był maj w balkonowym warzywniku.

Jako, że moje warzywnikowe poczynania rozrosły się o kawałek pojemnikowo-gruntowego ogrodu, mam coraz mniej czasu. Do obsługi doszedł foliak 3x5m pomidory, cukinie i dynie w gruncie, oraz 12 skrzyń różnej wielkości z mieszankami warzywnymi.

Trochę to utrudnia działania blogerskie. To i fakt, że nadal nie mam stałego internetu. 

Ale dam radę. Już szykuję artykuł o nawożeniu pomidorów i papryk. Moje tegoroczne doświadczenia sporo mnie nauczyły.

 

PORADNIK OCHRONY POMIDORA W GRUNCIE

PORADNIK OCHRONY POMIDORA W GRUNCIE

Szukając opisów niedoborów na liściach bakłażanów, znalazłam opracowanie Instytutu Ogrodnictwa z Skierniewicach pt. PORADNIK SYGNALIZATORA OCHRONY POMIDORA W GRUNCIE  ilustrowane w kilku miejscach moimi zdjęciami. Mam Was   No wiem, nie można oprzeć się tak pięknie wypielęgnowanym niedoborom Szkoda, że nikt z osób, które pracowały nad tym poradnikiem nie napisał do mnie, dałabym foty w lepszej rozdzielczości, a tak trochę są jak bez rutinoskorbinu. No nic. Może następnym razem. W każdym razie polecam się pamięci.


Poradnik bardzo przydatny. Wprawdzie bardziej w gruncie niż na balkonie, ale część o niektórych chorobach i niedoborach dotyczy również skrzynkowego chowu. Polecam więc Wam lekturę w wolnej chwili 🙂

Czekając na Zimnych Ogrodników.

Czekając na Zimnych Ogrodników.

Piękny ciepły i słoneczny kwiecień już się skończył. Oby kolejny miesiąc był równie łaskawy.

Patrząc na aurę wydaje się, że w tym roku Zimni Ogrodnicy nie będą, aż tak zimni. Tylko czy napewno? Kilka lat wstecz, zdarzały się różne wersje, niektóre wręcz arktyczne,  sama nie wiem co robić. Na razie grzecznie kubeczkuję wszystkie ciepłoluby, czujnie sprawdzając prognozy na każdą kolejną noc.

Polecam Wam do tego dwie wersje tej samej w zasadzie witryny: ICM UW meteo.pl oraz mapy.meteo.pl   Prognoza ta sama, ale różna czytelność. Meteogramy na początku sprawiały mi trochę problemu, ale łatwiej w nich odczytać zaprognozowany deszcz, niż klikając w mapę godzina po godzinie.

Bardzo już chciałabym wysadzić wszystkie pomidory, bakłażany i papryki do donic. Poukładać sobie wszystko na tarasie i podłączyć nawadnianie, bo na razie wielką ilość czasu zajmuje mi bieganie z konewką. Dziś przetestowałam podejrzany na pintereście patent, nawadniania kropelkowego własnej roboty. Działa, ale nie będę obwieszać tarasu butelkami po napojach  wyglądałoby to kosmicznie. Pod tarasem jednak, gdzie nawadniania nie ma, taki sposób, pomoże mi zaoszczędzić sporo czasu.

Pomysł jest bardzo sprytny. Potrzebna jest butelka Pet po jakimś napoju, najlepiej kolorowa bo w przejrzystej bedą rosły glony. Przewód do kroplówki, i siatka po cytrynach. Dodatkowo kilka sztuk zacisków.

Ja przetestowałam zestaw na 10l doniczce z pomidorem. 1l wody na najwolniejszym biegu schodził 7 godzin.

Pacjent zadowolonyFotka robiona wieczorową porą, więc pomidorek już troszkę poskręcał liście. Czyli jedzonka mu nie brak.

Dzisiaj zakończył też swój okres wegetacyjny szpinak skrzynkowy. Ciepło i słońce bardzo szybko pobudziło go do kwitnięcia. Całkiem spora micha

Jutro zaczynam sadzenie w jego miejsce sałat, które już czekają w rozsadniku:

Kwiecień 2018, czyli goniąc własny ogon

Kwiecień 2018, czyli goniąc własny ogon

Kwiecień dobiega końca.

