Zima, znowu

Zima, znowu

U Was też za oknem Arktyka? Po kilku naprawdę fajnych, ciepłych dniach, zrobiła się zima na maxa.

Martwi to mnie odrobinę, głównie ze względu na bób, który koniec końców zamiast do skrzynek wysiałam do kubeczków. Jeszcze w czwartek hartował się na tarasie, teraz znów ciepluszy się w domu.

rozsada bobu

 

Byłabym też przeszczęśliwa gdyby dane mi było zaznać dobroci przedplonu w skrzynkach, a na razie nie zanosi się na to.

Gdybym miała piekarnik, upiekłabym jakieś pychowe ciacho, ale nie mam. Pozostaje sianie pomidorów i czekanie na kolejny podmuch wiosny.

 

Balkonowy warzywnik plus… nasiona firmy PNOS

Balkonowy warzywnik plus… nasiona firmy PNOS

Nie, nie, to żaden z tych plusowych programów

Miałam nie tak dawno okazję, brać udział konferencji prezentującej nowości  4 firm  z produktów dedykowanych do uprawy warzyw. I o ile 3 z nich były przeznaczone głównie dla odbiorcy wielkoobszarowego, i nastawionego na uprawę towarową, to jedna z nich ma ofertę również dla hobbysty ogrodnika. Mowa tu o  firmie PNOS z Ożarowa Mazowieckiego, której nasiona kupowałam nie raz, nie zwracając na to większej uwagi.

Ich oferta uświadomiła mi, że często szukając coraz bardziej egzotycznych odmian, po różnych zakątkach świata, zapominamy o rodzimych odmianach, które w końcu są dedykowane konkretnie na nasze warunki klimatyczne.

Dzięki uprzejmości przedstawiciela firmy otrzymałam kilka torebek nasion z tegorocznej oferty do wypróbowania.  Pani Małgosiu, bardzo dziękuję za pamięć.

nasiona PNOS

Poddało mi to pewien pomysł. Jako, że balkonowy warzywnik nie pomieści takiej ilości ogórków, a bardzo chciałabym móc je przetestować –

ogłaszam  powstanie poletka pokazowego na potrzeby testowania odmian. Przeznaczam na ten cel kilka skrzyń postawionych na kawałku ilastej ziemi za domem. Będzie to uprawa współrzędna, ale nadal pojemnikowa, testująca odporność odmian na choroby, warunki stresowe i wszystko co może im się przydarzyć z ręki hobbystycznego ogrodnika 😉

Na początek wybrałam do wypróbowania 7 odmian ogórków kiszeniaków:

Lokata F1

*Odmiana mieszańcowa przeznaczona do konserwowania i na korniszony. Wyróżnia się bardzo silnym wzrostem i dużą zdolnością regeneracji roślin, co pozwala na przedłużenie zbioru do późnej jesieni. Owoce bardzo kształtne, cylindryczne, intensywnie zielone, bez tendencji do przerastania na grubość. Odmiana wyjątkowo plenna (plon handlowy 50-55t/ha), o kompleksowej odporności na choroby, zwłaszcza wysokiej odporności na mączniaka rzekomego, co umożliwia uprawę bez ochrony chemicznej i obniżenie kosztów produkcji. Przeznaczona do upraw ekologicznych i integrowanych.

Tarot F1

*Odmiana mieszańcowa, wczesnością dorównuje odmianie Śremski F1. Rośliny o silnym wzroście. Tworzy owoce kształtne, cylindryczne, o zielonej barwie. Owoce przeznaczone są do konserwowania i kwaszenia. Wyróżnia się kompleksową odpornością na choroby, a szczególnie wysoką odpornością na mączniaka rzekomego. Tolerancyjna na chłody. Odmiana bardzo plenna i stabilna w plonowaniu. Polecana do uprawy integrowanej.

Portal F1

*Odmiana gruntowa średnio wczesna, przeznaczona na konserwy.  Owoce grubo brodawkowe o średniej długości, barwy zielonej , białej ornamentacji i białych kolcach mniej licznych niż u odmiany Tarot F1.
Odmiana tolerancyjna na mączniaka rzekomego i parcha dyniowatych. Plon wczesny na poziomie ŚremskiF1 (wg badań COBORU w SDOO Przecław w 2015 roku).

