Bataty z własnej donicy

Bataty z własnej donicy

Wymaga to wprawdzie odrobinę więcej zachodu, ale da się zrobić.

By dochować się nie tylko liści, należy delikwenta posadzić jeszcze w zimie. Bataty potrzebują 150 dni do zbiorów, co sprawia, że polowa uprawa czy nawet tunelowa jest skazana na nędzny efekt. No chyba, że ktoś jest szczęśliwym posiadaczem całorocznie ogrzewanej i doświetlanej szklarni. Ja akurat niestety nie jestem.

Wybór odmiany

Najlepsze do uprawy pojemnikowej są odmiany krzaczaste, i takie o krótszym okresie wegetacji. Niestety w polskich sklepach nie dowiesz się jaką odmianę słodkiego ziemniaka kupujesz, a żadne centrum ogrodnicze nie handluje sadzonkami. Doskonałym wyborem była by odmiana Gorgia Jet, która tworzy bulwy już po ok. 100 dniach od posadzenia zadzonki, ale u nas jej nie uświadczysz, a sprowadzanie sadzonek poprzez e-bay jest moim zdaniem delikatnie mówiąc, problematyczne. Pozostaje więc eksperymentować. Jeśli jednak traficie na skrzynkę w hipermarkecie z napisem Puerto Rico lub Vardaman, to kupujcie w ciemno, to są odmiany typu bush, doskonałe na mały areał.
Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie by zafundować sobie słodkiego wilca przy pergoli. Wtedy odmiana marketowa nada się jak raz. Trzeba jednak pamiętać, że to roślina niebywale ekspansywna. Jeden batat wystarczy by osłonić 2 metrową pergolę o szerokości 1,5 do 2 metrów.

Wybór pojemnika

to bardzo ważna sprawa. Musi być dostatecznie głęboki by pomieścić przychówek, weźcie jednak pod uwagę, że jeśli będzie bardzo głęboki, korzenie będą wędrować w dół i tam też należy spodziewać się bataciątek, czyli… czekają Was głębokie wykopki. Na mój gust 50 cm głębokości w zupełności wystarczy. Moim zdaniem doskonałym wyborem jest drewno, ale plastikowe pojemniki, które dobrze przewodzą ciepło, też nie będą złe. Raczej odradzałabym terakotę czy beton.

Czy bataty w donicach będą dobrze się czuły? Tak, warunek jest taki, że będzie to dość szeroka donica. Zrazy można sadzić w odległości  ok. 30 cm, co oznacza, że tyle szerokości minimalnie musi mieć pojemnik na jedną roślinę. Osobiście na bataty przeznaczyłam drewnianą skrzynię po owocach, o wymiarach 60x50cm ustawioną w zacisznym miejscu na tarasie.  Mój wilec grzał się więc między pomidorami na mocno południowej wystawie i dostał solidną podporę, ale ja nie rozdzieliłam go na zrazy tylko posadziłam razem z bulwą mateczną. Wróćmy jednak do początku.

Batat w donicyJak pozyskać sadzonki.

Zaczynamy od parapetowej uprawy. Nie zdziwcie się jeśli wiele wody upłynie zanim Wasz batat puści pierwsze pędy. Mimo tego, że słodkie ziemniaki bardzo dobrze się przechowują, możecie trafić na delikwenta spryskanego chemią zapobiegającą kiełkowaniu. Taki gość też w końcu puści pędy, choć trwa to zazwyczaj ociupinkę dłużej.

Sposoby są dwa.

Pierwszy: wbijamy wykałaczki mniej więcej w połowie okazu, i zawieszamy go ostrym czubkiem w wodzie na słoiku. Gdy puści pędy i korzenie przesadzamy go do donicy, lub jeśli chcemy z jednej bulwy uzyskać wiele roślin, odrywamy młode pędy i wsadzamy do słoika z wodą. W krótkim czasie puszczą korzonki i każdy pęd będzie można posadzić jako samodzielną roślinę. Pamiętajcie o dolewaniu wody w pokojowej temperaturze.

Drugi: sadzimy bezpośrednio do doniczki bulwę, również ostrym czubkiem w dół. Po dłuższym czasie powinny pokazać się przyrosty.

Do dzieła…

Bataty lubią glebę luźną, zasobną w składniki i zrównoważone podlewanie. Ja zaryzykowałam wysadzenie mojego podpędzonego w donicy 10l batata do owocowej skrzyni o pojemności 40l wypełnionej mieszanką podłoża torfowego i kompostu.

Słodkie ziemniaki to zmarźluchy, lubią ciepłe noce i ciepłe dni. Oznacza to, że od momentu wsadzenia w ziemię do momentu wysadzenia do skrzyni lub dużej donicy i ustawienia go na dworze, temperatury w nocy muszą ustalić się powyżej 15 stopni. Inaczej nasz podopieczny zacznie niedomagać.

Jeśli jest jeszcze w donicy, która daje się przestawić, idealnym rozwiązaniem jest powolne hartowanie. Jogging z donicą z rana na taras i powrót wieczorem. Za sprzyjające warunki tym ćwiczeniom uważa się, pogodę niezbyt słoneczną i bezwietrzną, o temperaturze powyżej 16 stopni. Z czasem możecie troszkę przyekstremić i zostawić donicę w czasie większego słońca na godzinkę lub dwie. Nie zdziwcie się jeśli na początku liście będą odrobinę mdlały. Normalka.

Kolejnym krokiem jest przeprowadzka do docelowego pojemnika i rozpoczęcie odpowiedniego nawożenia.

Nawożenie i podlewanie.