Nie jestem wstanie ogarnąć wszystkiego. Dziś pikowałam sałaty, sadziłam truskawki, robiłam generalny przegląd rozsad, który nie wypadł do końca satysfakcjonująco, biegałam z konewką w tą i z powrotem, siałam kwiatki, fasole, aaaaaaa, niewyróbka.

Wciąż boję się zostawiać rozsady na tarasie na noc, więc biegam jak bezgłowy kurczak każdego wieczora i rankiem. Trochę to bez sensu, bo kilka przesadzonych rozsad zostawiam już od tygodnia i mimo kilku chłodnych nocy nic im nie dolega, mimo to jakoś nie mogę sama siebie przekonać, że nic się nie stanie, maluchom w kubeczkach.

Na szczęście rozwiesiłam cieniówkę na początku miesiąca. Mimo , że pół tarasu ma  w 65% niektóre bakłażany poparzyło. Nie chce sobie wyobrażać co byłoby bez cieniówki. Drugie pół mam w 55%, ale tam głównie stawiam starsze pomidorki, one tak nie reagują na silniejsze słońce.

W tym roku cieniówka została rozciągnięta na rurkach pcv, takich do ciepłej wody. Trochę ten patent kosztował, ale rurki do zimnej wody chociaż tańsze, nie nadają się. Odkształcają się w słońcu. Mam nadzieję, że tym razem, żaden wiatr nie da rady konstrukcji.

Napełniłam dziś też beczkę wodą. Na razie kranówką, bo deszczu nie było od miesiąca. Czas zrobić podejście do systemu nawadniania. W zeszłym roku strajkował z nieznanych mi przyczyn, może tym razem uda mi się go zmusić do współpracy.

Padam z nóg.

Konkurs zakończony

Konkurs zakończony

Moi Drodzy. Kończymy konkurs, bo nasiona nie mogą czekać. Trzeba siać.

Mamy trzy miejsca na pudle i jedno obok

A tak poważnie, wszystkie pomysły niebywale mi się podobają i nie omieszkam perfidnie ich wykorzystać. Jednocześnie oświadczam, że autor pomysłu może brać udział w edycji konkursu z wykorzystaniem jego pomysłu.

Dziewczyny, wszystkie pomysły rewela, gratuluję kreatywności.

Nasiona od firmy Legutko plus niespodzianka ode mnie jadą do:

Marty – konkurs  na zdjęcie najbardziej zawarzywionego balkonu  – w tym to nawet pokusiłabym się wystartować  .

Dobroczynka –  konkurs na najlepiej wykorzystaną donicę ( przedplon, poplon, allelopatyczne nasadzenia itd.) –  kawał wiedzy trzeba mieć, super pomysł

Karoliny – konkurs na najbardziej odjechane warzywo (roślinę) na balkonie, którego uprawa zakończyła się sukcesem – o to, to lubię, miałam kilka odjechanych ale nie wszystkie z sukcesem 

i Vivien za konkurs na jak najlepsze wykorzystanie skromnej przestrzeni na balkonie z nietypowymi rozwiązaniami – bo wszelkie pomysły do skopiowania są w takiej sytuacji na wagę złota

Kogo adresu nie mam proszę o kontakt na maila: kontakt@balkonowywarzywnik.pl

I życzę obfitych plonów.

 

Czekając na wiosnę… konkurs na blogu

Czekając na wiosnę… konkurs na blogu

Hej, hej. Podobno wiosna nadchodzi. Moje truskawki znów zaczęły owocować. Jak nic czują wiosnę…

truskawki na balkonie

Wysiałam prawie wszystkie pomidory. Prawie, bo dziś dostałam jeszcze jedną paczuszkę z Dwarfami od kolegi Błażeja. Czyli dosieweczka będzie. Zarzekałam się w zeszłym roku, jak żaba błota, że nigdy więcej żadnych wielodoniczek i co? Posiałam pomidory w szklarenki z Lidla. Niech będzie na moje usprawiedliwienie, że brak mi miejsca na parapetach przez truskawki, które nadal ciepluszą się w domu w ciągu nocy, a nawet w ostatnie mroźne dni.

siew pomidorów

To pod szklarenkami to ich większe wcielenie. Nowy nabytek – inspekt balkonowy. Kupiłam go z myślą o uprawie boczniaków, które też nabyłam  ale na razie jest jeszcze za zimno więc inspekt robi za podstawkę do szklarenek z pomidorami.

boczniak uprawa na balkonie

Przesadziłam wszystkie okry, bo jakoś marnie wyglądały i zgromadziłam 6 różnych podłoży do siewu. Dziś wysiałam do nich testowe pomidory i bazylie, ale o tym będzie w oddzielnym poście. Ciągle czytam w różnych miejscach, że jedno podłoże gorsze od drugiego, czas to sprawdzić i skrobnąć o rezultatach sprawdzianu, tak sobie pomyślałam. Może komuś się to przyda. Jasne, że się przyda  mi.