Zefir F1

*Wczesna odmiana mieszańcowa, przeznaczona do konserwowania i kwaszenia. Rośliny o silnym wigorze. Owoc bardzo kształtny, bez szyjki, z lekko zaznaczonymi bruzdami. Skórka jest intensywnie zielona, błyszcząca z jasnymi smugami do połowy długości owocu. Charakteryzuje się wysokim plonem wczesnym na poziomie 12–15 t/ha. Plon ogólny 40–50 t/ha. Posiada kompleksową odporność na choroby, w tym wysoką tolerancję na mączniaka rzekomego. Polecany do uprawy integrowanej. Najwyższa ocena sensoryczna oceny kwaszeniaków (wg badań COBORU w SDOO Przecław w 2015 roku) potwierdzona również przez profesjonalne kwaszarnie. W przypadku uprawy tej odmiany zauważono, że deszczowanie plantacji nie powoduje zwiększenia występowania objawów chorób grzybowych.

Szeryf F1 – który nota bene gościł u mnie na tarasie i niezbyt mi się udał. Tym razem dostanie swoją szansę w warunkach bardziej wyrównanych.

*Średnio wczesna odmiana mieszańcowa przeznaczona do konserwowania. Rośliny o silnym wigorze, o dominujących żeńskich kwiatach. Owoce cylindryczne, ciemnozielone, ze słabym połyskiem, z jasnymi smugami do 1/3 owocu i rzadkimi brodawkami. Stosunek długości owocu do średnicy wynosi 3,2 : 1. Odmiana wyjątkowo plenna (plon handlowy 50-55t/ha), z wysokim udziałem plonu wczesnego. Posiada kompleksową odporność na choroby, w tym wysoką odporność na mączniaka rzekomego.

Traper F1

*Rośliny mieszańca o nie samokończącym typie wzrostu i dominujących kwiatach żeńskich. Owoc o zielonej barwie skórki, bardzo krótki , ze średniej długości smugami oraz białymi kolcami średniej gęstości. Odmiana polecana do uprawy gruntowej. Typ użytkowy: konserwa-korniszon. Podwyższona odporność na mączniaka rzekomego. Plon wczesny powyżej wzorca (wg badań COBORU w SDOO Przecław w 2015 roku).

Izyd F1

*Odmiana mieszańcowa przeznaczona do konserwowania i na korniszony. Wyróżnia się bardzo silnym wzrostem i dużą zdolnością regeneracji roślin, co pozwala na przedłużenie zbioru do późnej jesieni. Owoce bardzo kształtne, cylindryczne, intensywnie zielone, bez tendencji do przerastania na grubość. Odmiana bardzo plenna, o kompleksowej odporności na choroby, zwłaszcza wysokiej odporności na mączniaka rzekomego oraz parcha dyniowatych, co umożliwia uprawę bez ochrony chemicznej i obniżenie kosztów produkcji. Przeznaczona do upraw ekologicznych i integrowanych.

*( opisy pochodzą ze strony producenta www.pnos.pl )

Jeszcze nie wiem co PNOS – owe ogóreczki dostaną do towarzystwa.  Plan dopiero rodzi się w mojej głowie. Mam sałatę jak widać, oregano i bazylię, roszponkę i  3 pomidorki, z których tylko Maliniak gościł w balkonowym warzywniku (tu znajdziecie jego opis ) i byłam z niego zadowolona. Potrzebne będą jakieś odpowiednie kwiatki…  może słoneczniki miniaturowe, bo ogórki lubia się z nimi…zobaczy się jeszcze.

Nie muszę się z nim zbytnio spieszyć bo ziemia w skrzyniach niestety nadal jest zamarznięta, a prognozy zapowiadają powrót zimy.

Oczywiście opisy odmian otrzymanych od firmy PNOS znajdą swoje miejsce w katalogach odmian i aktualnościach na blogu.

 

.

 

 

Rozsady, rozsady…

Rozsady, rozsady…

Wiosna nie chce przyjść, prognozy straszą huśtawką temperatur, ale dla rozsad nie ma to większego znaczenia. One jeszcze długo będą grzały miejscówki na parapetach.

Nie ma co się oszukiwać. Nadszedł czas na rozsady.