Jak wspominałam bataty lubią mieć luz. Budują solidny system korzeniowy, który nie lubi moczyć się w wodzie, dlatego należy pomyśleć o dobrym odpływie z pojemnika, i drenażu. Potrzebują średnio zasobnej ziemi. Cierpią czasami z niedoborów magnezu, co objawia się typową chlorozą liści, ale nie lubią też braku potasu. Doskonale przyswajają składniki pokarmowe z nawozów naturalnych: gnojówek roślinnych i obornika i takie nawożenie w zupełności im wystarcza. Szczególnie nie należy przesadzać z odżywkami o dużej zawartości azotu, bo nasz słodki ziemniak ”pójdzie w liść”. A ten, chociaż jadalny, nie jest naszym celem. Moje skromne doświadczenie wykazało, że pół kubka granulowanego obornika zmieszanego z wierzchnią warstwą podłoża, raz na tydzień, plus okazjonalne podlewanie gnojówką żywokostową jest wystarczające. Z wodą też nie przesadzałam. Nawet w czasie upałów, gdy pomidorom mało było 3 konewek po 5l wody na dzień, batat zadowalał się jedną, co drugą dobę.

Zbiory

Bataty z balkonuPrzychodzi na nie czas gdy jesienne noce robią się chłodne. Poniżej 10 stopni, słodki ziemniak zaczyna hamować, ustaje wzrost, liście żółkną. Proszę Państwa czas na wykopki. Robimy gar grochówki żołnierskiej, kupujemy zgrzewkę oranżady, ewentualnie sagan słodzonej mocno herbaty ( można dodać odrobinę prądu), widły, wiadro i do roboty

Z jednej skrzynki jest szansa zebrać nawet 5kg bulw.

bataty w donicach

Uwaga, ważna sprawa. Zanim ruszycie z widłami w bataty, uszczyknijcie kilka zdrowych, świeżych pędów wierzchołkowych i wstawcie je do słoiczka z wodą o pokojowej temperaturze. W kilka dni puszczą korzonki i kolejne pokolenie będzie gotowe do nowego sezonu. Posadzone w doniczkę spokojnie przeczeka zimę na parapecie.

Kukurydza w donicach

Kukurydza w donicach

Nie ozdobna, nie cukrowa a popcornowa.

Popełniłam takową w tym sezonie i chciałabym podzielić się z Wami wrażeniami.

Wybrałam odmianę karłową, o  zwartym pokroju i niskich krzakach. Na początku maja posadziłam po  3 ziarenka do małych doniczek, po czym przesadziłam gotowce do skrzynek i doniczek.

Krótka historia popcornu

Co wiecie o popcornie? Że robi się go z kukurydzy? To fakt. Każdy popcorn powstaje z kukurydzy ale nie z każdej będzie popcorn. Na tą smakowitą przekąskę nadają się ziarna szczególnych odmian, które pod wpływem wysokiej temperatury z hukiem pękają.

Informacja o tym, kto po raz pierwszy uprażył kukurydzę ginie w mrokach dziejów. Pewnikiem jakaś indianka przez zamyślenie powiesiła garnek z kolbami nad ogniskiem zapominając wcześniej nalać do niego wody. Huk jakiego narobiły pękające ziarna wydał się mieszkańcom wioski odgłosem wydanym przez pradawnych bogów i popcorn wszedł zarówno do jadłospisu jak i do kanonu sztuki użytkowej ( czytałam gdzieś, że Indianie robili sobie z niego naszyjniki)

Odmian kukurydzy pękającej jest sporo wbrew pozorom. Lepiej, spora część kukurydz uważanych za ozdobne to odmiany pękające. Taka np. Strawberry Popcorn to odmiana typowo ozdobna, ale uwaga, można ją chrupać przy domowym seansie filmowym.

 

Ja nie miałam jednak w tym roku dostępu do egzotycznych odmian popcornowych i wysiałam  to co udało mi sie kupić w rodzimym sklepie ogrodniczym.

Uprawa tego rodzaju kukurydzy niczym się nie różni od uprawy reszty jej kuzynek.

Kukurydza lubi ciepełko. Szczególnie w pierwszej fazie wzrostu należy zadbać by nie marzła, da nam to stały zrównoważony wzrost, a co za tym idzie oczekiwany plon.

Kiedy już nam zakwitnie, temperatury między 16 a 22 stopnie w zupełności jej wystarczą.

Nie musi mieć jakoś szczególnie mokro, ale uwaga, kukurydza rozwija silny system korzeniowy, w donicy czy w skrzyni na niewiele jej się on zda jeśli sięgnie dna pojemnika a tam susza. Pić jej się chce szczególnie w czasie kwitnienia i wtedy nie należy zapominać o codziennym odlewaniu.

A czym ją odżywiać?

Nawożenie

Kukurydza pobiera duże ilości składników pokarmowych i wody z gleby. Jest rośliną, której się nie przenawozi.  Najlepiej wykorzystuje składniki pokarmowe z nawozów naturalnych, czyli... gnojówka moi Państwo. Gnojówka. Roślinna, ale też obornik w pełnej swej krasie nada się 

A ile? Sama nie wiem co napisać. Można by oczywiście w tym momencie przekopiować jakiś długi naukowy wywód o tym ile czego kukurydza przerabia, by wyprodukować piękne, pełne ziarna kolby. Ale to sobie możecie wygooglać.

Może więc napiszę co ja zrobiłam i jaki był tego efekt. Wnioski wyjdą po drodze same

Na start zanim posadziłam rozsady zmieszałam ziemię warzywną z dolomitem. Dwie łyżki dolomitu na 20l ziemi. Kukurydza potrzebuje sporo magnezu i wapnia. Tak przygotowana donica i skrzynka czekały na lokatorów. Po posadzeniu przez pewien czas podlewałam gnojówką z pokrzyw 1:20, a po miesiącu zaczęłam podawać bydlęcy obornik w ilości garść na pojemnik. Tak mniej więcej.  Jako, że rośliny wyglądały ładnie nie zmieniałam niczego. Czyli raz na tydzień garstkę granulowanego obornika mieszałam z wierzchnią warstwą ziemi i tyle. Zakwitła, kolby się zawiązały.