Dostałam od firmy Legutko paczuszkę z nasionami, dla mnie i moich czytelników. Bardzo pięknie dziękuję. Ktoś zainteresowany? Strategicznie chyba byłoby wymyślić jakiś konkurs tyle, że znakomita większość to odmiany nie do pojemników niestety. Ma ktoś kilka większych skrzynek, albo grządkę u mamy w ogródku?

To może tak. Dla chętnych na nasionka, ziół, kiełków, mikrolistków, warzyw i kwiatków nie tylko na balkon, ogłaszam konkurs, na pomysł na konkurs  Trzy najlepsze subiektywnie pomysły, zostaną bezczelnie wykorzystane, i nagrodzone zestawem nasion od Firmy Legutko, oraz dodatkiem niezpodzianką z moich prywatnych zasobów. Pomysły zamieszczajcie w komentarzach pod postem.
nasiona Legutko

Ale będzie jak nikt tego nie przeczyta, i wszystko zostanie dla mnie. Będę musiała zdemontować kratę do sąsiada i zrobić po staropolsku „zajazd”  żeby mieć gdzie to wszystko wysiać – żarcik.

 

Nasionka, nasionka, nasionka…

Nasionka, nasionka, nasionka…

Przyszły, dzisiaj!

Nasionka z Ameryki. Yupi!Od Victory Seeds Company.

No wiem, to nie to co kolorowe opakowania Vilmorinu, ale w środku jest coś czego u nich nie kupiłabym.

  • Dwarf Blue Curled Scotch Kale
  • Dwarf Confetti Tomato
  • Blue Jade Dwarf Sweet Corn
  • Aunt Hettie’s Red Okra
  • Dwarf Mr. Snow Tomato
  • Dwarf Kelly Green Tomato
  • Dwarf Pink Passion Tomato
  • Tasmanian Chocolate Tomato
  • Dwarf Crimson Sockeye Tomato
  • Lime Green Salad Tomato
  • Mallee Rose Tomato
  • Kookaburra Cackle Dwarf Tomato
  • Boronia Dwarf Tomato

Troszkę to burzy moje pomidorowe plany, zmusi mnie bowiem do kolejnego przeorganizowania listy pomidorowej. A siewy zaplanowane mam na jutro. „Kruca bomba mało casu”

Dlaczego akurat Victory Seeds?

Po pierwsze, bo bardzo chciałam wzbogacić swoją kolekcję Dwarfów.

A po drugie… Przytoczę tu misję tej firmy należącej do Open Source Seed Iniciative

Podstawowym powodem naszego istnienia jako organizacji jest pomoc w ochronie odmian o wolnym zapyleniu, gdy różnorodność życia roślin na naszej planecie szybko się kurczy. Regiony planety, które dostarczyły znaczną część materiału genetycznego dla naszych udomowionych roślin uprawnych, są szybko niszczone lub nieodwracalnie uszkadzane. Dodatkowo w ciągu ostatnich kilku lat nastąpił wzrost trendów fuzji i konsolidacji w branży nasiennej. Mniej opłacalne i podobne odmiany nasion są usuwane z linii produkcyjnych połączonych spółek. W wielu przypadkach te rośliny są na zawsze stracone dla nas wszystkich. Ponieważ jesteśmy świadkami eliminacji starych odmian z oferty firm, promowania komercyjnych niestabilnych hybryd i rozprzestrzeniania się genetycznie zmodyfikowanych organizmów (GMO), czujemy wielką wagę naszej misji. Dlatego też poświęciliśmy nasze wysiłki na rzecz zachowania i promowania stosowania, odmian o wolnym zapyleniu – starych komercyjnych produktów oraz pamiątek rodzinnych – i pracujemy na rzecz ochrony naszego genetycznie zróżnicowanego dziedzictwa ogrodniczego. Naprawdę wierzymy w nauczanie tych zasad wszystkich, którzy mają otwarte umysły. Twoje wsparcie pozwala nam utrzymać bank nasion, edukować społeczeństwo, uniezależnić się od głównego handlu materiałem siewnym i zapewnić, że ważne odmiany będą dostępne komercyjnie dla przyszłych ogrodników. 