Pierwsze papryki wysiałam już dawno temu, przesadzone do dużych kubków po jogurtach, podlewane nawozem mineralnym rosną sobie miarowo.

W tym roku stosuję do rozsad nawożenie mineralne o zrównoważonym składzie. Zdecydowałam się na nawóz NPK 18:18:18 z mikroelementami. Do fertygacji rozpuszczam zielonkawy proszek w wodzie 1g na 1l wody. Nie jest to kłopotliwe i liczę, że w tym sezonie moje rozsady będą dobrze odżywione już na starcie.

Tym samym nawozem będę podlewała wszystkie rozsady aż do wysadzenia na miejsce stałe, czyli do docelowych pojemników.

Uparłam się w tym roku wrócić do uprawy okry. Niebywale mi odpowiada jej smak i konsystencja w jednogarnkowych daniach. Doskonała jest też pieczona w piekarniku.

Wysiałam kilka odmian, które akurat miałam na stanie. Wszystkie teoretycznie są odmianami wysokimi, zobaczymy jak tym razem rozwinie się sytuacja. Bardzo trudno zakupić odmiany karłowe takie jak Jade czy Lee w Polsce. Trzeba je sprowadzać z zagranicznych sklepów internetowych,  a ja jakoś w tym roku nie miałam tyle samozaparcia w sobie.

Odmiana Burgundy, której mam dwie rozsady ma opinię mało plennej, ale za to wybitnie ozdobnej. Natomiast Jing Orange Okra to odmiana zarówno piękna jak i plenna. Oprócz tych dwóch czerwonych mam też zielone. Niestety nasze firmy sprzedające nasiona okry nie raczyły zaznaczyć na opakowaniach jakiej są odmiany.Okra Burgundy Okra zielona Jing Orange Okra

Oprócz papryk i okry, powolutku rozwija się rozsada wielu odmian bakłażanów, które udało mi się skiełkować. Niestety nie wszystkie z przeze mnie wybranych wyszły. Matrosik, Czernyj Krasaviec, oraz zielony bakłażan o nazwie Thai Kermit nadal siedzą w kiełkownicy. Jako, że wysiewałam je 11 lutego to, czarno to widzę. Daję im tydzień ostatniej szansy. Szczególnie żal mi tej ostatniej odmiany, bo byłaby to pierwa zielono pasiasta odmiana w balkonowym warzywniku, a nasionka przyszły do mnie aż z USA. Naprawdę wielka szkoda.

Podobnie jest z ostrymi paprykami, ale ich akurat nie jest mi jakoś wybytnie żal. Nie wyszły Jamaikan Red Hot i Aji Imbabura,i to z moich własnych zeszłorocznych nasion. Sama nie wiem dlaczego. Mam jeszcze nasiona z innych owoców tych samych odmian, ale dosiewanie już raczej nie ma sensu. Kolokwialnie rzecz ujmując – olewam. I tak jak zwykle wszystkiego mam za dużo.

Niebywale żal mi, że nie jestem jakoś wybitnie zintegrowana z ogrodnikami z pobliża, bo możnaby urządzić jakąś akcję wymiany rozsad. A może wartoby pomyśleć o takiej inicjatywie…

 

 

Balkonowy warzywnik w lutym

Balkonowy warzywnik w lutym

Z racji na zmianę dostawcy jestem bez internetu już 3 tydzień. Bardzo trudno prowadzić blog bez internetu, stwierdzam.

No cóż, jest jak jest.

Tymczasem w domu parapety zaczynają się zielenić. Wysiane zostały papryki zarówno ostre, jak i słodkie. Wychylają też główki bakłażany. Z wczesnych siewów prosto do skrzyń raczej nici, bo przymroziło tak, że nawet na tarasie ziemia jest jak kamień. Marchew i cebula muszą więc czekać grzecznie na poprawę aury.

Przezimowany Malabar wygląda całkiem nie najgorzej. Liczę, że w tym roku doczekam się w końcu jakichś sensownych przyrostów i spróbuję wykorzystać go kulinarnie.
Zrezygnowałam natomiast z batatów. Przy ogromie zaplanowanych warzyw, stwierdzam, że z racji na małe zainteresowanie domowników spożywaniem tego zacnego warzywa,zarzucam temat. Może wrócę do niego za kilka sezonów. Eksperymentalnie natomiast będą wczesne ziemniaczki. Wybrałam trzy drobno bulwiaste odmiany: Jazzy, Queen Ann oraz Bulitt. Bardzo jestem ciekawa co z nich będzie.