A plon?

Z każdej rośliny zebrałam 2 do 3 kolb. Niezbyt dużych i nie zawsze w pełni uzębionych. To ich zdjęcia widzicie w tym poście. No i jak? Chyba nie jest najgorzej. Wydaje mi się jednak, że gdybym nawozu dawała troszkę więcej byłoby jeszcze lepiej. Z jednej rośliny można zbierać 4-5 kolb jeśli jest odpowiednio nawożona.

Nie spotkały mnie żadne choroby, nie miałam żadnych szkodników. Zupełnie inaczej niż w przypadku kukurydzy cukrowej, która nie doczekała zbiorów - bynajmniej nie ja zebrałam jej plon. Opchał się nią wredny mysior, który przywędrował na taras

nic sobie nie robiąc z gromów nad głową.

kukurydza na balkonie
kukurydza w donicy

Czy w przyszłym sezonie będzie kukurydza na balkonie? Będzie. Mam zakusy na conajmniej dwie nietypowe odmiany.

Marzy mi się Indian Berries Popcorn i Mini Blue Popcorn, chociaż ta druga ma dość wysokie rośliny. Jeśli nie uda mi się sprowadzić tych odmian postawię na Strawberry Popcorn, jest sprzedawana jako kukurydza ozdobna w Polsce.

 A tym czasem moje kolby suszą się w kuchni czekając na swoje 5 minut wielkiego huku.

Bakłażany w donicach

Bakłażany w donicach

Ten post miał powstać już w sierpniu. Ajajaj, ale czas leci. No to jedziemy...

Bakłażany w donicach sezon 2017

W tym roku bakłażanów miałam naprawdę dużo. Duuuuużo. Siałam jakby taras był rozciągalny, potem żal mi było selekcjonować, koniec końcom bakłażany w donicach miałam na tarasie, pod tarasem, na trawniku i na schodach  czyli dosłownie wszędzie. Najbardziej zaskoczyła mnie czerwona odmiana Red Turkish, bo tak z wyglądu to wydawała mi się niejadalna. Aaaa, nic właśnie, jadalna i to całkiem, chociaż odrobinę goryczki jednak ma. Szczególnie jeśli damy jej solidnie dojrzeć.

Plenność przeszła moje najśmielsze oczekiwania, każdy krzak wydał conajmniej kilka owoców, ale byli też rekordziści, którzy zrodzili ich po kilkanaście. A wszystko dzięki pogodzie. Lato w moim rejonie było w tym roku upalne, suche i chociaż zmuszało mnie do joggingu slalomem z konewkami, dwa a nawet trzy razy dziennie to bakłażanom bardzo się podobało.

 

Wymagania czyli co bakłażan lubi

Pewnie się powtarzam, bo już jakiś post o bakłażanach w zeszłym roku był, ale dla porządku...

Bakłażan lubi ciepło. Optymalna temperatura dla bakłażana wynosi 24–28°C w dni słoneczne, a w pochmurne około 22–25°C. W nocy należy utrzymywać temperaturę powyżej 15°C — najlepiej 18–20°C — przy niższej roślina wyhamuje wzrost. W donicy na tarasie nie ma z tym problemu. Jeśli noc zapowiada się chłodna wystarczy na krzaczek narzucić kubraczek z włókniny.

Bakłażan źle toleruje zarówno nadmiar, jak i niedobór wody.  Ograniczamy nawadnianie przy chłodnej pogodzie, a zwiększamy podczas upałów. Optymalna wilgotność podłoża powinna wynosić 75% pełnego nasycenia, w okresie owocowania — 80–85%.  Jednym słowem lejemy konewę pod krzak rano i wieczorem jeśli mamy upał, a jeśli jest zimno tylko konewę rano. U mnie w tym roku nawet dwie konewki wody w ciągu dnia potrafiły zniknąć bez śladu, więc w te najbardziej upalne dni zostawiałam jeszcze na podstawce do pełna by po powrocie popołudniu do domu nie zastać oklapniętych krzaków.

 

 

Bakłażan ma bardzo duże wymagania pokarmowe, nieco wyższe od tych, jakie ma papryka. Pobiera składniki pokarmowe równomiernie przez cały okres wegetacji, Trzeba więc nawozić go systematycznie. Bardzo ważne jest kontrolowanie stopnia zasolenia podłoża, Bakłażan bowiem źle reaguje na wysokie stężenie soli w podłożu.

Robiłam to następująco: przez pierwszy okres, do momentu kwitnięcia fertygowałam krzaki odżywką tą samą której używam do pomidorów i papryk NPK 4:3:8 do każdego podlewania. W czasie kwitnienia, zmieniłam odżywkę na taką o zwiększonej ilości fosforu i potasu NPK+Mg 9:9:27 + (3), by na koniec przejść na nawóz siany o przedłużonym działaniu NPK+Mg  10:12:14+ (2) raz w tygodniu. Sprawdziło się

Odmiany tegoroczne warte powtórzenia

bakłażan apple green
Apple Green

Odmiana, która bardzo mi się spodobała. Wprawdzie ma dość twardą skórkę, ale owoce nie mają ani cienia goryczki. Bardzo plenny, odporny na choroby.

 

Ronde de Valence

Czernyj Krasawiec

Odmiana rosyjska. Mniej plenna ale o większych owocach. Bardzo smaczna. Niestety takie samo zdanie miały ślimaki. Będę chciała w przyszłym sezonie troszkę inaczej ją nawozić. Może uda mi się zwiększyć plenność.

