Do czego wykorzystać skorupki jajek w warzywniku.

Do czego wykorzystać skorupki jajek w warzywniku.

Skorupki od jaj są w moim warzywniku bardzo pożądanym surowcem.

Skorupki jaj składają się w ponad 95%  z minerałów. Głównie węglanu wapnia (37%), który jest niezbędny roślinom do zrównoważonego wzrostu i owocowania. Znajdują się w nich również: magnez, potas, żelazo i fosfor w zacnej ilości oraz taki śladowy pierwiastek jak mangan. Jeśli wszystkie te powody nie są wystarczające, aby zainteresować się wykorzystaniem skorupek jaj w ogrodzie, wspomnę nieśmiało, że za ich pomocą można ograniczać ekspansje ślimaków, a nawet pozbyć się wizyt takich nieproszonych gości jak sarny( sarny bardzo nie lubią zapachu jaj). Na mój taras sarny nie zaglądają, więc do tego skorupek jaj nie używam  .

Czytaj dalej

Fasolka szparagowa w balkonowej skrzynce

Fasolka szparagowa w balkonowej skrzynce

Czy szparagowę fasolkę można uprawiać w balkonowych skrzynkach?

W zasadzie czemu nie.

Zacznę od tego, że uwielbiam szparagową fasolkę. Zawsze boleję nad jej wiosenną ceną i smucę się gdy jesienią pozostaje mi sięgać w jej temacie tylko do mrożonek. Na dokładkę smak kupnych zielonych odmian jakoś nie do końca mnie satysfakcjonuje. Żółte, że  owszem, można trafić całkiem w smaku przyzwoite, ale zielone  no umówmy się mocno odstają od ideału. Zdecydowałam więc, że zostanę w tym temacie samowystarczalna i jak postanowiłam tak zrobiłam.

Wybrałam w zeszłym  sezonie odmianę Mascotte, dedykowaną właśnie do pojemnikowej uprawy i nie zawiodłam się. Fasolka ta jest bardzo plenna, nie ma łyka i doskonale sprawuje się w balkonowych skrzynkach.

Czytaj dalej

Sezon 2017 w Balkonowym Warzywniku oficjalnie rozpoczęty

Sezon 2017 w Balkonowym Warzywniku oficjalnie rozpoczęty

Ogłaszam, że sezon w balkonowym warzywniku już się zaczął.

Pierwsze posiane zostały bakłażany i ostre papryki. A nie prawda. Pierwsze były próby kiełkowania starych nasion pomidorowych i z tych prób został mi jeden maluszek – Malinowy Rodeo, który mam nadzieję doczeka dorosłości. Choć jak na pomidorka był troszkę za wcześnie wysiany.

Ponieważ w tym roku chcę wypróbować bardzo dużo nowych odmian, mogę sobie pozwolić tylko na kilka egzemplarzy z każdej. Powodem tego zdecydowałam, iż siewy przeznaczone do donic będą poczynione metodą podkiełkowania na bawełnianych krążkach. Metoda ta, ma tą zaletę, że można wysiać 2-3 nasionka z odmiany i kontrolować wschody. Poza tym, jest mnóstwo frajdy z podpatrywania, czy już pojawił się jakiś kiełek.

Z bakłażanów  wysiałam 20 odmian:

Violetta, Aleksandra, Long, Turkish Orange, Red China, Česki Ranny, Matrosik, Kamo, Almaz, Chinese White Sword, Czernyj Krasawiec, Slim Jim, Bianca Rotonda Stumata di Rosa, Apple Green, Ping Tung, Fioletowy Podłużny, Listada de Gandia, Patio F1 oraz Skorospelyj i Ronde de Valence

Kompletnie nie wiem kiedy tak ta lista urosła. Miałam w planach raptem kilka nowości, a tu proszę. Nie wszystkie zagoszczą na tarasie, bo nie byłoby już miejsca na nic innego, ale wszystkie będą uprawiane w pojemnikach. Bardzo jestem ciekawa, szczególnie tych azjatyckich odmian.

Ostre papryki nie są dziełem jakiegoś szczególnego wyboru. Wysiałam po prostu nasiona jakie pozostały mi z poprzedniego sezonu, nota bene część z nich nie wykiełkowała i kilku odmian nie udało mi się spróbować, a ponieważ wysiewałam je dużo później niż w tym roku, ponowny siew nie miał sensu. Nie zdążyłyby dojrzeć.