W tym roku wróci też burak liściowy, marchew, rodzynek brazylijski i cukinia. Kilka nowych krzaczastych odmian czeka na wypróbowanie.

Z dyń będzie jedynie maluteńka Baby Boo biała i pomarańczowa. Planuję też comeback okry w trzech odmianach. Siedzi już wykiełkowana w kubeczkach, mam tylko nadzieję, że nie zrobi się zanadto wybujała. Dla niej temperatury jakie mam w domu są jednak odrobinę za niskie.

Wszystkie rozsady są tymczasowo doświetlane za pomocą białych ledów   (6500K) o mocy 10-15W. Nie znalazłam niestety silniejszych. Wygląda na to, że taka fototerapia dająca dodatkowe 3 godziny światła dziennie i poprawiająca ilość światła w godzinach popołudniowych gdy na parapetach robi się bardzo „pochmurno”, daje rezultaty. Papryki i bakłażany wyglądają na całkiem krępe. Już wkrótce zaczną się wysiewy pomidorów. Oby do wiosny…

 

Truskawki na balkonie

Truskawki na balkonie
truskawki na balkonie
W świetle grudniowego słońca, truskawki Pink Panda nie przestały owocować.

Tak, wiem, mamy styczeń. Dość to nieortodoksyjne, przesadzanie truskawek w styczniu, ale do tej pory moje krzaczki zimowały w skrzynkach na tarasie. Pogoda była łaskawa, nieliczne minusowe temperatury nie stanowiły dla nich problemu.

Z nowym rokiem przyszły jednak nocne mrozy, trochę się przestraszyłam że przeginam, i za moment będzie po truskawkach. Zabrałam więc skrzynki do domu. Jak może wiecie, nie mam niestety przechowalni dla roślin, nad czym bardzo boleję. Jeśli więc jakiś delikwent musi zimować w wyższej temperaturze, ląduje na parapecie w mieszkaniu, a rodzina żyje w temperaturach arktycznych, bo zakręcam kaloryfery. Niezbyt to wygodne, ale cóż zrobić. Truskawki miałam w zamiarze przesadzić do większych skrzyń, i otulić zimową włókniną, ale ponieważ na zimę wprowadził się do skrzyni mysior, dałam z tym spokój. A niech mu będzie.

O ile dwie skrzynki balkonowe są obsadzone roślinami w pełni dorosłymi, to dwie kolejne otrzymały obsadę za pomocą przyciskania kamykami wąsów roślin z tych powyższych. Są więc pełne jesiennego narybku, który zapuścił korzenie tam gdzie akurat stykał się z ziemią.

truskawki z rozłogów

I tak należałoby przesadzić to towarzystwo, wymyśliłam więc że zrobię to teraz. Mam trochę czasu i strasznie mnie korci by coś grzebnąć w ziemi. No i pozbędę się dwóch nieporęcznych skrzynek, zamieniając je na plastikową zgrabną paletkę z doniczkami.

I już. Przesadzone.

truskawki na balkonie

Ależ korzenie! Nie pomyślałabym nigdy, że od jesieni wąsy wybudują taki system korzeniowy. Podejrzewam, że jesienny Kristalon, którym potraktowałam wszystkie truskawki po ostatnich zbiorach, mocno się do do tego przyczynił. Musiałam solidnie przyciąć by zmieściły się do doniczek, z doświadczenia jednak wiem, że nie szkodzi to truskawkowym szczepkom. Te najstarsze poszły do donic dużych, najmłodsze do mini doniczek – fi 8 cm.

Na wiosnę kupiłam 3 sztuki Pink Panda, oraz 3 sztuki truskawki NoName sprzedawanej jako zwisająca całoroczna ( kwitnie na biało). Powiększyło to moją kolekcję powtarzających truskawek o dwie mieszkanki tarasu ( mam jeszcze Vilmę, Fragoo i Selvę i Temptation ) O ile Pink Panda wąsów zbyt wiele nie wypuszcza, to ta druga  NN jak szalona jeden za drugim. Z 6 roślin po jednym sezonie mam teraz 22 krzaczki. Mogę więc w tym roku obsadzić obrzeża wszystkich skrzynek.