Striped Calliope

Calliope to piękny, owalny, bakłażan w stylu azjatyckim. Super do zbiorów we wczesnym stadium, smaczny z miękką skórką. Bardzo mi podpasował. Wprawdzie to F1, ale dodatkową jego zaletą jest odporność na niższe temperatury.

Listada di Gandia

Kolejny pasiak. Bardzo plenny o niesamowicie smacznych sporych owocach.  Na zdjęciu jeszcze w fazie niemowlęcej. Zrywalam je dopiero po osiągnięciu wielkości podobnej do sklepowych bakłażanów. Zostaje na stałe na tarasie.

Red Turkish

Tak, ta pomarańczowa piłeczka to też bakłażan. Bardzo ozdobny i całkiem jadalny. Ma goryczkę ale po posoleniu można ją dokumentnie zniwelować. Poza tym młode owoce prawie jej nie mają. Za to widok krzaka jest... no, wart powtórzenia. Doskonale nadaje się do grillowania i na Lutenicę,

Round de Valence

Piękne, czarne owoce o ciekawym kształcie i wielkości grejpfrutów. Wspaniała odmiana do farszu, bardzo delikatna w smaku. Długo się zastanawiała, by dosłownie pod koniec sierpnia obsypać się owocami. U mnie napewno wróci w przyszłym sezonie.

Odmiany podłużne mimo atrakcyjnego wyglądu i plenności bez zarzutu, plasuję jednak na dalszych miejscach. Większość z nich ma specyficzny kwaskowaty posmak, który mi akurat nie przeszkadza, ale... 

Odmiany karłowe o malutkich owocach, są śliczne. Takie Patio F1 wygląda naprawdę bajecznie obsypane tymi drobnymi owockami. Nadają się do bukietów, choć nie są zbyt trwałe. Są też jadalne, można je np. grillować z pomidorami i serem, ale mają sporo pesteczek. Jeśli interesują Was walory tylko kulinarne, i musicie wybierać między tymi odmianami a wielkoowocowymi, to sugeruję jednak te ostatnie.

Balkonowe arbuzy

Balkonowe arbuzy

Uprawa arbuzów w donicach i pojemnikach.

Po raz pierwszy w balkonowym warzywniku w tym sezonie testowałam możliwości uprawy arbuzów w pojemnikach na balkonie. Kiedy zobaczyłam w internecie zdjęcia tuneli foliowych z równiutkimi rzędami krzaków arbuzowych puszczonych w pionie, które swój początek mają w sakwach na oko 30l ze sztucznym podłożem, stwierdziłam, że chociaż takich cieplarnianych warunków nie jestem wstanie moim arbuzom zapewnić, to spróbować można.

No tak, sprawa nie jest beznadziejna. Owszem nie jest to uprawa samoobsługowa, ale gdyby poświęcić jej odpowiednią uwagę podejrzewam, ze mogłaby spełniać marzenia o własnych pełnowymiarowych arbuzach prosto z krzaka. A czy się opłaca…mmmmmm….nie

balkonowe arbuzyW tym roku kilogram arbuza kosztował w promocyjnych cenach 0,78gr. Nie ma najmniejszej szansy by ta cena pokryła koszty uprawy tego zacnego owoca. I to bez znaczenia czy w pojemnikach czy w gruncie. Niemniej niezrażona bezsensownymi kosztami, wykonałam rozsady, które docelowo wylądowały jako zapchajdziury w zbiorczych pojemnikach z ogórkami, pomidorami i kabaczkami.

To oczywisty błąd, bo arbuzy są bardzo wymagające nawozowo. Nie mówiąc o tym, że potrzebują solidnego podlewania. Nie bardzo jednak miałam wybór, w tym zagęszczeniu jakie zafundowałam sobie na tarasie w tym roku.

Rosły więc sobie, niezbyt zadbane, dostając tylko to co reszta roślin w ich pojemnikach i wydały na świat potomstwo gabarytów dość zaskakujących na przedstawicieli swego gatunku, a mianowicie od piłeczki pingpongowej po piłkę do siatkówki

Nie żebym spodziewała się jakiegoś spektakularnego wyniku typu bicie rekordu wielkości…
arbuzy balkonowe

Nie ujęło im to jednak niczego w smaku, bo są słodkie i absolutnie dojrzałe. Szczególnie posmakowały nam te z jasnym, kremowym środkiem. Tak, są dojrzałe, choć takie miniaturowe.

Czy ponowię próby w przyszłym sezonie? Sama nie wiem. Może gdybym przeznaczyła jedną skrzynię tylko na kawony… hmmm, chyba jednak wolę ogórki. Plon jest dużo obfitszy, zastosowanie kulinarne bardziej zróżnicowane, a i popyt jakby większy. Tak myślę dziś, a co będzie na wiosnę, czas pokaże.

arbuz balkonowy Mini Love Jakie odmiany wybierać jednak, jeśli zdecydujecie się na dubel mojego eksperymentu? Polecam Mini Love, jest docelowo niezbyt duży, ładnie przyrasta, i ma słodziutki smak.

Bardzo wdzięcznie zaprezentował się też Srebrjany Krasavec. Odmiana rosyjska o jasnej skórce. Pycha, mimo że moje Krasawce nie są większe od piłki do lacrossa, słodziuchne są. Tak naprawdę powinny być pełnowymiarowymi arbuzami, ale w takiej mini wersji też są spoko.

Ostatni kawon którego polecę to również rosjanin – Sybirskie Ognie, ciemna skórka, krwisty miąższ, doskonale znosi chłody i ma krótki okres wegetacji.