Odmian paprykowych jest 12, o różnym poziomie ostrości:

Rocoto Manzano Orange, Lemon Drop, Bishop’s Crown, 7 Pot Jonas, Aji Imbambura, Jamaikan Red, Jamaikan Gold, CAP 1493/80, Cheiro Roxa, Penis Pepper Red, Hungarian Yellow Wax,  oraz Guindilla Pequena Amarilla

Nie mam zbyt wielu amatorów na te ostrości, a krzaczki są bardzo plenne, myślę więc, że ta ilość odmian jest wystarczająca, a może nawet lekko z górką .

 

Następne siewy planuję już wkrótce, oczywiście z relacją prawie na żywo

Ciasto dyniowe

Ciasto dyniowe

Dziś odrobinę nietypowo.
Jako, że ostatnie dni ubiegły mi pod znakiem przygotowań do Akcji Wymiany Nasion, co nieodłącznie związane jest z wykorzystywaniem na biegu, naszych dyniowych zasobów, przedstawiam:

Ciasto dyniowe

z dyni o nazwie Papaya sweet squash.

Dynia ta ma niesamowicie kwietny aromat i smak najdyniowniejszy ze wszystkich znanych mi dyń. Nazwę swą zawdzięcza podobieństwu do owoców papai. Jak jest wielkie, musicie już ocenić sami.

Doskonale nadaje się na sok, ale wychodzi z niej też przenajdyniowniejsze ciacho pod słońcem.

potrzebne będzie:

frakcja mokra 

  • 600g startej na tarce surowej dyni (można ją delikatnie odcisnąć z soku)
  • 250ml oleju ( rafinowanego )
  • 4 żółtka
  • 300g cukru ( trzcinowy, biały – jaki kto lubi )

frakcja sucha

  • 1/2 kg mąki ( biała, lub pół na pół biała z razową np. orkiszową )
  • proszek do pieczenia ( odpowiednia ilość dla 500g mąki – u mnie jedno opakowanie proszku bio)
  • cukier waniliowy ( najlepiej własnej roboty czyli z prawdziwa wanilią )
  • 150g wiórków kokosowych lub orzechów włoskich

Frakcja mokra u mnie robiona jest za pomocą robota kuchennego ( nazwy nie podaję, bo firma nie zgłosiła się jeszcze z prośbą o reklamę )

Ucieramy cukier z żółtkami na gładko, powoli dolewając olej. Po uzyskaniu gładkiej zwartej masy dodajemy porcjami dynię, delikatnie mieszając.

Składniki suche mieszamy ze sobą.

W między czasie nagrzewamy piekarnik do 180 stopni. Ja piekę ciasta bez termoobiegu.

Następnie tak jak przy robieniu muffinek, za pomocą łyżki łączymy suche z mokrymi i przekładamy do tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy ok.60min, do tak zwanego suchego patyczka. 

Doskonale smakuje przełożona konfiturami z malin lub powidłami śliwkowymi. W zasadzie każdym smarowidłem owocowym pod jednym wszakże warunkiem, musi dla przełamania dyniowo-słodkiego smaku mieć w sobie sporą nutkę kwasku.

Osobiście po tym czasie zostawiam piecyk z uchylonymi drzwiczkami i w ten sposób studzę ciacho, ale to kwestia przyzwyczajenia.

THE END

Zaprawianie nasion – ekologiczne sposoby

Zaprawianie nasion – ekologiczne sposoby

Czy zaprawiać nasiona przed wysianiem, i czym?

Do niedawna zupełnie się tym nie kłopotałam. Wrzucałam nasiona w przypadkową ziemię zakupioną w sklepie ogrodniczym i czekałam niecierpliwie, aż wykiełkują.

Kilka lat temu, po kolejnej nieudanej próbie skiełkowania jakiegoś bardzo opornego gatunku zaczęłam szperać wokół tematu i okazało się, że sposobów na przygotowanie nasion do siewu jest wiele. Co więcej mogą one nie tylko zapobiegać ewentualnym infekcjom, ale również wzmacniać i odżywiać świeżo wypuszczony kiełek. Wprawdzie nie tego szukałam, ale przeczytane mądrości zapadły mi w pamięć i od tamtego czasu troszkę z zaprawianiem nasion eksperymentowałam.