Jako, że miałam tylko ziemię uniwersalną potraktowaną mieszanką mineralną, na razie zasilania żadnego nie będzie. Nawożenie zaraz po przesadzaniu jest złym pomysłem, tak na marginesie. Zobaczymy jak moje krzaczki zareagują na przeprowadzkę i skrócone korzonki. Zapomniałabym…użyłam mikoryzy w atomizerze. Pierwszy raz w zasadzie. Była już w balkonowym warzywniku w pałeczkach, i taka zmieszana z ziemią w kupnym podłożu. Taka w sprayu jest pierwszy raz. Kupiłam ją na dniach w moim ulubionym sklepie internetowym, razem z całym mnóstwem innych przydatnych cosiów. Zakupy ogrodnicze w styczniu to wielka frajda. Polecam. Prawie czuje się wiosnę dzięki temu.

Przy okazji podam tu przepis na moje podłoże – mieszankę do skrzynek. 

1 część kompostu, 1/2 części włókna kokosowego, 1/4 części piasku rzecznego, dodatek glinki kaolinowej, mączki bazaltowej i perlitu w proporcjach potrzebnych do spulchnienia mieszanki

Pogoda piękna, słonko świeci, chociaż na zewnątrz minus 8. A moje truskawki grzeją się przez szybę. Na taras wrócą dopiero wiosną, po zahartowaniu. Na razie posiedzą w ciepełku.

truskawki na balkonie

Truskawki na balkonie to wielka przyjemność, jeśli jeszcze nie próbowaliście polecam. Nie potrzebują wielkiej uwagi, jak widać łatwo je rozmnożyć, i mogą pełnić naprawdę ozdobną funkcję. O uprawie truskawek w pojemnikach można poczytać w artykule: 

Rozpoczęcie sezonu 2018

Rozpoczęcie sezonu 2018

Ogłaszam uroczyste otwarcie sezonu balkonowego warzywnika 2018

Wiem, jest dopiero styczeń. Nie oznacza to jednak kompletnej laby. Zanim pierwsze nasiona wystartują, trzeba zrobić plan.

Zaplanowanie obsady warzywnika jest ważne nawet w przypadku wielkoformatowej uprawy, a w okolicznościach małego gabarytu jest absolutną koniecznością.

Pomaga mi w tym program komputerowy stworzony przez brytyjskich pasjonatów. Nie piszę tego postu by ich reklamować, ale uważam, że zrobili kawał fajnej roboty. Program ma moduł warzywnika w pojemnikach co znacząco ułatwia zaplanowanie ilości roślin, które zmieszczą się na zadanej przestrzeni. Niestety nie przewidziano polskiego tłumaczenia. Trzeba więc znać odrobinę angielski. Na  szczęście aplikacja jest dość intuicyjna i ma bardzo przyjazny interfejs. Program nazywa się Vegetable Garden Planner zaplanujecie w nim zarówno tradycyjny warzywnik jak i taki pojemnikowy. Ma moduły planujące system nawadniania i wiele innych udogodnień. Można w nim generować i opisywać własne używane odmiany. Podlinkowałam, jakby ktoś chciał popróbować.

Oto plan majowy gdy wszystkie miejsca są już zajęte. Nie jest jeszcze ukończony, bo brakuje nazw odmian i jeszcze nie oznaczyłam do końca wszystkich terminów zbiorów, przez co obsada się chwilami na planie dubluje. Muszę też jeszcze raz przejrzeć kompatybilność sąsiedzką, bo poleciałam troszkę z pamięci. Tak czy inaczej spora część planowania już za mną. Teraz tylko rozpiska robienia rozsad, sprawdzenie stanu banku nasiennego, i można brać się do pracy.

planowanie warzywnika na balkonie

 

Z tego co się zorientowałam brakuje mi bardzo wczesnej marchewki. Całą resztę mam i to w nadmiarze.

No to gotowi do startu….

 

Run, mysior, run!

Run, mysior, run!