To już druga tego typu firma, u której kupiłam nasiona. W zeszłym roku kupowałam w Kokopelli we Francji, która jest Europejskim odpowiednikiem Victory Seeds. Uważam, że warto wspierać takie firmy, chociaż to trochę trudniejsze niż zakupy w hipermarkecie.

Wspieram zacną inicjatywę, przy okazji zaopatrując się w naprawdę wyjątkowe odmiany warzyw.

Osobiście nie jestem przeciwniczką heterozyjnych odmian. Wiele z nich to naprawdę udane mariaże i efekt trudnej i żmudnej pracy wielu osób. Poza tym, wiele z nich staje się początkiem ustalenia nowych, naprawdę wartościowych odmian. Nie zmienia to faktu, że warto chronić istnienie starych, tradycyjnych odmian i swobodnego dostępu do nich.

Od razu mówię, że o ile we Francji można wysyłkowo kupić nasiona z dostawą do Polski bez problemu, o tyle ze Stanów już nie. Trzeba mieć kogoś tam na miejscu, kto zrobi zakupy na amerykański adres, a potem prześle lub przywiezie nasiona do Was.

 

 

Zima, znowu

Zima, znowu

U Was też za oknem Arktyka? Po kilku naprawdę fajnych, ciepłych dniach, zrobiła się zima na maxa.

Martwi to mnie odrobinę, głównie ze względu na bób, który koniec końców zamiast do skrzynek wysiałam do kubeczków. Jeszcze w czwartek hartował się na tarasie, teraz znów ciepluszy się w domu.

rozsada bobu

 

Byłabym też przeszczęśliwa gdyby dane mi było zaznać dobroci przedplonu w skrzynkach, a na razie nie zanosi się na to.

Gdybym miała piekarnik, upiekłabym jakieś pychowe ciacho, ale nie mam. Pozostaje sianie pomidorów i czekanie na kolejny podmuch wiosny.

 

Balkonowy warzywnik plus… nasiona firmy PNOS

Balkonowy warzywnik plus… nasiona firmy PNOS

Nie, nie, to żaden z tych plusowych programów

Miałam nie tak dawno okazję, brać udział konferencji prezentującej nowości  4 firm  z produktów dedykowanych do uprawy warzyw. I o ile 3 z nich były przeznaczone głównie dla odbiorcy wielkoobszarowego, i nastawionego na uprawę towarową, to jedna z nich ma ofertę również dla hobbysty ogrodnika. Mowa tu o  firmie PNOS z Ożarowa Mazowieckiego, której nasiona kupowałam nie raz, nie zwracając na to większej uwagi.

Ich oferta uświadomiła mi, że często szukając coraz bardziej egzotycznych odmian, po różnych zakątkach świata, zapominamy o rodzimych odmianach, które w końcu są dedykowane konkretnie na nasze warunki klimatyczne.

Dzięki uprzejmości przedstawiciela firmy otrzymałam kilka torebek nasion z tegorocznej oferty do wypróbowania.  Pani Małgosiu, bardzo dziękuję za pamięć.

nasiona PNOS

Poddało mi to pewien pomysł. Jako, że balkonowy warzywnik nie pomieści takiej ilości ogórków, a bardzo chciałabym móc je przetestować –

ogłaszam  powstanie poletka pokazowego na potrzeby testowania odmian. Przeznaczam na ten cel kilka skrzyń postawionych na kawałku ilastej ziemi za domem. Będzie to uprawa współrzędna, ale nadal pojemnikowa, testująca odporność odmian na choroby, warunki stresowe i wszystko co może im się przydarzyć z ręki hobbystycznego ogrodnika 😉

Na początek wybrałam do wypróbowania 7 odmian ogórków kiszeniaków:

Lokata F1

*Odmiana mieszańcowa przeznaczona do konserwowania i na korniszony. Wyróżnia się bardzo silnym wzrostem i dużą zdolnością regeneracji roślin, co pozwala na przedłużenie zbioru do późnej jesieni. Owoce bardzo kształtne, cylindryczne, intensywnie zielone, bez tendencji do przerastania na grubość. Odmiana wyjątkowo plenna (plon handlowy 50-55t/ha), o kompleksowej odporności na choroby, zwłaszcza wysokiej odporności na mączniaka rzekomego, co umożliwia uprawę bez ochrony chemicznej i obniżenie kosztów produkcji. Przeznaczona do upraw ekologicznych i integrowanych.