Jako, że temat na czasie, bo pierwsze siewy już tuż, tuż. Dobra, przyznam się, niektóre nawet już poczynione , postanowiłam skrobnąć o zaprawianiu nasion, krótki tekścik.

Ekologiczne sposoby przygotowania nasion do siewu.

Czy zaprawianie nasion jest niezbędne? Osobiście uważam, że nie. Ale istnieją pewne szczególne okoliczności, o których poniżej, w których jednak warto pokusić się o jakieś drobne dodatkowe zabiegi przed siewem.

Od razu wspomnę, że jeśli chodzi o taką ekologię, ekologię, to uważa się, że najlepiej wybierać jak najmocniejszy materiał siewny, wyselekcjonowany i własnoręcznie wyprodukowany w chronionych, ekologicznych warunkach. Co za tym idzie, nie należy ingerować w jego wschody. Siejemy czyli w ziemię i czekamy, ewentualnie po wschodach usuwamy egzemplarze wyglądające niewyraźnie (znaczy te co bez rutinoskorbinu ). Wybaczcie.

Czytaj dalej

Wywary, gnojówki, wyciągi – naturalne nawożenie i ochrona roślin cz.1

Wywary, gnojówki, wyciągi – naturalne nawożenie i ochrona roślin cz.1

Jak ekologicznie chronić i nawozić warzywnik.

Staram się mój warzywnik uprawiać jak najekologiczniej. Zgromadziłam więc (pomogła mi w tym koleżanka Ula, której w tym miejscu składam podziękowania) sporą ilość różnego rodzaju przepisów na naturalne środki ochrony roślin, oraz organicznego nawożenia.

Myślę, że warte są upowszechniania. Zapewne wiele z nich jest Wam znane, ale cóż szkodzi spisać je dla pamięci 🙂

Ponieważ jest tego sporo temat będzie miał 3 części. Dziś pierwsza z nich.

Zacznę od ogólnych zasad.

Gnojówki roślinne czyli fermentowane wyciągi

Wyciągi z roślin poddane fermentacji używa się w uprawach ekologicznych zarówno do nawożenia jak i do ochrony roślin przed szkodnikami i chorobami.

Zasada robienia gnojówek roślinnych jest podobna dla wszystkich.

Zbieramy rośliny do ceramicznego lub plastikowego pojemnika –  10l pojemnik zapełniamy 2/3 zielem (nie należy używać pojemników metalowych) zalewamy wodą i odstawiamy do fermentacji. Przynajmniej raz dziennie mieszamy by uzyskać odpowiednie natlenienie. Okres fermentacji wynosi od 1-4 tygodni. Gnojówki roślinne mają zapach obornika, najbardziej śmierdzą gnojówki z pokrzyw i czarnego bzu.

Gnojówki roślinne przydatne do regeneracji gleby (np. po budowie domu, lub powodzi) :

Dziki bez czarny
Mniszek lekarski
Pokrzywa
Skrzyp
Żywokost

Czytaj dalej

Ogórki – uprawa w pojemnikach

Ogórki – uprawa w pojemnikach

Uprawa ogórków na balkonie wydaje się sprawą stosunkowo łatwą, ale musi spełniać kilka warunków. Tak czy inaczej warto spróbować  . Kilka lat z rzędu udawało mi się doczekać różnych egzotycznych odmian (kiwano, apple, citrus) zanim postanowiłam kupić nasiona najzwyklejszych ogórków sałatkowych i kiszeniaków, by puścić je po pergoli.

Wybrałam hybrydy, zwabiona zapewnieniami producentów, że są super odporne na wszelkie choroby ogórków. Oczywiście okazało się, że nie jest to do końca prawdą. O ile Gracius Gładki F1 spełniał obietnice, nie chorował i obdarzył mnie pełnowymiarowymi ogórkami, które skończyły w pysznej mizerii, za to Szeryf F1 miał spore problemy zarówno z  żółtą mozaiką ogórkową, jak i z przędziorkami, i musiałam go przedwcześnie zlikwidować. Największym jednak hitem sezonu 2016 okazał się bezimienny ogór, którego nasiona przywieźli mi znajomi z Mauritiusa, przemyciwszy sałaciaka w bagażu. Biały ogórek słusznych rozmiarów,okazał się  odporny na wszelkie zło, dodatkowo nic sobie nie robiąc z tropikalnych upałów jakie nawiedziły nas w lato. Był plenny i niebywale smaczny. Owoce rodził wielkości kabaczków. Próbowałam też ogórków Himangi, oraz Red Homong, ale nie były to próby udane. Słabo plonowały,  wymagają większej uwagi, szczególnie w temacie nawożenia.  Iznik F1, który miał być doniczkowym hitem, pochorował się  jeszcze w fazie rozsady i nie miałam z niego ani jednego ogórka. Niestety nie doszłam przyczyny.