Jak co roku w zasadzie, na balkonie w skrzyni najlepiej osłoniętej przed wiatrem i deszczem, mieszka sobie mysz. Nie taka mała szara myszka, tylko rudy, polny mysior, spory i bardzo oswojony. Nie wiem czy to ten sam co roku, czy też każdej zimy inny odnajduje to ciepłe lokum, nie zmienia to jednak faktu, że jak tylko przychodzą jesienne chłody, pojawia się dziurka w skrzyni. Jakiś czas później, lokator nabiera odwagi, i z parapetu zewnętrznego ogląda z nami kino familijne w niedzielne popołudnia .

Nie broi, do domu się nie pcha. No może raz czy dwa kręcił się po pokoju w czasie wietrzenia, ale zanim skończyłam tankowanie tlenu, grzecznie wracał na taras. Nie jest przeszkadzajny, ale na stałe zostać nie może. Teraz stołuje się na zewnątrz, bo ostatnie truskawki z tarasu skonsumował już jakiś czas temu, ale już za chwilę nadejdzie pora sadzenia i siewów. Stołówka jakby sama do niego przyjdzie z bardzo ekskluzywnym, i urozmaiconym menu 

Trudno jednak zdecydować o egzekucji kogoś, kto ogląda z Waszą rodziną „High School Musical” wystawiając uszy znad ościeży okna. I kogo ewidentnie rodzina traktuje jak swojego. Gdy bowiem nasz domowy kot zawędrował na taras i mysz ze strachem przebiegła po kafelkach przed jego łapami, dało się słyszeć głos mojej latorośli, pełen niekłamanej troski:

-„Run, mysior, run!!!”

Sama patrząc na ten obrazek w myślach dopingowałam skubańca:

-„Po planie trójkąta, po planie trójkąta!

No i masz. Co roku ta sama heca.

Mam nadzieję, że wzmożony ruch na tarasie da mu do zrozumienia, że czas poszukać sobie innego lokum i obejdzie się bez deratyzacji. Co ja gadam, i tak bym nie potrafiła .

 

Trzech Króli, porządki na tarasie i pomidorowa lista

Trzech Króli, porządki na tarasie i pomidorowa lista

No wiem. Święto. Powinnam do góry brzuchem, zajadać słodycze i popijać kawą. Nie, żeby tego też nie było  bo było. Większość dnia minął mi jednak pracowicie. Piękna, ciepła aura, aż prosiła o sensowne warzywnikowe wykorzystanie. Postawiłam na prace porządkowe. Przepchałam rynnę, w której odkryłam w szlamie sadzonki truskawek  no ale numer. Delikatnie je stamtąd  wyjęłam, i posadziłam do skrzynki. Musiał wąs zawędrować do rynny, a że zima nie zimowa, to spokojnie tam sobie mieszkał.

Zmyłam cały taras. Jak mróz w nocy przyciśnie, będę miała prywatne lodowisko  łyżwy już czekają.

cieniówka na balkonie

Plan jest taki, że wczesną wiosną za pomocą rurek PCV zrobimy z małżonkiem stelaż pod cieniówkę i ewentualne zadaszenie, nad częścią tarasu, która takowego nie posiada. W zeszłym sezonie silne wiatry połamały bambusową konstrukcję, którą sama wykonałam. Bez zacienienia balkonowy warzywnik ma strasznie pod górkę. Majowe słońce jest bezlitosne dla rozsad. Potrafi spalić młode liście do białego.

cieniówka na balkon

To było traumatyczne przeżycie. Wszystko zwaliło się na krzaki pomidorów. W tym roku takie akcje odpadają.

A propos pomidorów. Powolutku zaczynam kształtować w myślach pomidorową listę. Postanowiłam mocno ograniczyć obsadę pomidorową  w tym roku. W poprzednim sezonie trochę przegięłam. Wszystkiego było dużo za dużo. Bardzo pięknie, ale gdzie strefa wypoczynkowa ja się pytam?