Tarot F1

*Odmiana mieszańcowa, wczesnością dorównuje odmianie Śremski F1. Rośliny o silnym wzroście. Tworzy owoce kształtne, cylindryczne, o zielonej barwie. Owoce przeznaczone są do konserwowania i kwaszenia. Wyróżnia się kompleksową odpornością na choroby, a szczególnie wysoką odpornością na mączniaka rzekomego. Tolerancyjna na chłody. Odmiana bardzo plenna i stabilna w plonowaniu. Polecana do uprawy integrowanej.

Portal F1

*Odmiana gruntowa średnio wczesna, przeznaczona na konserwy.  Owoce grubo brodawkowe o średniej długości, barwy zielonej , białej ornamentacji i białych kolcach mniej licznych niż u odmiany Tarot F1.
Odmiana tolerancyjna na mączniaka rzekomego i parcha dyniowatych. Plon wczesny na poziomie ŚremskiF1 (wg badań COBORU w SDOO Przecław w 2015 roku).

Zefir F1

*Wczesna odmiana mieszańcowa, przeznaczona do konserwowania i kwaszenia. Rośliny o silnym wigorze. Owoc bardzo kształtny, bez szyjki, z lekko zaznaczonymi bruzdami. Skórka jest intensywnie zielona, błyszcząca z jasnymi smugami do połowy długości owocu. Charakteryzuje się wysokim plonem wczesnym na poziomie 12–15 t/ha. Plon ogólny 40–50 t/ha. Posiada kompleksową odporność na choroby, w tym wysoką tolerancję na mączniaka rzekomego. Polecany do uprawy integrowanej. Najwyższa ocena sensoryczna oceny kwaszeniaków (wg badań COBORU w SDOO Przecław w 2015 roku) potwierdzona również przez profesjonalne kwaszarnie. W przypadku uprawy tej odmiany zauważono, że deszczowanie plantacji nie powoduje zwiększenia występowania objawów chorób grzybowych.

Szeryf F1 – który nota bene gościł u mnie na tarasie i niezbyt mi się udał. Tym razem dostanie swoją szansę w warunkach bardziej wyrównanych.

*Średnio wczesna odmiana mieszańcowa przeznaczona do konserwowania. Rośliny o silnym wigorze, o dominujących żeńskich kwiatach. Owoce cylindryczne, ciemnozielone, ze słabym połyskiem, z jasnymi smugami do 1/3 owocu i rzadkimi brodawkami. Stosunek długości owocu do średnicy wynosi 3,2 : 1. Odmiana wyjątkowo plenna (plon handlowy 50-55t/ha), z wysokim udziałem plonu wczesnego. Posiada kompleksową odporność na choroby, w tym wysoką odporność na mączniaka rzekomego.

Traper F1

*Rośliny mieszańca o nie samokończącym typie wzrostu i dominujących kwiatach żeńskich. Owoc o zielonej barwie skórki, bardzo krótki , ze średniej długości smugami oraz białymi kolcami średniej gęstości. Odmiana polecana do uprawy gruntowej. Typ użytkowy: konserwa-korniszon. Podwyższona odporność na mączniaka rzekomego. Plon wczesny powyżej wzorca (wg badań COBORU w SDOO Przecław w 2015 roku).

Izyd F1

*Odmiana mieszańcowa przeznaczona do konserwowania i na korniszony. Wyróżnia się bardzo silnym wzrostem i dużą zdolnością regeneracji roślin, co pozwala na przedłużenie zbioru do późnej jesieni. Owoce bardzo kształtne, cylindryczne, intensywnie zielone, bez tendencji do przerastania na grubość. Odmiana bardzo plenna, o kompleksowej odporności na choroby, zwłaszcza wysokiej odporności na mączniaka rzekomego oraz parcha dyniowatych, co umożliwia uprawę bez ochrony chemicznej i obniżenie kosztów produkcji. Przeznaczona do upraw ekologicznych i integrowanych.