Ten sezon był dość łaskawy, balkonowe arbuzy mimo moich zaniedbań nawozowych nie chorowały i małe czy duże, jednak wydały owoce, głównie za sprawą upalnego lata. Oby kolejny….a, no tak, w kolejnym nie ma planów na kawony

To chyba tyle o arbuzach. Bynajmniej w tym roku.

Balkonowy warzywnik w sierpniu

Balkonowy warzywnik w sierpniu

Sierpień minął tak błyskawicznie, że nim się obejrzałam zrobiła się połowa września. A działo się w warzywniku sporo. Oto fotogaleria  z sierpnia. Bardzo przyjemne i obfite plony. Pogoda była bardzo łaskawa dla pomidorów i papryk. Wprawdzie bez podlewania nie byłoby takich zbiorów, ale coś za coś. Sucha aura oszczędziła moim podopiecznym grzybowych problemów.

Pomidorowe żniwa

Pomidorowe żniwa

Zbiory pomidorów

Większość uprawiaczy pomidorów, siedzi po uszy w garach. Pomidorowe żniwa w pełni. Nie inaczej jest u mnie, co nie powiem, napawa mnie wielką radością.

Jako, że w tym roku zaszalałam z odmianami, w zasadzie nie ma koloru, kształtu i wielkości w jakim nie miałabym przedstawiciela pomidorowej rodzinki.

Wielkoowocowe pomidory w donicach

Największy owoc jaki udało mi się wyhodować w donicy do tej pory ( i raczej większego już nie będzie w tym sezonie) to Sean’s Yellow Dwarf. Żółty pomidor o solidnej sylwetce.

Miał 688 gr i sałatka z niego wypełniła cały spory talerz . Galaretki niewiele, treściwy z wyglądu i w smaku. Krzak mieszka w 10l donicy, wielkich luksusów więc nie ma, a jak widać daje radę.

Poza trzema odmianami typu Dwarf, w donicach w tym sezonie pojawiło się sporo nowości, które pięknie owocują.

Odmiany, które zaowocowały największymi pomidorkami to Gogosha, Malachitowa Szkatułka oraz Black Sea Man

 

Na dalszych pozycjach pozostaje Raf, Black Krim, Sybirskij Kozyr, Sweet Israeli, Sinyj, Black from Tula i Malinowy sercowaty pomidor, który zgubił tyvkę. Oczywiście te największe okazy powstały ze staśmionych kwiatów, co w kilku przypadkach przekłada się na dość sporej wielkości kłąb, ale nawet z tą wadą część jadalna jest imponujących rozmiarów.

Pomidory koktajlowe drobne i mniej drobne

Tych też mam nie mało. Poczynając od karzełków w skrzynkach balkonowych i małych doniczkach, po wielkie krzaki zajmujące skrzynie o 50l podłoża. Nie sprawiają większych problemów w uprawie. Może poza Penduliną Orange i Perłą Sadu, które są tak plenne, że nie nadążam dostarczać im nawozów.

Bardzo ciekawymi odmianami są Red Currant – porzeczkowy czerwony pomidorek o niebywałej plenności i rosnącym w wielki busz krzaku, oraz Green Agat – większa zielona koktajlówka, rodząca owoce w sporych gronach o wielkości piłek do pingponga i orzeźwiającym smaku. Niezmiennie w gronie faworytów Cytrynek Groniasty, oraz Malinowy Smaczek dwie koktajlówki o jajowatych owocach i bardzo słodkim smaku, oraz Pendulina Orange i Megagron za plenność i zrównoważony smak.

Opisy wszystkich testowanych przeze mnie odmian znajda się juz wkrótce ( jak tylko znajdę chwilę czasu) w katalogu odmian, a najciekawszym poświęcę oddzielny artykuł.

Reasumując, myślę że mogę już odtrąbić tegoroczny sukces. Nie spotkały mnie w tym sezonie żadne większe problemy w pomidorowych uprawach. Nie nawiedziły żadne poważne choroby. Niedobory oraz pękające owoce owszem, przyznaje się bez bicia mają swoje źródło w pewnych niedociągnięciach uprawowych, z którymi mam nadzieję poradzić sobie w przyszłym sezonie, ale ogólnie doniczkowce pomidorowe za opiekę odwdzięczyły mi się naprawdę dużą ilością smacznych owoców.

No to wracam do garów 🙂

„Pająk chwat wszystkich brat”- pająki ogrodowi pomocnicy

„Pająk chwat wszystkich brat”- pająki ogrodowi pomocnicy

Pewnie wielu osobom pomysł wyda się conajmniej dziwaczny, ale zapewniam jest głęboko przemyślany. Jest kilka gatunków pająków, które z wielkim powodzeniem zastąpią opryski nawet te ekologiczne, przeciw gąsienicom, pluskwiakom i innym szkodnikom.

Czasami zastanawiam się jak te wszystkie owady trafiają na taras bez dżipiesa, robiąc sobie z niego stołówkę. I mimo moich corocznych starań zawsze dobierają się do ciężko wypracowanych plonów bez pytania.

W zasadzie nigdy nie przepadałam za pająkami. Odrobinę przerażały mnie, jak pewnie wiele osób.

Kilka lat temu jednak, zamieszkał na tarasie krzyżak, który uplótł olbrzymią sieć i obserwowanie jego polowań dało mi do myślenia. Pająk dostał więc na imię Fred (choć dużo później okazało się, że to samiczka) i dzielnie wyłapywał różne drobne muszki przez cały ogrodowy sezon.