Wnioski w skrócie:

  • Ogórki potrzebują więcej ziemi, pojemniki 10l to kompletne minimum, ale raczej trzeba celować w 20l i więcej, inaczej zafundujemy im duże wahania wilgotności i temperatury.
  • Uprawa w pionie, jest jedyną słuszną metodą na balkonie.
  • Potrzebują solidnego, zrównoważonego nawożenia. Od razu na owocach widać wszystkie niedobory.
  • Dużo wody. Bez obfitego podlewania guzik z nich będzie.
  • Trzeba uważać na przędziorki, lubią się rozpanoszyć, szczególnie jeśli krzak z ogórkami nie jest pod chmurką.
  • Warto zadbać o osłonę przed zbyt dużym słońcem i wiatrem. Poranna rosa, która osadzała się na końcówkach liści w zderzeniu ze słońcem dawała natychmiastowe oparzenia.

Czytaj dalej

Papryki półostre i ostre

Papryki półostre i ostre

Papryki półostre i ostre gościły na balkonie kolejny sezon, ale pierwszy w takiej licznej odsłonie. Wcześniej siałam zazwyczaj wydłubane z marketowych Chili nasionka, które doskonale kiełkowały i powtarzały cechy rodziców, mimo upychania w 5l doniczkach . Plonowały bardzo obficie i nie sprawiały większych problemów. W sezonie 2016 postanowiłam jednak poszerzyć uprawę. Odmiany były troszkę przypadkowe, bo zdecydowałam się dołączyć je do obsady pod wpływem forumowej lektury paprykowych wątków wczesną wiosną. Na biegu więc, skompletowałam kilka odmian do spróbowania. Hungarian Yellow Wax sprawdziła się znakomicie i na pewno ją powtórzę. Natomiast odmiana Pequena Amarilla była już raczej ostra i mało praktyczna do jedzenia na surowo, a takich odmian szukam. Jako papryczki przyprawowe sprawdziły się odmiany o malutkich owocach: Little Elf oraz Sangria Chili, natomiast fioletowa papryczka Purple Cayenne chociaż wyglądała bardzo ozdobnie, w smaku jak dla mnie była dusząca.

Wnioski w skrócie:

  • 10l donice w zupełności wystarczają, może warto by pomyśleć o jakiejś ściółce lub obsadzie dodatkowej np. ze smagliczek by uregulować gospodarkę wodną w pojemnikach i zwabić pszczoły, choć akurat na ich brak nie mogę narzekać.
  • Miejscówka pod chmurką była spoko. Barierka dawała im dostateczną osłonę przed wiatrem i nie zauważyłam by rosły lepiej lub gorzej od tych, które były ustawione pod dachem.
  • Jesienią kiedy padały ulewne deszcze doniczki zaczęły szwankować w temacie odprowadzania wody, jeden otwór to za mało.
  • Miałam drobne problemy z gąsieniczkami, w zasadzie nawet nie wiem co miało z nich wyrosnąć, ale były bardzo żarłoczne – trzeba być czujnym. Ręczne wyłapanie wystarczyło.
  • Nawożenie granulowanym obornikiem owczym i gnojówkami z pokrzyw i żywokostu w zupełności wystarczało.
  • Papryczki w monokulturze w donicach wyrosły większe od tych, które zasadziłam w skrzyniach z innymi gatunkami. Wychodzi na to, że konkurencja w postaci sałat, aksamitek i koktajlowych pomidorków była im nie w smak.
  • Muszę poszukać fajnych odmian o większych owocach i delikatnej ostrości, takich idealnych na kanapkę.

Czytaj dalej

Informuję Cię, że strona używa plików cookies(tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. możesz zaakceptować pliki cookies albo wyłączyć ich używanie w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. więcej informacji o plikach cookies

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close