Ano brak. Poza tym, gdy któregoś późnowiosennego ranka, mój Teść wparował na taras, zaniepokojony coraz bujniej panoszącą się zielenią, o mało zawału nie dostał. Próbował podnieść skrzynię, która z grubsza waży ćwierć tony, zrobił się czerwony na twarzy i wysapał bardzo wkurzony, że to tak nie może zostać. Bardzo przejęta Jego wyglądem popełniłam heroiczny czyn i zniosłam wtedy sporą część skrzyń na podwórko, przy czym z kolei ja o mało ducha nie wyzionęłam  . Przy okazji policzyłam szybciutko: 2x350l+2x200l+1x150l to były skrzynie + 350l deszczówka w beczce + 25x10l doniczki + 6x50l skrzynki na owoce nie licząc stelaży + stolik ze szpuli drewnianej. Zakładając, że 1l=1kg mamy lekką ręką 2100kg na tarasie wylanym na poziomych legarach bez słupów

No tak, trochę jakby racji miał.

Znakiem tego, czas wprowadzić pewne cięcia.

Uroczyście oświadczam, że w tym sezonie na taras planuję tylko….10 odmian i ani sztuki więcej. Tylko jak ja to zrobię?

Wstępnie lista składa się w większości z odmian typu Dwarf. Bardzo chcę wypróbować ich jak najwięcej, i wcale nie ma tu znaczenia ich wzrost nie wystający poza barierki tarasu .

Czuję, że pomidory w donicach rozpanoszą się jak w zeszłym sezonie bakłażany, po całym podwórku.

W planach mam:

  • Arctic Rose Dwarf
  • Ding Well Scotty Dwarf
  • Dwarf Beryl Beauty
  • Dwarf Sweet Sue
  • Green Martin Dwarf
  • Grinch Cherry Dwarf
  • Pink Passion Dwarf
  • Sean’s Yellow Dwarf
  • Big Green Dwarf
  • Dwarf Brandy Fred
  • Dwarf Emerald Giant
  • New Big Dwarf
  • Dwarf Summertime Green
  • Orange Pixie Dwarf

 

 

 pozostają powtórzenia z zeszłego sezonu:

  • Dzieckij Słodkij
  • Malinowy Smaczek
  • Cytrynek Groniasty
  • RAF
  • Black Sea Man
  • Green Agate

Matematyk ze mnie kiepski, ale coś mi mówi, że to więcej niż 10

Oj tam, oj tam. Jakoś to będzie.

Balkonowy warzywnik we wrześniu i październiku

Balkonowy warzywnik we wrześniu i październiku

Muszę przyznać, że jesień ze swoimi niekończącymi się deszczami nie sprzyjała ani fotografowaniu, ani ogólnie ogrodowym pracom. Stąd też dokumentacji jest mało i nie jest zbyt imponująca. Dlatego jesienne miesiące w tym roku wszystkie razem.

Długo na tarasie dojrzewały ostre papryki, opierały się też chorobom grzybowym pomidory, a truskawki w zasadzie nie przestały owocować do dziś.

Wrzesień

…deszczowy ale ciągle zielony. Nie nadążaliśmy w zasadzie z przerabianiem pomidorów i bakłażanów. Zrobiłam sporo słoików lutenicy, przeciery pomidorowe, zupy… aż łezka w oku się kręci.

 

Październik

…nie był lepszy. Kilka wręcz upalnych dni i deszcz, deszcz, deszcz…

Powoli zaczęłam likwidować pomidory, zostało tylko kilka najbardziej odpornych na grzybowe infekcje. Zebrałam większość papryk i nim się obejrzałam zrobił się listopad.

chwilę później pojawiły się przymrozki, a ja wyjechałam i taras pozostał samotny nie do końca posprzątany w oczekiwaniu na kolejny sezon.

Święta, święta…

Święta, święta…

Zbliżają święta. Chcę Wam kochani złożyć z tej okazji najserdeczniejsze życzenia. Blog wprawdzie zasnął zimowym snem, tak jak i taras, ale nie zakończył swojej działalności. Już wkrótce nowe artykuły pojawią się w obfitości a tym czasem:

Zdrowych, Szczęśliwych i Rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia

a jako, że już w styczniu zacznie się nowy sezon ogrodniczy

Udanych zasiewów i obfitych plonów w Nowym Roku

życzę Wszystkim czytelnikom mojego skromnego bloga

Jak tam….? Pierniczki na choinkę już uszykowane?

pierniczki na choinkę

Informuję Cię, że strona używa plików cookies(tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. możesz zaakceptować pliki cookies albo wyłączyć ich używanie w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. więcej informacji o plikach cookies

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close