Kolejny rok rozpoczęłam od odnalezienia młodych pajączków w plenerze i przeniesienia ich na taras. Nie jest to trudne, gdyż po wykluciu z kokona przez pierwszy okres trzymają się razem, tworząc mini przedszkole. Krzyżaki przyniosłam, natomiast lejkowiec labiryntowy przyszedł sam i zrobił wielki fascynujący sieciowy labirynt między pomidorami a ogórkami. Zaciąga do niego swoje ofiary i uwierzcie mi nie jest tego mało. Postaram się pokrótce opisać kilku ogrodowych pomocników, by uzmysłowić Wam jak bardzo pająki są niegroźne dla człowieka, a jak groźne dla szkodników w ogrodzie.

Lejkowiec labiryntowy

Super pająk. Jest krewnym kątników, które w jesienne chłody ładują się nam do domów i dają o sobie znać w postaci krzyku naszych latorośli typu:”Maaaamo paaaakąk! Zabij goooo!”

Lejkowiec jest bardzo pożyteczny, szybki i skuteczny w polowaniu.

Ten średniej wielkości pająk może dorastać gdzieś tak do 1,4-1,5 cm. Choć jego odwłok zwęża się ku tyłowi, a nogi nie są jakieś przesadnie grube, to lejkowiec i tak sprawia wrażenie dość masywnego.  Z ubarwienia jest w dużej mierze szaro-brunatny, z wyjątkiem nieco jaśniejszego głowotułowia, przez który przebiegają dwa, ciemne pasy, ciągnące się również przez cały odwłok. Na odwłoku znajdują się dodatkowo jasne, nieco faliste prążki. Całkiem niebrzydki jest.

Sieć upleciona przez lejkowca potrafi być naprawdę imponujących rozmiarów i bardzo ciekawej formy. Przypomina odrobinę plątaniny jakie tworzą w zakamarkach domów kątniki, ale jest dużo bardziej misterna, wręcz inżynieryjne przemyślana i tylko przy wejściu do lejka w którym czatuje właściciel, panuje drobny nieporządek, po odbytych sutych posiłkach.pająk w ogrodzie

Menu lejkowca labiryntowego jest bardzo urozmaicone, nie pogardzi zarówno wszelkimi muchówkami, jak i pluskwiakami czy szarańczakami. Widziałam też na własne oczy jak mój Lejkowiec wypuścił się na dalszy wypad w poletko szpinaku nowozelandzkiego, które ma kilka pięter pod swoją pajęczyną i upolował tam gąsienicę tantnisia krzyżowiaczka, po czym przytroczył ją na nitce owiniętą w ciasny kokon do obrzeży swojego królestwa niczym ozdobne trofeum. W menu lejkowca nie występuje człowiek. Pająk jest bardzo szybki, unika kontaktu z tak niebezpiecznym obiektem i raczej nie ma szansy by zostać przez niego ukąszonym.  Jest wprawdzie wstanie przebić ludzką skórę, ale ukąszenia to jakiś ewenement. Nawet gdy posadzi się labiryntowca na dłoni to będzie raczej po niej wędrował z zamiarem szybkiej ewakuacji, niż testował czy nadaje się na lunch.

Krzyżak ogrodowy i jego kuzyni

Krzyżakowate to rodzina pająków bardzo liczna. Szacuje się, że występuje … e tam, nie wiem, nie będę stulać. W każdym razie dużo ich.

Krzyżak ogrodowy podobnie jak inne krzyżakowate buduje kolistą sieć na której niczym Tekla z bajki o pszczółce Mai, wyczekuje na ofiary. Na skrzypcach nie gra, z resztą Tekla też miała z tym spory problem.

Ubarwienie krzyżaków bywa zróżnicowane, od żółto-brązowego do ciemnobrunatnego. Samica ma 10–18 mm długości, a samiec 6–7 mm. Rekordowo wielkie samice mogą przekraczać 20 mm, a rekordowo wielkie samce osiągać 8 mm.

Krzyżak wyłapuje muchówki, ale również inne latające szkodniki a trzeba mu przyznać że jest wyjątkowym estetą. Jego sieć niczym dzieło sztuki, nie nosi na sobie znamion morderczych scen jakich jest świadkiem. Pająk chwyta ofiarę , konsumuje ją (dzięki specjalnym enzymom, które zmiękczają je niczym sól do peklowania, szynkę) i chwilę poźniej znów siedzi na środku swej pajęczyny niczym ozdobna brosza na ażurowym szalu, jakby jego sieć służyła tylko celom artystycznym. Sama sieć osiąga naprawdę imponujące rozmiary. Jej średnica może dochodzić nawet do 50 cm!

Czy krzyżak ogrodowy może ugryźć człowieka? Może.

Duże krzyżaki mają na tyle silne szczękoczułki, że potrafią przegryźć się przez ludzką skórę i ukąsić. Ich jad najczęściej nie jest groźny. Rzecz jasna nawet jad komara może być niebezpieczny dla człowieka (wiele osób ma na niego uczulenie), więc podobnie może być w przypadku krzyżaka. Najczęściej takie ukąszenie kończy się jednak wyłącznie na bólu, oraz obrzmieniu.  U niektórych osób może się też ograniczyć tylko do lekkiego zaczerwienienia wokół dwóch czerwonych kropek. Powiem Wam jednak, że jak tu siedzę nigdy żaden krzyżak mnie nie ugryzł a mam ich na tarasie z 30 sztuk jak nie więcej. Jeśli jakaś pajęczyna mi przeszkadza, delikatnie zwijam ją na patyczek. Właściciel zazwyczaj salwuje się ucieczką i rozpina swój znak firmowy w innym miejscu. Jak nie będziecie krzyżaków łapać w dłonie, ani wsadzać im głowy do sieci nic się nie wydarzy. A i wtedy prawdopodobieństwo ukąszenia jest naprawdę małe. Powiem, tak, trzeba naprawdę solidnie krzyżaka przestraszyć, przestraszyć aż tak by poczuł że jego istnienie jest

pająk w ogrodziezagrożone i nie ma szansy na ucieczkę.