*( opisy pochodzą ze strony producenta www.pnos.pl )

Jeszcze nie wiem co PNOS – owe ogóreczki dostaną do towarzystwa.  Plan dopiero rodzi się w mojej głowie. Mam sałatę jak widać, oregano i bazylię, roszponkę i  3 pomidorki, z których tylko Maliniak gościł w balkonowym warzywniku (tu znajdziecie jego opis ) i byłam z niego zadowolona. Potrzebne będą jakieś odpowiednie kwiatki…  może słoneczniki miniaturowe, bo ogórki lubia się z nimi…zobaczy się jeszcze.

Nie muszę się z nim zbytnio spieszyć bo ziemia w skrzyniach niestety nadal jest zamarznięta, a prognozy zapowiadają powrót zimy.

Oczywiście opisy odmian otrzymanych od firmy PNOS znajdą swoje miejsce w katalogach odmian i aktualnościach na blogu.

 

.

 

 

Rozsady, rozsady…

Rozsady, rozsady…

Wiosna nie chce przyjść, prognozy straszą huśtawką temperatur, ale dla rozsad nie ma to większego znaczenia. One jeszcze długo będą grzały miejscówki na parapetach.

Nie ma co się oszukiwać. Nadszedł czas na rozsady.

Pierwsze papryki wysiałam już dawno temu, przesadzone do dużych kubków po jogurtach, podlewane nawozem mineralnym rosną sobie miarowo.

W tym roku stosuję do rozsad nawożenie mineralne o zrównoważonym składzie. Zdecydowałam się na nawóz NPK 18:18:18 z mikroelementami. Do fertygacji rozpuszczam zielonkawy proszek w wodzie 1g na 1l wody. Nie jest to kłopotliwe i liczę, że w tym sezonie moje rozsady będą dobrze odżywione już na starcie.

Tym samym nawozem będę podlewała wszystkie rozsady aż do wysadzenia na miejsce stałe, czyli do docelowych pojemników.

Uparłam się w tym roku wrócić do uprawy okry. Niebywale mi odpowiada jej smak i konsystencja w jednogarnkowych daniach. Doskonała jest też pieczona w piekarniku.

Wysiałam kilka odmian, które akurat miałam na stanie. Wszystkie teoretycznie są odmianami wysokimi, zobaczymy jak tym razem rozwinie się sytuacja. Bardzo trudno zakupić odmiany karłowe takie jak Jade czy Lee w Polsce. Trzeba je sprowadzać z zagranicznych sklepów internetowych,  a ja jakoś w tym roku nie miałam tyle samozaparcia w sobie.

Odmiana Burgundy, której mam dwie rozsady ma opinię mało plennej, ale za to wybitnie ozdobnej. Natomiast Jing Orange Okra to odmiana zarówno piękna jak i plenna. Oprócz tych dwóch czerwonych mam też zielone. Niestety nasze firmy sprzedające nasiona okry nie raczyły zaznaczyć na opakowaniach jakiej są odmiany.Okra Burgundy Okra zielona Jing Orange Okra

Oprócz papryk i okry, powolutku rozwija się rozsada wielu odmian bakłażanów, które udało mi się skiełkować. Niestety nie wszystkie z przeze mnie wybranych wyszły. Matrosik, Czernyj Krasaviec, oraz zielony bakłażan o nazwie Thai Kermit nadal siedzą w kiełkownicy. Jako, że wysiewałam je 11 lutego to, czarno to widzę. Daję im tydzień ostatniej szansy. Szczególnie żal mi tej ostatniej odmiany, bo byłaby to pierwa zielono pasiasta odmiana w balkonowym warzywniku, a nasionka przyszły do mnie aż z USA. Naprawdę wielka szkoda.

Podobnie jest z ostrymi paprykami, ale ich akurat nie jest mi jakoś wybytnie żal. Nie wyszły Jamaikan Red Hot i Aji Imbabura,i to z moich własnych zeszłorocznych nasion. Sama nie wiem dlaczego. Mam jeszcze nasiona z innych owoców tych samych odmian, ale dosiewanie już raczej nie ma sensu. Kolokwialnie rzecz ujmując – olewam. I tak jak zwykle wszystkiego mam za dużo.

Niebywale żal mi, że nie jestem jakoś wybitnie zintegrowana z ogrodnikami z pobliża, bo możnaby urządzić jakąś akcję wymiany rozsad. A może wartoby pomyśleć o takiej inicjatywie…

 

 

Informuję Cię, że strona używa plików cookies(tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. możesz zaakceptować pliki cookies albo wyłączyć ich używanie w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. więcej informacji o plikach cookies

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close