Jeszcze jedno, krzyżak nie wchodzi do mieszkania, nawet jeśli balkonowe drzwi są tak jak u mnie otwarte dzień i noc. Nigdy, przenigdy nie zdarzyło mi się, by sam zaprosił się na pokoje. Owszem bywało raz czy dwa , że bezwiednie sprowadziłam sobie takiego koleżkę do kuchni, przenosząc wiadro z resztkami lub koszyk z jakimiś plonami, szybko jednak zostawał zlokalizowany, bo nie był wstanie powstrzymać  swoich tkackich zapędów. Nakaz eksmisji i po krzyku.

A wiecie że z sieci krzyżaków można prognozować pogodę. Pająki demontują pajęczyny na kilka godzin przed spodziewanym deszczem. Jeśli więc zauważycie że krzyżaki jakby drą sieci, to lepiej wziąć ze sobą parasol.

Zyzuś tłuścioch

Nie, to nie żart. Naprawdę jest pająk o takiej nazwie i głowę dam, że macie nie jednego jak nie w domu to w piwnicy.

Zyzusie są małe max do 7mm i rozciągają pajęczyny w zakamarkach. Takie z pozoru bez składu i ładu oploty w kątach okiennic lub rogach pokojów to często robota Zyzusi. Taka pajęczyna przypomina trochę płachtę, a nici które ją naprężają, rozchodzą się na wszystkie strony, tak, by całość była solidnie umocowana. U mnie na tarasie siedzą pod skrzynkami drewnianymi służącymi mi za podesty do donic, gdzie budują te swoje pułapki, w które głównie wpadają mrówki i pluskwiaki, oraz chrząszcze. Potrafią pożreć naprawdę solidnego owada. Mają tam raj, a ja mam z nimi dobrze. Same przyszły, nie wiem skąd i mam nadzieję, że się nie wyprowadzą.

Z pełną odpowiedzialnością twierdzę, że są absolutnie nie groźne dla człowieka. Przez ten tłusty zadek niezbyt zgrabnie uciekają,  choć są całkiem szybkie, nie w głowie im jednak kąsanie. Dziś musiałam niestety jednego przepłoszyć, bo robiłam porządki na tarasie i myłam skrzynkę w której mieszkał. Zabawnie wyglądał gramoląc się po śliskich kaflach. Pewnie złorzeczył mi na całego.

Zyzuś jest muzykiem. Wspominałam, że krzyżaki nie grają na skrzypach….otóż Zyzusie grają. W czasie trwania godów, kiedy samiec znajdzie się na pajęczynie samicy, wydaje odgłosy, przypominające ćwierkanie. Jest to możliwe dzięki specjalnym szczecinkom, a raczej kolcom porastającym spód jego odwłoka. Pocierając nimi, samiec daje koncert, niczym na skrzypcach, a częstotliwość wydawanych dźwięków może dochodzić nawet do 1000 Hz. Taka ciekawostka.

z Zyzusiami warto żyć w przyjaźni, podobnie jak z innymi pająkami. Na moim tarasie mam ich pełen przekrój. Nie ze wszystkimi się lubię, takie np. Kwieciaki polujące na owady zapylające nie do końca są mi w smak, ale cóż. Ich też nie wyganiam. Ostatnio pojawiły się nawet skakuny udające mrówki z wyglądu. 

Na miejskim balkonie pewnie trudno będzie o takich lokatorów, ale zapewne nie jeden pająk do Was zawędruje w poszukiwaniu śniadania czy obiadu. Nie musicie pająków specjalnie sprowadzać, wystarczy, że nie będziecie ich wyganiać. Gwarantuję, że dzięki ich pomocy populacja szkodników będzie pod stałą kontrolą.

 

 

 

Balkonowy warzywnik w lipcu

Balkonowy warzywnik w lipcu

Lipiec minął już w zasadzie. Obfitował głównie w bieganie z konewkami, odszukiwanie i wyłapywanie gąsienic i w końcu w pierwsze oczekiwane zbiory. Tych doczekała się fasolka szparagowa, bób, marchewki, rodzynek brazylijski i pierwsze pomidorki. Cały czas podjadamy z krzaczków truskawki, zakwitły też dynie i kukurydza. Dojrzewają papryki i ogórki. Taras zmienił kolorystykę. W końcu wszędobylską zieleń złamały pierwsze kolory kwiatów i owoców.

Balkonowy warzywnik w lipcu:

Zbiory fasolki szparagowej- fasolka szparagowa z balkonu

Zbiory fasolki szparagowej- fasolka szparagowa z balkonu

Fasolka szparagowa w tym roku naprawdę sowicie obrodziła. Z trzech skrzynek balkonowych zebrałam pełen wilklinowy koszyk zielonej i sporą miskę fioletowej. A to nie koniec bo kolejne skrzynki kwitną. O uprawie fasolki można poczytać również tutaj

Znajdziecie tam trochę spostrzeżeń z poprzedniego sezonu.

W tym roku w balkonowych skrzynkach jak zwykle królowała Mascotte, ale w drewnianych skrzyniach posiałam fioletową pnącą odmianę  Blauhilde, oraz Slenderette.

fasolka szparagowa Mascotte Wszystkie doskonale sobie radziły w pojemnikach.

Miejscówka

Szparagowa fasolka preferuje miejsca w pełni nasłonecznione, ale osłonięte od wiatrów. Wprawdzie na balkonie hula wiatr, ale postawiona od zachodniej strony pergola nieco ogranicza jego zapędy i to fasolce już zapewnia upragniony spokój.

Pojemnik

Jest też dość wrażliwa na występowanie  gwałtownych spadków temperatury, dlatego doskonałe do uprawy fasolki są pojemniki plastikowe, które dość szybko się nagrzewają i utrzymują temperaturę. Skrzynki balkonowe czy szerokie prostokątne donice, będą idealne. Fasolka szparagowa nie potrzebuje głębokiego pojemnika.

Podłoże

Przed założeniem plantacji warto wybrać odpowiednie podłoże. Należy wybrać takie  o odczynie pH w przedziale 6,5 – 7,5. Najlepiej jak dla mnie sprawdziła się mieszanka podłoża torfowego z kompostem w stosunku 1:2. Zapewniła fasolce doskonały start, jest odpowiednio przepuszczalna, nie wysycha zbyt szybko, tak jak się to dzieje gdy zastosujemy tylko podłoże z wysokiego torfu, a po wyschnięciu nie zamienia się w nieprzepuszczalną skorupę, co jest bardzo ważne, dla cyrkulacji podłoża.

fasolka szparagowa

Podlewanie

Najwięcej wody potrzeba fasolce kiełkującej. Podłoże nie może być przesuszane. Dostarczanie wody nie powinno mieć charakteru gwałtownego, czyli nie przesuszamy by następnie sowicie podlać, a staramy się utrzymywać stały poziom wilgotności w skrzynkach. Idealnym rozwiązaniem jest system nawadniania kropelkowego. Dostarcza roślinie wodę w regularnych odstępach w odpowiedniej ilości. Ja w tym roku mam pewne problemy techniczne z nawadnianiem, więc fasolkę posadziłam w pojemnikach z nawadnianiem ( zbiornik rezerwuarowy na dnie pojemnika ) Napełniony raz dziennie rezerwuar wystarcza roślinom na cały dzień.

Ochrona – choroby i szkodniki

Uprawa fasoli szparagowej to także choroby i szkodniki przed którymi należy ją chronić. Na szczęście na balkonach i tarasach problemy zdarzają się stosunkowo rzadko. Do najważniejszych zagrożeń zaliczyć należy szarą pleśń, zgniliznę twardzikową i bakteriozę obwódkową fasoli w kręgu chorób, a ze szkodników za największe straty odpowiadają śmietka kiełkówka i glebowa, mszyce, zmieniki, przędziorki oraz strąkowiec fasolowy. Ja miałam nieprzyjemność w tym roku jedynie z bardzo mizerną populacją przędziorka, której nie dałam się rozpanoszyć za pomocą oprysku z oleju rydzowego. Mimo, że skrzynki fasolkowe są pod chmurką, sucha aura zaoszczędziła mi tych największych zagrożeń.

Nawożenie

Fasola, dzięki symbiozie z bakteriami brodawkowymi pozwalającej na pozyskiwanie azotu z powietrza, ma niewielkie wymagania dotyczące nawożenia azotowego. Potrzebuje natomiast fosforu, potasu i magnezu. Najlepsze efekty daje fertygowanie nawozami mineralnymi, ale można również wspomagać ją biohumusem.

Zbiór

Fasolkę szparagową zbieramy gdy jest jeszcze młoda i jędrna. Dzięki temu nie będziecie zmuszeni obierać ją przed gotowaniem z włókien, chociaż odmiana Mascotte, zwyczajnie ich nie posiada, nawet w przejrzałej postaci.  Niektóre odmiany polecane są do wielokrotnego zbioru ręcznego, co oznacza, że z tych samych krzaczków można ponawiać zbiory. W zeszłym sezonie próbowałam takiego wielokrotnego zbioru z odmiany Mascotte. Zakwitła po raz drugi bez zarzutu, zawiązała strąki, w zasadzie więc sukces. Niestety wyglądała bardzo niewyjściowo, wyczerpała już wszystkie zasoby skrzynki, była osłabiona, liście jej żółkły a pędy drewniały. Estetycznie raczej kitowo, Jak dla mnie lepiej wymienić podłoże i posiać ponownie.

Uwaga – jeśli chcecie zbierać fasolkę z myślą o przechowywaniu, należy to zrobić w suchy dzień. Najlepiej popołudniu. Takie strąki najlepiej się mrożą i zachowują wszystkie wartości odżywcze przez pół roku. Mrozić można na dwa sposoby. Na surowo, oraz po uprzednim zblanszowaniu na parze.

Wysiewać fasolkę można w zasadzie od maja do końca lipca, jeśli więc jeszcze macie ochotę popróbować, nie jest za późno.

Bób w donicach

Bób w donicach

strąki bobuUprawa bobu w pojemnikach

W tym roku powróciłam do tematu, który wydawał mi się średnio sensowny, a mianowicie do uprawy bobu w donicach. Posiałam wczesną wiosną do donic trzy odmiany: Jankiel, Bizon i Karmazyn. Każdą do oddzielnej miejscówki ok. 25-30l po 9 ziaren.

Wnioski w skrócie:

  • Nadal uważam, że uprawa bobu w pojemnikach nie ma wielkiego sensu. Aby mieć solidny plon trzeba by przeznaczyć na taką uprawę całe dostępne miejsce na moim tarasie.
  • Uprawa jest bezproblemowa. Bób w zasadzie rośnie sam. Na tarasie nie ma też problemu z mszycami, które są największym wrogiem bobu w gruncie.
  • Trzeba solidnie bób podlewać i dbać by w czasie zawiązywania owoców nie doszło do przesuszenia podłoża, bo spalone w słońcu strączki  to smutny widok.

Czytaj dalej

Informuję Cię, że strona używa plików cookies(tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. możesz zaakceptować pliki cookies albo wyłączyć ich używanie w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. więcej informacji o plikach cookies

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close